piątek, 17 grudnia 2021

Wspomnienia z dzieciństwa mają wielką moc.

Do Świąt Bożego Narodzenia już tylko tydzień...Przed ponad pół wiekiem, o tej porze szuflada stanowiąca wyposażenie psyche była zapełniona łakociami.
Ale o tym za chwilę, bo teraz wkraczają Anioły, które są już u Właścicieli bądź w pocztowej drodze.

Czas przed Bożym Narodzeniem był zawsze wyjątkowy. Od początku Adwentu mała Basia zbierała słodycze, do których z " wprawą pięciolatka" dowiązywała kolorowe nitki, tak by były gotowe do zawieszenia, gdy z gór, najprawdziwszych polskich gór, nie z marketu, przyjedzie choinka, świeżutka i nie będzie zrzucać igieł już w progu!
W naszej izbie, między kaflowym piecem a łóżkiem stało psyche, lustro dające możliwość przeglądania się w nim z różnych stron bowiem skrzydła tego trójdzielnego lustra były ruchome.
Równiutko ułożone cukierki, posegregowane według wielkości i koloru, leżały w szufladzie psyche będącego przedmiotem mojej dumy i radości.
Do dziś się zastanawiam( znając moją obecną słabość do słodyczy) jak to możliwe, że kilkulatka w czasach ciągłego braku łakoci oparła się pokusie wyciągania z szuflady choćby kilku cukierków. Skromne zarobki mojej Mamy nie pozwalały jej na zakup cukierków w ilościach znanych współczesnym maluchom. Kupowała więc po parę deko ze swojego niedostatku, za każdym razem inne i za każdym razem wywoływały one wielką radość w małym, dziecięcym serduszku.
Jak wiadomo, w Adwencie obchodzimy św. Barbary, więc to też była okazja na wzbogacenie zasobów. Były też orzechy, które pieczołowicie zawijałam w kolorowy staniol, a Tato mocował w nich zawieszki- patyczki. A ja czułam się jak Dzieciątko, otoczona miłością Rodziców i spoglądająca na obraz Świętej Rodziny, na którym Boża Matka okrywała rąbkiem płótna Boże Dziecię, a Św. Józef czuwał troskliwie nad Ich spokojem.
Na ścianie starego domu był też Anioł Stróż, który z wielką odpowiedzialnością przeprowadzał dzieci nad rzeką. Miłość do Aniołów pozostała, głęboka wiara również i radość z choinki każdego roku, mimo przekraczania kolejnych lat.
Zielone, pachnące drzewko pojawiało się tuż przed świętami za sprawą pana Władysława. Pochodził " z gór", jak mawiano we wsi.
Przed świętami jechał w rodzinne strony i przywoził znajomym jodełki. Do nas przyjeżdżał zawsze wieczorem, najpierw otwierały się drzwi, buchały kłęby mroźnego powietrza, a potem pojawiało się drzewko, obiekt moich zachwytów. Na końcu wchodził p. Władysław, dopełniał formalności i jechał dalej, a ja czekałam żeby Tato jak najszybciej zamocował choinkę do stojaka. Nasza jedyna izba spełniająca wszystkie funkcje współczesnych wielkich domów, musiała wygospodarować miejsce dla tej pokaźnej " księżniczki", ale nikt nie narzekał, że jest mu zbyt ciasno. A potem dolna półka białego, kuchennego kredensu zapełniała się drożdżowymi makowcami, jabłkowcami i sernikami, do dziś pamiętam ich zapach i lekkie nierówności pokryte kruszonką.
Niech Aniołowie czuwają nad Tymi, którzy nauczyli mnie cenić wspomnienia i sprawili, że je mam...takie piękne...
W tym przedświątecznym czasie wielką radość sprawiła mi przesyłka od Basi http://iscwstroneslonca.blogspot.com/, dla której ostatni rok był bardzo trudny, ale Basia jest bardzo dzielną Osobą i pokonuje kolejne trudności, z ufnością patrząc w przyszłość.
Podziwiam Basię za wiele spraw i cieszę się, że wróciła do naszego blogowego świata oraz do dawnych osobistych kontaktów.
Basi i wszystkim zmagającym się z różnymi chorobami życzę dużo zdrowia i pamiętam w modlitwie.
Przedświąteczny czas wypełniam już różnymi przygotowaniami, by móc dłużej przeżywać świąteczną radość.
Zrobiłam już pierogi z kapuścianym farszem z białej kapusty ( moja najlepsza potrawa przez cały rok!).
Upiekłam pierniczki, których już ubyło:-)
I nawet zdążyłam przeczytać fantastyczną książkę o wojennej przyjaźni, odwadze i poświęceniu trzech młodych dziewcząt w trudnych czasach II wojny światowej.

