sobota, 2 kwietnia 2022

Przemarzną czy nie? i tak każdego roku.

Drugi dzień kwietnia zaskoczył nas z samego ranka.
Tyle śniegu na kwiatach, które uwierzyły wiośnie.
Nasza magnolia znów walczy, jaki będzie efekt, czy mróz ją dziś pokona?
Cały rok czekamy na jej piękność, a tymczasem wystarczy jedna noc kwietniowa, tak jak daliom wystarczy jedna noc październikowa, wystarczy, by przekreślić marzenia i oczekiwania.
Nieprzewidywalność zdarzeń dotyka nie tylko ludzi, kwiatów też...

WIOSENNE IGRASZKI

Promień słońca
dotyka pąków
w których zamknięte są marzenia o wiośnie
delikatnie gładzi osłonki
zamykające radość przed światem
ale słońce jest uparte i wytrwałe
a jego siła zbyt duża
by kwiat mógł ukryć się
przed spragnionym wzrokiem
popatrz
jak pękają
ostatnie bastiony nieśmiałości
wynurza się
piękno zaklęte dotąd w zimowych chłodach
by cieszyć twoje serce
i wystawić je na promienie słońca
jeden pąk
i jeden promień
w cudownej symbiozie rytmu i barw
zapraszają cię
na ucztę wiosennego dotykania
marzeń
zbudzonych z zimowego letargu.

Może ten wiersz przywoła znów słońce, a ja prezentuję trzy amarylki, razem, zgodnie z obietnicą.
Jak zapewne pamiętacie, obywam się bez telewizora, co zapewne oszczędza mój ciągle zbyt mały czas i oszczędza moja psychikę, co najważniejsze. Ale serial " Stulecie Winnych" oglądam zawsze z wielkim zainteresowaniem, bo powieść już dawno temu przeczytałam.
Polecam " Początek", w którym znakomita pisarka wraca do czasów młodości Broni, matki, babci serialowej, niezwykłej kobiety, której mądrość służyła kilku pokoleniom rodu Winnych.
Autorka nakreśliła piękny portret kobiety, matki- Polki niosącej na swych barkach losy wielu...
Te niezłomne kobiety pracowały, walczyły, rodziły dzieci, opłakiwały bliskich i miały jasno sprecyzowany system wartości.
Szkoda, że takie wzorce odchodzą w zapomnienie, a świat zachwyca się miernością.
Słońca Wam życzę i pogodnego nieba...

niedziela, 27 marca 2022

W radosną niedzielę Wielkiego Postu.

W połowie Wielkiego Postu przypada niedziela radości, czyli różowa.
Radość jest potrzebna każdemu człowiekowi do normalnego funkcjonowania i każdy czas niesie ze sobą różne drobne radości.
Jedną z nich jest widok pierwszych kwiatów, które pojawiają się w niespodziewanych miejscach, czasami wbrew naszym oczekiwaniom, jakby chciały podkreślić swoje naturalne prawo wyboru.
Lubię podziwiać kwiaty za ich siłę przetrwania, za pokonywanie trudności, a ich obserwacja dodaje nam również sił w zmaganiach z codziennością.

Fiołki na stałe zadomowiły się wokół naszego domu, a ich pojawienie zawsze zwiastuje wiosnę.
Stokrotki towarzyszą nam cały rok i też cenimy ich przywiązanie oraz skromne piękno.
Martwią mnie prognozy pogody na najbliższy czas, te zwiastujące przymrozki, bo magnolia już " pęka", ma mnóstwo pąków, ale czy nie padnie ofiarą zimna?
A u mnie na obrazach zawitało ciepło.
I zagościły polskie kapliczki, które zawsze budzą w moim sercu najcieplejsze uczucia.
Nadszedł też czas na rozwiązanie trudnej zagadki, z którą świetnie poradziło sobie kilka Osób, a pierwszą z nich była Janeczka z https://mojechwilewytchnienia.blogspot.com/
Do tej pory nie zwracałam uwagi na wyrastający chrzan, jakoś zawsze zauważałam go, gdy jego potężne liście zasłaniały inne kwiaty, w tym roku zastanawiałam się co to takiego wyrasta i liczyłam na coś ozdobnego, ale pamiętałam, że tam " wciubiłam" chrzan z racji braku miejsca w moim ogrodowym przeglądzie rozmaitości. Brawo dla Janeczki ( będzie niespodzianka) i wszystkich wnikliwych obserwatorów przyrody.
Wyczerpuję też zapasy książek do przeczytania, dziś polecam opowieść o misternym tworzeniu królewskiej sukni ślubnej w powojennej Anglii, w której toczą się losy zwyczajnych dziewcząt marzących o pięknej miłości i rodzinnym szczęściu, mimo braków podstawowych srodków niezbędnych do życia.
Dawno nie było u mnie poezji, to trochę dlatego, że zdecydowałam się na codzienną publikację wiersza i obrazu na fb, a to jednak pochłania sporo czasu.

