niedziela, 5 kwietnia 2020

Mój Syn zadał mi pytanie...

Pytanie Syna dotyczyło posta o jego Babci, a mojej Mamie, która zmarła 5 lat temu, dokładnie w Wielką Niedzielę, która wówczas przypadła na dzień 5 kwietnia. Dziś też piękne święto- Niedziela Palmowa. Mam cały czas przeświadczenie, że Mama wymodliła sobie taki wyjątkowy dzień przejścia do Domu Ojca- Zmartwychwstanie, które wierzących napełnia nadzieją na szczęśliwość wieczną. Pytanie Syna, czy zamierzam napisać posta wspomnieniowego, bardzo mnie wzruszyło...
Czy moje Wnuki będą kiedyś odczuwać taką wdzięczną pamięć o swoich zakochanych w nich, dziadkach?
Na zdjęciu poniżej moja Mama Marysia z nieżyjącą również koleżanką, też Marysią, prawdopodobnie wybierają się na wesele i dlatego w ich rękach bukiet dla panny młodej.
Być może, to rok 1950, Mama jest dwudziestoletnią Panienką, ekspedientką miejscowego sklepu z pożegnanymi już marzeniami na dalsze kształcenie z powodu biedy panującej w Jej rodzinnym domu. Mama kochała się uczyć, była zawsze przygotowana do lekcji, uwielbiała rachunki ( matematykę) i marzyła by zostać nauczycielką. Najpotrzebniejsze przybory szkolne dostawała od koleżanki z klasy, której pomagała w nauce, a której rodzice prowadzili niewielki sklepik. To była namiastka korepetycji wymuszona ubóstwem i ogromną chęcią zdobywania wiedzy. Gdyby współczesne dzieci zobaczyły obrazek małej Marysi pasącej krowy na służbie u bogatych gospodarzy z zeszytem i książką w ręce, nie uwierzyłyby w jego prawdziwość.
Mama nie została nauczycielką...lata wojenne i powojenne były bardzo trudne, zwłaszcza gdy mieszkało się z dala od świata, w maleńkiej wiosce pozbawionej wszystkich dóbr rozwijającej się cywilizacji.
Ukojenie  i radość odnajdywała przez te wszystkie trudne czasy w gorliwym życiu religijnym.
Pamiętam Wielkie Soboty z dzieciństwa, kiedy wybierała się rowerem do odległego kościoła by uczestniczyć w pięknych obrzędach tego dnia.
Trwały one długo, ale gdy tylko Mama pojawiała się na moście w drodze powrotnej, dla nas był to znak, że zgodnie z tradycją można już przestać pościć i zjeść kiełbasę i jajka, uszczknąć coś ze święconki, bo po liturgii Wielkiej Soboty zaczynało się świętować.
Druga radością Mamy były kwiaty. Swój ogródek pielęgnowała dorywczo, przed pójściem do pracy w sklepie, po wieczornym powrocie z pracy w gospodarstwie, które prowadzili razem z Tatą, by nam, dzieciom zapewnić podstawowe potrzeby. Wstyd mi za mój zaniedbany często ogródek, u Mamy nigdy nie było żadnego chwastu. Wśród ulubionych kwiatów doniczkowych były amarylki.
Mama cieszyła się z każdego kwiatowego prezentu, a ja dziś hoduję amarylki tylko z tego powodu.
Między amarylis a hipeastrum jest wiele różnic, ale dla mojej Mamy wszystkie były amarylkami i ja dziś się tego trzymam.
Pierwsza z nich już zakwitła, dwie następne, mam nadzieję, zakwitną na Wielkanoc, dla Mamy...
Jest coś niezwykłego w tym budzeniu się zasuszonej cebulki, w wyczekiwaniu na pojawienie się pąka, na kwiat, na jego piękno, a potem na jego obumieranie, by za rok znów się pojawić...
Kiedy amarylka nacieszyła moje oczy, zaniosłam ją do starego domku, tego, w którym wychowała się moja Mama, potem ja, do okienka, przez które wyglądała moja Babcia machając mi na pożegnanie gdy wychodziłam z domu.
Czy spełniłam Twoje oczekiwania mój Synu?
A skoro Niedziela Palmowa zwana Niedzielą Męki Pańskiej przypadła na tak trudne czasy trzeba nam podtrzymać to, co zostało niegdyś zasiane w naszych sercach.


Święto Niedzieli Palmowej, zwanej też w dawnej Polsce Niedzielą Kwietną, zostało ustanowione na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Opis takiej uroczystej Niedzieli Palmowej, która miała miejsce w IV w. zawdzięczamy pątniczce Egerii.
Ta niedziela rozpoczyna Wielki Tydzień i wprowadza wiernych w zbawcze misterium Chrystusa.
Stary obyczaj nakazywał niegdyś kapłanowi idącemu na czele procesji trzykrotnie pukać do zamkniętych drzwi kościoła, co miało uświadomić wiernym iż męka i śmierć Pana Jezusa na krzyżu otworzyła ludziom bramy nieba.
W tym roku dzieci nie pójdą do kościoła z kolorowymi palmami, ale najważniejszą częścią liturgii takiej niedzieli jest wysłuchanie szczegółowego opisu Męki Pańskiej, w tym roku wg Ewangelii św. Mateusza.
Mimo tej trudnej sytuacji myślę o świętach w kontekście silnej wiary mojej Mamy i Babci, którym przyszło przeżyć niejeden trudny czas.
A więc grzybki się pieką:-)




Musimy wierzyć, że te trudne czasy miną jak zły sen.

