niedziela, 16 maja 2021

Każdego roku, 16 maja...

16 maja 1993 roku wypadł w niedzielę.
To właśnie ta niedziela stała się wielkim świętem dla społeczności lokalnej oraz początkiem systematycznego ukazywania światu, zapomnianej nieco postaci wielkiej Polki- Stefanii Łąckiej.
Nauczycielki z wykształcenia, z racji wykonywanej pracy-redaktorki czasopisma " Nasza Sprawa", bohaterskiej więźniarki Auschwitz- Birkenau, nazwanej przez współwięźniarki " Aniołem Dobroci " pośród okrucieństwa obozowej rzeczywistości.
O jej niezwykłych, heroicznych czynach mogłabym opowiadać całymi godzinami, o tym jak narażała każdego dnia swoje życie ratując przeznaczone na śmierć więźniarki, o tym jak chrzciła obozowe noworodki, o tym jak organizowała potajemne obchody ważnych świąt narodowych i kościelnych za drutami obozu, o tym jak pomagała innym przetrwać każdy dzień nieludzkiego cierpienia i poniżenia i o tym w końcu jak zadeklarowała oddać życie za młodziutką współwięźniarkę, i o wielu innych heroicznych czynach.
A miała być tylko numerem 6886...
Przez kilka kolejnych lat po nadaniu szkole w Gorzycach imienia Stefanii Łąckiej, urodzonej w pobliskiej Woli Żelichowskiej, zebrałam pokaźny materiał dowodowy na cele procesu beatyfikacyjnego.
Obecnie, dokumentacja bohaterskiego życia Stefanii, zmarłej na skutek obozowego wyniszczenia, w rok po wyzwoleniu, znajduje się w odpowiednich urzędach Watykanu. Chciałabym dożyć tej chwili, gdy Stefcia zostanie oficjalnie ogłoszona beatyfikowaną, ale droga do beatyfikacji jest długa i skomplikowana.
Może choć któreś z dzieci ogrywających 28 lat temu sceny z życia Stefanii, dożyje tej pięknej chwili.
W moim przekonaniu, Ona, jest Osobą, która każdego dnia realizowała powołanie do świętości, dlatego wierzę, że oręduje za nami w niebie.

W dzisiejszym dniu, gdy wspominam tamten maj, uroczystość Pierwszej Komunii Świętej przeżywa Córka jednej z ówczesnych  Uczennic biorących udział w spektaklu o bohaterskiej Polce.
Czas pędzi tak szybko, że nie można go zmarnować, bo żaden dzień się nie powtórzy...
Poniżej zamieściłam dwa zdjęcia, wspomnienie niezwykłego dnia poświęconego Osobie, która każdy dzień swojego krótkiego, bo liczącego 32 lata życia, poświęciła Bogu, Ojczyźnie i Człowiekowi.
Dzień ten był również dowodem na wspaniałą wspołpracę i zaangażowanie wszystkich mieszkańców wioski.

Gdyby ktoś z czytających tego posta, zechciał zapoznać się bliżej z tą niezwykłą Postacią, z radością prześlę na maila, jeden z moich artykułów pisanych niegdyś do prasy.
A to jeden z wierszy z tamtych lat, poświęconych Stefanii:

Był ktoś
kto zamienił drżenie rąk
na gesty wdzięczności
kto kochał prawdziwie i za nic
był ktoś
kto wyszeptał cichą modlitwę życia
gdy mrok zasłonił słońce
gdy obozowe druty kaleczyły duszę
a człowiek zapomniał o miłości...
był ktoś
kto w ciemnościach odnalazł drogę
by cyfry 6886
ułożyć na kształt serca...

Gdy zakwitają bzy, od lat wracam myślami do jednej z książek, których się nie zapomina nigdy.
W swoim życiu przeczytałam całe mnóstwo książek, niektórych zupełnie nie pamiętam, innym pomieszałam fabuły, ale są takie książki, które zapadają w serce i pamięć na całe życie.
" Syzyfowe prace" zapisały się tak trwale przede wszystkim sceną, którą jako dziecko, bardzo mocno przeżyłam i dlatego poniżej przedstawiam jej fragment:
" Przede wsią, w pustce na wzgórzu stała drewniana kapliczka, spróchniała już zupełnie od przyciesi aż do żelaznego kogutka na szczycie dachu.
Dokoła tej staruszki rosły bujne bzy z ogromnymi kiściami pachnących kwiatów.
Marcinek szybko skoczył ku kapliczce, wspiął się na płot i ułamał ogromny pęk kwitnących gałęzi. Wózek oddalił się i zbliżał już do wioski. Chłopiec rzucił się pędem po równej już tam drodze, strząsając rosę z kwiatów i zziajany cały ten pęk rozkwitły rzucił matce na kolana.
Nie miała serca wymawiać mu, że obrabował biedną, starą kapliczkę.
Mokre kwiateczki odrywały się, spadały wraz z kroplami rosy i lgnęły do jej palców, a duszny zapach tak dziwnie ją upajał…"
W moim ogrodzie są rożne gatunki bzów, ale właśnie te, prastare, musiały okalać kapliczkę " obrabowaną" przez Marcinka.
Kapliczka u Żeromskiego była inna od naszej wioskowej, ale nasza też jest otoczona starym krzewem bzu, który zawsze w maju zakwita na chwałę Maryi.
I tymi słowy kończę sentymentalnego posta pozdrawiając serdecznie wiernych Czytelników.

