niedziela, 1 listopada 2026

Kocham ten dzień.

Dzień Wszystkich Świętych to święto nadziei i wiary, czas bliskości z Tymi, których nie ma pośród żywych, czas wspomnień tego, co było w naszym ziemskim życiu najpiękniejsze z ich udziałem.
Wraz z upływem czasu zaciera się pamięć o słabościach, zranieniach, niepotrzebnie wypowiedzianych słowach.
Dobre czyny, miłe gesty nabierają wielkiego znaczenia.
I dobrze, że pamięć świadomie zniekształca pewne obrazy. Po cóż nam rozpamiętywać złe chwile skoro w teraźniejszości mamy ich pod dostatkiem.
Niech zaszumią te najpiękniejsze wspomnienia, nawet jeśli są mocno przebarwione kolorami jesieni.

W październiku odwiedziłam wraz z synem i wnukiem groby moich Bliskich na dwóch dużych krakowskich cmentarzach. Dowiedziawszy się wcześniej, że na jednym z nich spoczęła moja wychowawczyni, rusycystka z liceum ogólnokształcącego, odszukałam jej grób by zapalić światło i zmówić modlitwę za jej duszę.
Gdy dopełniłam tych ważnych czynności, porozmawiałam z nią "na luzie", oczywiście w języku rosyjskim, przypominając jej dwa wesołe zdarzenia z naszej nauki tegoż języka.
Jedno z nich wcale nie było śmieszne, bo jako "piątkowa" uczennica meldując gotowość klasy do lekcji użyłam dwukrotnie czasownika zwrotnego wywołując tym samym w mojej nauczycielce niesamowitą nerwowość chwili:-)
Cieszę się, ze po tylu latach mogłam stanąć przy jej grobie i popatrzeć na jej nauczycielskie dziwactwa z humorem.
A tak naprawdę, p. Małgosia bardzo nas lubiła i walczyła o nas jak lew z innymi nauczycielami.
A, że czasami miała słabszy dzień...a poza tym musiała przecież zająć się naszym wychowaniem.
Ale powróćmy do cmentarnych wędrówek...
Za każdym ze znajomych nagrobków kryje się jakaś moja osobista historia, dlatego moje spacery po cmentarzach bardzo się wydłużają, bo z każdym rokiem przybywa mi tam Znajomych.
Zapalam więc znicze i w ciszy, z wiarą  odmawiam modlitwę o wieczne szczęście dla tych, co mnie wyprzedzili w drodze do wieczności.
Zaś napotkane piękne nagrobki utrwalam w postaci zdjęć i dziś Wam trochę pokażę.
Moi Święci z grona zwyczajnych ludzi
których słabości modlitwa przemienia
w ciepłe jesienne i dobre wspomnienia
wędrują ze mną pod rękę po cmentarnych alejkach
żebym nie musiała płakać w samotności
wraz ze spadającymi liśćmi widzę ich uśmiechy
a w płomieniach świec płonie nieustannie
nasza miłość która nigdy się nie kończy...
Nie może zabraknąć zdjęcia z grobu naszej Kochanej Stefci, której 80. rocznicę śmierci będziemy uroczyście obchodzić w pierwszych dniach listopada ( Stefania zmarła 7 listopada, na nagrobnej tablicy wykonawca popełnił błąd).
Jaką księgę, z jakim tytułem mógłby trzymać nasz Anioł po naszej śmierci?
I jak zwykle można tu spotkać sympatyczne mieszkanki cmentarzy:-)
A nad wszystkim Chrystus- Zwycięzca śmierci
z obietnicą naszego zmartwychwstania...

niedziela, 25 października 2026

Ta miłość jest odwzajemniona.

Dla prawdziwej miłości robimy wiele, ja nawet blogi zaniedbałam by się nią nasycić.
Kocham ją od dawna i ona o tym wie, bo widzi moje zachwyty, towarzyszy mi podczas wyjazdów i spacerów i cierpliwie pozwala się fotografować.
To jesień w mojej wiosce i w mojej okolicy, która w tym roku odgrywa najpiękniejszy spektakl.

