środa, 10 lipca 2013

Dęby breńskie równie piękne jak rogalińskie...

Wędruję ścieżkami przeszłości
słońce tańczy na gałęziach starych drzew
to samo niebo nad głową
i ta sama ziemia
pod nogami tylu pokoleń.
Lubię ścieżki historii
zanurzam się w nich
by na zawsze pozostać
pośród brzozowych lasów
i pól zarastających ziołami
które chronią pamięć od zapomnienia...

Tak sobie czasami wędruję, układam w myśli strofy, zatrzymuję obrazy i próbuję sobie wyobrazić ilu ludzi przemierzało przede mną te drogi, a ilu pójdzie po mnie...ilu zobaczy to piękno dane nam wszystkim za darmo...


Kierunek-Olesno, jak widzicie, ale to małopolskie- miejsce, w którym kończy się piękna aleja wiekowych drzew prowadzących z Olesna do Brnia ( sama nazwa Breń pochodzi od właścicieli posiadłości - rodziny Breńskich. Druga część alei- to droga z Brnia do Owczarni ( tam po pożarze Brnia zamieszkiwali właściciele majątku) stanowiąca wspaniały rezerwat  drzew sędziwych. Owe dęby szypułkowe, lipy drobnolistne i jesiony wyniosłe liczą sobie nawet 300- 350 lat.

Posiadłość ogrodzona była tym oto murem, którego punkt centralny stanowiła piękna brama.

Za nią rozciągał się park zaprojektowany w XVIII w. przez znakomitego wiedeńskiego projektanta Pfaffinera na zlecenie księcia Józefa Czartoryskiego- stolnika litewskiego ( posiadłość zmieniała właścicieli na przestrzeni wieków). Park i ogród stanowiły " perełkę" sztuki ogrodniczej!

Aleja Breń- Olesno pamięta podobno wydarzenia z XV w.
Tą aleją wracała wielokrotnie w początkach XX w. ( wg opowiadań mojej babci) dziedziczka - Konopkowa, na wspaniałym wierzchowcu, odbywszy uprzednio wizytę u państwa Stojowskich na Diamencie.
Kucharka miała za zadanie gotować dla Pani co pewien czas świeże ziemniaczki ( wszak nie było telefonów, a wizyta zawsze mogła się przedłużyć).

Wspomniane przeze mnie dęby mają w obwodzie... od 3 do 4 metrów. Przez te wieki jednak udało się im przytyć, zwłaszcza, że mieszkały blisko dworu!

Jak głosi legenda, pod tymi drzewami wypoczywał w drodze na Wiedeń król Jan III Sobieski.
I tej legendzie pozostańmy wierni...


Wyglądają one malowniczo. Dla wszelkiego rodzaju artystów mogą być natchnieniem, a dla ptactwa są wspaniałym " stylowym" mieszkaniem.

Nie było nikogo w pobliżu, bo chętnie stanęłabym do fotki z tą pięknością. Na pewno wypadłabym korzystnie, bo jednak mam trochę mniej" w obwodzie" :-))))

Wejścia na teren posiadłości strzeże herb właścicieli, mimo, że od lat posiadłość pełni inne funkcje niż te dla których została zbudowana.

A to ciekawe umocnienia fosy, miejsce szczególnie odwiedzane przez żaby, które dają tu piękne, aczkolwiek nieodpłatne koncerty.

Kto wie, ile tajemnic i pragnień ukrywa się w stawach pamiętających tak odległe czasy!

 
Obiecuję powrócić do piękna tego zakątka innym razem, a teraz pragnę się podzielić radością, bo otrzymałam od Magdy - Nitki Ariadny śliczną nagrodę pocieszenia w jej candy.
Pięknie wykonany woreczek z wyhaftowanym elfikiem, miłą pamiątkową karteczką i oczywiście słodyczami.
Bardzo dziękuję Magdzie za tak miłe pocieszenie i zabawę.
Sami zobaczcie.
Witam ciepło i wakacyjnie nowe OBSERWATORKI. Matematycznie rzecz ujmując liczba postów ciągle zbiega się u mnie z liczą obserwatorów. Kto więc zostanie po numerem 60?

Pozdrawiam serdecznie wszystkim miłośników miejscowej historii i tych co dopiero odkryją jej wartość.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Piękne kwiaty zawitały do mojego domu.

Dzień rozpoczęłam kwiatowo i objazdowo.
W pewnym uroczym wiejskim zakątku zatrzymałam się przy ostróżkach lgnących do wiklinowego płotu.


