poniedziałek, 9 września 2013

Dla tych, co kochają jesień.

Pewna przemiła Osóbka, która kocha jesień, robi piękne zdjęcia i tworzy" papierowe cuda", zapragnęła wygrać jesienno- zimowe papiery w candy w I-KROPCE.
A jej chcę w tym pomóc!
A gdybyśmy obie nic nie wygrały to na pocieszenie zamieszczam te jesienne zdjęcia dla Niej i innych Wielbicieli jesiennych uroków!










A tymczasem spełniam konkursowy warunek i zapraszam innych do I- KROPKI...
I jak zwykle witam ciepło Nowych Zaglądaczy!

sobota, 7 września 2013

Zabawa była przednia, bo czy Fredro może być nudny?

Narodowe czytanie dzieł Aleksandra Fredry było dla Grupy " zapaleńców" świetnym wyzwaniem.
Z inicjatywy p.dyrektor Gminnej Biblioteki i Wójta Gminy ( oni też wystąpili)  odczytaliśmy " Próbę przedstawienia amatorskiego" z elementami gry scenicznej i w przebraniach. Widownia bawiła się świetnie, a my "aktorzy"- niemłode już persony, jeszcze lepiej...
Po naszym występie młodzież ( wszyscy absolwenci naszego gimnazjum) zagrała sztukę" Ożenić się nie mogę". Dodam, że wszyscy grający występowali kiedyś na deskach naszej szkolnej sceny " ćwiczeni" przez polonistkę p. Danusię. Jak widać, zamiłowanie do teatru ( tak częstego w naszej szkole) pozostało. Wśród grających znalazł się Kuba- obecnie student III roku  PWST w Krakowie ( na którą dostał się za pierwszym podejściem). Byłam dumna z moich byłych uczniów- kolejny raz.
A mnie P. Gosia, przemiła dyrektorka biblioteki przydzieliła rolę Adeli ( bardzo ruchliwej osóbki), która w owej sztuce miała stać się Amandą:-)

Adela gotowa do wyjścia!

Wśród grających byli poza w/w jeszcze radni, pracownicy Urzędu Gminy i nauczyciele!

 Kuba ze swoją siostrą ( utalentowana aktorsko rodzina).

Kuba, Tomek, Patrycja i Natalia- ileż ról oni zagrali w naszej szkole! A w głębi jeszcze Marcin i Krzysiek.
Teraz pracują na dobry wizerunek innych szkół...
Ciekawa jestem, jak w innych miejscowościach czytano Fredrę?
Pozdrawiam miłośników literatury, teatru i wszystkich czytających te słowa:-)

czwartek, 5 września 2013

Jesienne szczęście.

Drugi raz w tym tygodniu przyszło mi uczestniczyć w uroczystości pogrzebowej. Takie chwile uświadamiają jak cennym darem jest życie i jak bardzo należy się tym darem cieszyć. Nadchodząca jesień będzie budzić w nas pokłady wspomnień, zamyśleń i refleksji.

 Cieszmy się jeszcze pięknem, kolorami, zapachami. Zanim odejdzie uśpione zimowym chłodem.

 Zatrzymajmy ciepło w fotograficznych kadrach...

 Popatrzmy jak rośliny chcą żyć nawet w szczelinie betonowej- a my tak często narzekamy na trudy życia, zamiast dziękować za każdy dzień.

 Do dzisiejszego posta zmobilizowała mnie paczuszka od Jadzi z bloga SERCEM TWORZONE. Otrzymałam od niej trzy przepiękne notesiki, jeden do kieszeni, drugi do torebki, trzeci do zapisywania ważnych myśli. Jadzia jest niezwykle wrażliwą osobą, wiem o tym bo czytam jej bloga, a na dodatek Jadzia napisała mi piękne życzenia na wykonanej przez siebie ślicznej kartce. Jadzi serdecznie dziękuję za tak miłą niespodziankę. Jej i wszystkim innym osobom o wrażliwych sercach dedykuję mój wiersz:

 Jesienne szczęście

Jesienne szczęście
szybuje nisko nad horyzontem
wędruje ze słońcem
tuż nad pustymi polami
wpadając w kwiaty
otulone chłodem poranka

nie boi się zimna
i choć już niemłode
zachwyca się szelestem liści
nieśmiało spadających pod stopy

jesienne szczęście
napełnione spokojem
wiruje w podmuchach wiatru
i nie wiadomo
gdzie przysiądzie na chwilę

może na polu
wyzłoconym ziarnem kukurydzy
albo w bocianim gnieździe
a może między kolcami głogu
a może w twoich włosach
niesfornie poukładanych
w jesienną mozaikę liści.


