wtorek, 14 czerwca 2016

A trawy zachwycają mnie tak bardzo, że zapominam o alergii:-)

Trawom wysokim się kłaniaj
rozkołysanym w objęciach wiatru
serca ich bielejące przygarnij
zanim zdążą wyfrunąć pod niebo
nad liściem zielonym się pochyl
biedronki poszukaj czerwonej
z siedmioma kropkami szczęścia
co chodzi dziwnymi ścieżkami
nie bój się pyłu i piasku
bo one ci krzywdy nie zrobią
przywołaj ciszę milczeniem
i otul się w woal spokoju
być może odnajdziesz na nowo
zgubione radości kruszynki
co szarość zamienią w kolory
nie bój się w niebo popatrzeć
z ufnością dziecka małego
widzisz jak tańczą obłoki
a żaden nie spada na ziemię
bo wokół dzieją się cuda
więc serce na oścież otwórz.
 Czy zastanawialiście się kiedyś nad urodą traw?


 Czy słuchaliście ich śpiewu, szmeru, szeptów?
 Czy znacie ich język? Wiecie o czym rozmawiają z letnim ( wiosennym) wiatrem?
Nie zważając na swoje alergiczne przypadłości wędruję wśród traw właśnie teraz, gdy osiągają apogeum swej wyjątkowości...
Zapraszam do wędrówki kolejny raz po mojej krainie...
Warto przystanąć, posłuchać i zadziwić się...

sobota, 11 czerwca 2016

Spełniły się różane marzenia.

Rosły przy ulicy Reymonta w Krakowie.
Każdego roku okrywały się herbacianym kwieciem w czasie moich wytężonych zmagań z wiedzą geodezyjną na krakowskiej AGH. Czerwiec był czasem kolokwiów, egzaminów, a na naszej uczelni nie brakowało  bardzo ambitnych wykładowców.
Zasiadałam więc na uboczu, obłożona stertami skryptów i przyswajając ogrom wiadomości, od czasu do czasu chłonęłam piękno różanych krzewów róż krzewiastych- olbrzymich, starych, okrytych setkami kwiatów w herbacianym kolorze.
Mój narzeczony ( obecny Mąż), też obłożony podobną ilością AGH-owskich skryptów, nie podejrzewał pewnie, że za x lat będzie pielęgnował w swoim ogrodzie równie piękne róże.
Marzenia się spełniają i od lat, w czerwcu cieszymy nasze oczy niezliczoną ilością kwiecia.
Niektóre z odmian kwitną nieprzerwanie aż do pierwszych przymrozków, inne zakwitają z ogromną siłą w czerwcu, a w sierpniu powtarzają kwitnienie.
Są niezwykłe, każda ma inny kształt kwiatu i inny zapach.
Mam setki ich fotografii, bo każdego dnia wydają mi się jeszcze piękniejsze- królewskie róże...
A teraz mała statystyka:
róż piennych czyli na pieńku:-) mamy 13, róż pnących 4, róż krzewiastych 10, róż rabatowych 8.
Wszystkie one "pięknią" się wzdłuż ogrodzenia, więc w czerwcu o tej porze można spacerować godzinami. I wszystkie są tak wspaniałe dzięki opiece ich Ogrodnika czyli mojego Męża:-)
Róża to symbol miłości, więc niech krótki wiersz, który zamieszczam poniżej,będzie dopełnieniem jej przesłania...
Pytanie
Co zrobić
z pierwszym promykiem słońca
o wczesnym poranku
jak go zatrzymać w sobie
jak się nim podzielić
do jakiej koperty schować
jaką pocztą wysłać
by trafił do celu?
Pomyślę z miłością
niech ona będzie
kopertą, pocztą, drogą
do tych
których kocham …

Namalowałam dziesiątki " różanych " obrazów. Ale dziś prezentuję ich naturalne piękno.

Wszystkim, którzy dotrwali do końca różanego posta, życzę wszelkiego piękna na nadchodzący czas.

wtorek, 7 czerwca 2016

Facecji nie piszę ale facelie podziwiam:-)

 
Facelia błękitna  zwana wiązanką wrotyczową to jedna z najlepszych roślin miododajnych.
Uprawiana jest też jako roślina paszowa, a nawet jako ozdobna.W mojej wiosce pojawiła się pierwszy raz i natychmiast mnie oczarowała. Weszłam więc w takie pole nie bacząc na stada pszczół i na krótkotrwałe, na szczęście, uczulenie na nogach od jej szorstkich, włochatych łodyg i liści. 
Faceliowy miód jest pyszny, zaś facecje to krótkie opowiadania, w formie pisanej lub ustnej, o żartobliwej treści, zakończone dowcipną pointą.
Łubin żółty należy do roślin uprawianych głównie na nasiona, na zieloną masę, jako zielony nawóz na przyoranie oraz na paszę dla zwierząt. 
I właśnie taki łubin sąsiaduje z facelią tworząc malownicze widoki. 
                                                                                                                                          