O innych znaleziskach będzie mowa następnym razem, a dziś chcę Wam pokazać ten oto piękny obraz który przywędrował ode mnie od Anstahe. Wiedziałam, że Danusia jest mistrzynią, a teraz przekonałam się naocznie, że tworzy dzieła sztuki. Owe misternie wykonane kwiaty, delikatne i eleganckie, finezyjne i piękne, zdobią już ścianę mojego pokoju, w którym już wolnego miejsca nie znajdzie, ale cóż począć gdy ja kocham piękne rzeczy! Wstążeczkowe kwiaty są nadzwyczaj trafnie wkomponowane w tło i ramkę- całość wygląda fascynująco! Sami zobaczcie.


Danusia dorzuciła jeszcze kilka pięknych serwetek, na pewno je wykorzystam i  bukiecik lawendy, za którą przepadam.

I podarowała mi tę śliczną" czapeczkę", w którą odziałam słoik z konfiturą z rabarbaru. Pozostałe słoiki są odizolowane, żeby nie ogarnęło ich uczucie zazdrości:-)

Dziękuję serdecznie Danusiu, a dla Ciebie te róże dla inspiracji, może znów coś wyczarujesz i kogoś uradujesz...


Nie zrywałam zwiędłych kwiatostanów, żeby pokazać również piękno przemijania...




niedziela, 7 lipca 2013

Smak lata i jego osobliwości...

Lato ogrzewa nawet serca, kojarzy się z pełnią, dojrzałością, słońcem i wakacjami...
Ostatni tomik moich wierszy zatytułowałam " Smak lata" , bo w nim zawarłam refleksje mojego dojrzałego życia. Kolejne lata zostawiają w nas ślad, uczą nowego spojrzenia na sprawy ważne i ważniejsze.

      LETNIA RADOŚĆ


Znam twoją radość
dostrzegam nawet drobiazgi
iskierki w twoich oczach
że się udało
że rosa nie opadła za wcześnie
że słońce wstało czerwone
że wiatr nie strącił liści
że niebo zrodziło chmury
że pole zaorane pachnie
że trawy trwają wiecznie
że kamienie nieruchome mówią


    znam twoją radość
    lepiej niż ktokolwiek.



Lato mieszka w ogrodach i na polach i gdziekolwiek sięgasz wzrokiem, króluje wszechobecne.
Nie sposób go nie zauważyć, więc dziś kilka zdjęć- dowodów na "istnienie lata"...

 Juki zachwycają każdego lata królewską urodą!
 Hortensje są równie delikatne i romantyczne jak i piękne...


Róża okrywowa  w towarzystwie trytomy groniastej ( ta ostatnia gości pierwszy raz w moim ogrodzie).


 Malw było u mnie już nieskończenie wiele, ale skoro jedna z nich osiągnęła wzrost 275 cm ( bez żadnych podpórek) i zagląda do wysokich okien, to trzeba ją wyróżnić!

Kwitną jeszcze maki, więc je utrwalam na obrazach na czas zimy!

  

 Floksy zaczynają kwitnąć, bez nich nie byłoby wiejskiego ogrodu. Ten na zdjęciu wyrósł sobie w szczelince wśród betonowego chodnika, pod murem, chyba z myślą, że go utrwalę na fotografii, więc utrwaliłam...


Osobliwością ogrodu jest katalpa wytwarzająca długie pojemniki z nasionami, które są efektem wspaniałych białych kwiatów ( w tym roku mocno nadwyrężona przez gradobicie).                                                       

 Czas lata to również czas letnich smakołyków, a więc racuchy z białym serem , konfiturą z rabarbaru i bitą śmietaną B jak Barbara...


A na jesienne wieczory czeka nalewka z płatków róży o barwie bursztynu.

Do tego jeszcze dobra herbatka ( czekająca w pudełeczku od Gosi- Stare Pianino) i dobra książka, o np. "Ruth"- Elizabeth Gaskell- fascynujący portret kobiety okrzykniętej mianem " upadłej", której dobroć i szlachetność po stokroć przewyższa " zalety" tych, co udają bezgrzesznych. Poruszający portret psychologiczny młodej kobiety, która musi stawić czoła przeciwnościom losu i epoki. Czy się jej uda? Czytam z wielkim zapałem i polecam...

czwartek, 4 lipca 2013

Boso po rosie...

Znana na Powiślu Dąbrowskim poetka Maria Kozaczkowa wydała kiedyś tomik wierszy ( pięknych zresztą) pt." Boso po rosie". Tak mi się przypomniały te strofy wiejskiej, prostej, ale jakże mądrej kobiety, gdy wczesnym rankiem wyruszyłam w stronę kwitnących na wale malw- właśnie- boso po rosie...

