rozkołysanym w objęciach wiatru
serca ich bielejące przygarnij
zanim zdążą wyfrunąć pod niebo
nad liściem zielonym się pochyl
biedronki poszukaj czerwonej
z siedmioma kropkami szczęścia
co chodzi dziwnymi ścieżkami
nie bój się pyłu i piasku
bo one ci krzywdy nie zrobią
przywołaj ciszę milczeniem
i otul się w woal spokoju
być może odnajdziesz na nowo
zgubione radości kruszynki
co szarość zamienią w kolory
nie bój się w niebo popatrzeć
z ufnością dziecka małego
widzisz jak tańczą obłoki
a żaden nie spada na ziemię
bo wokół dzieją się cuda
więc serce na oścież otwórz.
Czy zastanawialiście się kiedyś nad urodą traw?
Czy słuchaliście ich śpiewu, szmeru, szeptów?
Czy znacie ich język? Wiecie o czym rozmawiają z letnim ( wiosennym) wiatrem?
Nie zważając na swoje alergiczne przypadłości wędruję wśród traw właśnie teraz, gdy osiągają apogeum swej wyjątkowości...
Zapraszam do wędrówki kolejny raz po mojej krainie...
Warto przystanąć, posłuchać i zadziwić się...

























































