wtorek, 24 stycznia 2017

A może by tak na Grodzką???

A może?
Grodzka to trakt obowiązkowy w czasie każdej mojej podróży do Krakowa.
To jedna z najstarszych ulic Krakowa. Kiedyś była fragmentem szlaku handlowego wiodącego z południa na północ. Stanowi część Drogi Królewskiej, którą przejeżdżali królowie polscy udający się na Wawel. Jej nazwa występuje już w dokumentach miejskich z drugiej połowy XIII w.
Na tej ulicy mieści się pewna restauracja, w której podają cudowne pierogi chinkali, a jeśli jeszcze jest możliwość zdobycia stolika na podeście, tuż przy oknie, z widokiem na "przepływające" dorożki, to radość nie ma granic:-)
Ostatni tydzień pierwszego szkolnego półrocza nie daje możliwości wyskoczenia na Grodzką, pozostają więc zdjęcia i...
No właśnie...
Zarywając kilka nocy, przeczytałam trzy części sagi Lucyny Olejniczak: " Kobiety z ulicy Grodzkiej".
Skomplikowane losy Hanki, Wiktorii i Matyldy trzymały w napięciu i spowodowały, że oczekuję na część czwartą, która ma być historią Weroniki.
Szczerze polecam, sama wyłuskałam tę trzytomową powieść na jednym z blogów, niestety nie pamiętam, na którym.
Skoro mowa o Weronice, to takie imię nosi pewna ośmioletnia Dama- wielka wielbicielka zwierząt, w szczególności koni, więc dla niej powstał ten olejny obraz, jako dodatek do jej bogatej kolekcji koni, które są zadbane, nazwane i poznane.
Tym sposobem w poście pokazały się moje pasje: malarstwo i książki, więc by nie obrazić ducha poezji, dedykuję Czytelnikom choć kilka wersów...


POSZUKIWANIA
Jestem drobinką
maleńkim pyłkiem w oceanie Twej miłości  
szukam Cię każdego dnia wśród gwiazd  
przemierzam galaktyki moich pragnień
układam misterne plany
próbuję zastawić sieci na spokój i dobroć
a kiedy spadają z głuchym trzaskiem na ziemię
znów spoglądam na  niebo
rozpalone Twoja miłością.


i wyhodowane na oknie pomarańczki.


64 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się taka stara architektura naszych miast. nowoczesność już do mnie nie przemawia, no cóż to nie moje klimaty. Zainteresowałaś mnie tymi książkami. A koń jest bardzo szlachetny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za uczta dla ducha i oczu! Książkę muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Basiu, dzisiejszy Twój post szczególnie mnie zachwycił. Lubię, gdy ludzie z wrodzoną skromnością, a to Twoja wielka zaleta, piszą i pokazują, o tym i to, czym obdarował dobry Ojciec. A ty jesteś prawdziwą erudytką, niezwykle utalentowaną, cenię bardzo takich ludzi. I wiersz...niezwykły i taki prawdziwy, i obraz...tak żywy i mocny w przekazie i jeszcze nawet pomarańcze. Cudownie:))) Dobrych dni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko za te piękne słowa. A czy " Kobiety..." to nie z Twojego bloga przypadkiem?

      Usuń
  4. Magiczny Kraków. Muszę zdobyć te książki i przeczytać. Lubię takie opowieści. Moja babcia miała na imię Weronika, a młodsza wnuczka ma na drugie.
    Basiu masz tyle talentów i nawet ogrodniczka z Ciebie doskonała, pomarańczki zachwycające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te jasne to nowe owoce, a te pomarszczone, rzut poprzedni, ale żal mi ich zrywać.

      Usuń
  5. Świetne miejsce, wypadałoby ją zobaczyć przy okazji podróży do Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierogi co prawda jadam w Krakowie na Sławkowskiej, ale Grodzka ma ten szczególny urok :)
    śliczny wiersz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację, Grodzka to obowiązkowy punkt wycieczki :)
    Zaintrygowałaś tą książką i zachwyciłaś drzewkiem pomarańczowym!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia, obraz i wiersz piękne!!! Pierwszy raz widzę pierogi o takim kształcie. Basiu, kto napisał sagę, o której piszesz? Chętnie ją sobie zamówię w rodzinnej księgarni, tylko mi autor potrzebny, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za przeoczenie( już dopisałam- Lucyna Olejniczak)
      Warto zdobyć, wyd. Prószyński i sp.

      Usuń
  9. Piękny Kraków. Wspaniale malujesz i ręką i piórem. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Basiu, u Ciebie zawsze się odprężam, tak tu dobrze...
    Spacer po Grodzkiej, prosto na Wawel, zawsze zawiera punk obowiązkowy - wizytę w kościele OO. Franciszkanów i spojrzenie na witraż Wyspiańskiego "Stań się".
    Tulę mocno<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny program. Kościół OO. Franciszkanów jest urzekający.

      Usuń
  11. Jejku... Nie umiem komentować wierszy, więc napiszę tylko, że jest wspaniały. Naprawdę. Koń z rozwianą grzywą zresztą również :).