Całe rzesze pisarzy, poetów i malarzy na przestrzeni wieków zachwycały się pięknem polskiej wsi.
Mam te widoki " pod ręką" i nigdy mi się nie znudzą.
Świadoma tego, że nie wszyscy z Was mogą sobie tak wyjść w pole o każdej porze dnia i roku, dedykuję Wam te zdjęcia zwyczajnym telefonem poczynione podczas takich codziennych zachwytów.
Chciałabym te wszystkie widoki namalować, ale mój czas nie pozwala na wiele rzeczy.
Darujcie mi też przerwy w komentowaniu Waszych postów, bo wiele razy tak się zdarza, że przeczytam, a na słowo pisane już nie wystarczy czasu. Dla Was wszystkich, oprócz fotografii łąk i pól, zamieszczam ten wiersz z serii" zakochani w polskim pejzażu".
Jasność dnia

Taki dzień napełnia moje serce jednością
jakby jeden promień upalnego lata
zatrzymał się na zawsze
na moich powiekach
przynosi mi ciepło
przed którym nie muszę się wstydzić
i radość równą
dziecięcym okrzykiem rozbrzmiewającym
na letniej łące
wszystko za sprawą jednego oczekiwania
które ważniejsze jest
od wszystkich wydarzeń świata
ten promyk słońca
spadający z błękitów
odbije się wnet barwą
czerwonych liści jesieni
i blaskiem ognia w zimowym kominku
by w nadzwyczajnych oczekiwaniach
spadać na szczęśliwe powieki
zamknięte muśnięciem
bezpiecznego szczęścia.

W jaśminowych klimatach pozostając życzę Wszystkim by umieli radować swoje serca najzwyczajniejszym pięknem.

czwartek, 2 czerwca 2016

Mimo ulewnego deszczu były wianki i cukierki.

W ostatnich upalnych dniach rozkwitły polne kwiaty. Małe dziewczynki zrywały ich pełne kosze by wystarczyło na każdy dzień oktawy Bożego Ciała.
Nie zawiodły też piwonie i róże...
Zaplanowałam więc, że na zakończenie oktawy, wykonam jak co roku, zgodnie z tradycją kobiet mojej rodziny, wianek złożony z wielu dorodnych ziół.
Ostatniego dnia oktawy, w czwartek, święci się wianki sporządzone z pierwszych kwiatów i ziół leczniczych. 
Są one symbolem ludzkiej pracy, a jednocześnie utożsamiają dar Boży służący ludziom i wszelkim stworzeniom. 
Podczas święcenia ziół wznoszone są modlitwy o opiekę nad polami i o dobre zbiory.
Jest to również dzień błogosławienia dzieci.
Tymczasem czwartek przywitał naszą okolicę ulewnym deszczem.
Zioła zginęły w strugach wody, ale jak zwyczaj każe, ratowałam sprawę tym, co urosło w pobliżu domu, a więc dzika pietruszka, mięta, rumianek, lawenda, bławatek, oregano, żylistek, goździki i piwonia.
Mimo deszczu powstał wianek, który poświęciłam, a dla dzieci uczestniczących w procesjach były ( również zgodnie z tradycją) doskonałe cukierki w ogromnych ilościach.
Mój Wnuk Konradek, wystrojony w komeżkę i kapturek, pierwszy raz w życiu przeżywał to piękne święto, choć pod koniec nabożeństwa okazywał wyraźne znudzenie.
Mimo tego, cukierki przygarnął:-)
To piękny dzień, a Dzieciaki podczas tego święta rządzą kościołem i cieszą się słodkościami.
Odkąd sięgam pamięcią, cukierki w tym dniu ( na zakończenie oktawy) smakują najlepiej.
Szmer powiewu

Łagodny szmer powiewu
zanosi rzeczywistość
do wnętrza serca,
tak cicho i spokojnie
że chce się pochylić głowę
Nieskończony
dotyka naszych myśli
wnika w nasze pragnienia
otwiera zaciśnięte pięści.
Mów Boże
bo na skalistej drodze
pragnę Twoich słów …