Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta i rocznice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta i rocznice. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2026

Czekam na te dni z wielką radością.

Z każdym rokiem mojego życia bardziej rozumiem istotę świąt Wielkiej Nocy.
Czekam na ten ostatni czas, który je poprzedza, na Wielki Tydzień.

Malując powyższą akwarelkę taki pomysł mi przyszedł do głowy, że powinno się notować coś ważnego z każdych świąt, tych zimowych i tych wiosennych.
Każde przecież są inne...
Z opowieści mojej Mamy wiem, że dzieci wracające ze święconką z kościoła w czasie okupacji przez całą drogę walczyły z pokusą by nie zjeść nawet jednego z kilku jajek z koszyka.
Wszechobecna straszna bieda czyniła gotowane jajko obiektem pożądania dzieci.
Dziś ludzie kupują w wielkim nadmiarze i wyrzucają żywność na śmietnik, smutne i przerażające...
Pamiętam, gdy byłam w wieku mojej Wnuczki, miałam 10 lat i szłam ze święconym w zimną Wielką Sobotę 1971 roku do domu sołtysa, do którego przyjeżdżał ksiądz by poświęcić pokarmy.
Właśnie skończyłam ciąg chorób, odrę, zapalenie oskrzeli i ospę. Od tej pory, do końca szkoły podstawowej i przez czas licealny nie chorowałam. 
W Wielką Niedzielę 1984 roku świętowaliśmy rodzinnie chrzest św. starszego syna.
Wielkanoc wypadła 22 kwietnia i było wręcz upalnie.
A my wszyscy radośni i szczęśliwi, bo oto pojawiło się nowe Dziecko Boże w naszej rodzinie. Na zdjęciu stoję młoda, uśmiechnięta w sukience uszytej przez znajomą krawcową z tureckiego aksamitu, który otrzymałam w prezencie od Mamy.
W Wielką Niedzielę 2015 roku odeszła do wieczności po długiej i ciężkiej chorobie moja Mama.
I tak jak w tym roku wypada, wtedy również był to 5 kwietnia.
W Wielką Niedzielę 2020 roku z powodu restrykcji było nas 5 osób na mszy świętej ( taki obowiązywał nakaz i proboszcz musiał go respektować), więc do świątyni wchodzili tylko ci, którzy mieli na ten dzień zamówioną wcześniej intencję mszy św.
A ponieważ była to intencja w 5. rocznicę śmierci Mamy, weszliśmy z mężem, synowie i mój brat. To był bardzo smutny, przerażający czas, gdy święcone dla jego pobłogosławienia ustawiałam przed ekranem komputera... 

Od lat chłonę atmosferę przedświątecznych dni, dźwięk rezurekcyjnych dzwonów i tę radość, że Miłość zwyciężyła nad śmiercią...Cenię sobie każdy czas w te wielkie, święte dni, bo jak nam wiele razy pokazało życie nie zawsze możemy go układać zgodnie ze swoimi planami...
Niech zatem ten święty czas zagości w naszych sercach wypełnionych pokojem,
niech pozwoli zapomnieć o walkach i podziałach,
niech pomoże zrozumieć, co w życiu jest najważniejsze,
niech osłabi wszechobecną zazdrość i zawiść,
niech każdemu przyniesie wewnętrzną radość,
niech pomnoży dobroć i życzliwość,
niech będzie czasem poznania, zrozumienia i przyjęcia...


Tymczasem, to w pokoju...
to będzie niebawem w kuchni...zgodnie z trwającą u mnie od wielu lat tradycją...
a to już jest w ogrodzie...
a to w sąsiedniej wiosce...powróciły, remontują domek i dają mnóstwo radości przejeżdżającym obok ich domostwa...
Niech wiosenna radość dodaje sił...

środa, 17 grudnia 2025

Radość oczekiwania...