Głębokiego przeżycia nadchodzącego czasu Wam życzę, a nade wszystko zdrowia.

50 komentarzy:

  1. Piękna opowieść! Miałaś wspaniałą mamę Basiu i tak myślę, że zostając nauczycielką po części zrealizowałaś Jej marzenie. Też lubię te kwiaty, ale mimo że znam różnicę, dla mnie wszystkie to hipki (hipeastrum);)
    Pozdrawiam Basiu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O proszę jaka piękna tradycja sobotnia. A dziś raz dwa ksiądź pokropi koszyczek i do domu. Może dlatego u nas zmieniło się? Święconka czeka na niedzielne śniadanie, które właśnie rozpoczyna. Najpierw życzenia, rozdzielanie wszystkich składników ze święconki i dopiero koniec postu. Piękne są te twoje wspomnienia i jakie dalekie do współczesnego sposobu życia :)
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku lat mamy Rezurekcję w sobotni wieczór, więc po niej już są święta w pełni.

      Usuń
  3. Piękne , sentymentalne wspomnienie o mamie. Miejmy nadzieję , że ten czas minie jak zły sen . Cieszmy się na Zmartwychwstanie Pana. Dobrej Kwietnej Niedzieli 💖

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu, Twoja Mama była wspaniałą, dzielną osobą i Ty masz jej cechy.
    Ta książeczka od Ciebie jest w codziennym użyciu - zawsze rano odczytuję fragment na dany dzień.
    Tulę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne trochę mam, ale znacznie więcej po babciach.

      Usuń
  5. Piękne są te kultywowane wspomnienia. Zastanawiam się, czy kolejne pokolenia będą do tego przywiązywać wagę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Synowie cenią wspomnienia i mam nadzieję, że wypracują to u swoich dzieci.

      Usuń
  6. Piękne wspomnienia o trudnym życiu Twojej Mamy chyba usatysfakcjonowały wymagania Twego syna. Mnie na pewno, wiem ile kosztuje taki osobisty zapis.
    Ten rok jest pod każdym względem straszny, mam nadzieję, ze wyjdziemy z tego kryzysu wzmocnieni.
    Życzę zdrowia.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja liczę na pozytywne zakończenie tego czarnego czasu.

      Usuń
  7. Moja mama rocznik 1933 również nie mogła studiować z powodu trudnej rodzinnej sytuacji finansowej.
    Zaczęła pracować w wieku 17 lat - po zdaniu małej matury.
    Mam w domu męża rzecz cerowaną przez moją mamę i właściwie powinnam ją wyrzucić, ale nie mogę.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Basiu, piękny post przygotowałaś o swojej Mamie.
    To już pięć lat minęło?
    Twoja Mama była wspaniałą osobą.
    Dzisiaj w Niedzielę Palmową też wracałam pamięcią najpierw do dzieciństwa, a potem do lat, kiedy z moimi dziećmi chodziłam święcić palmy.
    Chcieliśmy pojechać dzisiaj na miejsce spoczynku mojej Ani. Niestety nie wolno...
    To wszystko jest nie tak.
    Jest mi bardzo smutno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre z tych zakazów są zupełnie bezpodstawne, w tym właśnie ten, o którym piszesz. Komu miałabyś zaszkodzić wizytą na cmentarzu przy wykorzystaniu własnego samochodu?

      Usuń
    2. Nikomu, ale to jest miejscowość w górach. Policja zawracała samochody z inną rejestracją niż mieszkających tam ludzi :(
      A 3O tysięcy kary to też spora suma...

      Usuń
  9. Piekny cykl rozwoju amarylisa. Najpiekniejsze to wlasnie te czerwone, klasyczne. U nas to zdecydowanie pierwszoplanowe kwiaty kwietnia. Niestety, pogoda jak na razie nie dopisuje. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pewna Basiu, że Twoje wnuki też będą tak pięknie pielęgnować rodzinne wspomnienia - właśnie dzięki Tobie. To będą trudne święta, dla nas samotne. Obyśmy tylko zdrowi byli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dobrego zdrowia teraz trzeba sobie życzyć

      Usuń
  11. Basiu!
    Przepiękne, wzruszające, przepełnione miłością wspomnienia o Mamie. Wierzę, że Wasze wnuki będą kultywować tradycje rodzinne. To właśnie Ty w czasie spacerów z dzieciakami wiele im opowiadasz o Rodzinie i Waszych tradycjach.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są jeszcze zbyt mali żeby zapamiętać. Oby dane mi było być z nimi gdy będą trochę starsi

      Usuń
  12. Tyle ciepła, uczuć i emocji w Twojej opowieści Basiu - tak ważnych i potrzebnych na ten trudny czas. Takie wspomnienia przekazywane naszym dzieciom zaowocują w przyszłości. To tożsamość rodowa, szacunek, pamięć o przodkach i wartości, którym hołdują potem następne pokolenia.
    Dużo zdrowia także dla Ciebie i Twoich bliskich.
    Pozdrawiam ciepło.
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne wspomnienia, widać w nich dużo ciepła. Moi rodzice też musieli wcześnie zarabiać, tak chyba było w tym pokoleniu co nie znaczy, że Ci ludzie nie mieli pasji i ciekawości świata. Mój Ojciec stale coś czytał, atlas znał na pamięć chociaż sposobności do podróży miał niewiele. Pozdrawiam serdecznie i dużo zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W Tobie spełniły się Jego marzenia .

