Różowa niedziela- to właśnie dziś. Na Waszych blogach kolorowo, piernikowo i świątecznie.
Święta zbliżają się szybkim krokiem, a ja zamiast piec pierniczki( ciasto w lodówce) muszę się podzielić niezwykłym przeżyciem. Pewnie zauważyliście, że dziś w kościołach zapłonęła różowa świeca. Kiedyś, kiedy adwent miał charakter typowo postny, ta właśnie trzecia niedziela adwentu była wyjątkiem, zapowiadała zbliżającą się radość narodzin Dzieciątka.
W tę radosną niedzielę chcę Wam dedykować mój radosny wiersz, ale zanim to zrobię, będzie mała relacja z niecodziennego zdarzenia.
Dziś w naszym pięknym kościele( zdjęcia prezentowałam w jednym z poprzednich postów), podczas liturgii Eucharystii, pojawiła się, wyszedłszy z zakrystii, zgięta mocno ku ziemi staruszka. Szła z trudem podpierając się laską i drewnianym kosturem. Powoli przystanęła przed kapłanem sprawującym Ofiarę Mszy św, skłoniła głowę, z trudem pokonała stopień prezbiterium i wolniutkim krokiem na oczach całego kościoła, przeszła do swojego z dawna ulubionego ołtarza Matki Bożej tzw. Majowej. Tam stała długo zatopiona w modlitwie, opierając się na swoich podporach. Widok niezwykły, pamiętam ją z dawnych lat, dziś jest bardzo wiekowa, pewnie ktoś jej usłużył przywożąc do kościoła...
Jej obraz skojarzył mi się z wyobrażeniem Jana Chrzciciela" prostującego drogę Panu"...
W niej bowiem, zniszczonej życiem, biedą, trudami pracy na roli, można było dziś odczytać prawdę o przemijaniu, o prawdziwych wartościach, które są niezmienne wbrew upływu czasu, o prawdziwej wierze zwykłej, prostej wieśniaczki...Owa staruszka była dziś niezwykłym znakiem, pojawiła się nieoczekiwanie, przemierzając kościół w najważniejszym dla wiernych momencie i zdawała się nie zauważać dziesiątek par wlepionych w nią oczu. Ona wiedziała najlepiej po co przyszła do kościoła... I to była właśnie różowa czyli radosna niedziela...
A teraz obiecany wiersz:
Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka
i zapachnie choinką
weź biały opłatek
a na nim połóż czyste serce
wtedy zobaczysz uśmiechnięte twarze
w białych płatkach śniegu
zobaczysz radosne oczy
w gałązkach mrozu na szybie
potem popatrz na wszystkie gwiazdy nieba
będą blisko ciebie
jeśli w twoim sercu zagości spokój
zasłuchaj się w ciszę nocy
zapatrz w płomień świecy
może usłyszysz głos kogoś
- kto cię potrzebuje...
A pierniczki nadal się chłodzą!
Zatem pozdrawiam radośnie wszystkich, którzy dobrnęli do końca tej niecodziennej historii.
niedziela, 15 grudnia 2013
piątek, 13 grudnia 2013
" Święta Łucja dnia przyrzuca..."
Niech więc" przyrzuci" bo wyjeżdżam do pracy-jeszcze jest ciemno, przyjeżdżam z pracy- już jest ciemno i nawet nie mogę zrobić dobrych zdjęć wszystkim prezentom, które otrzymałam od przemiłych blogowych Koleżanek. Ale o tym za chwilę, bo jak tradycja każe należy się sprawdzonymi zwyczajami dzielić z innymi ludźmi! Od dnia dzisiejszego zapisujemy pogodę żeby wiedzieć co nam w tym względzie przyniesie rok 2014. A więc dziś pogoda na styczeń, jutro na luty etc.Zapisywałam przez ostatnie dwa lata- prognozowałam i sprawdziło się, co moi bliscy zauważyli i przyznali mi rację.
