niedziela, 15 grudnia 2024

Raduję się, że święta już blisko.

Prawdą jest, że zapisane w pamięci obrazy z naszego dzieciństwa mają ogromny wpływ na wiele zachowań w naszym dorosłym życiu.
Do ulubionych wspomnień zaliczam adwentowe oczekiwanie małej Basi na święta Bożego Narodzenia.
Tak mocno wryły się w moje serce, że pomimo upływu lat wciąż pozostała we mnie ta ogromna radość oczekiwania.
Nie układam jak niegdyś, w szufladzie cukierków z równiutko zawiązanymi i  ułożonymi nitkami, nie zawijam orzechów w błyszczący staniol, ale za to maluję bombki ( u nas mawiało się bańki) dla Wnuków, dla Znajomych, na pamiątkę, z Aniołami, ptaszkami i świecami.

I znów się cieszę jak dziecko, że jest choinka, że zapalam kolejną adwentową świecę, a moim marzeniem jest by wszyscy Bliscy byli zdrowi na te Święta...
Przede mną wiele adwentowych czynności, bo stroiki z gałązek jodły wziętych z przydomowego lasku trzeba wykonąć i zanieść Tym, których zabraknie przy wigilinym stole i odwiedzić Tych, którym życie nie szczędzi samotności na co dzień i przemycić Dzieciakom, co wartościowe i ważne...
Póki co, odkrywam piękno i głębię Godzinek śpiewanych przed poranną Mszą św. roratnią.
Jako małe dziecko nie miałam szans uczestnictwa w roratach z powodu braku środków lokomocji, pięciokilometrowej drogi do kościoła przez zawiane zaspami drogi, w towarzystwie trzaskającego mrozu.
Ale widziałam jak szły starsze kobiety okutane w najgrubsze chusty, z gromnicami w ręku.
Pamiętam zabawne zdarzenie kiedy to mojej Babci Józi pomyliły się godziny, zwołała sąsiadki i poszły ciemną nocą do kościoła. Zastawszy go zamkniętym, dopytały kogoś o godzinę, ale wytrwale doczekały otwarcia zimnego kościoła.
To była wiara prostych wieśniaczek, nie lękała się zimna, przeciwności, trudów...
Dziś mamy samochody, ogrzewane kościoły i...
Wróćmy jednak do Godzinek, wszak często jako dziecko słyszałam ich śpiew rozlegający się o świcie w wiejskich zagrodach. Większość parafii aby ułatwić dzieciom możliwość uczestnictwa w roratach, organizuje nabożeństwa w godzinach wieczornych.
W Odporyszowskim Sanktuarium są dwie możliwości.
Wybieram dawną opcję, trzeba więc wstać bardzo wcześnie, zdążyć na odsłonięcie Cudownego Obrazu, a potem celebrować każdy wers Godzinek.
Tekst Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny ( jest też wiele innych Godzinek, mniej znanych) pochodzi ze średniowiecza.
Pod koniec XVI wieku pojawił się w Krakowie w polskim tłumaczeniu i do tej pory zachował piękne, staropolskie zwroty i wersy.
Godzinki, wzorowane na liturgii godzin, składają się z siedmiu części: jutrzni, prymy, tercji, seksty, nony, nieszporów i komplety.
Każda z tych części zawiera wezwanie, hymn, werset, responsorium i modlitwę.
Na zakończenie Godzinek składa się ofiarowanie, antyfona i modlitwa.
To również ważny dla polskiej literatury tekst ( tłumaczenie przypisuje się ks. Jakubowi Wujkowi lub nieznanemu z nazwiska jezuicie z kościoła św. Barbary w Krakowie ( piękna świątynia przy Małym Rynku, blisko Kościoła Mariackiego).
Tak to sobie wspomnienia połączyłam z teraźniejszością, co wprawiło mnie w dobry nastrój i tymże chcę się z Wami podzielić.
A za życzenia imieninowe i świąteczne, które już się prezentują na oknie wystawowym:-) serdecznie miłym Ofiarodawcom podziękować:
Ismenie https://szimena.blogspot.com/

Małgosi https://papierowy-jarmark.blogspot.com/

Elżbietce https://elizaart-handmade.blogspot.com/
Wandzi https://wanda-mojatworczosc.blogspot.com/

W przerwach między tworzeniem dekoracji i innymi przygotowaniami, podziwiam:
 Grę słońca o złotej godzinie...
Tajemniczość mgły o poranku...
Lodowate piękno...
i nadal kwitnące kwiaty w moim ogródku ( te wytrwałe wieśniaczki...)
Zasypawszy Was zdjęciami życzę pięknych adwentowych przeżyć i spokojnego podejścia do przedświątecznych wyzwań.

