czwartek, 18 listopada 2021

Listopadowe przebłyski piękna.

Wiosna, lato i złota jesień pozostały we wspomnieniach. Teraz trzeba czekać na kolejny rok.
Ale niektóre kwiaty nie odpuszczają. Nie straszny im listopad, dlatego na moim balkonie nadal kwitną pelargonie, a w ogrodzie królują róże.

Te dzielne rośliny sprowokowały mnie do malowania kwiatowego obrazu i w ten sposób przeniosłam się do makowego maja i czerwca.

A ogród oferuje takie oto kolory...
Stąd wniosek, że każda pora roku potrafi pozytywnie zaskoczyć.
Dziś proponuję kolejne ciekawe książki na jesienne wieczory. Ciekawe również dla tych co nie malują i nie mają " w jednym palcu" historii sztuki. Powyższe opracowania traktują o kobietach, które miały szczęście pozostać na zawsze w dziełach wielkich mistrzów. A skoro mowa o kobietach, to mowa również o epokach, w których przyszło im żyć, więc nikt z czytających nudzić się nie będzie.
Dziś 18 listopada.
107. rocznica męczeńskiej śmierci bł. Karoliny.
W drodze do Wał Rudzkiego lasu mija się przydrożną figurę Serca Jezusowego w Zabawie.
To niesamowite, że o tej porze roku róże są obsypane kwieciem.
Przyroda chce nam wynagrodzić inne niedostatki...
A ja dziękuję za wszystkie odwiedziny i każde ciepłe słowo...

czwartek, 11 listopada 2021

W miłosnym uścisku...

On- dąb, ona- brzoza...razem od maleńkości, obok siebie, a jedno nie przeszkadzało drugiemu. Pięli się wzwyż ku niebu, ku słońcu, szumem liści opowiadając sobie o rozterkach i planach. Przypatrywali się sobie, poznawali przez długie lata. W końcu zdecydowali, że będą razem, objęli się mocno i tak już trwają, spleceni w miłosnym uścisku. Jesienią czarują się wzajemnie dojrzałymi barwami.
I nas czarują.Przyglądam się im z wielkim wzruszeniem, wszak wzrastały na moich oczach.

Te i wiele innych drzew z naszego ogrodo-lasu dają nam chwile odpoczynku o każdej porze roku.
Są też inspiracją w mojej malarskiej pasji. Próbowałam, zresztą bezskutecznie, zasadzić wrzosy w naszym lesie. Niestety, wrzosy nie lubią piasku. Te na obrazie znalazły się z potrzeby mojego serca.
Obraz " Wrzosowisko"zakupiła pewna Pani Ania na licytacji charytatywnej, dziękuję jej, bo to nie pierwszy obraz jaki nabyła by wesprzeć leczenie chorych dzieci.
Wróciwszy z lasu, w święto Odzyskania Niepodległości, pragnę uczcić Ojczyznę kadrami mojej najmniejszej ojczyzny, z własnego wręcz podwórka. Zatem zapraszam na spacer po " Kazkowym lesie".
Na moim blogu pojawiają się spacery po " Józkowym sadzie"  i po " Kazkowym lesie" w różnych porach roku. Przyroda, cicha, spokojna, pozwala nam odetchnąć od politycznych sporów, beznadziejnych przepisów, niekończących się swarów i robienia rzeczy na pokaz.
Przyroda jest prawdziwa, szczera w swej prostocie, jest na wyciągnięcie ręki ze swoim pięknem kojącym zaniepokojone wciąż serca.

Dla mojej Ojczyzny ten wiersz piszę...

Ojczyzno moja
wchodzę w Ciebie
każdym uderzeniem mojego serca
minuta za minutą
odmierzam nasze współistnienie
biegnące przez zaorane zagony
moich pragnień i Twojego dziedzictwa
wdycham Cię każdym oddechem
bo pachniesz niebem i ziemią
tym co zrodziłaś przez wieki istnienia
oddycham Tobą o poranku i zmierzchu
napełniam płuca
życiodajnym zapachem pól i łąk
klękam przed Tobą pokrytą bliznami.

Wróciły długie wieczory, pora coś poczytać. Dziś proponuję życiem pisaną baśń o czerwonym sweterku.
Książka ciekawa, z dobrze nakreśloną psychologią bohaterów, a to lubię.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich Spacerowiczów po moim blogu.

poniedziałek, 1 listopada 2021

Litania do Zwyczajnych Świętych.