Wiosna

Rozszalała się wiosna
jak młodość nieposkromiona
zakochani bujają w obłokach
może ludzie zaczną się uśmiechać
gdy zobaczą kwitnące jabłonie,
nic nie jest pewne
z bielą płatków opadną nadzieje
zieleń utraci soczystość
serca zgorzknieją przedwcześnie,
nie tęsknij za młodością
poszukaj jej w trawach
zaczaruj łąkę i las
obudź uśpione marzenia
zmieszaj z pyłem księżycowym
podlej poranną rosą
poszukaj dwóch podobnych stokrotek
a niemożliwe stanie się możliwe,
zatrzymaj wiosnę w sercu
żeby nie mogło się zestarzeć
otwórz okno
zaproś kosa do stołu
nie pozwól umrzeć marzeniom …

Do następnego spotkania.

niedziela, 20 marca 2022

"Każdy dudek ma swój czubek", a zagadka w tle.

Te kolorowe, śmiesznie zachowujące się ptaki, fascynują mnie od dawna. Czasami pojawia się taki osobnik w okolicy, ale nie chce pozować do zdjęcia.
Dlatego zmuszona byłam do namalowania kolorowego dudka, własnego, który nie będzie uciekał i na pewno " nie wystrychnie mnie na dudka" :-)))

Tymczasem podglądam kowaliki i słucham pierwszych bywalców mojego przydomowego lasku.
Podziwiam amarylki, rozkwita ta trzecia ostatnia, którą powitałam z wielkim wzruszeniem, bo jej Ofiarodawcy nie ma już wśród nas.
Amarylka jest piękna i obdarowała mnie młodą cebulką, którą po przekwitnięciu kwiatów matki, zamierzam wyhodować.
W następnym poście zaprezentuję wszystkie trzy moje piękności.

Poziomki jeszcze drzemią, więc polecaną książkę sfotografowałam w towarzystwie amarylki.
A książka mnie zafascynowała, bo osnuta jest wokół twórczości słynnego malarza Edwarda Muncha, a w sposób szczególny traktuje o jego najsłynniejszym obrazie " Krzyk".
To debiut pisarski Lisy Stromme, ale przyznaję, niezwykły. Autorka ukazuje emocje targające wręcz ludźmi, dla których sztuka to życie, a życie to sztuka. Jestem pod wrażeniem jej interpretacji wspomnianych przez nią obrazów, a szczególnie żywiołu kolorów. A tłem jest oczywiście miłość, szalona, która z wielu powodów nie może się spokojnie spełniać. Warto przeczytać...
W moim ogródku zaczyna się coś dziać:-)
Jedne roślinki się ociągają, inne są już ciekawe świata.
Moja trudna zagadka brzmi: Kim jest ten "osobliwy" osobnik? Dla pocieszenia powiem Wam, że całkowitej pewności nawet ja nie mam. Wiem co tam rosło w ubiegłym roku, ale żeby tak wyglądać we wczesnym dzieciństwie??? Sama nie wiem. A więc zgadywankę czas zacząć.
Dziś post jest krótki z powodu mojej ciekawości, jakich to odpowiedzi udzielicie???
Do dzieła.

niedziela, 13 marca 2022

Marzec niech bedzie kwiatowy.