Zdarza mi się bywać w Odporyszowskim Sanktuarium wczesnym rankiem gdy w blasku roratnich świec wierni śpiewają Godzinki.
To pradawne nabożeństwo ku czci Maryi oczekującej rozwiązania jest niezwykłe w swej treści.
Sam język sławiący Niepokalaną jest wyjątkowy, wszak powstanie tej modlitwy szacuje się na XIV lub XV wiek. Mój sentyment do Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny bierze się też stąd, że pamiętam czasy kiedy wiejskie kobiety krzątały się po domu i obejściu o poranku śpiewając tę długą przecież modlitwę ( śpiewa się ją ok. 20 minut) .
A ponieważ każda kobieta znała tekst na pamięć, nie przeszkadzało jej to w codziennych obowiązkach, choćby w ugotowaniu ciepłej strawy dla pozostałych domowników na śniadanie.

Dziś już prawie nikt nie zna tych słów na pamięć, ale z pomocą tekstu wyświetlanego na ekranie, każdy chętny może śpiewać.
Odporyszowska świątynia ma ku temu dobre warunki, nade wszystko odpowiedni, modlitewny klimat.
Kiedy tam jestem moje myśli biegną do młodziutkiej Dziewczyny wybranej ponad dwa tysiące lat temu do wypełnienia nadzwyczajnej misji.
Maryja oczekiwała...pełna pokory, radości pomieszanej z lękiem o los Syna.
Tak sobie Ją wyobrażam w Jej zwyczajnym, codziennym dniu...
Otoczyłam Ją ciemiernikami bo to kwiaty naszej zimy, chociaż Ona spoglądała na inne kwiaty.
Dzięki Jej pokornemu FIAT ( niech się stanie), ja od lat mogę oczekiwać na kolejne Boże Narodzenie.
Odkąd sięgam pamięcią kochałam te święta, były kolorowe, radosne, z Dzieciątkiem w centrum.
A dziecko zawsze budzi w nas najcieplejsze uczucia.
Kilka dni temu byłam w Zalipiu ( bywam tam często i zawsze wstępuję choćby na kilka chwil do kościoła św. Józefa, który zdobią barwne malunki zalipiańskich kobiet.
Pośród tych kwiatów śpi Dzieciątko Jezus.
Cisza, spokój, przerywana czasami odwiedzinami turystów, pozwala na spokojne przemyślenia...
Bo w oczekiwaniu na jakieś dobro jest ukryta radość.
Samo spełnienie tego dobra trwa krótko, przemija, a oczekiwanie wydłuża ten czas radości.
Jest to czas przygotowania do jak najgłębszego przeżywania wydarzenia.
Dlatego też stroję choinkę z nastaniem Adwentu, spoglądam na nią z drżeniem serca i oczekiwaniem na Cud Wigilijnej Nocy.
Nie ukrywam, że w tym klimacie oczekuję na listonosza, który w świątecznym czasie przynosi świąteczne kartki, które Ktoś wysłał wraz z drżeniem własnego serca chcącego się dzielić dobrym słowem. 
Z wiekiem zrozumiałam moją ś.p. Chrzestną Kazię, która z taką pieczołowitością gromadziła i przechowywała świąteczne kartki.
Ludowe porzekadło mówi, że zawsze coś dziedziczymy po chrzestnych ( nawet jeśli nie łączą nas więzy krwi:-), widocznie ja po mojej Chrzestnej odziedziczyłam sporo :-)
A oto rzeczony wiersz...
W moim oczekiwaniu
jest drżenie warg
cicho proszących o ciepłe słowo
bez względu na porę roku
jest tęsknota
za pięknem głęboko skrywanym
w sercu drugiej osoby
takim co nie zna
smaku próżności ni cienia pychy
jest pokora
co zgina czoło niepotrzebnie podniesione
jest też ufność
że słowa znów wypowiedziane
spadły z błękitu
spowijającego proste zawierzenie
i są łzy radości
że istnieje niewidzialna nić
której wymiar
pokonuje wszystkie odległości świata
i po której okruszyny dobra
płyną czasami pod niebiosa
wtedy gdy serca zbyt zajęte
nie słyszą wołania
moje oczekiwanie
jest tajemnicą
pilnie strzeżoną przed światem
który nie chce zrozumieć
że miłość może być przejrzysta.
W adwentowym oczekiwaniu oraz w tym codziennym na listonosza:-)
otaczają mnie takie widoki.
Ponieważ święta już blisko, pragnę ze swoimi życzeniami dotrzeć do jak największego grona Osób, z którymi zżyłam się mocno przez prawie trzynaście lat blogowania.
Pozwólcie, że Wam będę życzyć...
Piękna  życzliwego serca, 
pokory na każdy dzień
dobroci sprawiającej, że ktoś znów uwierzy w siebie,
ofiarowania swojego czasu innemu człowiekowi,
radości z drobiazgów codzienności,
umiejętności dziękowania za każdy wschód i zachód słońca,
spokojnego nieba nad nami,
sił w przyjmowaniu różnych darów losu
i wdzięczności za wszystko czym zostaliśmy obdarowani...
Niech Cud Bożego Narodzenia odrodzi w nas ufność dziecka i niech się zapisze w naszym sercu dobrymi czynami...

