niedziela, 4 grudnia 2016

Opowieści z XX wieku.


Mam na imię Basia. Właściwie powinnam się przedstawić: Barbara, bo jestem babcią dwojga cudownych Wnucząt. Ale ponieważ moje wspomnienia dotyczą okresu gdy miałam cztery latka, więc do tytułowej bohaterki będziemy się zwracać po prostu: Basia.
Basia mieszkała w maleńkiej wiosce, do której docierało się pieszo lub wozem zaprzężonym w konie. Latem pół biedy, ale zimą to już był prawdziwy problem. Jako że Basia we wczesnym niemowlęctwie przebyła ciężkie zapalenie płuc, jej ojciec truchlał każdej zimy, że na wypadek choroby poprzez wykroty i ogromne zaspy zalegające nieodśnieżane całą zimę drogi, nie przejedzie w porę karetka pogotowia ratunkowego. Na szczęście nie była ona potrzebna i każdej zimowej pory, Basia mogła się zająć przedświątecznymi przygotowaniami. Jak wiadomo, w dniu 4 grudnia obchodzone jest święto Patronki górników i innych niebezpiecznych zawodów- św. Barbary. Nasza Basia każdego roku, w tym dniu dostawała od rodziców imieninowy prezent złożony w przeważającej części ze słodyczy, które w latach sześćdziesiątych XX wieku pojawiały się sporadycznie w wiejskich domach z prostego powodu, brakowało pieniędzy na potrzebniejsze sprawy, a co dopiero mówić o słodyczach. Ale Basia nie zjadała tych smakowitości. Wiązała do nich nitki i układała równiutko w szufladzie stojącego obok łóżka nakaslika ( szafka z płyty paździerzowej z szufladą służąca za stolik i szafkę nocną)by tam spokojnie czekały na wigilię kiedy to miały zawisnąć na choince. W adwentowym czasie, mama Basi widząc jej radość z oczekiwania na święta i zbierania słodyczy, dokupowała po kilka cukierków by kolekcja rosła. Basia zawijała też orzechy w kolorowy staniol, a tata Basi mocował patyczki by dało się te łakocie również zawiesić na choince. Basia mieszkała z rodzicami i starszym o 8 lat bratem Wieśkiem w jednej izbie, która miała już drewnianą podłogę. W drugiej, mniejszej izbie, bez podłogi, na glinianym klepisku zamieszkiwała babcia ze swoim wnukiem, a kuzynem Basi. Trzecie pomieszczenie drewnianej chatki stanowiła stajenka, w której mieszkała spokojnie krowa Krasula i stado królików. Mimo jednej izby, która spełniała wszelkie funkcje, zawsze panował tam ład i porządek i obowiązkowo musiała być prawdziwa choinka. Tuż przed świętami pojawiał się p. Władysław, który przywoził jodełki prosto z gór i wnosił jedną z nich razem z mrozem do naszego domu. Basia była wtedy szczęśliwa. Jej słodkie skarby wędrowały na drzewko i mimo, ze dziewczynka kochała słodycze, nie tknęła żadnego z nich. Oprócz słodyczy i starych bombek Basia zawieszała anielskie włosy, wykonane własnoręcznie łańcuchy z kolorowych papierków i oczywiście prawdziwe świeczki mocowane na żelaznych żabkach. Tu nadmienić należy, że nie było we wsi elektryczności, a palących się świeczek trzeba było pilnować, bo moment nieuwagi mógł się zakończyć pożarem drewnianego domu. Święta upływały w radosnej atmosferze, a dzieci czekały na drugi dzień świat czyli św. Szczepana, by wczesnym rankiem, gdy jeszcze noc spowijała wioskę, palić ogniska ze słomy na wale pobliskiej rzeczki. W tych ogniskach należało spalić śmieci nagromadzone w Wigilię i Boże Narodzenie. Rolę dzisiejszych sztucznych ogni pełniły „ lachetry” czyli zimne ognie wbijane do ziemniaka i wyrzucane przez starszych chłopców najwyżej jak to możliwe. Wieczorem zaś chodzili kolędnicy z turoniem, diabłem, śmiercią, królami i żydkiem, a dzieci bardzo się bały gdy wchodzili do domów by przedstawić spektakl i „podokuczać” kobietom. A za oknem panowała sroga zima, mróz rzeźbił kwiaty na nieszczelnych oknach, huczał piec, a ludzie uśmiechali się do siebie…
Za takimi świętami tęskni dziś babcia Basia i obiecuje sobie, że gdy Wnuki podrosną będzie im snuła opowieści o tamtych biednych, lecz szczęśliwych czasach.

