niedziela, 15 lutego 2026

Szmat czasu i jest za co dziękować...

W towarzystwie starych przedmiotów bardzo dobrze się czuję. 
Mam do tego pełne prawo skoro nawet fundusz zdrowia uznał, że jako seniorce od dziś należą mi się niektóre darmowe lekarstwa.
Wolałabym żeby seniorzy dostawali inne rzeczy darmowo, ale w tym względzie nie mam możliwości sprawczych;-)
Wyciągnęłam więc resztki mojego imieninowego serwisu ( może pamiętacie, bo kiedyś opisywałam okoliczności jego otrzymania
w wieku kilku lat), z którego ostały się dwa talerzyki i filiżanka.
Z tego co pamiętam ( przez przysłowiową mgłę) było sześć talerzy, a na każdym mała Basia wykonywała inną pracę.
Z tych ocalonych części widać jak Basia prasuje, wiesza pranie i karmi kury. Ciekawa jestem co Basia robiła na tych zbitych talerzach?
Pewnie sprzątała, pewnie prała, bo nie sądzę żeby uczyła dzieci, albo malowała obrazy:-)

Do tej sędziwej zastawy Basia seniorka upiekła ciasto owiane wspomnieniami.
Otóż w czasach małej Basi w sklepie spożywczym można było kupić ciasteczka na wagę, tzw. krajankę, były tam kolorowe babeczki, ciasteczka sklejane marmoladą, kruche posypane makiem, były z czekoladową krateczką, ale najlepsze były właśnie takie jak na moim zdjęciu, kruche łączone marmoladą i polane polewą czekoladową. 
Odtworzyłam ich widok i smak, a upiekłszy trzy kruche blaty przełożyłam je gorącą marmoladą jabłkowo- brzoskwiniową i oczywiście wykończyłam polewą. 
Na talerzyku Basia spala kalorie przy prasowaniu, a ja wezmę się za sprzątanie podjadając nieustannie kolejne kawałki wspomnień...
Wiecie, że urodzin nie celebruję, ale za wszystkie życzenia jakie w tym dniu spływają jestem wdzięczna.
Żadna w tym moja zasługa, że przyszłam na świat, to mojej Mamie należą się słowa podziękowania, że mnie nosiła pod sercem,
a potem w bólach wydała na świat w pamiętną środę popielcową.
Może dlatego tak bardzo kocham Wielki Post i wszystkie nabożeństwa, które nadają mu wyjątkowy charakter.
W najbliższą środę pochylę głowę w pokorze i ze świadomością, że jestem na tym świecie tylko na chwilę, również z wdzięcznością za wszystkie minione środy popielcowe, a było ich tak wiele...
65 lat życia, z całym jego doświadczeniem, bagażem to wielki dar indywidualny. Nikt nie otrzymał identycznego jak mój, każdy otrzymał inny, własny i nasz rozum nie jest w stanie pojąć dlaczego pewne sprawy układają się tak, a nie inaczej...
W lutowej rzeczywistości chwytam obrazy i w najzwyklejszych próbuję odnaleźć niezwykłość.

Z tego podpatrywania ptaków powstała kolejna akwarelka
Obiecana, z okazji urodzin bloga, makowa akwarela poleciała do Iwonki, a ponieważ chęć posiadania takowej wyraziła też Ismena, więc powstała druga makowa, właśnie taka:
Malarstwo akwarelowe jest również fascynujące.
Dostałam kiedyś Boże Krówki, wyjątkowo smaczne, dawno je zjadłam ale zachowałam papierki, bo na każdym jest jakaś myśl.
Dziś losowo wybrałam myśl, bardzo pasuje do rozpoczynającego się wielkiego postu
"Daj Boże, abym mógł umierać z rękami zniszczonymi przez miłosierdzie"- św. Kamil de Lellis.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego nastoletniego bloga:-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz