Dwie sprawy z ostatnich dni skłoniły mnie do refleksji i wysnucia wniosków, że są rzeczy i sprawy na tym świecie, które mimo zachodzących w nim gwałtownych zmian, pozostały nadal takie same.
Zacznę od tej prozaicznej, która łączy się z moim nieposkromionym apetytem na domowe ciasta.
W dobie łatwego dostępu do tysięcy przepisów kulinarnych, ja wybieram te najprostsze ciasta z dawnych lat, tym razem jest to kruchutkie ciasto z " węgierkami", takie jak kiedyś piekła Mama w "bradrurze" pieca starego domu.
W przypływie tęsknoty zdaje mi się czasami, że widzę unoszący się z komina dym i choć wiem, że nie pojawi się nigdy naprawdę,
to i tak wierzę, że go czasami widzę oczyma mojej duszy...
A obok domu nadal kwitną te same kosmosy, które sieją się same od niepamiętnych czasów.
W czasach mojego dzieciństwa, potem w czasach dzieciństwa moich synów, szukało się ustronnego miejsca w lesie, obok mostu na Żabnicy, w sadzie, w zagajniku, gdzieś za domem.
To miejsce, dobrze " zagospodarowane" służyło za schronienie przed resztą świata.
Można było sobie tam przynieść kanapki wykonane z prostych, dostępnych zawsze w domu, produktów i oranżadę lub kompot bo przecież był tam " stół" wykonany z deski opartej na dwóch starych cegłach.
W " bazie" były różne skarby skrzętnie zbierane przez użytkowników " bazy", a więc kamyki, piórka zgubione przez ptaki i oczywiście kwiatki z przydomowego ogródka.
" Baza" była systematycznie upiększana i sprzątana, miała też przywilej podsłuchiwania dziecięcych tajemnic.
Tajemnicze miejsce zapewniało świetną wakacyjną zabawę i dostarczało pomysłów na kreatywność.
Mogłoby się zdawać, że w dobie telefonów komórkowych i komputerów, " baza" odejdzie w zapomnienie, a tymczasem kolejne pokolenie buduje "bazy".
Oczywiście przy " grubszych" robotach wymagających cięcia, gięcia i noszenia ciężarów przydaje się babcia, która z radości zapomina o swoim zacnym wieku i prawie do odpoczynku.
Ileż radości daje taka " baza" wnukom i ile babci skoro postanowiła umieścić ją w poście.
Ta nieprzemijalność pewnych zachowań daje nadzieję na trwałość międzypokoleniowych więzi i kreatywność dzieci pomimo zbyt wielu " udogodnień".
Babcia chętnie dzieli się kwiatami, które jeszcze w sierpniu wabią motyle i pozwalają odpocząć oczom.I choć dawno minęło święto Matki Bożej Jagodnej, zapragnęłam w tym otoczeniu letnich darów przyrody namalować w stylu ikony na starej desce, Maryję tak chętnie odwiedzającą każdą współczesną Elżbietę, która otworzy serce na Jej dobroć...
A teraz dla Was zadanie i prośba:
Jestem ciekawa Waszych doznań w tym zakresie.
Serdecznie pozdrawiam.










Basiu jak zawsze u Ciebie wzruszająco i pięknie :) Bazy robiły moje córki były cały czas w lesie nie raz to wspólnie wspominamy. Moja babcia piekła chleby i podpłomyki :) Uważam, że nieprzemijającą wartością jest rękodzieło i tradycja tworzenia pięknych rzeczy własnymi rękami. Moda się zmienia, ale przedmioty wykonane z sercem nadal mają swoją wartość.
OdpowiedzUsuń