Dziś, starsza o pięćdziesiąt lat Basia, dziękuje serdecznie za wszystkie życzenia i karteczki, jak również dołączone do nich upominki: Małgosi z http://papierowy-jarmark.blogspot.com/
Małgosi z https://sutaszgochy-artsmak.blogspot.com/
 Urszulce http://kulskowo.blogspot.com/ która do pięknej kartki dołączyła śliczną zakładkę z kotkiem
Ewuni http://artesania-rekodzielo.blogspot.com/
za piękną broszkę i życzenia, a w następnym poście zapowiada się coś jeszcze:-)
Mojej Imienniczce Basi- poetce lirycznej składam życzenia spełnienia wszelkiego dobra i piękna, które tak często przenika Jej wiersze http://szeptyserca.blogspot.com/ oraz dziękuję za życzenia i niezwykłego aniołka- zakładkę.

W tym roku moje imieniny zostały odsunięte na dalszy plan za przyczyną niezmiernie radosnego wydarzenia.
Moja Wnuczka Natalia przez chrzest św.została Dzieckiem Bożym.
To wielka radość przeżywać tak cudowną uroczystość.
Niech Boża Opatrzność czuwa nad każdą chwilą Jej życia.

Dziękuję bardzo, bardzo
Magdusi za piękny dar- metryczkę dla mojej kochanej Wnuczki Natalii.

Magduśka wykonała również metryczkę dla mojego pierwszego Wnuka Konrada.
Tym sposobem zaprosiliśmy Ją do naszej rodziny.
http://nitkiariadny.blogspot.com/
Przesyłam Wam serdeczne pozdrowienia wraz z zimową bielą:-)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Gdy maluje taki artysta, ja się wycofuję...

Nie będę konkurować z naturą, zaprezentuję jej piękno. Wystarczyło trochę wilgoci i kilka stopni mrozu by powstały dzieła godne pędzla największych mistrzów.
Sami zobaczcie...
Przyznaję, że od wczesnego dzieciństwa uwielbiałam biżuterię. Na najstarszym zdjęciu jakie mam, sprzed ponad 50 lat, na moim palcu serdecznym widnieje pierścionek.
Po każdym odpuście kolekcja pierścionków z odpustowych kramów, powiększała się. I ta fascynacja biżuterią pozostała.
Nic dziwnego, że bardzo ucieszyła mnie przesyłka od Asi  http://bluefairy-art.blogspot.com/
która tworzy niepowtarzalną biżuterię, a ja się nią od dłuższego czasu zachwycam.
Asia obok tradycyjnych cukierasów, perfumowanego olejku, podarowała mi pięknego anioła i śliczną bransoletkę, która wzbogaciła mój biżuteryjny zbiór. Bardzo Ci Asiu dziękuję, była to miła niespodzianka i serdeczny podarunek. A Was zachęcam do zobaczenia co Asia w tym zakresie potrafi...
 Serdecznie pozdrawiam...

piątek, 25 listopada 2016

Jak to Alusia nakłoniła mnie do konkursu...

Moja Przyjaciółka z czasów studenckich i obecnych, Alusia jest niezwykła, mam na to wiele dowodów:-)Pisanie o jej talentach i zaletach zajęłoby mi mnóstwo czasu, a muszę iść do pracy, wobec powyższego zdradzę Wam jaką wadę ma Alusia:-) Otóż nie chce prowadzić bloga! A ma tyle pięknych obrazów, zwiedza ciekawe miejsca, jest osobą aktywną zawodowo, bierze udział w koncertach, wystawach etc. Ale muszę jej to wybaczyć, bo mnie aktywizuje mocno.
Wymusiła wręcz na mnie bym wystartowała w Ogólnopolskim konkursie im. E.Michalskiej. Czasu ostatnio mam niewiele, obrazu nie zdążyłam namalować, fotografii w dużym formacie nie wywołałam, więc pozostała mi poezja, a ponieważ Alusia mnie " nagabywała"- wysłałam.
Jakież było moje radosne zaskoczenie gdy okazało się, że zajęłam pierwsze i drugie miejsce ( można było wysłać dwa wiersze tematycznie nawiązujące do motta konkursu).
Wręczenie nagród odbyło się w pięknej miejscowości- w Strumieniu, ale ze względu na odległości reprezentowała mnie na gali bardzo godnie Alusia.
Bardzo się cieszę z tych nagród i dziękuję mojej Przyjaciółce za ciągłą mobilizację:-) A poniżej prezentuję zwycięski wiersz.

