Dobiega końca kolejny rok szkolny.
Dopóki moja pamięć będzie poprawnie funkcjonować, dopóty w moim umyśle ten podział będzie mocno zakorzeniony.
I choć nie uczę w szkole już od siedmiu lat, to poprzez edukację moich Wnuków i przez pomoc dzieciom, którzy mają różne problemy
z matematycznym zacięciem, jestem na bieżąco z problemami szkolnymi.
Każdy rok szkolny zaczynam i kończę uczestnictwem we mszy św. dla uczniów i nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej, chyba, że kiedyś choroba udaremni tę możliwość, ale na razie odsuńmy tę myśl.
Zakończenie roku szkolnego od zawsze kojarzy mi się również z kwitnieniem róż i niech tak zostanie.
Nasze mocno dotknięte wiosenną aurą, róże walczą z godnością o uwagę.
Bo w tytule losowanie myśli:-)
Dostałam kiedyś smaczne krówki, które zniknęły bardzo szybko, ale papierki zachowałam bo na każdym jest cenny cytat- myśl.
Dziś wpadł mi do głowy pomysł by wylosować jeden, oto co zostało mi przeznaczone:
"Prawdziwe dobro czyni się niepostrzeżenie, powoli, codziennie, w zwykłych sprawach"- św. Piotr Jerzy Frassati ( patron młodzieży, studentów, ludzi gór).
Zaraz też skojarzyła mi się owa myśl z sytuacją, która miała miejsce podczas czerwcowego wędrowania szlakiem męczeństwa
bł. Karoliny Kózkówny ( też patronuje ludziom młodym).
Bywam tam każdego 18. dnia miesiąca od ponad 11 lat. Tworzymy już w pewnym sensie taką ogromną rodzinę, która odczuwa pragnienie obcowania z Karolinką.
Otóż po czerwcowym nabożeństwie stoimy przy drodze we trójkę i rozmawiamy.
Nagle widzimy, zatrzymuje się obok nas samochód, a przez otwartą szybę, Brat Zbigniew, który przyleciał z Rwandy ( posługuje tam od 40 lat), podaje nam, obcym mu osobom, zupełnie spontanicznie trzy drewniane, ręcznie rzeźbione figurki Matki Bożej z Kibeho.
Nasze zaskoczenie było tak samo ogromne jak radość. A może to znak, że trzeba pomóc tamtym braciom...
W kolejny dzień spotkała mnie również miła niespodzianka.
Podczas Święta Rodziny, na które byłam zaproszona do jednej z pobliskich szkół podstawowych, czekała mnie miła atmosfera, którą stworzyła szkolna społeczność, w tym wielu moich byłych Uczniów z Gimnazjum ( dziś to oni są rodzicami tych wspaniałych dzieciaków prezentujących program artystyczny).
Wcale mi nie było smutno z racji upływającego czasu, wręcz przeciwnie, czułam ogromną radość, że moi Wychowankowie stworzyli normalne, szczęśliwe rodziny.
Dopełnieniem tej radości był piękny bukiet kwiatów dla mnie.
Te dwa, przytoczone tu zdarzenia to taka naturalna równowaga dla wielu smutków, problemów i zranień, które przecież dopadają nas systematycznie.
A przed nami Dzień Ojca.
Mojemu Kochanemu Tacie tak wiele zawdzięczam, w roli ojca spełnił się wspaniale.
Nie ma takich słów, którymi mogłabym opisać jego oddanie wobec dzieci i wnuków.
Wychowany w wojennej głębokiej biedzie i strachu, w wieku kilkunastu lat został posłany do warsztatu szewskiego na naukę zawodu.
Zanim w powojennej Polsce powstały liczne fabryki obuwia, mój Tato wraz ze swoim bratem ( moim chrzestnym) ręcznie wykonywali piękne obuwie z prawdziwej skóry.
Niedawno dostałam zdjęcie, najstarsze jakie mam z rodziny Taty i to był również dla mnie niezwykły dar. (Mój Tato stoi czwarty od lewej. Drugi od lewej to mój chrzestny, a pierwszy to jeszcze jeden z braci.)
Tato nie żyje od 22 lat, ale w moim sercu ma cały czas to samo miejsce...
Jeśli ten tekst czytają ojcowie, niech mają świadomość, że ich rola w życiu dzieci jest równie ważna jak rola matki...dlatego miłość, poświęcony czas, troska, cierpliwość, zainteresowanie sprawami dziecka są tak samo oczekiwane od obojga rodziców...
Pozdrawiam i dobrych, spokojnych dni życzę...
















Przepiękne są Twoje róże!
OdpowiedzUsuńGratuluję wzięcia udziału w Święcie Rodziny :)
Dziękuję Haniu.
Usuń