piątek, 12 sierpnia 2016

Dzisiejszy post traktuje o dobroci.


Gdy do drzwi dzwoni listonosz i wręcza Ci paczuszkę od Osoby, o której wiesz, że jest żywą dobrocią, świat z miejsca pięknieje.
W kończącym się tygodniu miałam dwie takie piękne chwile.
Jedna spotkała mnie za sprawą Małgosi https://papierowy-jarmark.blogspot.com
która pomyślała z troską o pewnym Dzieciątku żyjącym jeszcze pod sercem Matki i dla tego Dzieciątka wykonała prześlicznej urody album. Album- najprawdziwsze cudo, w którym jest miejsce na dokumentowanie najważniejszych chwil w życiu dziecka.
Jestem nim zauroczona, oglądałam go już wielokrotnie i nadziwić się nie mogę jak można zrobić coś tak pięknego.
Do albumu, który będzie czekał na szczęśliwe narodziny, Małgosia dołączyła piękne wydanie myśli Phila Bosmansa, myśli na każdy dzień roku. Oto myśl na dziś:
" Siła całego łańcucha zależy od najsłabszego ogniwa. Dopiero gdy ludzie słabi i bezbronni staną się dla nas ważni, będą ważni wszyscy."
W tych słowach kryje się całe bogactwo naszego człowieczeństwa.
A oto album w całej swej krasie...
Małgosia wie, że kolekcjonuję aniołki, więc mnie obdarowała dwoma, takimi szczęśliwymi, fruwającymi z pieśnią wdzięczności za dary codzienności.
Małgosia wie też, że jestem łakomczuchem, więc natychmiast pożarłam wszystkie słodkości dołączone do przesyłki, z pierwszeństwem dla chałw o różnych smakach.
Za wszystkie radości związane z tym prezentem bardzo Ci Gosiu dziękuję.
I za chłopczyka z Leśniowa...
Drugie chwile radości przybyły do mnie za sprawą Jadzi  http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/
ileż to razy Jadzia zaskakiwała mnie swoimi prezentami.
Nie ukrywam, że prace Jadzi zachwycają mnie odkąd ją znalazłam w blogowym świecie.
Mam już wiele albumów autorstwa Jadzi, wszystkie niezwykle cenię, wszystkie otaczam troską i wykorzystuję w najgodniejszy sposób.
Tym razem Jadzia przysłała taki cudny album- organizer, w którym będę umieszczać te piękne karteczki jakie od Was z różnych okazji dostaję. Należę do osób, które bardzo cenią każdą rzecz ręcznie wykonaną, bo one wszystkie są, jak podaje Jadzia w nazwie swojego bloga- sercem tworzone.
Nie mam pojęcia, jak w jednej głowie ( Jadzinej) może się zrodzić tyle pomysłów- to skarbnica nieprzebrana.
Postanowiłam, że w wolnej chwili napiszę do Jadzi list, taki prawdziwy, nie maila czy sms-a,
taki list jak dawniej, piórem pisany. Bądź tylko Jadziu cierpliwa, a dostaniesz takowy na pewno, bo przypomniałaś mi o tej pięknej sztuce i zwyczaju pisania listów.
Małgosi i Jadzi oraz wszystkim blogowym Przyjaciółkom,które wielokrotnie obdarowały mnie zarówno dobrym słowem jak i swoimi pięknymi pracami z wdzięcznością dedykuję słowa zaczerpnięte od Bosmansa: 

"Uszczęśliwianie innych jest marzeniem ludzi szczęśliwych".
I miłego świątecznego odpoczynku życzę posyłając słonecznikową radość.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Lubią rześkie poranki, więc " po Hance" są radosne!

Zamieszkują u nas od kilku lat. Są bardzo wymagającymi lokatorami. Nie lubią suszy, ale nie tolerują też dużych opadów. Nie potrafią się obronić przed silnym wiatrem ani przed nornicami. Są dumne,więc łatwo je urazić. Zimują w specyficznych warunkach i stawiają wymagania jak światowe gwiazdy. Tworzą olbrzymie bulwy ( niektóre gatunki) i trzeba wielu sił by je przemieścić jesienią z poletka do miejsca zimowania. Tę samą drogę trzeba pokonać wiosną. Mogą się zdenerwować i przeschnąć bądź spleśnieć podczas zimowego snu. Rozumiecie- księżniczki!!!
Parę razy miały dostać wypowiedzenie...ale kiedy zakwitną- ulubienice i wychowanki mojego Męża-wszystkie fochy zostają im wybaczone.
Teraz czują się świetnie. Zgodnie z dawnym przysłowiem, " na Hanki zimne poranki", nabierają chęci życia i zaczynają kwietny spektakl- GEORGINIE- kwiaty naszych prababć!
Sami zobaczcie, a to jeszcze nie wszystkie, jakie mamy w naszym polnym ogrodzie.
Wczoraj spotkała mnie wielka radość,otrzymałam wspaniały prezent od uzdolnionej Małgosi
https://papierowy-jarmark.blogspot.com
ale o tym w następnym poście, bo fakt ten wymaga dokładnej prezentacji. Do zobaczenia.

sobota, 6 sierpnia 2016

Na wakacje zapraszam od kilku już lat Marię Rodziewiczównę.

Lubię czytać jej powieści. Niektórzy twierdzą, że była  to literatura dla kucharek i pokojówek!
Nic nie szkodzi, przecież gotuję i sprzątam:-)
A tak już całkiem serio; w wakacje czytam powieści pani Marii, bo w nich odnajduję umiłowanie dobra, piękno przyrody, patriotyzm, wartości chrześcijańskie, poszanowanie dla ciężkiej pracy, uczciwości i wiele innych wartości, które sprawiają, że człowiek ufniej spogląda w kierunku innych ludzi. Różne osądy pod adresem życia pisarki pomijam, ilu piszących, tyle różnych spojrzeń.
Mnie zachwyca jej styl, język i przemyślenia, które wcielone w życie przyniosłyby konkretne owoce.
Rodziewiczówna w piękny sposób ukazuje Kresy i świat przełomu XIX i XX w.
W te wakacje z wielkim zainteresowaniem spośród 40 powieści i opowiadań wybrałam i  przeczytałam " Atmę" i " Kwiat lotosu".
Zanotowałam też kilka myśli, które mnie zatrzymały...
A ta twórczość kojarzy mi się z liliami i liliowcami, więc dzisiejszy post obfituje w zdjęcia tych kwiatów, które zdołały już ozdobić mój ogród.
" Wierz mi, z życiem jak z kroplą wody. Weź ją pod mikroskop: będzie stekiem wstrętnych, pożerających się i pożeranych, ginących i rodzących się potworów, spójrz na nią przez słońce: zobaczysz tęczę i brylant. Wszystko zależy od sposobu traktowania, od punktu widzenia. Być dobrym, to tylko patrzeć na wszystko przez słońce."
" Kto nienawidzi, nawet złe, ten jest bezmiernie nieszczęśliwy."
" Trzeba przede wszystkim wstąpić na górę: z góry rzeczy małe maleją, wielkie olbrzymieją; im wyżej, tym bardziej; bardzo wysoko małe zupełnie nikną, wielkie staje się bez kresu i granic."
" Groza śmierci jest tylko zrozumieniem źle przebytego życia."
" Nie spotykają się ludzie na próżno. Każdy człowiek, którego poznajemy w życiu, jest nam, my jemu wierzycielem lub dłużnikiem. Czym właściwie, życie wskaże."
I z tymi kilkoma refleksjami Was pozostawiam życząc wiele dobra na Waszej drodze...