A ten obraz powstał pod wpływem jesiennych zamyśleń.

Witam serdecznie nowych Obserwatorów, dziękuję za wszystkie ciepłe komentarze, za to, że chcecie czytać mojego bloga. Dziękuję innym Blogowiczkom, że dzielą się z nami swoimi pasjami. W blogowym świecie spotykam wielu wspaniałych ludzi!
Zapraszam też na moje drugie już candy " z fotografią w tle".

wtorek, 3 września 2013

Pani Władzia lubiła racuchy.

Wnikliwi Czytelnicy mojego bloga zauważyli pewnie, że pojawiają się czasami posty, w których piszę o ludziach zwyczajnych, ale niezwykłych!
Pani Władzia była koleżanką szkolną mojej unieruchomionej od siedmiu lat mamy. Starsza od niej o 3 lata długo zachowywała świetną formę i optymizm. Była jedyną Osobą, która systematycznie odwiedzała moją leżącą mamę...
Pamiętała mnóstwo szkolnych piosenek, wierszy " sprzed wojny"- pięknych i głębokich w treści. I lubiła racuchy z jabłkami . Smażyłam je często dla tych dwóch babć, a P. Władzia ciągle podpytywała mnie jak to robię, że są takie " wyrośnięte"!
Dane jej było przeżyć 86 lat pośród ciężkiej pracy w gospodarstwie i zachować prawie do końca swoich dni radość życia. W dniu jej pogrzebu słońce tak oto wymalowało poranne niebo. Pewnie tam będą się nią cieszyć tak samo jak my tu kiedyś...



poniedziałek, 2 września 2013

I znów jestem w " swoim żywiole":-)

Spróbuję Wam dziś przybliżyć radość wynikającą z faktu długoletniej pracy z młodzieżą.
To niesamowite uczucie- pierwszy dzień szkoły i radość wlewająca się strugami przez drzwi i okna szkolnych klas i korytarzy. Bo jak inaczej określić 240 gimnazjalistów powracających z wakacji. Toż to sam żywioł. Patrzę na nich od lat i cieszę się nimi niezmiennie. To wulkan młodości, pomysłów ( nie zawsze dobrych), energii, marzeń, świeżości. Nie można tego nie zauważyć!
Gimnazja rozpoczęły piętnasty rok swojego funkcjonowania. Wbrew obiegowym opiniom, twierdzę, że choć na ten etap kształcenia przypada najtrudniejszy wiek, to jednak nie wolno nam narzekać.
Gimnazja nie są siedliskiem zła, są normalnymi polskimi szkołami, w których uczą fantastyczni nauczyciele, do których trafia uzdolniona młodzież. To prawda, że trzeba ją umiejętnie przeprowadzić przez okres " burzy i naporów", pierwszych miłości i klęsk, ale właśnie po to są mądrzy wychowawcy, którzy kochają swoją pracę. A mam takich sporo w moim gimnazjum. Jak to humorystycznie określili uczniowie, że są to " tajne służby jej królewskiej mości"...

Rok szkolny rozpoczęliśmy jak zawsze Mszą św. w naszym pięknym parafialnym kościele ( pokażę go w oddzielnym poście).

Właśnie uformowałam pochód zmierzający do kościoła ze sztandarem na którym widnieje Kardynał Stefan Wyszyński. Z przodu pierwszoklasiści, a trzecich klas nie widać jeszcze zza budynku ( jest nas sporo).

Uczniowie przygotowali dwuczęściowy program: poważny- " był taki wrzesień" będący wspomnieniem walk września 1939 r. oraz wesoły- " jest taki wrzesień", będący humoreską na rozpoczynający się rok szkolny.
Kinga ( na zdjęciu) nasz niesamowity talent wokalny, zaśpiewała " nie szumcie wierzby nam..." w tak sugestywny sposób, że wszyscy obecni musieli się" zadumać".

A ja, niezmiennie od " dziesiątek lat" życzę Uczniom i Nauczycielom zdrowia, sił, wielu sukcesów, realizacji zamierzeń i dobrej rodzinnej atmosfery w szkole!
Za zdjęcia od lat wykonywane i zamieszczane na naszej gimnazjalnej stronie http://gimnazjum-olesno.pl/joomla/index.php
 dziękuję p. Henrykowi, nauczycielowi matematyki i informatyki  " z pasją".
Takie też życzenia wysyłam za pośrednictwem bloga wszystkim, którzy ze szkołą mają cokolwiek wspólnego!
I serdecznie witam nowych Obserwatorów, ciekawa jestem kto będzie tym SETNYM!

piątek, 30 sierpnia 2013

Tak sobie tworzymy naszą własną sztukę!