A Św. Łucja patronuje chorobom oczu oraz piszącym, więc warto te fakty połączyć.
W dniu dzisiejszym przynosimy gałązki forsycji i wiśni, wstawiamy do wazonu z wodą i na święta mamy piękne kwiaty!
A teraz wracam do prezentów i mimo słabej jakości wieczornych zdjęć, będę się z Wami dzielić radością w kolejności otwierania paczek:-)
Oto woskowe aniołki od Sylwii http://supertyciasylwiamalutka.blogspot.com/, piękne serduszko z aniołkiem i świąteczna kartka ze szczerymi życzeniami od Sylwii. Bardzo Ci dziękuję moja Droga za niespodziewaną radość i pamięć!
Aniołki wczoraj na moment zapłonęły, ale tylko na chwilę kiedy pozowały do sesji...
Ponieważ kocham rzeczy piękne, w tym biżuterię, więc poprosiłam Gosię z bloga http://sutaszgochy-artsmak.blogspot.com/ o wykonanie bransolety sutaszowej. Wczoraj przybyła do mnie, nie dość, że jest śliczna, to na dodatek tak uniwersalna, że można ją zakładać zarówno do ubrań eleganckich jak i strojów sportowych.
Gosia dorzuciła dla mnie aniołka- zawieszkę- bardzo oryginalną oraz tego aniołka- śpioszka, świąteczne ozdoby i oczywiście piękne życzenia rozweselone moim ulubionym słonecznikiem.
Zaś od mojej Drogiej Przyjaciółki Jadzi http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/ otrzymałam prawdziwą furę prezentów . Zacznę od niezwykłej karteczki zrobionej przez Jadzię, która zawiera z serca płynące życzenia, potem pokażę przepiękne bombki, które ozdobią okno mojego pokoju ( są tak piękne, że nie chcę ich skryć w gałęziach choinki).
Aż dojdę do Art Journal, wykonanego przez Jadzię z myślą o mnie. To jest po prostu cudo, zbiór różnych rzeczy " od serca"- fotografie, wiersze, złote myśli, pamiątki z wędrówek, sentymentalne drobiazgi. A na dodatek Jadzia zostawiła część niezapisaną z myślą bym kontynuowała pomysł... oczywiście, że będę.
Jesteś Jadziu prawdziwą Mistrzynią, a ja podpowiem uczniom żeby na zajęciach artystycznych wykonali coś podobnego dla swoich mam...
Słowa o przyjaźni, wklejone przez Jadzię są bardzo wymowne i odnoszą się do wielu pięknych, blogowych kontaktów.
W tę Cichą Noc, na pewno będziemy myśleć o wszystkich wspaniałych ludziach, którzy wraz ze swoimi blogowymi sprawami weszli na stałe w nasze życie...
A Św. Łucja patronuje chorobom oczu oraz piszącym, więc warto te fakty połączyć.
W dniu dzisiejszym przynosimy gałązki forsycji i wiśni, wstawiamy do wazonu z wodą i na święta mamy piękne kwiaty!
A teraz wracam do prezentów i mimo słabej jakości wieczornych zdjęć, będę się z Wami dzielić radością w kolejności otwierania paczek:-)
Oto woskowe aniołki od Sylwii http://supertyciasylwiamalutka.blogspot.com/, piękne serduszko z aniołkiem i świąteczna kartka ze szczerymi życzeniami od Sylwii. Bardzo Ci dziękuję moja Droga za niespodziewaną radość i pamięć!
Aniołki wczoraj na moment zapłonęły, ale tylko na chwilę kiedy pozowały do sesji...
Ponieważ kocham rzeczy piękne, w tym biżuterię, więc poprosiłam Gosię z bloga http://sutaszgochy-artsmak.blogspot.com/ o wykonanie bransolety sutaszowej. Wczoraj przybyła do mnie, nie dość, że jest śliczna, to na dodatek tak uniwersalna, że można ją zakładać zarówno do ubrań eleganckich jak i strojów sportowych.