niedziela, 2 listopada 2025

Jedna taka noc w roku...

Nie zanotowałam, a szkoda...od kiedy zaczęło się to wieczorne, moje i Kamila, nawiedzanie cmentarza.
Tradycja sięga ponad dwadzieścia lat, odkąd na naszym parafialnym cmentarzu wprowadzono nabożeństwo odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia w dniu Wszystkich Świętych, o godz.19.
Od wielu lat młodzież wraz z księdzem opiekunem przygotowuje krótki program wypełniony wspólnym śpiewem i modlitwą.
Te spotkania mają wielu swoich zwolenników.
Po krótkiej wspólnej modlitwie, uczestnicy rozchodzą się na groby swoich Bliskich i odbywają się rozmowy cicho szeptane, wspomnienia mieszają się z teraźniejszością, a zapalone światła są jedynymi świadkami tych niezwykłych chwil.
Odkąd mój młodszy Syn " poszedł na swoje", choć mieszkamy w różnych miejscowościach, nadal się spotykamy w ten jedyny w swoim rodzaju wieczór by budzić wdzięczną pamięć.
W tym roku też tak było, a ponieważ współczesne telefony komórkowe mają dobre aparaty fotograficzne, zapisujemy te chwile, wszak tu, na tej ziemi nic nie jest dane na zawsze.
Dzielę się Wami dziś tymi wieczornymi fotografiami, niech one przybliżą ten niepowtarzalny nastrój, wszak nieczęsto zdarza się nam spacerować nocą po cmentarzu...

Gdzie jesteście moi Bliscy
przywoływani każdego dnia po imieniu?
schodzący do nas na ziemię
po niewidzialnych niciach tęsknoty
jakie zajęcie Wam przydzielono
w tym świecie do którego wyciągam ręce?
...
znów nakładam na wysłużone talerze
nieśmiertelne pierogi z kapustą dla żywych
choć serce biegnie wysoko
ponad cmentarnymi światłami...
A na koniec tego nostalgicznego posta proponuję szybką akwarelkę jaka powstała w krótkiej chwili poprzedzającej wieczorną wizytę.
Przed nami oktawa Wszystkich Świętych, dla wierzących to czas pomocy Bliskim, którzy od nas tego potrzebują. 
Warto wykorzystać wszystkie formy wdzięczności i pamięci...

niedziela, 29 grudnia 2024

Każdy rok, w którym...