Staram się ocieplić klimat kwiatami na obrazach i w doniczkach.
Wpadł mi dziś w ręce " Rok polski", Zofii Kossak, a w nim trochę ciekawych informacji o marcowej pogodzie:-)
" Pogoda czy to w marcu, czy w każdym innym miesiącu zależy od płanetników, zwanych także chmurnikami. Jest ich sześciu prostych, a siódmy kulawy.Wszyscy bracia rodzeni. Ciągną chmury na linach i spuszczają deszcze. Kiedy wypróżnią obłoki, lecą nad jeziora,a ich toboły wtedy maluśkie, bieluśkie, wysokie. Dopieroż kiedy wracają, to bure chmurzyska brzuchami zawadzają o drzewa.Płanetniki czasem zachodzą na ziemię..."
W tym roku, na szczęście nie noszą tych burych worków, ale dobrali się do mrozu i wiatru i nie odpuszczają!!!

Dlatego ciesze się z kolejnej amarylki, zakwitła druga z prezentowanego niegdyś zdjęcia, ta z dwoma pąkami i jest biała, trzecia jeszcze dywaguje, a czwarta ani myśli ruszyć!
Ustawiłam je obie, żeby pokazać jak bardzo różnią się wielkością kwiatu.
Czerwona ma ogromne kwiaty, ale tylko dwa, biała ma mniejsze, ale będzie mieć kilka.
Komplet kwitnących kwiatów uzupełniają nieliczne krokusiki, którym udało się oprzeć nornicom. 

Widok z mojego balkonu – przedwiośnie

Wstaje dzień
rodzi się nadzieja
i pierwszy promyk ciepła
pękły pąki
zawstydzone dojrzałością krokusów
stokrotka rozrzuca dywan
u moich stóp
tyle ciepłej bieli na polach
zatrzymanej w płatkach kwitnienia
skowronek pod niebem
nawołuje do pracy
wieś zbudzona do życia
bierze w dłonie grudkę ziemi
a mój Chrystus
błogosławi nowemu życiu
zwyczajnie – od lat tak samo
błogosławi
ptakom siadającym
na gałęziach dzikiej róży.

Tęsknimy za słońcem, błękitem nieba, za ciepłem, za normalnością, której pozbawia się nas w ostatnich czasach.
Chyba musimy się nauczyć twardego życia, inaczej nie przebrniemy przez to wszystko...
A przecież są bazie i niebo też czasami jest prawdziwie błękitne...
Na wszelki stres dobre są ciasteczka orzechowe z kawałkami czekolady.
W wolnych chwilach zaglądam na blogi kulinarne, a gdy coś "wpadnie mi w podniebienie" natychmiast zapisuję w kajeciku.
Efekt mojego łakomstwa przypomni się ze zdwojoną siłą gdy trzeba będzie ściągnąć z siebie zimowe płaszcze i kurtki!!!
Dla tych co lubią baśniowe powieści, zamieszczam tytuł, który mimo swej nierealności ma ciekawą fabułę, można zaryzykować przeczytanie.
Pozdrawiam, jak zawsze, szczerze i serdecznie.

niedziela, 6 marca 2022

Nenufary na trawie:-)

Scena z " Nocy i dni", gdy Toliboski nie bacząc na piękny garnitur zrywa kwitnące nenufary, wprawiała wiele kobiet w zachwyt. Nenufary od zawsze mnie zachwycają, ale biorę stronę Bogumiła i jego codziennej, wiernej, odpowiedzialnej miłości. Moja imienniczka, Barbara nie imponowała mi swoim zachowaniem, ale nenufary w końcu trafiły na moje płótno, bo cóż winne kwiaty?

