środa, 20 października 2021

Czasami udaje się z radością wskoczyć do normalności.

Ku wielkiemu zadowoleniu sporej grupy nauczycieli kochających wypady w góry, udało nam się w okolicach nauczycielskiego święta powrócić do naszej " normalności" i wspólnie, jak za dawnych, dobrych lat, wyruszyć w góry.

Krótki czas nie pozwolił na zaplanowanie długich wędrówek, ale z Rusinowej Polany i Gęsiej Szyi widoki są niezwykłe i to wystarczyło by nasycić oczy pięknem skał budzących się do kolejnego dnia i wstających spod warstwy mlecznych chmur.
Słońce czyni cuda, to jesienne również, gdy w swojej łaskawości odsłania najpiękniejsze fragmenty Tatr. Sami zobaczcie...

Nasza grupa wędrowała szczęśliwie, ale innej wycieczce przytrafił się smutny wypadek, mam nadzieję, że dzięki sprawnej akcji ratunkowej udało się utrzymać ową kobietę przy życiu...
Opuszczając Rusinową Polanę nie sposób ominąć Wiktorówek z urokliwym, drewnianym Sanktuarium, w miejscu którego przed 160 laty, małej Marysi Murzańskiej wypasającej owce, objawiła się Królowa Tatr, od tamtej pory czczona w tym górskim kościółku.
Jest to również miejsce poświęcone pamięci Tych, którzy zginęli w górach, bądź dla nich poświęcili swoje życie.
Liczne tablice upamiętniają ich nazwiska.
Schodząc z Wiktorówek napotykamy urokliwe kapliczki na drzewach, które towarzyszą wędrowcom.
Cieszę się, że dane nam było odwiedzić Sanktuarium na Krzeptówkach i uczestniczyć w uroczystościach poświęconych św. Janowi Pawłowi II w 43 rocznicę Jego wyboru na Stolicę Piotrową.
Miejsce to, pełne znaków i symboli zaświadcza o wielkiej miłości, którą Papież Jan Paweł II żywił do Matki Bożej Fatimskiej.
Fatimski Anioł z przykościelnej figury patrząc na pielgrzymów, spogląda nieustannie w stronę Giewontu.
Liturgia wspomnianego nabożeństwa opierała się w dużej mierze na muzyce i śpiewie góralskim, co dodatkowo dla nas, ludzi z nizin, stanowiło dodatkowy element piękna.
Nasyciwszy swe oczy majestatycznym pięknem gór, powróciliśmy w rodzinne strony, gdzie kolorowa jesień czaruje równie pięknie.
Ale o tym opowie kolejny post, na który już dziś serdecznie zapraszam.

niedziela, 10 października 2021

Post z gołębiami i miłością w tle.

Opowieść o miłości zaczyna się nietypowo, od gołębi, które w poszukiwaniu ziarna trafiają na miłość...

" Ślepa staruszka zebrała swoje narzędzia i pakuje do przybornika. Chowa małe woreczki z ziarnem, po czym wyjmuje jeden większy i rozsypuje ziarno na ziemi. Odwraca się do mnie.
- W ten sposób nie zauważą, że odchodzę, nie będzie im przykro."
Poruszająca opowieść o niezwykłej miłości malarza ( który z własnego wyboru z korporacyjnego szczura przeobraził się w kloszarda) i niewidomej, starszej o 22 lata od niego staruszki ( która straciła wzrok po traumatycznym przeżyciu w czasach dzieciństwa). Opowieść o miłości bezwarunkowej, bezinteresownej, doskonałej, a więc takiej, jaką powinna być każda, która chce się tym mianem określać. A początkiem tej historii są paryskie gołębie, którymi opiekuje się niewidoma Mirabelle.
Ta książka, to jedna z najpiękniejszych, jakie czytałam.
Niewidoma staruszka, uzdolniona muzycznie, maluje obrazy wspólnie z napotkanym bezdomnym oferując mu swój czas i szczegółowe opisy miejsc, które zapamiętała z dzieciństwa.
Miłość do piękna i sztuki łączy ich serca na zawsze...Więcej nie napiszę. Trzeba to koniecznie przeczytać, co ja mówię, przeczytać...przeżyć, zobaczyć, zrozumieć...
Tymczasem zachwycam się krakowskimi gołębiami, Krakowem, jesienią, życiem...