17 komentarzy:

  1. Ja również z radością czekam na święta Bożego Narodzenia.
    Piękne są Twoje malowane bombki.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Basiu tamte czasy już nie wrócą ale były piękne , myśmy mamę już budzili godzinę wcześniej aby nie spóźnić się na roraty a pani kościelna raz po raz latała z szuflą po kościele bo latarka się paliła.Teraz u mnie roraty o 17.30 , nie mamy godzinek .Od poniedziałku do czwartku dzieci , piątek mlodziez a sobotę rano dorośli, wiadomo że ja wolę z dziećmi bo śpioch jestem.W ogrodzie masz jeszcze śliczne chryzantemki a bombki "kulki " pomalowałaś bajecznie, pozdrawiam w niedzielę Gaudete,

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze u Ciebie Basiu znajduje tyle piękna. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu, bardzo czułe są Twoje wspomnienia. Twoja artystyczna dusza może się wykazać w pięknych bombkach, to wspaniałe prezenty dla bliskich.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. a ogrzewanych kościołów zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  6. We mnie jest tęsknota za świętami z dzieciństwa, bo niestety teraz jest inaczej. Nie że źle, ale inaczej.

    Ogrzewane kościoły to dla mnie jednak rzadkość. No owszem, u nas jest nadmuch przed mszą w niedzielę, ale już nie ma grzania w trakcie. U Mamy zimnica okrutna.

    Te nasze Godzinki mają swój urok. Ze zdziwieniem dowiedziałam się we, że analogicznych modlitw wzorowanych na brewiarzu jest mnóstwo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie, udanych kolejnych, przedświątecznych dni. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ te bombki są śliczne :) Od razu widać, że to twój styl :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U ciebie nadal kwiaty. Piękne. I piękne widoki. Piękne zdjęcia. Jak też na zbliżające się święta cieszę się jak dziecko...

    OdpowiedzUsuń
  10. Godzinki i roraty są chyba jednym z piękniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa. Zawsze jeździłem na nie z moją "przyszywaną" babcią. Obecnie ten okres wywołuje we mnie za dużo wspomnień i tęsknot i nie czekam na niego z taką radością i światełkami w oczach...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspomnienia💗Robiłam łańcuch z papieru co roku przed świętami🙂

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałe bombki Basiu i Takie Twoje :) :) :) U nas też roraty skro świt a włąściwie przed świtem:) Ruszam i ja z moim lampionem w droge do Betlejem :0 Uwielbiam ten czas oczekiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. It's beautiful how your childhood memories of Advent and Christmas have shaped your traditions and the way you express joy today. The shift from arranging sweets and wrapping nuts to painting baubles for your loved ones is such a touching way to carry on that spirit of giving and warmth. Your reflection on how these memories stay with us is deeply moving. I just shared a helpful new post; you're welcome to check it out. Wishing you a Merry Christmas!

    OdpowiedzUsuń
  14. Basiu, piękne wspomnienie dawnych rorat. Wszystko się zmienia, młodzi już tak nie pielęgnują tradycji, traktują wiele z nich bardzo powierzchownie. Czy przekażą coś swoim dzieciom? Twoje bombki są cudowne i niepowtarzalne. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj początkiem zimy Basiu
    Zdjęcia piękne, jak zawsze. Do bombek już się uśmiecham . Możesz nas dalej zasypywać fotografiami :)))
    Niezmiennie lubię czytać Twoje opowieści.
    Ale może zasypie świat dookoła też śnieg?
    Życzenie już do Ciebie dotarły przez gołąbka pocztowego, ale jeszcze raz:
    Zdrowych Świąt Bożego Narodzenia

    OdpowiedzUsuń