Jedyna kępka krokusików, która zdołała się ukryć przed nornicami, wygląda jak nenufary w trawie- takie moje skojarzenie.
Na szczęście stokrotki nie są przysmakiem gryzoni i już cieszę się obecnością tych małych piękności, które zasiedlają wszystkie nasze trawniki.
Przebiśniegi też oparły się szkodnikom w minimalnym stopniu.
A to pierwsza z amarylek zapowiadanych dwa tygodnie temu w moim poście. Pierwsza z lewej na tamtym zdjęciu przystroiła się w taką sukienkę. Czekam na dwie kolejne.
Chociaż tłusty czwartek ( smutny w tym roku) już minął, taki lany chrust można przygotować w trakcie obiadu wg przepisu Maniusi
 https://www.kulinarnamaniusia.pl/2022/02/chrust-lany.html
Kolejną polecaną przeze mnie książką jest " Stulecie", opowieść o czterech kobietach, z czterech pokoleń, którym przyszło się zmagać z trudną rzeczywistością.
Pierwsza z nich, Sara Suzanne, swoją siłę przekazuje w genach córce, wnuczce i prawnuczce.
Warto poświęcić trochę czasu na dobrą lekturę.
Kończę z życzeniami pokoju i spokoju na nadchodzący czas.

niedziela, 27 lutego 2022

Niebawem wiosna zaciągnie nas do ogrodu.

Ogród po zimie...nie bardzo wiem jak go doprowadzić do porządku, bo różne gryzonie rządzą w nim z wielką przesadą. Na dodatek wysiewa się mnóstwo chwastów, a przecież pojawianie się różnych roślinek rozkłada się w czasie i niezbyt można sobie kopać.
Przewiduję więc niebawem obniżony poziom czytelnictwa:-) i obniżoną efektywność twórczą!
Chciałabym, żeby wiosenne niebo stało się spokojne, bo trwający od pewnego czasu nieustanny warkot samolotów nad naszą okolicą nie napawa optymizmem.
W obecnej sytuacji zapewne do wielu ludzi dotrze głębsza świadomość, że nic nie jest nam dane na zawsze...
Ale jak to bywa, ci do których dotrze, niewiele mogą w kontekście globalnym.
Strach, nieszczęście, wojna, bezradność, najbardziej dotyka zawsze maluczkich!
Ale nie o tym chcę pisać, bo media dostarczają nam nadmiaru złych emocji, niech więc te nasze blogi będą wolne od lęku, bo to taki nasz mały, odmienny świat.
Jeden z moich ostatnich obrazów namalowany dla potrzeb licytacyjnych to ciekawski Aniołek zaglądający do malowanej chaty, może nawet w poszukiwaniu dobroci.

Dobroci moja i nie tylko moja
spływająca z góry skąd jej początek
napełniasz mnie radością
że mogę cię widzieć każdego dnia
jak budzisz się na nowo
bym mogła cię czerpać
i ciągle cię tak dużo
choć inni biorą cię garściami
lecz inaczej niż ja
a ty jesteś jakbyś była od zawsze
bo byłaś najpierwsza
napełniając mnie wzruszeniem
że niektórych spraw nie można dotknąć
jeśli prawdziwie nie rozumie się dobroci.
 
A to właśnie zwiastuny wiosny...
Na koniec coś do czytania.
Powyższa książka napisana jest w formie pamiętnika czternastoletniej dziewczyny, córki ubogich włościan, sprzedanej przez własną matkę do haremu Jana " Sobiepana" Zamojskiego.
Jak wynika, panowie lubili wyrafinowane uciechy, a dziewczyna, Józia, trafiła tam by uratować swoją rodzinę w obliczu widma śmierci ojca i głodu sześciorga dzieci. Wkrótce stała się ulubienicą Sobiepana, do czasu aż ten ożenił się z Marią Kazimierą, późniejszą Marysieńką Sobieską.
Takie rzeczy miały miejsce w XVII wieku, choć trudno nam w nie uwierzyć!!!

Z pączkowego ciasta proponuję na ostatki usmażyć "opony" obficie polane czekoladą.
I już całkiem na koniec zagadka? Gałęzie z pąkami- (czego?)... proszę uzupełnić zdanie.

niedziela, 20 lutego 2022

Za co kocham amarylki?

Amarylis czy hipeastrum? są bardzo często mylone. Dla mnie to amarylki, bo tak je pamiętam z dzieciństwa, gdy najczęściej królowały te "w paski". Przez większą część roku nie mają walorów estetycznych, ale za to, w momencie kwitnienia są olśniewające. Latem wynoszę je w zacienione miejsce w ogrodzie, a na przedwiośniu, gdy ruszają do akcji, obserwuję je codziennie.
A one jakby drożdżami żywione mają niesamowite przyrosty, śmigają w oczach i tak jest już z trzema okazami, a czwarty tkwi w jakimś letargu!  Ta środkowa pokusiła się o dwa kwietne pąki.
Zobaczymy jakie będą mieć kolory, jakie obstawiacie?
W moich obrazach znalazłam też amarylkę, ale ona dawno już gdzieś wyfrunęła z gniazda.