    OdpowiedzUsuń
  12. I ja lubię ulicę Grodzką, ale pierogów chinkali nie jadłam. Śliczny konik dla jednej z bohaterek książki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Basia, jak tak możesz! Teraz zamiast skupiać się na wykładach, będę zadzierała głowę, i wyglądała czy czasem nie idziesz. Zresztą podejrzewam, że w przypadku Małgosi i jej kościoła OO. Franciszkanów będzie tak samo! Tylko, że Franciszkanów mam za oknem :). Dziewczyny, cieszę się, że kończę już te studia, bo w przeciwnym razie mogłyby być poważnie zagrożone :D, :D, :D!
    O sadze "Kobiety z ulicy Grodzkiej" jeszcze nie słyszałam, ale coś czuję, że się na nią skuszę

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj ja też chciałabym być raz jeszcze w tych pięknych miejscach Karkowa. Uroczo i pięknie i poetycka na koniec postu. Podziwiam i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Magiczny jest Kraków. Uczta dla oka i ducha. Zaciekawiłas mnie tymi ksiązkami. Sliczny konik dla miłośniczki tych zwierząt. Bardzo kocham konie, to przepiekne istoty:) Tez kiedyś je malowałam, teraz rozdrabniam się w róznych zabawach blogowych:) Jak byłam piekna i młoda, jeździłam konno, teraz robi to moja wnuczka. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo dziś piękna w Twoim wpisie Basiu, dziękuję że się z nami dzielisz.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo lubię Kraków czesto jeździmy ,ale głównie spacerujemy po Kazimierzu ;)
    W lipcu byłam na grodzkiej ,ale jakos nie zwróciłam uwagi na ta knajpke , nastepnym raem postaram się ja odszukać ;)

    Ksiązki mam zapisane do przeczytania ,nie wiem czy nie u Kamilii widziałam i zapisałam od niej też mam w planach przeczytać

    pozdrowienia śle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu a napisz prosze która restauracja , bo znalazłam dwie w necie i nie wiem do której iść jak zawitam do Karkowa , a bardzo bym chciała spróbować jak nie chcesz pisać w komentarzy przeslij mi na maila avrea73(at)gmail.com , z góry dziekuję

      Usuń
  18. Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam w Krakowie...Ale kiedyś bywałam dosc często. W ogóle inne zycie było kiedyś. I Kraków inny - pewnie cichszy, mniej kolorowy niż obecnie. Ale te stare uliczki, na szczęście pozostały i pozostaną w nim na zawsze.I może kiedys, jako zgrzybiałą staruszeczka znowu jakims cudem tam zawitam i odnajdę swoje dawne ślady...?
    Rumak na Twym obrazie Basiu wyglada tak, jakby pegazem był wiatroskrzydłym, albo jednorożcem, który róg swój na chwilę schował. Piekna, basniowa sylwetka!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się wybierz Oleńko, nie czekaj starości:-)

      Usuń
  19. I zatęskniłam za Krakowem. Oj, bardzo zatęskniłam....

    OdpowiedzUsuń
  20. grodzka chyba trudno pominac podczas krakowskiego spaceru w okolice rynku
    zawlaszca ze na rogu jest najlepszy kebab w miescie
    albo to juz moje skojarzenie
    bo jadam kebeb raz do roku i tylko na grodzkiej ;)


    ja lubie kanonicza
    dla mnie to kwintesencja Krakowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Kanoniczej spokojniej:-)
      A kebab? spróbujemy:-)

      Usuń
  21. Kiedyś...byłam częstym gościem w Krakowie a wtedy zawsze szłam na Grodzką....to też moja ulubiona ulica.

    Pozdrawiam Basiu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kraków jest magiczny.......

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję Basiu, za kolejny spacer po niezwykłym Krakowie :)
    Obraz z konikiem przepiękny, masz Droga Basiu wielki talent :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo się cieszę, kiedy oprowadzasz nas po takich ciekawych, klimatycznych miejscach:)Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny post z ukochanego Krakowa. Grodzka, Kanonicza to moje ulubione ulice w tym mieście. Chyba zadziałała telepatia. Też miałam dzisiaj pisać o jednej z tych ulic.
    Wpadłam po cichutku do Ciebie i gdy zobaczyłam post, wycofałam się.
    Pierożki chinkali robię przynajmniej raz w miesiącu. Sa faktycznie bardzo pyszne.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie napisz, przecież każde spojrzenie jest inne, a Twoje posty są kopalnią wiedzy i piękna.

      Usuń
  26. Moj ukochany Kraków Basiu cudowny ,cudowny serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękny widok, a pierosxki wyglądają świetnie. Pozdrawiam serdecznie Zosia

    OdpowiedzUsuń
  28. Tez lubię spacerować tą ulicą,będąc w Krakowie.A dorożki-to bajka.

    OdpowiedzUsuń
  29. Takie wiersze o miłości piszesz Basiu, aż się chce kochać znowu :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękny wiersz Basiu - nieprzemijająca miłość ! Widać, że koń młody, chce się wyrwać do przodu, bardzo ładny obraz. W Krakowie jestem bardzo rzadko ale zdjęcia ogladam z przyjemnością. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  31. Stare miasta są najpiękniejsze :) piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Byłam w Krakowie tylko raz a pamiętam piękne miejsca. Muszę koniecznie pojechać ponownie i to na dłużej. Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wowwww ! Same śliczności ! Pozdrawiam cieplutko <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Wspaniałe magiczne miasto! Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  35. kiedy będę miała możliwość odwiedzić Kraków chętnie poszukam tej restauracji :)
    Basiu, wiersz porusza...
    piękny..

    OdpowiedzUsuń