Gosia dorzuciła dla mnie aniołka- zawieszkę- bardzo oryginalną oraz tego aniołka- śpioszka, świąteczne ozdoby i oczywiście piękne życzenia rozweselone moim ulubionym słonecznikiem.
Zaś od mojej Drogiej Przyjaciółki Jadzi http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/ otrzymałam prawdziwą furę prezentów . Zacznę od niezwykłej karteczki zrobionej przez Jadzię, która zawiera z serca płynące życzenia, potem pokażę przepiękne bombki, które ozdobią okno mojego pokoju ( są tak piękne, że nie chcę ich skryć w gałęziach choinki).
Aż dojdę do Art Journal, wykonanego przez Jadzię z myślą o mnie. To jest po prostu cudo, zbiór różnych rzeczy " od serca"- fotografie, wiersze, złote myśli, pamiątki z wędrówek, sentymentalne drobiazgi. A na dodatek Jadzia zostawiła część niezapisaną z myślą bym kontynuowała pomysł... oczywiście, że będę.
Jesteś Jadziu prawdziwą Mistrzynią, a ja podpowiem uczniom żeby na zajęciach artystycznych wykonali coś podobnego dla swoich mam...
Słowa o przyjaźni, wklejone przez Jadzię są bardzo wymowne i odnoszą się do wielu pięknych, blogowych kontaktów.
W tę Cichą Noc, na pewno będziemy myśleć o wszystkich wspaniałych ludziach, którzy wraz ze swoimi blogowymi sprawami weszli na stałe w nasze życie...
wtorek, 10 grudnia 2013
Szczęście ukrywa się w drobiazgach dnia codziennego...
Przypomina mi się wiersz A. Asnyka o ptaszku co to " ludziom się dziwuje, że najmędrszy z nich nie wie, gdzie się szczęście znajduje". Lubię wiersze Asnyka i cenię mądrość ludzi, którzy szczęście i radość potrafią dostrzec w drobiazgach codzienności. Już dawno się tego nauczyłam i dlatego mogę mówić, że należę do ludzi szczęśliwych...
Dzisiejszy dzień stał się okazją do małych i dużych radości, bowiem kolejny raz gościliśmy w naszej szkole przemiłych Uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej z Dąbrowy Tarnowskiej wraz ich wspaniałymi Opiekunami i Kierownikiem.
Spotkanie odbyło się z okazji Św. Mikołaja, a wspólna zabawa przebiegała w stylu country.
Wśród tańców i występów widać było roześmiane buzie Gości i Gospodarzy. Uczniowie Gimnazjum po raz kolejny stanęli na wysokości zadania i zadbali, aby nasi Goście poczuli się szczęśliwi i radośni.
Jak zawsze byłam wzruszona tą niesamowitą atmosferą, tym, że jedni są potrzebni drugim i każdy ma swoją misję do spełnienia...
Od naszych Drogich Gości otrzymałam piękne prace, wspólnie przez nich podczas warsztatów wykonane. A że znają moją słabość do aniołów, więc otrzymałam te piękne wytwory pracy.
Anioła na szkle malowanego i anioła w drewnie wykonanego.
A oto fotograficzny skrót wspólnych, radosnych chwil:
Pani Małgosia wymyśliła westernowski scenariusz zabawy!
Przyjaznej atmosferze zabawy towarzyszyły występy artystyczne wykonane przez uczniów naszego gimnazjum.
W świątecznym nastroju pozostaję dzięki hojności Urszuli z bloga http://przyjemnezpozytecznym.blogspot.com/, która w wyniku wygranego przeze mnie candy, obdarowała mnie sześcioma nadzwyczajnymi szydełkowymi bombkami.Prace Uli są nadzwyczajne, ciągle i niezmiennie podziwiam jej zdolności. Dziękuję Ci Urszulko za tę radość, będziesz teraz z nami przez całe święta...
