piątek, 13 lipca 2018

"Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!"

Skoro Jan Kochanowski tak sobie cenił uroki wsi polskiej, to ja za Mistrzem powtarzam i zapraszam...
Lipy już dawno przekwitły, lipiec zamieniły z czerwcem, i nie tylko one.
Na tej zamianie skorzystały owoce, których teraz mnogość, lecz susza powstrzymała ich zapędy.
Więc się delektujemy tymi, których nikt nie pielęgnuje, a one rosną- czernice- jeżyny, czarne, smaczne, zdrowe.
Zboża żegnają się z polami, czas do stodół i spichlerzy powędrować.
Pierwsze pokolenie jaskółek wychowanych w tym roku odbywa letnie spotkania przed naszym domem.
W gnieździe, dymówki karmią już drugie pokolenie otoczone naszą codzienną troską.
Mimo troskliwej opieki, jedna jaskółeczka spośród czwórki rodzeństwa wypadła z gniazda, bądź nie przeżyła wczesnego dzieciństwa. Żal nam jej, bo to takie wdzięczne, rodzime ptaki, które potrafiż zaufać człowiekowi w dużym stopniu.
Oby tylko pozostała trójeczka miała więcej szczęścia i zdążyła nabrać sił przed wrześniowym odlotem.
W lipcowy dzień przybył do mnie kolejny, piękny album od Jadzi http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/z zestawem zakładek i reprodukcji obrazów malowanych przez osoby niepełnosprawne
Bardzo Ci Jadziu dziękuję, każdy z Twoich ostatnich albumów posłuży mi jako miejsce wpisu wierszy pisanych przez babcię dla Wnuków i miejsce kolejnych fotografii, wszak dzieci zmieniają się z każdym dniem. Natusia album już ma, ten będzie dla Konradka, a wiersze piszą się już dla Kubusia, więc czeka Cię Jadziu kolejne wyzwanie:-)
 Lipiec od lat kojarzy mi się z hibiskusami i awansami zawodowymi nauczycieli.
 Od kilkunastu lat mam przyjemność zasiadać w komisjach kwalifikacyjnych i egzaminacyjnych na kolejne stopnie nauczycielskiego awansu i poznawać wielu wspaniałych nauczycieli pasjonatów.
Kiedy w lipcu przemierzam drogę z domu do Tarnowa, widzę całe mnóstwo hibiskusowych krzewów obsypanych kwiatami. Każdy człowiek ma takie własne skojarzenia, wspomnienia, które w pewien sposób pielęgnuje.
Więcej przemyśleń będzie w kolejnym poście, na który zapraszam już dziś łącząc pozdrowienia z wioski pachnącej żniwami.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Bardzo lubimy pink.

Pink cieszy się naszym uważaniem już od dawna; naszym czyli Konradka i moim:-)
Zaczęło się od filmików dla dzieci, które oferowały naukę kolorów w języku angielskim, no i pink przypadł nam do gustu i lubimy go do dziś. Niebawem nam to minie, ale na razie pink to pink!
 Zacznijmy od różowych odcieni dalii- tych, które już zakwitły.
 W różowym dobrze się czują malwy...
 I liliom dobrze w tym kolorze...
 ...i ostróżkom...
 ...i begoniom...
 ...i pelargoniom bluszczolistnym...
 ...i storczykom za szybą...
 ...różom- oczywiście...
 ...i koniecznie floksom...
...ulubionym z dzieciństwa goździkom polnym...
 i butom, które przemierzyły już wiele kilometrów, ale jeszcze są w łaskach:-)
 ...i wszystkim ciemnowłosym kobietom w różowych sukienkach:-)
I tym humorystycznym akcentem właścicielka bloga na różowo ubrana,
pozdrawia Czytelników bez względu na ich lubienie " pinka".

czwartek, 5 lipca 2018

Wakacyjne malowanie czas zacząć.

Jest taka chatka, którą pewnie znacie z moich postów, obrazów i fotografii.
Stoi sobie od lat na skraju malowanej wioski i wita turystów.
Szkoda, że nie policzyłam, ile to jej wizerunków namalowanych przez moją fantazję, poszło w świat.
Aktualnie prezentuję Wam wersję zimową i wersję czerwcową.

A to już sama bohaterka, w zbożu, jak na tę porę przystało.
Podrapałam ręce i nogi, ale nazbierałam jeżyn- czernic dla moich Wnuków- to pierwsze w tym roku owoce, których ręka ludzka nie pielęgnuje...
Poniżej zaś prezentuję niecodzienną przesyłkę.
Otóż pisałam już na tym blogu o niezwykłej, tajemniczej Iwonie, która przysyła mi widokówki i pamiątki ze swoich wędrówek po Polsce.
Po otwarciu takiej przesyłki, czytam, oglądam i trwam w zachwycie, bo nie znam drugiej takiej osoby, która potrafiłaby w równie piękny sposób opisać zakamarki swojego wędrowania.
Pismem odręcznym, piękną polszczyzną pisze to, co w danym dniu ją zachwyca, takie swoiste notatki, w których zawiera swoją radość poznania, odczucie podziwu, nawet smak serwowanych tam delicji...
Tym razem Iwonka przemierzyła okolice Sanoka, Krosna, Leska, Zagórza, Miejsca Piastowego i ufam, że następnym celem jej wypadu będą Bieszczady, w których się zakocha.
Mistrzyni przekazu i pióra- Iwona inspiruje mnie do pisania, do zwiedzania, w końcu do dziękowania za rozliczne dary, jakie otrzymujemy każdego dnia, również do kontynuacji cyklu " Rozmowy z Madonnami", które powstały dzięki Iwonie.
Gdyby ta wspaniale pisząca kobieta, dała się namówić na prowadzenie bloga, to byłby on oblegany przez wszystkich, którzy tęsknią za pięknem słowa w naszych zagonionych czasach.
Bardzo Ci Iwonko dziękuję. Dla Ciebie i wszystkich Czytelników, którzy kochają piękną, ojczystą mowę w słowie mówionym i pisanym umieszczam te fotografie hortensji z mojego wiejskiego, babcinego ogródka, a wraz z nimi posyłam serdeczne, lipcowe pozdrowienia.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Gdy dopada wieczorna melancholia...

