Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warto zobaczyć.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warto zobaczyć.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 października 2017

Wierzę w ich dyskretną obecność i opiekę.

Dziś święto Aniołów Stróżów.
Na moim blogu pisałam już o tym, jak Ich wstawiennictwo uratowało nasze życie, osłaniając nas przed skutkami kaskaderskiej,
a raczej szaleńczej jazdy pijanego kierowcy z sąsiedniej wioski.
To było 13 lat temu i od tej pory w sposób szczególny pamiętam o rzeczywistej obecności Aniołów w moim życiu.
Warto też zwrócić uwagę, że pierwszą modlitwą, której uczymy maleńkie dzieci, jest właśnie modlitwa do Anioła Stróża.
Nasz mały dwulatek odmawia ją sobie " po swojemu", a i Wnusia już wsłuchuje się w melodię tej prostej, ale jakże głębokiej w treści modlitwy.
Myślę, że dzisiejszy post o kolejnej drewnianej świątyni, jaką dane mi było zobaczyć, dobrze wpisuje się w okoliczność dnia dzisiejszego.
W Bielance już kiedyś byłam, ale wówczas odnaleźliśmy nową, piękną cerkiew prawosławną, nie natrafiwszy na tę, której szukaliśmy.
Teraz udało nam się dotrzeć do kolejnej pięknej świątyni, która oczywiście mnie zachwyciła.


Zanim do niej dotarliśmy, spotkaliśmy tej urody chatkę mieszczącą muzeum rzemiosła łemkowskiego.


Cerkiew greckokatolicka pw. Opieki Matki Bożej
położona jest w centrum wsi Bielanka, która znajduje się w dolinie potoku noszącego taką samą nazwę, na południowy zachód od Gorlic.
Nazwa wsi pochodzi od nazwy potoku o jasnej, białej, wodzie.

Obecnie w cerkwi odprawiane są nabożeństwa rzymskokatolickie i greckokatolickie. Świątynia służyła również miejscowej ludności prawosławnej do czasu zbudowania własnej cerkwi (wrzesień 2014).

Świątynia jest cerkwią typową łemkowską, trójdzielną, drewnianą. Zbudowana została prawdopodobnie w 1773 r., w 1913 r. była odnawiana. Kiedy w 1947 r. dachy świątyni strawił pożar, budynek nakryto dachem dwuspadowym. Proces przywracania cerkwi pierwotnego wyglądu rozpoczął się w latach 60. XX w. całościowo udało się go zakończyć dopiero w 2000 r.
Nad przedsionkiem wznosi się wieża o konstrukcji słupowo - ramowej, z izbicą pomalowaną na niebieski kolor i zielonymi obramowaniami okien.
Dach świątyni, ściany nawy, prezbiterium, wieży, podbite są gontem. Wieńczące dach baniaste hełmy z pozornymi latarniami są częściowo pokryte blachą miedzianą.



W cerkwi zachował się cenny czterorzędowy ikonostas z XVIII wieku, w babińcu ikony z XVII wieku: św. Mikołaja i Narodzenia Matki Bożej, polichromia na płótnie z 1934 roku.
Zachował się także polichromowany krzyż łączący typową dla Kościoła greckokatolickiego formę trzech belek z łacińskim przedstawieniem postaci Chrystusa - przebite gwoździami stopy są nałożone na siebie.
Zachwycam się niezmiennie klimatem tam panującym, ikonami, ciszą, haftami zdobiącymi świątynię, światłem łagodnie osiadającym na ścianach, świecami, starocerkiewnymi pieśniami, zostawiam ślad mojej obecności w księdze odwiedzających, pochylam głowę przed historią tutejszych...

Wszystko ma tu swoją wymowę i swoje miejsce...
Raduję się, że te wspaniałe zabytki architektury sakralnej są udostępnione zwiedzającym i czeka tam przewodnik, który choć garść informacji przekazuje wchodzącym tam podróżnym.

Zawsze też kieruję moje kroki na miejscowy cmentarz, bo to miejsca wyjątkowe...a ja lubię cmentarze...tam mogę się zatrzymać, pomyśleć, przemyśleć wiele spraw...
 W moich fotograficznych zasobach jest jeszcze wiele takich " perełek", ale muszę te informacje dozować umiejętnie, wszak nie wszyscy muszą być tak zakochani w drewnianych swiątyniach, jak ja...
Dobrego tygodnia i dyskretnej obecności Aniołów Stróżów Wam życzę.

sobota, 1 lipca 2017

Takie prezenty są najmilsze...