Dojrzewanie miłości

 Miłość dojrzewa każdego dnia
przeciera rankiem oczy
aby lepiej widzieć kochane osoby
wstaje cichutko
by nie zbudzić szczęścia
wciąż drzemiącego na poduszkach życia
obmywa twarz poranną rosą
i szuka cudów natury
nic dla siebie- dla innych wszystko
staromodna dziwaczka co nie nadąża za modą
ociera spocone od frasunku czoło
i bezszelestnie krąży
wśród kochanych przystając czasami cichutko
by dojrzeć jeszcze mocniej…

Ostatnie moje posty są okazją do wyrażania mojej wdzięczności, co również czynię wobec naszej blogowej wspaniałej Artystki, niezwykle utalentowanej Elżbiety, do której warto systematycznie zaglądać, bo ciągle tworzy coś nowego i zawsze pięknego
http://elizaart-handmade.blogspot.com/
Na moją prośbę wykonała karteczkę okolicznościową na chrzest św. naszej cudownej Natalii- bardzo Ci Elżbietko dziękuję za ten wspaniały dar. Każda Twoja praca ma u mnie godne miejsce.
Ta oczekuje na nasze rodzinne święto.
 Listopad jak do tej pory był dla nas łaskawy- oby tak dalej.

Storczyka tej wyjątkowej odmiany, który zakwitł posadzony przeze mnie z zaszczepki, dedykuję wszystkim wiernym Czytelnikom bloga i serdecznie pozdrawiam życząc udanego weekendowego wypoczynku.

piątek, 18 listopada 2016

Podziękowania za dobre serca.

Dzisiejszy post poświęcam podziękowaniom.
Małgosi z http://papierowy-jarmark.blogspot.com/
przeogromnie dziękuję, że stała się Autorką  przepięknych upominków dla mojej Wnuczki Natalii.
Najpierw wykonała śliczny album, cudeńko, które oczekiwało na narodziny Natalii i wraz z pierwszym moim wierszem powędrowało do Właścicielki podczas pierwszego z nią spotkania.
Potem Małgosia nadesłała cudną karteczkę, która też jest już u Nataleczki.
Małgosia przysłała mi też niezwykły dar- listek z drzewa oliwnego będącego świadkiem modlitwy Chrystusa w Ogrójcu. Być może nigdy nie będzie mi dane odwiedzić Ziemi Świętej, więc taką pamiątkę przyjęłam z wdzięcznością i ze wzruszeniem.
Oczarowana pracami Małgosi poprosiłam ją o 10 zaproszeń na chrzest święty. Zgodziła się natychmiast i sami zobaczcie jak pięknie się wywiązała z obietnicy.
Cudnej urody metryczkę wykonała dla Natusi mistrzyni haftu- Magduśka z bloga http://nitkiariadny.blogspot.com
Metryczka powędrowała do oprawy, a ponieważ stanowi niespodziankę, więc mogę ją pokazać światu dopiero po wręczeniu rodzicom naszej Księżniczki. Już teraz dziękuję Ci Magduś za kolejny dar od Ciebie. Poprzez swoje prace mieszkasz w domach obdarowanych.
Przed chwilą otrzymałam wiadomość od Taty Natalii, że na adres Córeczki nadeszła piękna karteczka od Basi z http://szeptyserca.blogspot.com/
Jest śliczna, bo Basia tworzy piękne rzeczy i bardzo jej za to w imieniu Wnuczki dziękuję.
Basiu!To pierwszy list jaki Natalia otrzymała w swym życiu:-)
 
Babcia Basia też się stara, więc napisała kolejny wiersz dla Natalii

Spoglądam na Ciebie
z  całą miłością długiego już życia
słucham oddechu
który potęguje się w sercu
dotykam maleńkich rączek z nadzieją
że dobro płynie w dwóch kierunkach
pochylam się jak dobra wróżka
by Cię szczelnie osłonić
od lęków i zmartwień
otulam miękką kołderką
utkaną z obłoków radości.

