środa, 9 maja 2018

Czas pięknych uroczystości majowych.

Zaczął się czas wesel i Pierwszych Komunii Świętych.
Obie te uroczystości są radosne, choć mają zupełnie odmienny charakter.
Niedawno zostałam poproszona o namalowanie trzech obrazów, na trzy śluby, jako, że u nas istnieje piękny zwyczaj poświęcania podczas uroczystości zawarcia sakramentu małżeństwa, obrazu, który od tej pory zamieszka z nowożeńcami.
Pośród starych, rodzinnych fotografii znalazłam taką weselną, z lipca 1950 roku.
Moja Mama jest tam druhną, moi dziadkowie są z trzyletnim Wnukiem, synem drugiej córki, są tam też moi sąsiedzi, których pamiętam.
Wiele osób rozpoznałam, większość z nich już nie żyje. Czas jest nieubłagany...
Pochyliła się też stara chatka otoczona akacjami, w której moja Mama jako mała dziewczynka odbywała służbę pasając krowy u bogatych gospodarzy. W tej chatce wychował się też jako przysposobione dziecko, Józek, ten od sadu, który to sad prezentuję każdego roku w kwietniu.
Wesela miały całkiem inny klimat. Czasami moi rodzice zabierali mnie na takie uroczystości, więc dużo pamiętam z wesel końca lat sześćdziesiątych. Było swojsko i wesoło, mnożyły się " przodki" i przyśpiewki. Tu wyjaśniam młodym Czytelnikom, że "przodek" zamawiał tancerz dla swojej wybranki, orkiestra grała melodię, ludziska tańcowali, co jakiś czas milkła orkiestra, a śpiewał solo ów zamawiający, tekst własnej produkcji, bądź funkcjonujący w obiegu:-) np. Pan Młody śpiewał:
Jużem się ożenił, jużem się ucieszył, jużem kawalerkę na płocie powiesił.
A drużba mógł zaśpiewać"
Stary jo se stary, broda moja siwa, która za mnie pójdzie, będzie nieszczęśliwa.

W tym klimacie pozostając, prezentuję obraz, który namalowałam dla Marioli i Łukasza.
Prosili o Świętą Rodzinę w tym ujęciu, więc niech im błogosławi na wspólnej drodze życia.
Pary, które uroczystość przeżywają w naszym kościele parafialnym w maju, mogą się zachwycać takimi widokami wokół kościoła.
A zachód słońca to już mój " osobisty" z lasku.
Niebawem w naszym kościele ok. sześćdziesięcioro uczniów klas trzecich przystąpi do Pierwszej Komunii Świętej.
Jako, że jedna z nich, Weronika należy do naszej rodziny, poprosiłam Małgosię http://papierowy-jarmark.blogspot.com/
o wykonanie albumu, który będzie niezwykłą pamiątką tego niezwykłego Dnia.
Znacie Małgosię i wiecie, że jej albumy i kartki to najprawdziwsze cudeńka i tak też jest w przypadku prezentu dla Weroniki.
 Album i karteczka wykonane z ogromnym gustem, starannie, estetycznie ( i jeszcze ta słodycz:-)
Album zawiera mnóstwo kart, które będą wypełnione zdjęciami.
Każda karta jest inna, pomysłowa, są zapięcia, magnesiki, sznureczki, karty wysuwają się na różne sposoby.
 Królują emblematy eucharystyczne, komunijne, subtelnie wkomponowane w całość.
A każda strona jest niepowtarzalna.
 Jest też kieszonka na płytę CD.
Mój telefon nie potrafi uchwycić całego piękna, ale na pewno będzie można ów album zobaczyć na blogu Małgosi w całej okazałości, do obejrzenia którego Was bardzo zachęcam.
I wszystko to wykonała własnoręcznie Małgosia, której jestem bardzo wdzięczna i ogromnie jej dziękuję.
Będziesz droga Małgosiu w tym dniu obecna w naszych sercach poprzez swoją dobroć, a przecież ona w tym dniu jest szczególnie ważna...

niedziela, 6 maja 2018

Kto tu nie przychodzi, ten sam sobie szkodzi:-)

Tytuł posta nie zabrzmiał skromnie, ale mój prywatny "paradise" musi być przeze mnie zaprezentowany. Wyobraźcie sobie, że na wolne dni nigdzie nie wyjechałam z dwóch powodów:
Pierwszy to ten, by spędzić jak najwięcej czasu z Wnukami.
Konraduś i Natunia wspaniale się rozwijają i każdy dzień wnosi coś nowego, żaden się nie powtórzy- babcia wie o tym i wykorzystuje każdą okazję by dać Wnukom swój czas i miłość.
Drugi powód to taki, że mój ogrodo- las każdego ranka wita mnie nowym kwieciem.
Jest piękny o każdej porze dnia. Nie mogę go zostawić na kilka dni, bo za ten czas będzie miał dla mnie inne niespodzianki.
Przyszedł więc czas na wisterię i guldyn, które wkomponowały się w kiście bzu.
W sobotni poranek do towarzystwa dołączyła róża pomarszczona obwieszczając światu, że przebija swym zapachem szacowne koleżeństwo!
 Za tło wzięła sobie młode listki brzóz, za sąsiedztwo guldyn i derenia.
Zachęcone tymi amorami, akacje nie poczekały ani dnia dłużej.
To jedne z najbardziej ulubionych przeze mnie drzew. Rosną na naszym biednym piasku i stroją się w białe suknie na czas pierwszych komunii świętych.
Im starsze, tym piękniejsze...
Lubię ich korę, stare drzewa są wyżłobione czasem i warunkami, w jakich przyszło im żyć...jak ludzkie serce, na którym każde zmartwienie wykrawa kolejną bruzdę.
To drzewa mojego dzieciństwa, czasu, gdy mój świat zawężał się do małej wioski i ogromnej miłości Taty prowadzącego mnie w pola i okoliczne laski. I pokazującego mi ten zaczarowany świat...
I to we mnie pozostało na zawsze.
A u stóp drzew, ozdobna trawa przygrywa na wietrze zapomniane melodie...
I gdzie ja mam wyjechać? Otwieram tylko furtkę do lasu.
Z powodu całkowitego braku wolnego czasu, zaplanowany obraz z bukietem bzu, musi poczekać.
Na kwitnące kwiaty oraz na prezentację obrazów powstałych z okazji zbliżających się wesel, zabrakło miejsca.
Bądźcie jednak cierpliwi...już niebawem...
A tymczasem uciekam do mojego raju.

czwartek, 3 maja 2018

Wystroiła się w krzewy głogu i kule kaliny- nasza Ojczyzna.

Jury pewnego popularnego programu nie pozostawiło " suchej nitki" na młodym Człowieku, który w owym programie pięknie zaśpiewał piosenkę " Pytasz mnie". " Znawcy" nie odnieśli się do talentu wokalnego Młodzieńca, ale zarzucili mu, że śpiewa " Bogu-ojczyźniane i patriotyczne" teksty.
A młodzież naszego Gimnazjum wbrew " modom i trendom" zaprezentowała właśnie taki patriotyczny program w dniu 3 Maja, w święto Królowej Polski i w 227. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja.
Na tę okoliczność udostępniłam im również wiersz, w którym, tak jak potrafię, wyrażam swoją miłość do Ojczyzny.