I następna radość w postaci wesołego aniołka przybyła do mnie od Anetki z bloga http://aneaart.blogspot.com/ Aniołek zdobi już witrynę okienną w mojej kuchni, bo tam najczęściej przebywam:-)
A z krakowskiego kiermaszu świątecznego, który ma niepowtarzalny urok ( muszę tam jechać), Syn przywiózł piernikowego aniołka:-)
Jak widać- szczęście naprawdę ukrywa się w drobiazgach...
I takiego codziennego odnajdywania go, Wam życzę:-)
Dzisiejszy dzień stał się okazją do małych i dużych radości, bowiem kolejny raz gościliśmy w naszej szkole przemiłych Uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej z Dąbrowy Tarnowskiej wraz ich wspaniałymi Opiekunami i Kierownikiem.
Spotkanie odbyło się z okazji Św. Mikołaja, a wspólna zabawa przebiegała w stylu country.
Wśród tańców i występów widać było roześmiane buzie Gości i Gospodarzy. Uczniowie Gimnazjum po raz kolejny stanęli na wysokości zadania i zadbali, aby nasi Goście poczuli się szczęśliwi i radośni.
Jak zawsze byłam wzruszona tą niesamowitą atmosferą, tym, że jedni są potrzebni drugim i każdy ma swoją misję do spełnienia...
Od naszych Drogich Gości otrzymałam piękne prace, wspólnie przez nich podczas warsztatów wykonane. A że znają moją słabość do aniołów, więc otrzymałam te piękne wytwory pracy.
Anioła na szkle malowanego i anioła w drewnie wykonanego.
A oto fotograficzny skrót wspólnych, radosnych chwil:
Pani Małgosia wymyśliła westernowski scenariusz zabawy!
Przyjaznej atmosferze zabawy towarzyszyły występy artystyczne wykonane przez uczniów naszego gimnazjum.
W świątecznym nastroju pozostaję dzięki hojności Urszuli z bloga http://przyjemnezpozytecznym.blogspot.com/, która w wyniku wygranego przeze mnie candy, obdarowała mnie sześcioma nadzwyczajnymi szydełkowymi bombkami.Prace Uli są nadzwyczajne, ciągle i niezmiennie podziwiam jej zdolności. Dziękuję Ci Urszulko za tę radość, będziesz teraz z nami przez całe święta...
A z krakowskiego kiermaszu świątecznego, który ma niepowtarzalny urok ( muszę tam jechać), Syn przywiózł piernikowego aniołka:-)
Jak widać- szczęście naprawdę ukrywa się w drobiazgach...
I takiego codziennego odnajdywania go, Wam życzę:-)
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Słów parę o Aniołach pędzących do pracy...
Widziałam dziś Anioła
jak pędził o poranku
z kanapką w ręku
dla swego podopiecznego
przebiegł przez kładkę
zostawiając kilka
anielskich piórek na krzaku głogu
pędził zdyszany i bosy
bo pierwszy dzwonek
rozrzucał gromadę maluchów
po szkolnych korytarzach
by w porę pochwycić
swoją miłość
nim zdąży rozbić kolano
*****************
zebrałam złote piórka
i wetknęłam w kajecik wierszy
z nadzieją
że Anioł musi
po nie wrócić.
Tego Anioła otrzymałam kiedyś od uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej. Jutro będziemy mieć wspólną Mikołajkową imprezę, będziemy się cieszyć, że możemy razem tworzyć tak miłe akcenty.
Czas na kwiaty w świątecznej odsłonie...