Wczoraj nadeszła przesyłka od Zdzisi10 która do każdych zakupów na   http://teczowystragan.blogspot.com dołącza miły prezencik- tym razem świąteczny- bardzo dziękuję.
Mamy 18 listopada, w tym dniu przypada 102. rocznica męczeńskiej śmierci bł. Karoliny.
Rzesze ludzi powędrują przez las, który szumem i odbitym echem zanosi szepty ludzkich serc pod niebiosa.
Niech listopadowy czas przyniesie Wam chwile spokoju i wewnętrznej radości.
Posyłam kilka listopadowych piękności Czytelnikom i Komentatorom mojego bloga, którym serdecznie dziękuję za obecność.

piątek, 11 listopada 2016

Obiecałam, że będą listopadowe wypominki.

Pani Stasia pracowała na roli. Kochała swój zagon, dom, rodzinę. Drobniutka, delikatna, uśmiechnięta, taktowna, z radością odpowiadała na prośby okolicznych dzieci by napisać kolejny wiersz na okolicznościowe święto. Mam jej jedyny tomik, z którego przebija serdeczność i prawdziwy patriotyzm. Zachodzę do P. Stasi na nasz cmentarz, rozmawiamy sobie, jak poetka z poetką, jak kobieta z kobietą, jak matka z matką...
Na dziś, nasze narodowe święto, wybrałam wiersz P. Stasi o Ojczyźnie.
Pani Jadzia pracowała w szkole. Uczyła dzieci pięknej, polskiej mowy, malowała ojczyste kwiaty.
Serdeczna, troskliwa, kulturalna, uczynna, przelewała miłość do Ojczyzny na karty swoich wierszy i słuchała recytacji w wykonaniu uczniów, którzy tak licznie po jej strofy sięgali. Mam jej tomiki, w których wyczytać można umiłowanie Ojczyzny, Boga, Człowieka. Zachodzę do P. Jadzi na nasz cmentarz, rozmawiamy sobie, jak poetka z poetką, jak nauczycielka z nauczycielką, jak matka z matką...
Odnalazłam wiersz o zwyczajnej miłości do Ojczyzny- taką swym pracowitym życiem wpajała swoim uczniom i wychowankom.
Uczniowie naszego Gimnazjum dziś w parafialnym kościele, wobec całej społeczności lokalnej przedstawili program patriotyczny
" Bukiet kwiatów dla Ojczyzny".
Zrobili to bez przymusu, z radością, osiemnasty raz i to jest piękne...
Jesień w pełnej zadumie zachęca do refleksji...
Dobrych, jesiennych dni Wam życzę.

niedziela, 6 listopada 2016

Teraz kocham październik jeszcze bardziej!

Październik kończył odmawiać różaniec
złote liście walca tańczyły pod niebem
oderwane ze splecionych warkoczy brzóz
wiernych przyjaciółek
którym od lat powierzam sekrety
jesienne obłoki 
obejmowały chłodnymi ramionami
moją zalęknioną troskę
skrywaną w oczekiwaniu serca
i nagle stał się cud
maleńka istotka poruszyła serca
wiele kochających serc
sprawiła, że zwilgotniały niejedne powieki
Księżniczka z najpiękniejszej baśni
Natalia z obłoków miłości...
Każde narodziny dziecka są cudem, każde życie jest cudem...Trzeba za nie nieustannie dziękować.
Drugi raz przeżyłam to szczęście witania Wnuków w naszym codziennym świecie.
Tym razem szczęśliwymi rodzicami zostali Justynka i Kamil.
To najwspanialszy dar jaki może ofiarować los.
Zdjęcie jest bardzo robocze:-) ale babcia powinna się wykazać pracowitością:-)
 Marzę, by kiedyś pokazać Natalii te piękne miejsca, w których wzrastał jej Ojciec.
 Niech Aniołowie strzegą tej maleńkiej Istotki...