 Chciałabym ludziom dać w swoich wierszach
Trochę dobroci:
Uśmiechu dziecka i tego szczęścia
Z kwiatu paproci.

Ażeby każdy czuł, gdy je czyta,
Że jestem przy nim
I może liczyć na moją pomoc,
Gdy dozna krzywdy.

Tak mało w życiu mieliśmy kwiatów,
Prawdy na świecie:
- Schylcie się po nią, jeśli ją w moich
Wierszach znajdziecie!

Tam się rodziły, gdzie śpiew skowronka
W życie i w owsie:
- Niech idą z Wami, tak jak szły ze mną
B o s o  p o  r o s i e. ..

                                      M. Kozaczkowa




Spróbujcie zmrużyć oczy:
Mocne słońce pieści swoje promienie w kroplach rosy osiadłej po nocnym zauroczeniu na trawach, źdźbłach i ziołach.
Jeszcze nie pora drobinkom wody poszybować w rozgrzane powietrze, jeszcze turkawki nawołują się w gałęziach rozłożystego dębu, który rozpanoszył się w międzywalu i nic sobie nie robi z letnich pogróżek Żabnicy.
Rolnicy już na polach, ale świat dopiero się budzi. Krople ciepłej rosy łaskoczą nogi, a barwy letniego poranka pozwalają choć na chwilę zapomnieć o obowiązkach, terminach, zobowiązaniach i powinnościach.
Bajkowy świat w najprostszej postaci zakwita różowymi i czerwonymi płatkami malw na tle tarnin i rzecznych zarośli. Nad rzeczką szybuje może duch małej Julci, najstarszej córeczki mojej babci po kądzieli, która w drodze za swoją babcią ( a moją prababcią) nie zdołała pokonać wód rzeczki sięgającej dwuletniej dziewczynce po kostki. Julcia była mądrą, rozgarniętą dziewczynką i ilekroć w szkole omawialiśmy Treny Kochanowskiego, znana mi z opowiadań Babci, Julcia, pojawiała się przed moimi oczyma jako ta, którą widocznie P. Bóg chciał mieć u siebie.
Zresztą sami zobaczcie, że takie proste, zwyczajne miejsca można pokochać miłością stałą...

  Ścieżyną wśród malw, które codziennie witają wschód i zachód słońca...

Trawy, polne goździki, zioła- to co natura rozdziela hojnie między tych, co mają oczy szeroko otwarte..

 Z wysokości malw dostrzega się piękno ukryte w sercu..

I rozmawiamy mową kwiatów...

Zakwita cebulka, może jeżyna też pospieszy za nią?


A nad marzeniami " o rosie" czuwa śpiący o tej porze ANIOŁEK...


sobota, 29 czerwca 2013

Wakacji nadszedł czas...i wyników rozdania!

W szkole zapanował wczoraj radosny nastrój. Znów zadźwięczał ostatni dzwonek. Absolwenci przedstawili świetny program, w którym z wielką inteligencją i humorem zapytali nauczycieli przedmiotowców o nurtujące ich tematy. Uwierzcie mi, że pomysłowość uczniów jest jak bezmierne morze...


To było moje zawodowe- 29- te zakończenie roku szkolnego. I za każdym razem nasuwają mi się inne refleksje. Cieszymy się z wielu sukcesów, z tych spektakularnych i z tych cichych, że komuś udało się dobrze zdać egzamin, że ktoś pokonał własne lęki, że ktoś odkrył w sobie nieznane dotąd talenty, że ktoś uwierzył we własne siły...
Moment, w którym uczniowie dziękują szczerze i od serca zawsze raduje " starego pedagoga".
Pośród wielu nagród wręczanych moim uczniom znalazła się nagroda SPECJALNA dla Ani, która przez trzy lata nauki w gimnazjum obdarzała nas uśmiechem, dobrocią, radością życia, nieustanną gotowością niesienia pomocy, zaangażowaniem w akcje charytatywne. A to jeszcze cenniejsze niż wysokie oceny i wygrane konkursy. Kształtowanie człowieczeństwa to proces długotrwały, a Ania i podobne jej osoby, sprawiają, że świat nabiera cieplejszych barw. Za zgodą Ani umieszczam  nasze wspólne zdjęcie, żeby każdy zaglądający na mojego bloga miał świadomość istnienia wspaniałych, życzliwych ludzi wokół nas.