Mój obraz z gołębiami powstał dawno temu, nie wiem nawet, kto go nabył i gdzie znalazł swoje miejsce. Wiem, że to niemożliwe, ale chciałabym zobaczyć film z miejsc, gdzie zawieszono moje obrazy. Komu służą, kogo radują, kto na nie spogląda?


Pamiętam, że Kraków był wtedy mokry, a gołębie kuliły się pod murkami i oknami.
Kolejne malowane gołębie mam w planach, ale teraz mają to być szczęśliwe, zakochane ptaki, jak " Spóźnieni kochankowie".
A październik gra w kolory...



Październik

Słoneczny promyk jesiennego dnia
odbija swoją radość w starych murach,
biegnie po skałach,
zamienia biel w złoto,
a błękit przygina ku ziemi,
tak samo błyszczą oczy
odbijające spojrzenie innych oczu-
cicho i jasno-
tylko puls przyspieszony
mówi o istnieniu serca
zakochanego w urodzie świata,
liście trzymają się mocno
poddane pieszczotom jesieni,
karmią się dojrzałą porą
tak jak dojrzałe serca
karmią się tęsknotą,
jesień maluje obrazy
kroczy dostojnie po suchych trawach,
kolejna jesień z koszem
wypełnionym darami życia.



Do następnego spotkania...

środa, 6 października 2021

Post dedykowany Marzence, która nie ma bloga:-)

Choć posta tego piszę na wyraźną prośbę Marzenki, to do jego poczytania zapraszam Wszystkich Zainteresowanych.
Rzeczywiście, to Marzenka zmobilizowała mnie by podjąć tematykę pażdziernikowych odwiedzin.
Niecodzienna pielgrzymka rowerowa okrążająca okoliczne wioski zatrzymała się przed naszą wiejską kapliczką.
Ale powróćmy do października, który od lat w mojej świadomości funkcjonuje jako miesiąc różańcowy.

Zaciskam w dłoni paciorki różańca,
zamykam tajemnice życia,
te radosne mieszają się z bolesnymi
a chwalebne z tajemnicami światła
wszystkich jest w sam raz
tyle ile mi potrzeba
by idąc po ziemi spoglądać w niebo,
mój wysłużony różaniec
ciągle przemierza życiowe przestrzenie
i niejedno pamięta choć milczy
zamyka nieustannie moje życie
w kolejnych paciorkach lęków i nadziei,
w których niezmiennie odbija się
Oblicze Różańcowej Matki.

Wspomniane wcześniej odwiedziny miały miejsce w sobotni poranek i były różańcową modlitwą " rowerową".
Nasz przydrożny Chrystus pierwszy raz gościł taką nietypową grupę, która w skupieniu odmówiła ostatni na tej trasie, dziesiątek różańca.


Napisanie tego posta sprawiło mi dużą trudność, bowiem post roboczy pisze się w sposób zaszyfrowany, czego do tej pory nie było. Może ktoś pomoże mi jak rozwiązać to niebywałe utrudnienie.
Do Eli, która pierwsza wskazała na grykę w mini konkursie na rozpoznanie ścierniska, poleciał ten oto mały obraz z ptakami, bowiem Ela jest znawcą i miłośnikiem ptaków.

Na dziś to tylko tyle, nie wyobrażam sobie prowadzenia bloga w ten sposób.

piątek, 1 października 2021

Wrześniowo- październikowy czas Aniołów.

Aniołom Swoim Bóg rozkazał o Tobie
aby cię wiedli przez drogi i bezdroża
nawet przez ścieżki porośnięte chwastem
kiedy ranisz nogi o niewidoczne ciernie
w pośpiechu myląc trawy z ostami
więc im rozkazał by cię wiedli
nawet wtedy gdy im uciekasz
gdy chowasz się w lesie samotności
w smutku zawieszonym nad ziemią
gdy nie widzisz błękitu zbyt długo
On Aniołom rozkazał
a oni Go posłuchali...

Przełom września i października sprowadza na ziemię Anioły...
Koniec września przypomina o Świętych Archaniołach: Michale, Gabrielu, Rafale, początek października przywołuje Świętych Aniołów Stróżów.
Wiara w anielską opiekę jest u mnie niezmienna, a ich malarskie wyobrażenia ciągle i na nowo pojawiają się w moich pracach.
Dziś prezentuję Anioła, namalowanego na licytację na rzecz chorej Justynki. Niech się opiekuje nowym właścicielem obrazu.