Przez parę dni nosiłam się z zamiarem ponarzekania na ludzi, którzy coś powinni, a nie chcą, którzy nie pamiętają dobrego, a widzą zło w wyostrzonych kolorach, których interesują niewłaściwe sprawy, ale pomyślałam, że rozpamiętując nieprzyjemne chwile i zdarzenia, sama stałabym się zgorzkniałą kobietą, więc porzuciłam ten chwilowy pomysł i zwróciłam oczy ku naturalnemu pięknu.

Jesień odmieniła moje postrzeganie świata, a Przyjaciółka spod Gdańska odmieniła moje nastawienie do ludzi okazując mi wiele dobrych odruchów serca, uprzednio pokonawszy setki kilometrów, by w Małopolsce zaczerpnąć z bogactwa mojej małej Ojczyzny.
W podziękowaniu za jej " walkę o dobro", otrzymała te kwiaty
i tę jesień, która zaczytuje się w książkach.
Łagodność wyzwala łagodność, więc wróćmy do jesiennych kadrów, które Wam ofiaruję wraz z kilkoma słowami o jesiennej przyjaźni...
Przyjaźń przybywa jak spokojna jesień
otula się rudymi i czerwonymi chustami
cichutko kroczy po złotych dywanach liści
zatroskana o los każdego liścia i każdego słowa
wsłuchuje się w szelest serca i niczym dobra wróżka
zabiera tajemnice i rozkłada je powoli
na zamglonych zagonach wierności
przyjaźni nie można dokładnie opisać
bo zmienia barwy każdego dnia
a jedna barwa piękniejsza od drugiej...

niedziela, 11 października 2026

Każda róża jest inna...

Przyglądam się różom już 65 lat.
Kocham róże, wprawiają mnie w zachwyt bo mimo późnej pory nadal kwitną zachwycająco.

Czasami snuję opowieści w jakiś ważny sposób związane z tymi kwiatami.
Ze względu na swoje piękno i subtelność stały się częstym upominkiem na różne okazje.
Towarzyszą ludziom w chwilach radosnych i szczęśliwych, ale są też obecne podczas smutnych uroczystości.
Ostatnio dostałam taką elegancką różę ( uprawianą specjalnie do sprzedaży) i ona właśnie natchnęła mnie do wspomnień.
Bo październik, bo Dzień Nauczyciela, bo kwiaty...
W czasach mojego dzieciństwa kwiaciarniane bukiety ze względu na swoją cenę i powszechne ubóstwo na wsi, nie były dostępne dla wszystkich.
Dzieci z biedniejszych rodzin przynosiły ( zwłaszcza na zakończenie roku szkolnego) bukiety z wiejskich ogródków i czuły z tego powodu pewne zażenowanie.
Mogło się im wydawać, że wytworne bukiety uczniów pochodzących z bogatszych rodzin są cenniejsze i milsze nauczycielom.
Analizując ten problem stwierdzam, nie od dziś, że ogrodowe kwiaty były i są o wiele cenniejsze od tych zakupionych
i wypielęgnowanych przez fachowców.
Bo przecież ktoś je zasadził i pielęgnował, rozmawiał z nimi i dbał o nie, nie dla zarobku, ale z miłości do kwiatów.
Dlatego tak wielka jest wartość kwiatów łąkowych, ogrodowych i polnych, kompozycji zrobionych własnoręcznie, nawet jeśli ich żywot jest znacznie krótszy niż tych nabytych za wysoką cenę.
Sami zobaczcie jakie one są piękne, bez dodatkowych ozdobników:
Październik jest mi szczególnie bliski przez ukochaną modlitwę różańcową...to moja tarcza, radość, obrona, wyciszenie, ratunek, zrozumienie...
Przywołuję Cię październikowa Przyjaciółko
po paciorkach drewnianego różańca 
biegnę na spotkanie z Tobą 
przynoszę Ci moje tajemnice 
te radosne i bolesne codziennością pisane
proszę byś mi wytłumaczyła 
jak zrozumieć chwalebne i światła 
w ciągłym pośpiechu przytulam się do Ciebie 
i ściskając w spoconej dłoni wysłużony różaniec
oddycham coraz spokojniej…
Rozmawiam z Tobą 
Matko Radosna i Matko Bolesna
przynoszę Ci swoje życie i nie tylko swoje
wiesz o wszystkim jak wie Najlepsza Matka
ale muszę Ci to powiedzieć kolejny raz...
żeby uspokoić skołatane serce...
 