Kolejną niespodzianką była dla mnie przesyłka od Magdaleny z http://zaciszelenki.blogspot.com/
Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie przez nią organizowanym i teraz stałam się właścicielką tych wszystkich prezentów, za które Lence serdecznie dziękuję, a zwłaszcza za książeczki, które wykorzystam podczas zabaw z Wnukami.

Babcia natomiast zaczytuje się książkami autorstwa Sławomira Kopra, które pokazują rzeczywiste osobowości znanych ludzi, bez upiększeń, ujawniając złożoność ich psychiki i problemy, z jakimi przyszło im się zmagać w życiu.

Dziś zamiast poezji będzie codzienność, czyli kulinaria.
Na kilka dni przed tłustym czwartkiem " zaprawiam" żołądek najwspanialszą karkówką " a la Basia" i pączkami.
Przyznaję, że dietetyczne żywienie nie jest moją mocną stroną:-)

I to już koniec na dziś, serdecznie pozdrawiam.

poniedziałek, 14 lutego 2022

Ocieplamy zimową porę.

Tych chatek oglądaliście już wiele, ale jak się okazuje ciągle znajdują one swoich wielbicieli i ten obraz jest odpowiedzią na marzenie Madzi- lutowej solenizantki.

Na pewno rozświetla ponure dni i podnosi temperaturę powietrza:-) bo każdemu kojarzy się z latem.
Tymczasem słoneczko coś tam kombinuje, ale to jeszcze nie jest wiosna.

Zanim przystąpię do ogłoszenia wyników losowania obrazu, serdecznie dziękuję za wszystkie dobre, ciepłe słowa, za życzenia i prezenty, które nadeszły w ostatnich dniach.
Bardzo dziękuję Ismenie http://szimena.blogspot.com/za życzenia napisane od serca na kartce z motywem malw, które kocham.

Ogromnie ucieszył mnie prezent od naszej wspaniałej Małgosi https://papierowy-jarmark.blogspot.com/
który zawierał przecudnej urody album na skarby babci Basi.
Moje największe Skarby to ( wymieniam w kolejności przychodzenia na świat) Konradek, Natusia, Kubuś i Tomuś, więc ich zdjęcia zapełnią ten cudowny dar.
Małgosia powiększyła stan mojej biżuterii, którą jak wiecie kocham miłością prababki Wiktorii, obdarowała mnie słodyczami wiedząc o mojej słabości do chałwy, dołożyła piękne życzenia na równie pięknej karteczce, zestaw herbatek i magnesik też dla Basi.
Bardzo Małgosi dziękuję za tak duży i różnorodny prezent. Na swoim blogu Małgosia pięknie pokazała zdjęcia albumu, ale i u mnie można coś zobaczyć, oto on:

Za piękny prezent dziękuję również Iwonce, która bloga nie prowadzi, a szkoda, bo jej notatki z licznych podróży są tak wnikliwe, pisane piękną polszczyzną, zawierają mnóstwo ciekawych informacji i potrafią przekonać do konieczności odwiedzenia tych miejsc, które Iwonka opisuje.
Ona też jest inspiratorką moich " Rozmów z Madonnami" i ciągle dosyła mi kolejne Wizerunki z miejsc,  których nie dane mi było dotąd odwiedzić.
Kolekcjonuję wszystkie pocztówki i listy od niej, bo to geograficzno- historyczno- kulturowa skarbnica. Jeszcze raz Ci Iwonko dziękuję, bo wiem, że czytasz moje posty bardzo dokładnie.