Cisza absolutna, psy się wyciszyły, ptaki zasnęły chyba w zaroślach, księżyc cicho wędruje po niebie.
Lipcowy wieczór, godzina 22, wychodzę do ogrodu i zatapiam się w ciszę...
Ale to nie jest absolutna cisza. Bowiem najlepszy sprzęt audio nie jest w stanie zaoferować tego, co oferują rodzime świerszcze. Zatapiam się w tę pozorną ciszę i słucham najpiękniejszego koncertu płynącego z każdej strony...Trwam w bezruchu, mijają minuty, a koncert trwa i wstęp wolny, nikt nie przeszkadza. Więc korzystam z dobrodziejstw natury.
Lipcowy koncert
Lato zaprasza mnie na koncert
wylewa ciszę z wieczornego dzbana
wypełnionego po brzegi
błogim spokojem letniej nocy
nawet księżyc sunie bezszelestnie
by nie obudzić śpiącego nieba
ptaki umilkły w zaroślach
śpią jaskółki dymówki bez dymu
cisza welonem osiada na ziemi
by posłuchać koncertu świerszczy
wirtuozów letniej pory
zamieniających melodię nocy
w najcudowniejszy koncert świata.

Znacie moją wioskę doskonale, a mimo tego, ona wciąż zaskakuje innymi barwami.
Mickiewicz zachwycał się grą Jankiela, ja zachwycam się grą świerszczy...
Nim odejdzie lato, nim zamilkną jego głosy, łapczywie chwytam te melodie, by je zapamiętać, zakodować, utrwalić na czas, gdy nie dane mi będzie ich słyszeć.
Wszak nic nie trwa wiecznie...
Dziś miał być inny post, będzie innym razem, bo dziś dopadła mnie wieczorna melancholia...
Do następnego napisania...

czwartek, 28 czerwca 2018

Uwaga! Radość!!!

Skoro piszecie, że mieszkam w raju, to postaram się to udowodnić kolejny raz.
Może właśnie dlatego, że z różnych powodów większość mojego życia spędzam w mojej małej wiosce, los daruje mi ciągle nowe porcje piękna.
Kilkadziesiąt metrów od mojego domu w ubiegłym roku, czarodziejskim zapachem i urodą wabiła facelia. W tym roku, mój były uczeń, operatywny gospodarz coś nowego posiał. Początkowo myślałam, że będzie to kukurydza, jak kilka lat temu, ale gdy nasionka zaczęły wschodzić, wiedziałam już, że to słonecznik.
Czekałam z wielką niecierpliwością na ten spektakl cudu natury, który tak różnie prezentuje się przy różnym oświetleniu w kolejnych etapach dnia.
Sami zresztą zobaczcie, co ja mam na wyciągnięcie ręki...







Podzielacie mój zachwyt?
Nie dość, że tyle żółtej radości wokół, to na dodatek od Małgosi http://papierowy-jarmark.blogspot.com/ dostałam najcudowniejszy prezent, album dla Kubusia, który oczekuje na Chrzest św.
Jak piękny jest album, zaraz zobaczycie na fotografiach, ale Małgosia dorzuciła jeszcze słodkości dla łasucha ( właścicielka bloga:-) oraz gazetki, w których za sprawą Małgosi znalazły się moje wiersze i wakacyjny artykuł. Bardzo się cieszę, bo przecież po to piszę, by inni korzystali.
A wracając do albumu, to przyznaję, że jest tam tyle cudowności, tyle niespodzianek i zakamarków, że chyba niemożliwym jest by znalazł się ktoś, kto by nie docenił tak pięknej, starannej, pełnej pomysłów pracy.



 Nawet notes na wiersze pisane Wnukom przez babcię znalazł tam swoje miejsce...To mobilizujące dla babci:-)
Oto niektóre ze stron, pięknych i przemyślanych.
Chciałabym dożyć tej chwili, gdy dorosły Jakub będzie oglądał pamiątki z pierwszych lat życia Kubusia.
Ogromnie Ci Małgosiu dziękuję. W swoich pracach pozostaniesz na zawsze w tylu domach i rodzinach.
To wspaniałe, że tak szlachetnie wykorzystujesz swój talent i dzielisz się z nami tym, co otrzymałaś w darze.
Wszystkim czytającym i oglądającym życzę wielu najprawdziwszych radości.