Kończąc kwiatowy post z październikowymi różami życzę wszystkim Osobom w jakikolwiek związanym ze szkołą ( 14 października)
i służbą zdrowia ( 18 października) by pamiętali każdego dnia, że służba drugiemu człowiekowi wymaga każdego dnia pozytywnego zdawania egzaminu z człowieczeństwa.
Wszystkim tu obecnym dedykuję kilka jesiennych kadrów z mojej wioski i okolic.
Taka to piękna nasza jesień.
Bardzo dziękuję za Wasze wizyty i ciepłe słowa...

niedziela, 27 września 2026

W dobrą pogodę trudno się " wstrzelić".

Kolejny plener malarski w Brniu miał być ozłocony słońcem i urokiem babiego lata, a tymczasem był owiany zimnem i nieustanną prawie mżawką.
Jednak uczestnikom nie zabrakło werwy i wyobraźni by w dużej sali dworu Konopków przenieść na płótna swoje malarskie wizje.
Dziś odbył się wernisaż połączony z występem miejscowego zespołu Owczarnia.
I ja tam byłam, dwa obrazy ( w bardzo szybkim tempie namalowane) wystawiłam:-), a obiecaną relację zamieszczam:-)

Pierwszy z nich przedstawia jesienny bukiet, jaki mógł stać w pokoju Pani Baronowej Konopkowej.
Na stoliku leży tomik wierszy wydany przez uzdolnionego literacko i plastycznie Feliksa Konopkę,
( 1888-1982).
Na świeczniku zaznaczyłam elementy z herbu Konopków; zawiasę kotłową i miecz, żeby podkreślić wagę miejsca, w którym odbywają się coroczne plenery malarskie.
Drugi z moich obrazów przedstawia wiekowe drzewo z breńskiego parku określanego kiedyś mianem jednego z najpiękniejszych założeń parkowych w Galicji. Do obrazu powstał wiersz...

Stare drzewo czasem pokręcone dziwacznie 
wyciąga obolałe konary w stronę piękna 
starość potrzebuje piękna i nowych barw 
by ożywić wciąż jeszcze młodą nadzieję
starość pozwala objąć się czule 
pędom nasyconym kolorami jesieni 
w słońcu wszystko jest możliwe 
powraca młodość i mocny oddech 
wypełnia płuca wiekowego parku 
w którym ciepłe odcienie jesieni 
przeplatają się z melodią dobrych wspomnień.

Do dziś park ze starym drzewostanem zachwyca, a dzięki dbałości pracowników Centrum Polonii- Ośrodka Kultury, Turystyki i Rekreacji w Brniu stanowi piękne miejsce do spacerów o każdej porze roku.
A oto kilka zdjęć z tej miłej uroczystości gromadzącej od lat miłośników malarstwa, lokalnej historii i czasu spędzanego wspólnie ku pożytkowi.





W plenerze uczestniczyły osoby z wykształceniem plastycznym oraz takie jak ja, czyli samouki :-)

Naszą uroczystość uświetnił piękny występ amatorskiego zespołu, miejscowej "Owczarni".
A niedziela dziś była wyjątkowo piękna i słoneczna, więc publiczność dopisała..
Na zakończenie wylosowana myśl i zdjęcie najprawdziwszego babiego lata...
" Oszczędźmy słów, niech pozostanie wielkie milczenie." / św. Jan Paweł II /