W ubiegłym roku, na zakończenie szkolnych zmagań otrzymałam bukiet łąkowych kwiatów- przepiękny. I bardzo się nim ucieszyłam. Kocham łąki...
Od zawsze byłam przeciwniczką kupowania przez uczniów prezentów nauczycielom.
Każdy z nas otrzymuje pensję, na jaką się zgodził w momencie rozpoczęcia pracy.
Dlatego tam, gdzie kierowałam szkołą, starałam się taktownie przemycać treści typu, że kosztowne prezenty, składki, na które muszą się wówczas zdobyć rodzice, są absolutnie niepotrzebne, a wręcz stawiają nauczyciela w bardzo trudnej sytuacji, gdy dzieciaki podchodzą do Pani z pudłem!!!
W mojej głowie siedzi taka myśl, że może któraś z matek, żeby nie być " czarną owcą" przez ową składkę będzie musiała odmówić czegoś własnemu dziecku, bo po prostu nie stać jej na wszystko.
Wiem, że w wielu miejscach jest zwyczaj ofiarowania pamiątki wykonanej własnoręcznie przez uczniów, z pomocą zdolnych mam i wówczas taki drobiazg sprawia, że raduje się serce obdarowanej.
Moi nauczyciele często przychodzą do mnie by się pochwalić albumem wykonanym przez uczniów, a zawierającym dokumentację ważnych chwil z życia klasy. To bezcenna pamiątka.
W tym roku i na mnie czekała miła niespodzianka.
Przez dwa lata uczyłam matematyki w klasie Natalii. I tak się poskładało, że Natalka założyła bloga zainspirowanego moim blogowaniem, a potem zaczęła malować zainspirowana moim malowaniem.
I właśnie dla mnie namalowała ten przepiękny obraz.
Natalia stawia pierwsze kroki w malarstwie, poszła na " głęboką wodę", w malarstwo olejne.
Uważam, że ma ogromny talent i wrażliwość. I cieszę się z tego daru jak dziecko.
Takie podarunki są najmilsze, trwają wiecznie i są najprawdziwszym gestem wdzięczności.
Natalia zgodziła się na publikację naszego selfie...wykonanego w dniu zakończenia edukacji w gimnazjum.
Dziękuję Natalii jeszcze raz i życzę jej by w nowej szkole odnalazła wiele inspiracji i kolejnych pasji, a Was zapraszam na jej bloga http://nastekoptymista.blogspot.com/
Nie myślcie proszę, że przyszła mi ochota na chwalenie się bez końca, ale najzwyczajniej chcę się dzielić z Wami drobnymi radościami.

Każdego roku, w czerwcu, w malowanej wsi,
w Zalipiu, odbywa się konkurs, właśnie na zdobienie domów i obejść gospodarskich.
Ja maluję szkolny korytarz i też się powoli zbliżam do " rasowych" malarek.W konkursie biorą udział twórcy ludowi z kilkunastu wsi Powiśla Dąbrowskiego, którego centrum stanowi wieś Zalipie.
W tym roku w konkursie malowały104 malarki i wszystkie zostały nagrodzone w różnych kategoriach.
Pierwszy taki konkurs odbył się w 1948 roku, kiedy to zapalony etnograf prof.Reinfuss
zawędrował na Zalipie, które go oczarowało.

Konkurs ma na celu podtrzymywanie unikatowej w skali Europy ludowej tradycji zdobienia ścian domów i obejść gospodarczych ludowymi motywami kwiatowymi.
 Do Zalipia warto zawitać podczas wakacyjnych wędrówek by zobaczyć niezwykłe kwiaty, spróbować swoich sił w malowaniu i zjeść przepyszne zalipiańskie pierogi.

wtorek, 28 lutego 2017

W popielcową środę jak deszcz z góry pada, trzecia kopka chłopu na polu przepada.

Według ludowego powiedzenia, deszcz w ten dzień nie wróży nic dobrego.
Na 46 dni przed świętem Wielkiej Nocy przypada Środa Popielcowa zwana również Popielcem lub Wstępną Środą. Jest to święto ruchome związane z Wielkanocą. W tym dniu, który ma charakter pokutny, na znak żałoby i pokuty, kapłani posypują głowy wiernych popiołem.
Tradycja ta pojawiła się w VIII wieku.
W 1091 roku papież Urban II wprowadził ten zwyczaj jako obowiązujący w całym Kościele.
W tym też czasie ustalono, że popiół do posypywania głów wiernych ma pochodzić z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku.
U progu Wielkiego Postu wielu wiernych podejmuje wyrzeczenia.
Środa Popielcowa rozpoczyna okres 40-dniowego przygotowania do największej chrześcijańskiej uroczystości - świąt Wielkiej Nocy. Wielki Post trwa do początku liturgii Mszy Wieczerzy Pańskiej sprawowanej w Wielki Czwartek.
Wielki Post nawiązuje do 40-dniowego pobytu Chrystusa na pustyni, gdzie pościł i był kuszony przez szatana. 

Jezus udał się w miejsce odosobnienia zaraz po przyjęciu chrztu z rąk św. Jana i przed rozpoczęciem publicznej działalności.
Bardzo lubię ten czas sprzyjający refleksji i wyciszeniu.
Namalowałam obraz Chrystusa Cierpiącego dla Atki-mojej przyjaciółki  z czasów krakowskiej AGH.
Zamieszkał już u niej, więc mogę go pokazać.
Pozostając w tym klimacie, pragnę pokazać Wam zdjęcia  drewnianego kościółka,
który znajdował się na mojej liście" koniecznie zobaczyć".
Niedawno miałam okazję, w drodze powrotnej z Mielca, odwiedzić tę piękną świątynię.
Kościół w Zgórsku, bo o nim mowa, pochodzi z1781 r. Jest budowlą barokową, modrzewiową, o konstrukcji zrębowej.
W ołtarzu znajduje się Obraz Matki Bożej Zgórskiej będący kopią cudownego Obrazu Matki Bożej Śnieżnej  z bazyliki Santa Maria Maggiore w Rzymie.
W wyposażeniu kościoła znajduje się krucyfiks z XVII w, marmurowa chrzcielnica z XVIII w, a przy kościele barokowa kamienna figura św. Jana Nepomucena z 1715 r.
Świątynia jest piękna, zadbana i stwarza doskonałe warunki do modlitwy.
Zapraszam do oglądania zdjęć tej urokliwej drewnianej świątyni.
Wiele obrazów i rzeźb nawiązuje do aktualnego okresu w Kościele.
Matka Boża i Maria Magdalena zakochane w Panu, wierne do końca, pod Krzyżem...
Matka Boża Bolesna kontemplująca Mękę Jedynego Syna...
Zbawienie świata...
I Święty, który poniósł śmierć męczeńską za dochowanie tajemnicy spowiedzi.
W tym szczególnym dniu pamiętamy też o Żołnierzach Wyklętych, którzy Ojczyznę ukochali nade wszystko...