Dzięki komu maluję?
Odpowiedź jest prosta- dzięki wspaniałemu, niestety od 9 lat nieżyjącemu Ojcu.
Jako dziecko byłam chorowita. Niewłaściwe diagnozy i niepotrzebne "strachy" ze strony lekarzy spowodowały, że mój Tato przesadnie troszczył się o moje zdrowie i nie pozwalał mi "szaleć" po dziecięcemu!
Skoro większość czasu musiałam spędzać w domu, to w swoim dziecięcym myśleniu, wydedukowałam, że rysowanie i malowanie sprawia mi radość. Pamiętam do dziś indyka narysowanego dla mnie przez mojego kochanego Tatę. I tak oto spędzałam czas w świecie kartek i kredek. Kiedy wyrwałam się z domu i poszłam do szkoły, nabrałam zdrowia i rozwinęłam inne zainteresowania. Po latach, jako matka dwóch Synów, wróciłam do malowania, marząc o tym, aby któryś z nich kontynuował moje artystyczne zapędy...
Ani Konrad, ani Kamil specjalnie nie przejawiali malarskich chęci, choć rysowali całkiem dobrze...


Czas robi swoje. Od kilku lat Konrad uprawia fotografię, z wielkimi sukcesami, Kamil jest wrażliwym odbiorcą sztuki, a ja maluję nadal. Dziś chcę Wam zaprezentować parę wspólnych dzieł, czyli będzie o tym, jak wykorzystuję fotografie Syna do moich " malunków olejnych".
Teraz będzie przemiennie: Konrad i ja...








Takich " par" mamy w zbiorach znacznie więcej, ale na dziś wystarczy:-)

A teraz czas na blogową radość. Otóż otrzymałam przepiękną herbaciarkę, całą wypełnioną smakowitymi herbatkami i " ozdobami" od Anitki z NIEZWYKŁEGO ZAKĄTKA , której bardzo dziękuję, bo u mnie herbatka jest w wielkim poważaniu..



Witam nowych Obserwatorów i wszystkim życzę udanego weekendu na pożegnanie wakacji.

środa, 28 sierpnia 2013

Warto czekać, czyli rzecz o georginiowej wdzięczności...

Pamiętajcie mojego czerwcowego posta, w którym ubolewałam nad zniszczeniami dokonanymi przez grad i ulewy?
Georginie ucierpiały wówczas w sposób szczególny, bo rosnąc w niskim terenie zmuszone były do wielodniowego " stania w wodzie". Mąż nie dał za wygraną i wspólnie z moim bratem wiadrami odlewali wodę do rowu. Wzruszone niewątpliwie tym poświęceniem ludzi, georginie zaczęły z trudem powstawać do życia. Po dwóch miesiącach od tamtych wydarzeń odwdzięczają się niebanalną urodą swym "wybawcom" i nie tylko, bo każdy przejeżdżający drogą obok naszego domu, może patrzeć na nie bez końca!
Oczywiście, że ta daliowa uprawa to dzieło mojego Męża!


















To tylko część z nich, czyż nie piękne!

A ja cieszę oczy wygraną u Małgosi- PENINIA ART. Pięknie zdobiony pędzel ( którym mnie, czynnie malującej obrazy, Małgosia sprawiła wielką radość) oraz śliczna karteczka, zajmują eksponowane miejsce w moim domu.

 A Jadzia z SERCEM TWORZONE przysłała mi mnóstwo ciekawych " przydasi" i tym samym " zmusiła" mnie do podjęcia nowego rodzaju aktywności twórczej, która będzie rozwijania po całkowitym "uruchomieniu nowego roku szkolnego".

Małgosi i Jadzi dziękuję, witam nowych Obserwatorów, zachęcam do udziału w fotograficznym candy
http://5porroku.blogspot.com/2013/08/candy-z-fotografia-w-tle.html
 i "polubianiu" strony Konrada
https://www.facebook.com/pages/Konrad-W%C3%B3jcik-Fotografia/274028385946151, bo jego fotografie, wierzcie mi, zasługują na to naprawdę!
Dziękuję za wszystkie miłe, życzliwe komentarze, które dodają skrzydeł mojej" artystycznej- amatorsko", rodzinie!
Serdecznie pozdrawiam wiernych Czytelników oraz " wpadających na chwilę".
                                                                                                                     Barbara.