 Dla uczniów to czas wakacji, mnie zaś czekają sprawozdania, awanse zawodowe nauczycieli, remonty i mnóstwo innych spraw związanych z zakończeniem minionego roku i przygotowaniem do nowego. Ale postaram się złapać oddech...

A teraz wyniki WAKACYJNEGO ROZDANIA:
Dziękuję wszystkim za zabawę, mam nadzieję, że kiedyś znów się spotkamy.
A dziś poprosiłam o podanie szczęśliwych numerów moje dzieci ( nie wiedziały po co to zapytanie- tym lepiej, bo bezstronnie).
Pierwszym zapytanym był Konrad, autor albumu " Piękno odnalezione" i on wskazał na nr 24, tak więc posiadaczką poezji została RAESZKA!

Drugim zapytanym był Kamil, który dopomina się zawsze precyzji w moich obrazach i on wskazał na właściciela " rajskiego ptaka", którym została osoba zapisana po nr 20 czyli JOANNA J !

Justynka- żona Kamila, moja asystentka przy malowaniu wybrała osobę nagrodzoną dodatkowo niespodzianką czyli osobę z numerem 29, jest nią TROJANDA!
Niespodzianką jest obraz- grafika- wierzby, które są stałym elementem polskiego krajobrazu.



Jest jeszcze upominek dla Osoby, która na moim blogu zostawiła najwięcej komentarzy- a jest nią Gosia- Stare Pianino i ona też dała pierwsze zgłoszenie, wyprzedzając minimalnie Agnieszkę, więc dla Agnieszki też jest nagroda pocieszenia. Dla Was Dziewczęta poezja...
Tak więc pięciu Zwycięzcom gratuluję i mam nadzieję, że spodobają się Wam upominki!

Bardzo proszę o przesłanie adresów na mojego maila: basia.olesno@gmail.com
W poniedziałek wysyłam paczuszki.
I już zapraszam na następną zabawę w przyszłości... Lubię niespodzianki, więc coś będzie na pewno...Pozdrawiam, Barbara.

środa, 26 czerwca 2013

Zapachniało skoszoną trawą...



Pięć pór roku — lato


Zapachniało skoszoną trawą
ptaki tulą pisklęta
pod skrzydłami miłości

lato rozlewa się do butelek
pęcznieją spiżarnie
dzieci syte słońcem i owocami
proszą o wakacyjną miłość

niestrudzone słońce
pieści piasek i wodę
złoci kłosy pachnące chlebem

tak blisko stąd do nieba

najbardziej lubię słuchać
łąkowej orkiestry
kiedy zmierzch otula
moje tęsknoty i oczekiwania

myślę, że latem
człowiek musi stać się lepszym
przecież słońce
podgrzewa również zmęczone serca

chodź ze mną na ścierniska
może zranione stopy
pozwolą zapomnieć o głębokich ranach

znów pragnę ciszy
czy to jest
moja tęsknota za wiecznością?


 Przegapiłabym nadejście lata gdyby nie fakt koszenia trawy na tzw. błoniach. Wiecie już, że mieszkam nad rzeką i o niej też kiedyś napiszę więcej... Skoro trawy wybujały wysoko, czas je kosić i czas też zmienić zdjęcie na "letnie" na stronie głównej mojego bloga. Moment koszenia przegapiłam, ale moment zbierania siana zdołałam ukradkiem uchwycić!
Na pierwszym planie dalie, które nadal walczą o życie po zalaniu wodą ( a miały być takie piękne w liczbie 50) nasadzone wg wzrostu i kolorów, jak wg godności i zaszczytów!
Znów zimno i deszczowo ( pogoda nie sprzyja różom), a ja dzielnie utrwalam piękno, które ostało się wobec żywiołów natury. Żeby się inne kwiaty nie pogniewały, czas na ich ekspozycję:

Poniżej pięciornik żółty.

 Słonecznik- bylina też żółty.

 Ostróżka niebieska.

 Lilia azjatycka w towarzystwie goździka brodatego.

 Rudbekia w ciepłej gamie.


I nadal królowe: tym razem tzw. lalka ( nie wiem skąd ta nazwa), ale lalka jest piękna. Naprawdę to róża okrywowa.



Z zakończeniem roku szkolnego nieodmiennie od lat kojarzą mi się róże:








Pozdrawiam wszystkich tuż na szkolnym finiszu:-)
Przypominam, że jutro kończymy zapisy, a w sobotę odbędzie się losowanie właścicieli " rajskiego ptaka" i tomików poezji!