Choinka, nie z gór, z marketu, ale cieszy moje serce tak samo jak przed ponad pół wiekiem...

 

 

Na koniec ciekawostka dla tych, którzy nie widzieli psyche.
Zdjęcie pochodzi z internetu.
Nasze psyche się nie zachowało, ale było ładniejsze, miało pięknie wyokrąglone lustrzane części i lubiłam w niego zerkać:-)
Miłego, dobrego tygodnia, w pełnym zdrowiu Wam życzę.

29 komentarzy:

  1. Miło poczytać o tych wspomnieniach Basiu, wszystkiego było mniej, a jakoś lepiej, takie mam wrażenie, szczególnie w tych czasach, jakie mamy... Radosnych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wielką przyjemnoscią powspominałam razem z Tobą. Tak, było biedniej, ale z większym sercem i ludzką prawdziwą życzliwością.
    Zdrowych i pogodnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne wspomnienia. Pewnie każda z nas ma podobne wspomnienia. W moim domu rodzinnym był cały komplet mebli sypialnianych z podobną toaletką z trzema lustrami. Piękne anioły w Twoim wykonaniu.
    Życzę Ci tą drogą wszelkiego spokoju, zdrowia i rodzinnego nastroju w te świąteczne dni.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mojej Babci ze strony Mamy stała toaletka z duży potrójnym lustrem z ruchomymi skrzydłami, ale nie używało się nazwy psyche, była to konsekwentnie toaletka ;). Stanowiła (oczywiście) element kompletu mebli do sypialni.
    Myślę, że dobre wspomnienia z dzieciństwa to wielki dar. Doceniamy je często dopiero w dorosłym życiu, dostrzegając miłość Rodziców.
    U nas nie wieszało się słodyczy na choince, ale piękne wspomnienia z robieniem stateczków ze skorupek orzecha z Ciocią, która uczyła mnie angielskiego. One chyba wciąż jeszcze są u mojej Mamy. A ja na pierwszą choinkę w naszym małżeńskim życiu sama robiłam identyczne - i wciąż je wieszamy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam tamte czasy - robiłam z mamą kolorowe łańcuchy, ptaszki z wydmuszek i aniołki z doklejanymi buziami:) Takie wspomnienia trzeba pielęgnować. Cudne anioły Basiu! Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka psyche stała u mojej ś.p/ Cioci Oli, a na półeczkach były miski z plastikowymi owocami, które uwielbiałam oglądać.
    Też uwielbiam pierogi z białą kapustą, Basieńko.
    Tulę mocno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Basiu, piękne wspomnienia.:)
    Też mam ich mnóstwo.:)
    Miło mi, że moje drobne upominki sprawiły Ci radość. I dziękuję za to, że JESTEŚ. Ty Basiu wszystko wiesz...

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj grudniowym wieczorem Basiu
    Farszu z białej kapusty nie znam. Ale zapewne by mi smakował.
    Psyche - nie znałam tej nazwy. Ale u mojej Babci, było chyba coś podobnego. Na półeczce stał czerwony telefon. A może się mylę? To już tyle lat...
    A Twoje anioły, jak tylko wrócę do siebie dołączą do mojej gromadki. Chociaż mama...
    Pozdrawiam szumem wiatru za oknem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmawiałam z mamą. Jednak dobrą mam pamięć:)))

      Usuń
    2. Dzisiaj wpadłam do Ciebie na chwilkę. 
      Gdy nadejdzie dzień Wigilii i opłatek weźmiesz w ręce, chociaż jestem gdzieś daleko, będę z Tobą myślami Basiu

      Usuń
  9. W domu mojej babci też było takie lustro:)i jako dziecko rozegrałam przed nim wiele dramatów,odśpiewałam mnóstwo przebojów i przeszłam wiele pokazów mody sukien moich ciotek:))))niesamowicie fajne wspomnienie:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Basiu super są Twoje Anioły !! Co do wspomnień to mam podobne z dzieciństwa. Tez mieliśmy takie lustro ze skrzydłami, ale pod nim była toaletka z szufladami i bocznymi szafkami, Mój tato tez owijał orzechy w sreberka z czekolady i wtykał w nie zapałki. Cukierki na choince tez były. Pod choinką to były dla nas głównie ciuchy, pierwszą swoją lalkę dostałam będąc w III klasie podstawówki. Ech w sumie to były fajne czasy, nikt za niczym nie gonił, a jak przybił statek do portu z kubańskimi pomarańczami to była wiadomość dnia !!
    Pozdrawiam Cię serdecznie i cieszę się że też mam podobne wspomnienia