 "Każdy rok, w którym nie umarłem uważam za bardzo udany", powiedział Jack Nicholson i to stwierdzenie skłoniło mnie do refleksji.
Nadal żyjemy, ja, która to piszę i Ty, która (y) to czytasz.
A wielu w naszym wieku ( i młodszych) już nie żyje.
Czy więc żyjący człowiek zdaje sobie sprawę z daru jaki otrzymuje każdego dnia?
Chodzę, pracuję, pomagam, cieszę się i trwożę, wciąż żyję i doszłam do takiego wniosku:
Trzeba przeżyć wiele lat, by przestać się kłócić z losem o byle co.
Trzeba przeżyć jeszcze więcej lat, by przestać się kłócić z losem o rzeczy ważne.
Trzeba przeżyć bardzo wiele lat, by całkiem przestać się kłócić z losem...
Można się ze mną zgodzić lub nie, każdy ma prawo do własnych przemyśleń.
Kolejny rok za nami, był inny dla każdego z nas.
Mam taki zwyczaj, że każdego ostatniego dnia roku biorę udział w nabożeństwie dziękczynnym na zakończenie starego roku, to dla mnie bardzo ważne.
Wtedy szczerze i bez pośpiechu dziękuję za wszystko, nawet za to, czego sama bym nie wzięła, gdyby nie zostało mi wręczone...
A oto rok 2024 ze swoim pięknem, które motywowało mnie do działania każdego dnia.

STYCZEŃ
W objęciach szronu
czerwone korale lata
stroją się w zimowe brylanty.  

LUTY
Cichutko i nieśmiało
podnoszą głowę ku słońcu
fioletowe serca przedwiośnia.

MARZEC
Stokrotkami świat zaludnia
radością obsypuje
nie żałuje życia.

KWIECIEŃ
Panny młode całe w bieli
gotowe oczarować każdego
kto pragnie piękna.
MAJ
Bzami zarzuca ogrody
jaśminem wonnym upaja
nawet niebo kolorem oczarował.

CZERWIEC
Smak pachnących poziomek
przenosi w szczęśliwe dzieciństwo
goździkami zarzuca wspomnienia.

LIPIEC
Złoci się zbożem dojrzałym
kłosy ciężkie ugina
ziarnem jak chlebem sypie.
SIERPIEŃ
Dla wszystkich wystarczy soku
podzieli nas zgodnie
według własnego planu.
WRZESIEŃ
Sidła zastawia na nieuważnych
każe patrzeć z uwagą
by nie podeptać najmniejszych.
PAŹDZIERNIK
Bawi się słońcem
pieści kwiaty pod niebem
dywany ściele na ziemi.
LISTOPAD
Zmarłym nuci najpiękniejsze pieśni
modlitwy zanosi do nieba
na złotych liściach jesieni.
GRUDZIEŃ
Śniegiem straszy i mrozem
choć łagodny jak baranek
zaskakuje świątecznymi darami.
 I jeszcze jedno ciekawe zdanie zapisałam w swej pamięci dziś:
"Przeszłość jest historią, przyszłość tajemnicą, a teraźniejszość jest darem".
Wszystkim moim Czytelnikom, Gościom, Przyjaciołom, Znajomym,
życzę by każdy dzień nadchodzącego 2025 roku- jubileuszowego,
traktowali jako dar i potrafili go jak najlepiej wykorzystać.
Obyśmy się wszyscy spotykali na naszych stronach w kolejnym roku...

niedziela, 15 grudnia 2024

Raduję się, że święta już blisko.

Prawdą jest, że zapisane w pamięci obrazy z naszego dzieciństwa mają ogromny wpływ na wiele zachowań w naszym dorosłym życiu.
Do ulubionych wspomnień zaliczam adwentowe oczekiwanie małej Basi na święta Bożego Narodzenia.
Tak mocno wryły się w moje serce, że pomimo upływu lat wciąż pozostała we mnie ta ogromna radość oczekiwania.
Nie układam jak niegdyś, w szufladzie cukierków z równiutko zawiązanymi i  ułożonymi nitkami, nie zawijam orzechów w błyszczący staniol, ale za to maluję bombki ( u nas mawiało się bańki) dla Wnuków, dla Znajomych, na pamiątkę, z Aniołami, ptaszkami i świecami.