Miłe to chwile gdy się otwiera koperty, przesyłki, a z nich wyziera życzliwość, dobroć i wspaniałomyślność Ofiarodawców.
Kolejny piękny dar przybył od Janeczki ( ileż to prezentów otrzymałam już od Janeczki, ogrom), a teraz stałam się posiadaczką ślicznego, zwiewnego jak mgła, szaliczka w ulubionych barwach, czyli koralowej czerwieni. Jest przecudny, delikatny i wyszedł spod rąk prawdziwej Mistrzyni.
Spod tych rąk wyszła też wspaniała karteczka z życzeniami, a ja za wszystko Janeczce o złotym sercu  stokrotnie dziękuję.

Tymczasem pragnę pochwalić Małgosię, Uleńkę i Olunię za udział w konkursie na opis przyrody do zamieszczonego zdjęcia. Było ono tak dobrane, by na pozór nie inspirowało do twórczości, ale wrażliwe dusze i w tym zdjęciu odkryły piękno i świetnie sobie poradziły z zadaniem.
Jednoosobowe jury zdecydowało przyznać nagrodę Oli, która może pisać książki, wydawać tomiki,  talent posiada ogromny, ale zapewne przydałby się sponsor, bo przy dzisiejszej drożyźnie trzeba będzie zapomnieć o niektórych pasjach.
Poczytajcie opis Oleńki:
"Dąb i dąbek rosły na skraju lasu, trzymając tam straż i w razie potrzeby ostrzegając całą, drzewiastą brać przed nadciągającą zmianą pogody czy jakimkolwiek innym zagrożeniem. Dąb ojciec uczył syna obserwacji nieba, wsłuchiwania się w drgania ziemi i w powiewy wiatru a także w głosy ludzi odwiedzających czasem ich rejony. I to właśnie głosy ludzkie niepokoiły ich najbardziej, bo mowa tych dwunożnych osobników była szczekliwa, szybka, niezrozumiała i zazwyczaj coś niedobrego zwiastująca. Działo się tak zwłaszcza wtedy, gdy owe istoty pojawiały się w lesie z nieznośnie charkotliwymi maszynami w dłoniach. Na szczęście dawno już ich w tych okolicach nie widziano, zatem o o owym niebezpieczeństwie szybko zapomniano. Tego ciepłego, lutowego dnia także nic nie zapowiadało niczego złego. Dąb pochylał się czule w stronę swego syna i szemrzącym suchymi liśćmi głosem opowiadał mu o dawnych czasach, kiedy zimy bywały znacznie sroższe a letnie pory nie tak gorące.O przedwiosennych czasach pełnych świergotów ptasich i brzęczenia much. O żółtych motylach tysiącami unoszącymi się wokół. O niezliczonej mnogości mrówek wspinających się po szorstkiej, dębowej skórze. Korze dającej im w swych zakamarkach schronienie, cień, odpoczynek. O trawach szumiących wokół coraz to nowe legendy. O promieniach słońca nucących pieśni z dalekich, nieznanych stron. O ludzkich dzieciach bawiących się w chowanego miedzy pniami drzew, wtulających się w nie i obejmujących serdecznie swymi ufnymi, dziecięcymi ramionkami. O powietrzu pełnym krystalicznych woni i zapachów słodkich, niewinnych wspomnień..."

Gdy dzień chylił się ku końcowi, pod dom zajechał nasz miły Pan Listonosz i ze swojego służbowego, małego samochodu wytaszczył olbrzymie pudło, adresat był mi nieznany, niczego nie zamawiałam, a tu taka niespodzianka: 61 róż z krepiny w pięknym koszu od mojej Drogiej Przyjaciółki Madzi z Niemiec. Oniemiałam, są prześliczne, ale nie zdjęłam im jeszcze osłony bo i kokarda piękna, więc zdjęcie nie oddaje ich piękna. A są urocze, różowe i bordowe, idealnie wykonane, dziękuję Madzi.

I teraz już ogłaszam wyniki losowania zgrabną rączką Konradka poczynione.
-Babciu, co jest napisane na tej karteczce, którą wylosowałem?
-kicikicitata-
-tak? ale fajne słowo, podoba mi się:-)
Do Izabelki już poleciał obiecany obraz baśniowych drzew.
I to już tyle, serdecznie pozdrawiam i bardzo proszę zaglądajcie nadal na mojego bloga:-)
A ja zaczynam świętowanie, choć do 7 rano, 15 lutego, kilka godzin zostało.