Pozdrawiam serdecznie i przedświątecznie...witając równocześnie nowych Obserwatorów:-)
jak pędził o poranku
z kanapką w ręku
dla swego podopiecznego
przebiegł przez kładkę
zostawiając kilka
anielskich piórek na krzaku głogu
pędził zdyszany i bosy
bo pierwszy dzwonek
rozrzucał gromadę maluchów
po szkolnych korytarzach
by w porę pochwycić
swoją miłość
nim zdąży rozbić kolano
*****************
zebrałam złote piórka
i wetknęłam w kajecik wierszy
z nadzieją
że Anioł musi
po nie wrócić.
piątek, 6 grudnia 2013
Mikołajowe radości:-)
Wstałam bardzo wcześnie, żeby zobaczyć co też Mikołaj podrzucił do mojego domu.
Od mojego Mikołaja wyłonionego drogą losowania przez organizatorkę wspaniałej zabawy, Osobę o ogromnie wrażliwym sercu Edytkę z bloga http://strzepki-okruchy.blogspot.com/ otrzymałam Mikołajowy prezent. Moim osobistym Mikołajem była Ania z bloga http://dokaem.blogspot.com/ i od tejże Ani otrzymałam mnóstwo pięknych świątecznych upominków, którymi teraz się cieszę i prezentuję na blogu.
Aniu, bardzo Ci dziękuję, każda rzecz wykonana przez Ciebie jest bardzo wartościowa, bo w nią włożyłaś swoje umiejętności, pomysł i serce. Wszystko to, co otrzymałam, będzie mi towarzyszyć przez świąteczny okres, a wieszaczek przez cały rok. Na podobraziach oczywiście niebawem coś namaluję. Jeszcze raz dziękuję Ci bardzo!
I Tobie Edytko, za wieczne pomysły i niezwykłą aktywność w tym naszym świecie.
Wszystkim obdarowanym życzę, aby umieli się cieszyć nawet z najmniejszego drobiazgu... bo tak odnajduje się szczęście w drobiazgach dnia codziennego!
A Św. Mikołaj pogroził dziś aurą o poranku:
Od mojego Mikołaja wyłonionego drogą losowania przez organizatorkę wspaniałej zabawy, Osobę o ogromnie wrażliwym sercu Edytkę z bloga http://strzepki-okruchy.blogspot.com/ otrzymałam Mikołajowy prezent. Moim osobistym Mikołajem była Ania z bloga http://dokaem.blogspot.com/ i od tejże Ani otrzymałam mnóstwo pięknych świątecznych upominków, którymi teraz się cieszę i prezentuję na blogu.
Aniu, bardzo Ci dziękuję, każda rzecz wykonana przez Ciebie jest bardzo wartościowa, bo w nią włożyłaś swoje umiejętności, pomysł i serce. Wszystko to, co otrzymałam, będzie mi towarzyszyć przez świąteczny okres, a wieszaczek przez cały rok. Na podobraziach oczywiście niebawem coś namaluję. Jeszcze raz dziękuję Ci bardzo!
I Tobie Edytko, za wieczne pomysły i niezwykłą aktywność w tym naszym świecie.
Wszystkim obdarowanym życzę, aby umieli się cieszyć nawet z najmniejszego drobiazgu... bo tak odnajduje się szczęście w drobiazgach dnia codziennego!
A Św. Mikołaj pogroził dziś aurą o poranku:
czwartek, 5 grudnia 2013
Podziękowanie jest darem serca.
Zatem dziękuję Wszystkim, którzy przez ostatnie dni zasypywali mnie nieskończoną ilością życzeń, tu na blogu i we wszystkich innych formach. Kolejny raz imię Barbara przyniosło mi wiele radości...
Te kwiaty to Cosmos ( nasz popularny onętek pierzasty) z Daken, kwitnący teraz...
A ten Phalaenopsis prezentuje się pięknie w Taipei, dziękuję Kasiu za kwiaty, którymi mnie obdarzyłaś z dalekiego świata i za słowa, które do nich dołączyłaś...
A Basi z bloga http://basiapawlak.blogspot.com/ dziękuję za upominek sercem wykonany. Wszystko, co otrzymałam od Ciebie Basiu znalazło już u mnie godne miejsce i cieszy mnie i moich Gości...