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne wspomnienia, podobne trochę do moich. Choinka była z pobliskiego lasu przybrała słodyczami, orzechami , długimi lizakami i łańcuchem z kolorowego papieru. Te piękne Anioły wprowadzają już świąteczny nastrój. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawdę piękne, idylliczne wręcz wspomnienia, Basiu. I cudne obrazki z aniołami. I opis lustra trzyczęściowego takze. Też mam dużo dobrych wspomnień z dawnych lat. Żywie nimi dzisiaj swe serce. Pocieszam się nimi a jednocześnie w jakis sposób rozdrapuję nimi rany, bo smutno człowiekowi, że to nie wróci. Ale przynajmniej było!:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Basiu, z wielką przyjemnością czytałam o Twoich wspomnieniach przepełnionych miłością do kochanych, troskliwych rodziców, ale i czasów... innych, w których relacje między ludźmi miały wielką wartość! Nawet sprzęty, które stanowiły wyposażenie domu w czasach dzieciństwa, potrafią budzić sentyment. Psyche to piękny, kobiecy mebel, który widziałam w kilku domach urządzonych z duszą i klimatem.
    Ślę serdeczne pozdrowienia, życzę zdrowia i wszystkiego, co najlepsze na przedświąteczny czas :-))
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytając Twoje wspomnienia, zawsze wracam do swojego dzieciństwa. Jakże są bardzo podobne. Psyche również z zaokrąglonymi lustrami. U nas mówiono toaletka. Z choinkowých cukierków najbardziej lubiłam grylażowe. Choinka była od leśniczówka z pobliskiego lasu. Cztery blachy ciasta drożdżowe,makowiec, sernik i piernik. Było biedniutko. Wszyscy tak mieli, ale jak wesoło. Ludzie jakby inni. O innych wartościach. Pozdrawiam serdecznie🌲🌲🌲

    OdpowiedzUsuń
  15. Miało być od leśniczego. Och ten tablet☺

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkie są piękne ale mój...najpiękniejszy!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Piekne wspomnienia masz Basiu prawdziwie Anielskie :) U nas ruskie pierogi i uszka z grzybami, kapusta ze sliwką i grzybami itp... będzie pracowity tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję Wam wszystkim, że w tych zabieganych dniach znaleźliście czas na pozostawienie ciepłego komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  19. jakie piękne wspomnienia ❤ Mam wrażenie, że dopiero w dorosłym życiu dostrzega się i docenia całą miłość i troskę jaką dostawało się w dzieciństwie. Wszystkiego dobrego 🎄😊

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne, w każdym wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzien dobry Pani Basiu. Juz kolejny raz spaceruje poprzez ostatnie posty po naszej malej Ojczyznie i chcialabym aby ten spacer nigdy sie nie konczyl. Odkrylam w nim mnostwo perelek, ktore zapadaja prosto w serce. Cudowne anioly, cudowne wspomnienia. Zycze pieknych Swiat Bozego Narodzenia i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja dziękuję Kasiu i życzę radości płynącej z Betlejemskiego Żłóbka.

      Usuń
  22. Basiu , piękne opisałaś wspomnienia i ja wracam myślami do swojego dzieciństwa, jakże innego jak mają moje wnuki, chociaż opowiadam im , jeszcze te młodsze słuchają z zaciekawieniem, jeden nieco starszy , czasem niedowierza Składam ci bardzo serdeczne życzenia , niech Boża Dziecina błogosławi Wasz dom

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne wspomnienia. W naszym domu też przez jakiś czas była naturalna choinka. Ale od momentu zamieszkania w Warszawie, to już chyba od początku, zastąpiła ją sztuczna. Ja z choinki zawsze zjadałam ciastka i cukierki, wieszałam inne ozdoby jeżeli matka mnie dopuściła, bo zazwyczaj bała się, że upadnę na drzewko i wszystko pobiję. Twój przepis na pierogi z białej kapusty interesujący. Muszę namówić synową, żeby kiedyś zrobiła. Pozdrawiam. Zdrowia, spokoju i pielęgnowania wspomnień życzę.

    OdpowiedzUsuń