Nierejestrowani  Święci

Święty Janie od najwierniejszej przyjaźni
Święta Władysławo od ciągłych odwiedzin
Święta Kazimiero od pogodnej radości
Święta Natalio od cichej pokory
Święty Bronisławie od żyznej roli
Święta Marynko od codziennych nabożeństw
Święty Stanisławie od opieki nad dziećmi
Święta Józefo od łagodności na co dzień
Święta Zofio od starych pieśni przed kapliczką
Święty Józefie od ludzi schorowanych
Święta Romo od pysznego barszczu i bigosu
Święty Gienku od  wczesnego grzybobrania
Święta Stanisławo od różańca w fartuchu
Święty Ryszardzie od sprawnych autobusów
Święty Antoni od szkolnych porządków
Święty Marku od zwykłego roztargnienia
Święty Michale od trzech mszy świętych
Święty Pawle od kalekich dzieci
Święty Stasiu od polskiej gościnności
Święty Jasiu od mokrych oczu
Święty Sławku od ludzkich słabości
Święta Jadwigo od  patriotycznych wierszy
Święta Agnieszko od tuzina dzieci
Święta Janko od pięknych warzyw
Święta Danusiu od kolorowych rybek
Święty Janku od koszul i kurtek
Święta Apolonio od dźwigania najcięższych krzyży
Święta Haniu od pomocy ubogim
Święty Eugeniuszu od najpiękniejszych katechez
Święta Anielko całkiem nie-święta
Święte Zwyczajne i Święci Zwyczajni
módlcie się za nami zwyczajnymi.

Stali Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że kocham cmentarze i każdego roku na dzień Wszystkich Świętych pojawia się post,
w którym daję wyraz swej wierze w świętych obcowanie i niezmiennemu odczuwaniu bliskości Osób, które kochałam, lubiłam, szanowałam, którym coś zawdzięczam i o których pamiętam mimo, że nasz ziemski świat opuścili przed laty.
Powyższa litania do zwyczajnych świętych ludzi jest wspomnieniem bliskich mi osób, których charakterystyczną cechę widoczną za ich życia zapisałam pod kolejnym wezwaniem.
Mimo swoich słabości, których każdemu z nas nie brakuje, Oni dążyli do świętości poprzez realizację swojego powołania, bo każdy człowiek jest w czymś innym wyjątkowy.
Ta litania to wspomnienie tylko niektórych Osób, wybranych spośród całej rzeszy napotkanych w moim sześćdziesięcioletnim życiu. Im dłużej żyję, tym litania dobrych wspomnień się wydłuża.
Niech te przykłady zwyczajnej świętości będą dla nas żyjących, drogowskazem byśmy zasłużyli na podobne wezwanie choćby w cichości jednego, czyjegoś serca...

Dziś, wyjątkowo, cmentarne zdjęcia nie pochodzą z mojego parafialnego cmentarza, ale z wiekowego cmentarza w Nowym Wiśniczu, który niedawno nawiedziłam, bo i tam mam groby Znajomych.
Anioł przypomina przechodzącym, że w ciszy własnego serca można usłyszeć ważne przesłania.
Kończąc ten wiśnicki, modlitewny spacer, zapraszam Was do kolejnych listopadowych postów, wszak moje wędrówki cmentarne rozciągają się na cały rok...

czwartek, 28 października 2021

Zanim jesień poskłada sztalugi...

Jesień, ta nasza, złota, to dojrzała artystka, kolorystka, estetka, poetka. Przepadam za jej wytworami, których ma niezliczone warianty i którymi obdarza nas według własnych upodobań.
W tym roku jest wyjątkowo łaskawa dla nas. Zapełnia moje nośniki pamięci takimi obrazami, że przy niej wstyd mi sięgać po moją malarską paletę. Ale kiedy jesień już  zgarnie palety i sztalugi, schowa na długie miesiące, ja zacznę działać.
Tymczasem oferuję Wam garść poezji w słowie i fotografii.

A teraz wiersz dedykowany moim wiernym Czytelnikom.
Czas jesieni
Chcę cię obdarować pięknem
zasypać złotymi liśćmi
zatrzymać czas
mimo że słońce w pośpiechu
maluje obraz na nieboskłonie
zatrzymuję się oczarowana
chłonę jesienne barwy
zapisuję dla innych
na czas niepogody i słoty
zgarniam obłoki
zanurzam się we wschody i zachody
niepoprawna marzycielka
ciągle dziecko
ze wspomnieniami w kieszeniach życia
daję ci jesienne liście za darmo
wiem że je przygarniesz
bo
jesteś pięknem
piękniejszym
niż jesienne zachody słońca.
Kończy się październik, a róże...zobaczcie...
W taką złotą, piękną jesień udało mi się spotkać prawdziwie Marzenkę, która nie prowadzi bloga, ale czyta mojego, a jej bogaty świat przeżyć wewnętrznych jest wart pochylenia się przed nim...
Spotkanie, spontaniczne i przemiłe, odbyło się w Sandomierzu, którego jesienny czar jest również wyjątkowy...
A jeśli znajdzie się ktoś, kto po przeczytaniu tego posta nie kocha jesieni, to mam na niego straszaka:-)
Do napisania...