Basi z bloga http://szeptyserca.blogspot.com/ dziękuję, że zechciała obdarować mnie swoją piękną poezją i karteczką, w której zawarła szczere życzenia...
I Jadzi z bloga http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/ za kolejną karteczkę i jej wielkie serce...
I jeszcze jednej Basi z bloga http://barbarahaft.blogspot.com/, która do zamówionych przeze mnie kartek, (a robi je z niezwykłą starannością i poczuciem piękna), dołączyła prezent dla mnie z możliwością ofiarowania go komuś. Więc wysłałam tę piękną kartkę mojej Drogiej Przyjaciółce Alusi, z którą kiedyś razem studiowałyśmy geodezję, a dziś wymieniamy " malarskie uwagi", bowiem Alicja przepięknie maluje...http://alicjasmoczynska.pl
I wszystkim innym, których tu nie wymieniam, a którzy dobrze mi życzą dziękuję...
Te kwiaty to Cosmos ( nasz popularny onętek pierzasty) z Daken, kwitnący teraz...
A ten Phalaenopsis prezentuje się pięknie w Taipei, dziękuję Kasiu za kwiaty, którymi mnie obdarzyłaś z dalekiego świata i za słowa, które do nich dołączyłaś...
A Basi z bloga http://basiapawlak.blogspot.com/ dziękuję za upominek sercem wykonany. Wszystko, co otrzymałam od Ciebie Basiu znalazło już u mnie godne miejsce i cieszy mnie i moich Gości...
Basi z bloga http://szeptyserca.blogspot.com/ dziękuję, że zechciała obdarować mnie swoją piękną poezją i karteczką, w której zawarła szczere życzenia...
I Jadzi z bloga http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/ za kolejną karteczkę i jej wielkie serce...
I jeszcze jednej Basi z bloga http://barbarahaft.blogspot.com/, która do zamówionych przeze mnie kartek, (a robi je z niezwykłą starannością i poczuciem piękna), dołączyła prezent dla mnie z możliwością ofiarowania go komuś. Więc wysłałam tę piękną kartkę mojej Drogiej Przyjaciółce Alusi, z którą kiedyś razem studiowałyśmy geodezję, a dziś wymieniamy " malarskie uwagi", bowiem Alicja przepięknie maluje...http://alicjasmoczynska.pl
I wszystkim innym, których tu nie wymieniam, a którzy dobrze mi życzą dziękuję...
wtorek, 3 grudnia 2013
Cudzoziemka od trudnych zawodów...
Moja Patronka, Św. Barbara w tradycji chrześcijańskiej opiekuje się trudnymi zawodami, tymi, które są niebezpieczne, a szczególnie znana jest jako opiekunka górników. Jest też patronką dobrej śmierci. Jej pomocy w litanii wzywali Powstańcy Warszawscy. W ikonografii przedstawiana jest z gałązką palmy i mieczem- atrybutami męczeństwa, ponieważ poniosła śmierć za wiarę z ręki ojca poganina, 4 grudnia 305 r, z Kielichem i Hostią w dłoni- symbolami eucharystycznymi, z wieżą w tle, w której była więziona z rozkazu ojca.
Jej wizerunek malowało wielu artystów malarzy.
Oto jeden z bardziej słynnych- rysunek Jana van Eycka.
Kiedy kończyłam geodezję na krakowskiej AGH nikt nie przewidywał, że figura Świętej, dłuta artysty rzeźbiarza Stefana Zbigniewicza ( zamordowanego w Auschwitz), umieszczona na dachu uczelni na tydzień przed wybuchem II wojny światowej, a usunięta na długie lata przez hitlerowców i komunistów, powróci na swoje dawne miejsce.Po odzyskaniu wolności replika posągu, poświęcona w 1999 r. przez Jana Pawła II powróciła na dach budynku A-0, jako symbol nauki i opieki św. Barbary nad studiującymi kierunki techniczne.