Jesienna pora pora sprzyja wędrówkom " po rosie".
I daje możliwość "łapania "ulotnych chwil.
Po mojej głowie krąży tyle różnych, trudnych tematów, że część z nich zostawiam przydrożnemu Chrystusowi...

czwartek, 23 września 2021

Jesienne róże przywołują wdzięczność...

Każde środowisko ma takich ludzi, których zachowuje się we wdzięcznej pamięci na wiele lat.
Człowiekiem wielkiego serca, pracowitości i dobroci był Ks. Józef Poremba, wieloletni proboszcz w Dąbrowie Tarnowskiej, który w ciągu swego ofiarnego i pracowitego życia dokonał wielu użytecznych dzieł. Każde z nich ma inny wymiar, ale szczególne miejsce zajmuje hospicjum św. Brata Alberta, w którym wspomniany Ks. Prałat stworzył najgodniejsze z możliwych, warunki życia dla chorych przeżywających ostatnie, najtrudniejsze stadium choroby nowotworowej. Dokonał tego, czego nie dokonały władze świeckie dysponujące znacznie większymi możliwościami finansowymi. Dziś mija 17 lat od śmierci mojego kochanego Taty, który przez ostatnie trzy tygodnie swojego życia był w tym miejscu otoczony opieką Ks. Józefa i współpracującego z nim personelu.
Z jego posługi korzystało tak wielu ludzi, że zachowując wdzięczną pamięć, w kilka miesięcy po śmierci Ks. Dziekana, zorganizowano plener malarski pn. Ks. Józef Poremba i Jego dzieła".
Uczestnicy pleneru malowali różne owoce pracy Księdza. Ja postanowiłam namalować staruszkę czytającą wydawany przez wiele lat, dzięki zapobiegliwości Ks. Poremby, miesięcznik " Żyjmy Ewangelią", który dla ludzi chorych i starych był często jedynym łącznikiem z codziennym życiem parafii. Publikowałam tam swoje wiersze i artykuły, często pod łagodnym naciskiem ze strony Ks. Józefa, gdy mi czasu na pisanie brakowało, ale szacunek wobec tego Kapłana skłaniał do szybkiej pisarskiej mobilizacji.
Do obrazu dołączyłam wiersz, by podkreślić ewangelizacyjną rolę, jaką to czasopismo, całkiem amatorskie, odgrywało w życiu wielu ludzi.

Wyznanie Staruszki

Kiedy smutek i choroba
wciskały się do mojego domu
mimo zamkniętych okien i drzwi
niepokojąc moje skołatane serce
brałam do ręki niepozorną gazetę
by poszukać w niej
wiary, nadziei i miłości…
Ze stron zapisanych zwyczajnym życiem
płynęła codzienna Dobra Nowina
i dyskretna prośba Kapłana
modlącego się byśmy „ Żyli Ewangelią”.

Słowa proste i piękne
budowane życiem i ofiarą Chrystusowego Ucznia
pochylającego się niezmiennie
nad najmniejszym z małych…
A moje małe krzyżyki
szybowały ku największemu z Krzyży
by z ufnością usiąść na Jego Ramionach.

Wrześniowe, jesienne dni przywołują takie wspomnienia, których czas nie jest w stanie zatrzeć i mimo, że są one przepełnione niegasnącą wciąż tęsknotą, są piękne, ciągle bogate w niezmienne uczucia...
Jesienne róże tak bardzo kojarzą mi się z Tymi, którzy poprzedzili nas w drodze do wieczności...
Niech więc będą darem dla Nich...
Nasze rozstania bolą, ale przecież nosimy w sercu piękne chwile, które na zawsze są nasze...
I wiarę w Świętych obcowanie...
Czas na rozstrzygnięcie konkursu, trochę mnie to zmęczyło, bo dwie pierwsze osoby, które użyły słowa gryka, były takie trochę niezdecydowane. Ponieważ nikt w komentarzu nie poradził mi, jak to zakwalifikować, uznam, że pierwsza Osoba, która wymieniła słowo gryka, zostanie nagrodzona, czyli Ela.Gratuluję Elu, do Ciebie poleci nagroda - drobiazg. A wszystkim, którzy wzięli udział w zabawie serdecznie dziękuję i zapewniam, że gryczane ściernisko w słońcu wygląda przepięknie.
Życzę Wam pięknych, jesiennych dni, w zdrowiu, bo ten czas niesie ze sobą tyle wirusów, że nie ma szans by w końcu nie stać się ofiarą któregoś z nich, nawet ospa wietrzna wybuchła z niespotykaną siłą.
Do następnego napisania:-)