Wraz z upływem czasu zaciera się pamięć o słabościach, zranieniach, niepotrzebnie wypowiedzianych słowach.
Dobre czyny, miłe gesty nabierają wielkiego znaczenia.
I dobrze, że pamięć świadomie zniekształca pewne obrazy. Po cóż nam rozpamiętywać złe chwile skoro w teraźniejszości mamy ich pod dostatkiem.
Niech zaszumią te najpiękniejsze wspomnienia, nawet jeśli są mocno przebarwione kolorami jesieni.
W październiku odwiedziłam wraz z synem i wnukiem groby moich Bliskich na dwóch dużych krakowskich cmentarzach. Dowiedziawszy się wcześniej, że na jednym z nich spoczęła moja wychowawczyni, rusycystka z liceum ogólnokształcącego, odszukałam jej grób by zapalić światło i zmówić modlitwę za jej duszę.
Gdy dopełniłam tych ważnych czynności, porozmawiałam z nią "na luzie", oczywiście w języku rosyjskim, przypominając jej dwa wesołe zdarzenia z naszej nauki tegoż języka.
Jedno z nich wcale nie było śmieszne, bo jako "piątkowa" uczennica meldując gotowość klasy do lekcji użyłam dwukrotnie czasownika zwrotnego wywołując tym samym w mojej nauczycielce niesamowitą nerwowość chwili:-)
Cieszę się, ze po tylu latach mogłam stanąć przy jej grobie i popatrzeć na jej nauczycielskie dziwactwa z humorem.
A tak naprawdę, p. Małgosia bardzo nas lubiła i walczyła o nas jak lew z innymi nauczycielami.
A, że czasami miała słabszy dzień...a poza tym musiała przecież zająć się naszym wychowaniem.
Ale powróćmy do cmentarnych wędrówek...
Za każdym ze znajomych nagrobków kryje się jakaś moja osobista historia, dlatego moje spacery po cmentarzach bardzo się wydłużają, bo z każdym rokiem przybywa mi tam Znajomych.
Zapalam więc znicze i w ciszy, z wiarą odmawiam modlitwę o wieczne szczęście dla tych, co mnie wyprzedzili w drodze do wieczności.
Zaś napotkane piękne nagrobki utrwalam w postaci zdjęć i dziś Wam trochę pokażę.
Moi Święci z grona zwyczajnych ludzi
których słabości modlitwa przemienia
w ciepłe jesienne i dobre wspomnienia
wędrują ze mną pod rękę po cmentarnych alejkach
żebym nie musiała płakać w samotności
wraz ze spadającymi liśćmi widzę ich uśmiechy
a w płomieniach świec płonie nieustannie
nasza miłość która nigdy się nie kończy...
Nie może zabraknąć zdjęcia z grobu naszej Kochanej Stefci, której 80. rocznicę śmierci będziemy uroczyście obchodzić w pierwszych dniach listopada ( Stefania zmarła 7 listopada, na nagrobnej tablicy wykonawca popełnił błąd).Jaką księgę, z jakim tytułem mógłby trzymać nasz Anioł po naszej śmierci?
I jak zwykle można tu spotkać sympatyczne mieszkanki cmentarzy:-)
A nad wszystkim Chrystus- Zwycięzca śmierci
z obietnicą naszego zmartwychwstania...