I znów się cieszę jak dziecko, że jest choinka, że zapalam kolejną adwentową świecę, a moim marzeniem jest by wszyscy Bliscy byli zdrowi na te Święta...
Przede mną wiele adwentowych czynności, bo stroiki z gałązek jodły wziętych z przydomowego lasku trzeba wykonąć i zanieść Tym, których zabraknie przy wigilinym stole i odwiedzić Tych, którym życie nie szczędzi samotności na co dzień i przemycić Dzieciakom, co wartościowe i ważne...
Póki co, odkrywam piękno i głębię Godzinek śpiewanych przed poranną Mszą św. roratnią.
Jako małe dziecko nie miałam szans uczestnictwa w roratach z powodu braku środków lokomocji, pięciokilometrowej drogi do kościoła przez zawiane zaspami drogi, w towarzystwie trzaskającego mrozu.
Ale widziałam jak szły starsze kobiety okutane w najgrubsze chusty, z gromnicami w ręku.
Pamiętam zabawne zdarzenie kiedy to mojej Babci Józi pomyliły się godziny, zwołała sąsiadki i poszły ciemną nocą do kościoła. Zastawszy go zamkniętym, dopytały kogoś o godzinę, ale wytrwale doczekały otwarcia zimnego kościoła.
To była wiara prostych wieśniaczek, nie lękała się zimna, przeciwności, trudów...
Dziś mamy samochody, ogrzewane kościoły i...
Wróćmy jednak do Godzinek, wszak często jako dziecko słyszałam ich śpiew rozlegający się o świcie w wiejskich zagrodach. Większość parafii aby ułatwić dzieciom możliwość uczestnictwa w roratach, organizuje nabożeństwa w godzinach wieczornych.
W Odporyszowskim Sanktuarium są dwie możliwości.
Wybieram dawną opcję, trzeba więc wstać bardzo wcześnie, zdążyć na odsłonięcie Cudownego Obrazu, a potem celebrować każdy wers Godzinek.
Tekst Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny ( jest też wiele innych Godzinek, mniej znanych) pochodzi ze średniowiecza.
Pod koniec XVI wieku pojawił się w Krakowie w polskim tłumaczeniu i do tej pory zachował piękne, staropolskie zwroty i wersy.
Godzinki, wzorowane na liturgii godzin, składają się z siedmiu części: jutrzni, prymy, tercji, seksty, nony, nieszporów i komplety.
Każda z tych części zawiera wezwanie, hymn, werset, responsorium i modlitwę.
Na zakończenie Godzinek składa się ofiarowanie, antyfona i modlitwa.
To również ważny dla polskiej literatury tekst ( tłumaczenie przypisuje się ks. Jakubowi Wujkowi lub nieznanemu z nazwiska jezuicie z kościoła św. Barbary w Krakowie ( piękna świątynia przy Małym Rynku, blisko Kościoła Mariackiego).
Tak to sobie wspomnienia połączyłam z teraźniejszością, co wprawiło mnie w dobry nastrój i tymże chcę się z Wami podzielić.
A za życzenia imieninowe i świąteczne, które już się prezentują na oknie wystawowym:-) serdecznie miłym Ofiarodawcom podziękować:
Ismenie https://szimena.blogspot.com/

Małgosi https://papierowy-jarmark.blogspot.com/

Elżbietce https://elizaart-handmade.blogspot.com/
Wandzi https://wanda-mojatworczosc.blogspot.com/

W przerwach między tworzeniem dekoracji i innymi przygotowaniami, podziwiam:
 Grę słońca o złotej godzinie...
Tajemniczość mgły o poranku...
Lodowate piękno...
i nadal kwitnące kwiaty w moim ogródku ( te wytrwałe wieśniaczki...)
Zasypawszy Was zdjęciami życzę pięknych adwentowych przeżyć i spokojnego podejścia do przedświątecznych wyzwań.