    OdpowiedzUsuń
  15. Basiu, nie musisz się martwić, że wnukowie o Was zapomną. Zaszczepiłaś już w synach miłość do przodków. W Twoich wspomnieniach o najbliższych, o sąsiadach jest dużo ciepła i to procentuje. Dużo zdrowia, opieki Bożej na każdy nadchodzący dzień.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocha czytać Twoje słowa! Basiu, takiej babci to ja pragnę, nie mam takiej niestety. Nie masz czym się martwić, bo na bank będziesz czuła się mega kochana przez wnuki. Taka babcia to skarb wielki!!!! Jestem pewna, że syn usatysfakcjonowany. :) Post jest przepiękny, przemiło się czyta. Wpatrywałam się w Twoją mamę, ależ ona musi być z Ciebie dumna. Byłaś nauczycielką i nie tylko, a co najważniejsze, jesteś tak dobrym człowiekiem, uszczęśliwiasz wielu. Basiu, ciężkie to czasy, ale nie tracę pozytywnego nastawienia, tak też mnie nauczyłaś. Zdrówka życzę Ci i Twoim bliskim i niech te święta i tak będą piękne, inne, ale niech nam piękno nie umyka, bo ono jest. Tulę i uśmiecham się do Ciebie. :))))))) <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne wspomnienie Mamy... Zawsze z ogromną chęcią wędruję z Tobą w przeszłe czasy, tak inne od tych obecnych, tak nieprawdopodobne. Niedziela Palmowa i Wielki Tydzień jest pięknym czasem, niech ta epidemia pozwoli nam go przeżyć w pełni duchowo. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufam, że te trudne czasy odejdą jak zły sen...zdrowia Wam życzę Maks.

      Usuń
  19. Ze wzruszeniem przeczytałam Twoje wspomnienia o Mamie, Basiu. Wspomnienia to nasz skarb, którego, na szczęście, nikt nie jest nam w stanie odebrać, zbrukać, zniszczyć. Żadne złe czasy ani ludzie. I wiosny odradzajacej sie co roku w kwiatkach, w pączkach na drzewie, w baziach też nic nie powstrzyma, nie zniszczy. W tym jest nasza wolność.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!*

    OdpowiedzUsuń
  20. Masz rację. Tradycja Niedzieli Palmowej jest piekne. Ja wspominam wiele takich niedziel. Nie miałam takich przeżyć ja Ty i moje raczej były radosne, jakie niosące nadzieję, upiekszajace oczekiwanie na Zmartwychwstanie.
    Ja tez nie wyobrażam sobie tej Niedzieli bez wysłuchania Męki Pańskiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, a w dzieciństwie wydawała nam się zbyt długa.

      Usuń
  21. Wspaniałe wspomnienia Basiu.:) Pięknie, że je tak pielęgnujecie z pokolenia na pokolenie. Wlewasz nadzieję w serce, że wychowujesz dobrych ludzi. Ukłony Basiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe życie tak się starałam, a co pozostanie, zobaczymy.

      Usuń
  22. Ja również życzę zdrowia, pogody ducha i dużo dobra!

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię jak wspominasz swoich bliskich, Basiu. Twoje posty tchną spokojem i miłością. Twoja Mama była ładną kobietą. Urodę odziedziczyłaś po niej:)
    Ja również życzę wszystkiego najlepszego , przede wszystkim zdrowia. Niech Wasze Swięta będą spokojne.

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękne zdjęcia.
    Zapraszam do siebie.
    https://k-polcyn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne wspomnienia. Trzeba wspominać swoich bliskich... Zdrowia Basiu. Zdrowia. I to jest bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zawsze ta cudownie jest czytać Twoje wspomnienia o ludziach, są tak pełne ciepła i miłości :)Ja też kocham amarylki, w tym roku już dawno przekwitły i zostały tylko liście. A moja mama najbardziej lubiła fiołki afrykańskie i zawsze miała ich pełno, ale odeszły razem z nią. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Twoja Mama musiała być cudowną Osobą i na pewno opiekuje się Tobą z nieba. A Twoje Wnuki mają prawdziwe szczęście, że Cię mają.

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękny wpis. Lubie czytać Twoje wspomnienia. Dzisiaj szczególnie wzruszają mnie Twoje słowa. Po raz pierwszy spędzę nadchodzące święta sama.

    OdpowiedzUsuń