Imię Barbara pochodzi z jęz.gr.( barbaros oznaczało kogoś, kto nie mówi po grecku), potem słowo to przejęli Rzymianie i stało się określeniem cudzoziemca. W polskim kalendarzu imion pojawiło się w połowie XIV w, zaś od początku XVI w. zaczęto używać formy Basia.
Mój brat, który wybrał to imię dla mnie, ponad pól wieku temu, nie potrafi uzasadnić dlaczego!
A ja jestem niesamowicie dumna z tego imienia, bardzo mi się podoba i nie wyobrażam sobie, bym mogła nosić inne:-)
W tradycji, w święto św. Barbary wkłada się ziarnka zboża i gałązki czereśni lub wiśni do wody, które mają zakwitnąć na Boże Narodzenie. Są to gałązki św. Barbary.
Wczoraj otrzymałam piękny prezent, w sam raz na imieniny od naszej wspaniałej Bożenki z bloga" Tu mieszka miłość". Zupełnie bezinteresowny i dlatego tak bardzo mnie ucieszył. Bożenka wie, że podobają mi się jej podusie, wie, że lubię aniołki, więc przysłała mi te śliczności.
Bardzo Ci Bożenko dziękuję. Ozdobiły one już wczoraj mój pokój, jesteś wspaniałą koleżanką!
A wszystkim Barbarom i Basiom, Barbarelkom i Baśkom, Basiulkom i Barbarkom życzę wiecznej radości i szczęścia, bo Baśki mają pogodę ducha wpisaną w osobowość!
Jej wizerunek malowało wielu artystów malarzy.
Oto jeden z bardziej słynnych- rysunek Jana van Eycka.
Kiedy kończyłam geodezję na krakowskiej AGH nikt nie przewidywał, że figura Świętej, dłuta artysty rzeźbiarza Stefana Zbigniewicza ( zamordowanego w Auschwitz), umieszczona na dachu uczelni na tydzień przed wybuchem II wojny światowej, a usunięta na długie lata przez hitlerowców i komunistów, powróci na swoje dawne miejsce.Po odzyskaniu wolności replika posągu, poświęcona w 1999 r. przez Jana Pawła II powróciła na dach budynku A-0, jako symbol nauki i opieki św. Barbary nad studiującymi kierunki techniczne.
Imię Barbara pochodzi z jęz.gr.( barbaros oznaczało kogoś, kto nie mówi po grecku), potem słowo to przejęli Rzymianie i stało się określeniem cudzoziemca. W polskim kalendarzu imion pojawiło się w połowie XIV w, zaś od początku XVI w. zaczęto używać formy Basia.
Mój brat, który wybrał to imię dla mnie, ponad pól wieku temu, nie potrafi uzasadnić dlaczego!
A ja jestem niesamowicie dumna z tego imienia, bardzo mi się podoba i nie wyobrażam sobie, bym mogła nosić inne:-)
W tradycji, w święto św. Barbary wkłada się ziarnka zboża i gałązki czereśni lub wiśni do wody, które mają zakwitnąć na Boże Narodzenie. Są to gałązki św. Barbary.
Wczoraj otrzymałam piękny prezent, w sam raz na imieniny od naszej wspaniałej Bożenki z bloga" Tu mieszka miłość". Zupełnie bezinteresowny i dlatego tak bardzo mnie ucieszył. Bożenka wie, że podobają mi się jej podusie, wie, że lubię aniołki, więc przysłała mi te śliczności.
Bardzo Ci Bożenko dziękuję. Ozdobiły one już wczoraj mój pokój, jesteś wspaniałą koleżanką!
A wszystkim Barbarom i Basiom, Barbarelkom i Baśkom, Basiulkom i Barbarkom życzę wiecznej radości i szczęścia, bo Baśki mają pogodę ducha wpisaną w osobowość!
Subskrybuj:
Posty (Atom)












