Kocham każdy miesiąc roku, bo każdy jest nam po coś zadany.
Gdy kończy się dany miesiąc, odczuwam pewien smutek, że jakiś etap, choćby krótki, mija bezpowrotnie razem ze swoją wyjątkowością.
W przypadku maja ta rzewliwość jest szczególnie uzasadniona. I nikogo nie trzeba przekonywać do tego majowego przywiązania.
Staram się celebrować dary maja, ale jak to zwykle bywa, nadmiar obowiązków podkrada czas.
I choć natarczywe przymrozki zniszczyły wiele roślin, a najbardziej ucierpiały u nas róże i bzy, to jednak te roślinki, które zdołały się oprzeć mrozom, teraz niosą ze sobą wiele radości.
Ale to nie ogrodowi poświęciłam najwięcej uwagi. Postanowiłam bowiem wykorzystać czas majowych tradycji śpiewania pieśni Maryjnych przed naszą wiejską kapliczką, która w tym roku osiągnęła wiek 70 lat. Cieszy fakt, że na te spotkania przychodzą również dzieci i osoby młode, mimo, że nasza wioska jest bardzo mała.W pobliskim sanktuarium w Odporyszowie odbywały się we wszystkie dni robocze, późnym wieczorem, w kompletnej ciszy przerywanej śpiewem ptaków i ludzi, Apele Jasnogórskie, których klimat jest wyjątkowy i pozwala słyszeć nawet własne myśli.
Tylko pół godziny i tak wiele...I jeszcze jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi w porze kwitnienia akacji czyli Lasek Siedmiu Boleści NMP z sześcioma kapliczkami i siódmym krzyżem, w których widnieją rzeźby i płaskorzeźby genialnego rzeźbiarza i lotnika, dziewiętnastowiecznego samouka
z Odporyszowa, Jana Wnęka.
W mojej wiosce akacje przemarzły, tam ocalały wszystkie. Górują nad dolinką zasypując kwieciem ścieżki i wiekowe kapliczki. Absolutna cisza przerywana jedynie trelami kosów i innych ptasich śpiewaków oraz brzęczeniem milionów owadów, daje niesamowitą atmosferę spowitą słodkim zapachem akacjowych kiści.
Każdego roku kieruję tam swoje kroki i za każdym razem jestem niezmiennie zauroczona.
A w kolejnej dolince przepływają wspomnienia mojego dzieciństwa gdy z Mamą i sąsiadkami udawałyśmy się ówczesnymi środkami transportu do tzw. Studzienki, gdzie według przekazów trzykrotnie objawiała się Matka Boża dając źródełko oblężonym przez Szwedów mieszkańcom wioski.
Dziś wielu turystów korzysta z tej krystalicznej wody, która ma wspaniały smak zwłaszcza podczas upałów.Tam też królują ptaki, akacje i naturalna cisza.
Doceniam piękno w " zasięgu ręki", a wszystkich, którzy będą podróżować po Małopolsce, zachęcam, by " skosztowali" naturalnych darów.
Takie to oto moje małe, majowe szczęścia, którymi się z Wami dzielę serdecznie dziękując za Waszą obecność i pozostawione tu słowa.
Dziś prezent dla Was w postaci moich konwalii......i przemiłych bocianów...

















































