Rozpoczął się mój ulubiony czas Wielkiego Postu, chcę czerpać z jego dobrodziejstw pełnymi garściami, ale moje dzisiejsze refleksje nie są przeznaczone tylko dla osób wierzących. Bowiem to, o czym będę dziś pisać ma wymiar uniwersalny, zatem skierowane jest do każdego człowieka bez względu na jego światopogląd.
Jednym z filarów Wielkiego Postu jest jałmużna.
Ludzie najczęściej kojarzą ją z ofiarowaniem jakiegoś datku na rzecz potrzebujących. I owszem, jest to jedna z jej form.
Ale podobne czynności są wykonywane przez organizacje charytatywne, dobroczynne i nie noszą znamion jałmużny.
Tymczasem bywają inne formy pomocy często jeszcze bardziej potrzebne współczesnemu człowiekowi niż wsparcie materialne.
Nie trzeba mieć zasobnego konta czy portfela żeby zadzwonić do samotnej osoby, usłużyć jej pomocą
w wykonaniu zakupów, umówić wizytę lekarską, podwieźć do kościoła, wysłać karteczkę z życzeniami, może napisać list, taki jak dawniej, do osoby, która nie posługuje się nowoczesnymi środkami komunikowania, zrozumieć dziecko w jego stresach i codziennych zmaganiach z rzeczywistością, uśmiechnąć się do kasjerki i życzyć jej dobrego dnia, podziękować za drobiazg, przeprosić za " humory"...
Tych czynności można wymienić nieskończenie wiele.
Papież Leon XIV w swoim przesłaniu wielkopostnym zaapelował o złagodzenie naszych języków i obyczajów, o powściągliwość w rzucaniu oskarżeń i stosowanie słownej agresji, która we współczesnym świecie zdaje się nie mieć żadnych ograniczeń.
Jest tak dużo możliwości... a św. Augustyn dodaje jeszcze tę najtrudniejszą...przebaczenie.
„Nie tylko ten, kto daje łaknącemu pokarm, pragnącemu napój, nagiemu odzienie, podróżnemu gościnę, jeńcowi wykupienie, słabemu wspomożenie, smutnemu pocieszenie, błądzącemu drogę, wątpiącemu radę i potrzebującemu, co jest mu konieczne, lecz także kto daje przebaczenie grzeszącemu – jałmużnę daje […] ponieważ miłosierdzie wyświadcza”.
„Jałmużna jest środkiem nadania konkretnego wyrazu miłości przez dzielenie się swoimi dobrami z tymi, którzy ponoszą skutki ubóstwa”
Żeby jałmużna nie zatraciła swojego wymiaru powinna być udzielana dyskretnie, bez rozgłosu, chęci uzyskanie reklamy, czy pochwały, jak to niestety często bywa w działaniach niektórych środowisk.
Warto dodać, że duchową formą jałmużny jest każde zainteresowanie się różnymi potrzebami człowieka i zorganizowanie skutecznej pomocy: może to być dobra rada, pomoc w załatwianiu urzędowych spraw ( zwłaszcza w dobie cyfryzacji i automatyzacji), polecenie dobrej książki, wsparcie psychologiczne, pomoc w rozwiązaniu problemów.
Jest zatem pełno możliwości i jałmużna niech się nie kojarzy z czymś przykrym czy poniżającym bo tak naprawdę to są zawsze wyjątkowo piękne gesty. Oto kilka zdań wynikających z moich rozmyślań...
JAŁMUŻNA
Nie wstydź się słowa jałmużna
to nie jest litość
to filar który podtrzymuje dobroć
ciele słowa
delikatne gesty
codzienna bliskość w potrzebie
uśmiech serdeczny
staroświecki list
obudzony telefon
życzliwość większa od pyłku istnienia
tysiące drobnych spraw
które nie potrzebują zasobnego portfela
więc nie wstydź się słowa jałmużna
bo to różne odcienie miłosierdzia...
A radością z otrzymanych przesyłek dzielę się z Wami, bo dobre czyny warto pokazać światu i nieustannie za nie dziękować.
Dziękuję Ismenie https://szimena.blogspot.com/Małgosi https://papierowy-jarmark.blogspot.com/Elżbietce https://elizaart-handmade.blogspot.com/
I przesyłam najcieplejsze myśli z Popielcowego wędrowania u bł. Karoliny...
I z mojej wioski niech płyną słowa pokornej nadziei...
... i radości OCZEKIWANIA...










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz