Jako, że mój Fotograf jest w podróży, oczywiście fotograficznej, jestem zmuszona przełożyć losowanie na wtorek ( mam nadzieję, że fascynujące miejsca nie zatrzymają Konrada dłużej).
Wobec powyższego, jeszcze jutro do północy można przystąpić do zabawy. Sama losować nie będę, bo chcę, żeby do końca było zabawnie, a Konrad obiecał, że tak będzie ( to chłopak z szalonym poczuciem humoru).
Zatem zapraszam...
a w ramach rewanżu kilka fotek z georginiowego pola mojego Męża. Jestem pewna, że takiej uprawy nie ma w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Kwiaty są fascynujące, a swoją pełnię ukazują właśnie jesienią, gdy dni coraz krótsze, noce zimne, a one karmione poranną rosą dają popis wymyślnych kształtów, barw i obfitości...
Nie pisałam Wam jeszcze, że zajmuję się wyklejaniem albumów ślubnych i ich zdobieniem zgodnie z życzeniami Klientów Konrada. Bardzo lubię to robić, bo w każdym takim albumie zawiera się radość i szczęście tego pięknego, niepowtarzalnego dnia... jedynego w swoim rodzaju...
Chciałabym nauczyć się tak fotografować jak Konrad, ale chyba sporo czasu musi upłynąć.
Więc cieszę się jego pięknymi reportażami i nie ukrywam- jestem po matczynemu- dumna.
A to dwie fotki moich prac!
Gałązką róży, która pochyla się przed pięknem żegnam się z Wami do następnego posta.