Nasza- własna
Stroi się w maki i bławatki
na dźwięk kościelnych dzwonów
ubiera najlepsze suknie krakowskie
i korale utkane z kropel rosy
Anioł Pański odmawia
 zgięta pod ciężarem dojrzałej pszenicy
wędruje po nieboskłonie
od Godzinek po Wieczorne Zorze
buduje bocianie gniazda
i otwiera drzwi stajni jaskółkom
błyszczy na starych dachach miast i miasteczek
z historią na niemodnych ustach
tęskniąca do mogił i kurhanów
odwiedza stare cmentarze
z pieśnią co budzi zakamarki serca
małopolska lekarka dusz z ziołami w ręku
cicha w łachmanach wieśniaczki
z oczyma najpiękniejszej księżniczki
uczy nas wiary
prowadzi z nadzieją
i nie pozwala wyrzec się miłości
nasza
własna
jedyna
najpiękniejsza
czy Ją słyszysz?
Każdego roku czcimy to ważne święto, które łączy w sobie miłość do Ojczyzny i do jej Królowej- Matki Bożej. 
W ten czas zakwitają kwiaty, które w naturalny sposób oddają cześć narodowym wartościom.
Dnia 14 sierpnia 1608 roku ojciec Juliusz Mancinelli był zatopiony w modlitwie w klasztorze Gesu Nuovo w Neapolu. Kiedy oddawał najgłębszą cześć Wniebowziętej, wówczas ukazała mu się w królewskiej purpurze Niepokalana Dziewica z Dzieciątkiem na ręku.
U Jej stóp klęczał św. Stanisław Kostka. Ojciec Juliusz nigdy nie widział Marii w tak wielkim majestacie i zapragnął pozdrowić Ją tytułem, jakim jeszcze nikt Jej nie uczcił. Wtedy Najświętsza Panna powiedziała:
A czemu Mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie.
Powiedziawszy to Bogarodzica jakby czekała na odpowiedź Wielebnego Sługi Bożego, który też zawołał: Królowo Polski Wniebowzięta – módl się za Polską!
W roku 1610 ojciec Juliusz wybrał się w pielgrzymkę do Polski, chcąc nawiedzić grób św. Stanisława biskupa, do którego miał wielkie nabożeństwo. Miał 73 lata kiedy podjął długą i trudną drogę z Neapolu do Krakowa. Gdy przybył do Krakowa, 8 maja 1610 roku, został powitany przez króla Zygmunta III Wazę razem z dworem.
Pierwsze swoje kroki skierował do katedry wawelskiej do grobu św. Stanisława biskupa. Padł krzyżem i modlił się za Polskę, dziękując Bogu za Polskę, Matkę Świętych. Gdy w czasie Mszy św. modlił się za pomyślność królestwa polskiego, ujrzał w wielkiej postaci Marię, w królewskim olśniewającym majestacie, która powiedziała do Niego te słowa:
JA JESTEM KRÓLOWĄ POLSKI. JESTEM MATKĄ TEGO NARODU, KTÓRY JEST MI BARDZO DROGI, WIĘC WSTAWIAJ SIĘ DO MNIE ZA NIM I O POMYŚLNOŚĆ TEJ ZIEMI BŁAGAJ NIEUSTANNIE, A JA CI ZAWSZE BĘDĘ, JAKOM JEST TERAZ, MIŁOŚCIWĄ.
Ojciec Juliusz wrócił do Neapolu. Po siedmiu latach, 15 sierpnia 1617 roku, po raz trzeci ukazała się Jemu NMP i powiedziała:
Juliuszu, synu mój! Za cześć, jaką masz do mnie, Wniebowziętej, ujrzysz Mnie za rok w chwale niebios. Tu jednak, na ziemi, nazywaj Mnie zawsze Królową Polski.

Powyższy tekst zaczerpnęłam ze strony http://www.kultmaryjny.pl/trzy-objawienia-marii-krolowej-polski-ktore-otrzymal-sluga-bozy-juliusz-mancinelli/
 Wszystkiego dobrego życzę na te piękne majowe dni, gdy ziemia wyśpiewuje chwałę Maryi.



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Wygrywa żółty, inne kolory muszą poczekać.

Nasz las stroi się wiosną niczym bardzo wybredna kobieta.
Tym razem ozłocił się złotlinem, więc poczułam się w obowiązku, miłym zresztą, wykonać fotografie.
Niedaleko domu rozciąga się pole rzepakowe. Przystaję więc w drodze do...i zanurzam się w jego zapach, w jego radość, w jego świeżość.
Robię to każdej wiosny, a widok pól rzepakowych nigdy mi się nie nudzi.
Zanurzam dłonie w przydomowym trawniku obsypanym mnóstwem stokrotek dumnie wznoszących swe główki ku słońcu.
A przechodząc obok domu, nie sposób pominąć skąpanej w słońcu, trzmieliny.
Wieczorową porą pola popadają w nutkę romantyzmu, czego i Wam, w umiarze oczywiście, polecam.
W tę tonację wpisuje się przepiękne ponczo autorstwa Ewuni prezentującej swoje prace na http://artesania-rekodzielo.blogspot.com/ 
Mam w swojej szafie kilka sukienek jednobarwnych, o prostym kroju, takich, z którymi można wiele rzeczy skomponować.
Poprosiłam więc Ewunię, Twórczynię wielu moich filcowanych elementów garderoby o wykonanie poncza białego z motywem letniej łąki.
Ewunia, jak zawsze wywiązała się z tego zadania szybko, sumiennie i powołała do życia śliczną łąkę, którą zamieściła z przodu i z tyłu poncza. Jest ono z delikatnej, białej dzianiny lnianej i wygląda zwiewnie i pięknie. Jestem nim ogromnie zachwycona.
 Zobaczcie ile możliwości kompozycji i zestawień daje takie piękne ponczo.
Do tego wpaniałego poncza Ewunia dorzuciła śliczną różę- broszkę, którą można wykorzystać na wiele sposobów. Bardzo Ci Ewuniu dziękuję i zapewniam, że sprawiłaś mi ogromną radość.
Długi weekend rozpoczęłam, niestety, kawałkiem ciasta rabarbarowego, który w połączeniu rabarbaru z kruchym ciastem, dżemem truskawkowym i delikatną bezą, nie daje szans żadnemu łasuchowi.
Życzę dobrych dni, ale zapewne w najbliższych dniach się odezwę, jako że wolne dni spędzam w domu.