28 komentarzy:

  1. Nie wolno nam zapominać postaciach z polskich dziejów. W swoim ogrodzie posiadasz piękną kolekcję bzów. Uwielbiam ten czas kiedy zakwitają.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna historia i wiersz. Szkoda,że nabożeństwa majowe nie odbywają się już przy kapliczkach. Co się teraz Basiu z ludźmi porobiło? Poświęcenie wielkich Polaków powinno czegoś uczyć, a nie pójść na marne. Pandemia to wojna, a rodacy zamiast się wspierać, w trudnym czasie, walczą ze sobą. Młodzi ubliżają starszym, zwracającym uwagę na wymagane maseczki w sklepach. Obostrzenia, choć dla ich bezpieczeństwa, sa traktowane, jak zamach na wolność, nie docenia się służby zdrowia, której szeregi się przerzedziły.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wioskach nadal są śpiewane majówki. A maseczki to obszerny temat, nosiłam i zachorowałam, jakiż olbrzymi musiałby być wirus żeby nie przeniknął przez materiał. Większość ludzi nosi je tylko z obawy przed mandatem. Niech każdy ma prawo wyboru, a szacunek należy się każdemu człowiekowi.

      Usuń
    2. Oj to przykro, że maseczki Cię nie uchroniły. Mnie w połaczeniu z rękawiczkami zabezpieczyły. Mam nadzieje, że już się dobrze czujesz.

      Usuń
  3. Basiu, jestem zainteresowana tym artykułem, który obiecujesz przesłać (ter.wan@wp.pl). Jestem zachwycona postawa tej, mam nadzieje, przyszłej świętej.
    Stare bzy często dłużej trwają, niż budowle na działce. Moja babcia zaprowadziła mnie, jako małą dziewczynkę na miejsce, gdzie kiedyś mieszkała. Został tam tylko pusty plac porośnięty trawą, okolony bzami z tamtych lat. Od tamtej pory bzy zawsze kojarzą mi się z moim rodowodem.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Tereso, jutro zrobię zdjęcia moich artykułów i prześlę. W tamtych czasach, gdy to pisałam pojemność nośników była tak ograniczona, że wielu rzeczy nie zachowałam, ale wydruki, owszem.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post Basiu, pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za piękne zdjęcia.
    Też uwielbiam bzy, były w moim rodzinnym domu, cały szpaler przy płocie, fioletowe, pojedyncze,
    a na podwórku podwójny, biały i fioletowy, ale taki krzak jakiego później nigdzie nie spotkałam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna postać została patronką waszej szkoły. Nigdy o Stefanii Łąckiej nie słyszałem, dlatego dobrze, że o niej piszesz. Podziwiam bzy z Twojego ogrodu i zazdroszczę zapachu. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich bohaterskich kobiet było wiele, ale nas uczono w szkołach na innych " wzorcach".

      Usuń
  6. Kocham bzy w każdej postaci i super Basiu że rośnie właśnie przy Waszej kapliczce. Ubolewam tylko nad faktem że te piękne kwiaty są tak krótko. Niestety nie nadają się do wazonu bo szybko więdną. Fajnie że pamiętasz o Patronce Waszej szkoły. Szkoda że teraz nie mam już takich ludzi gotowych na poświęcenie swojego życia innym.
    A co da maseczki... też nosiłam i nosze nadal i tez zachorowałam ... całe szczęście że w miarę lekko przeszłam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. W tych trudnych czasach gdy upada wiele autorytetów, bardzo potrzebujemy takich postaci, które swoim postępowaniem dają wskazówki co jest w życiu ważne. Nie słyszałam nigdy o Twojej bohaterce, a takie postawy i postaci trzeba propagować.
    Basiu, bzy masz piękne, wyobrażam sobie zapach.
    Pozdrawiam Cię wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za przybliżenie postaci. Piękne połączenie fragmentu " Prac syzyfowych " z fotkami bzów. Pozdrawiam serdecznie 🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniała postać Basiu, to wzruszająca i piękna historia.
    Przesyłam serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna postać, tacy właśnie ludzie pokazują nam jak osiągnąć pełnię człowieczeństwa.
    A bzy uwielbiam. Ich zapach to chyba najpiękniejszy zapach wiosny.
    Posyłam uściski, Basieńko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Należy pamiętać i pielęgnować wspomnienia o wielkich Polakach. Przepiękny bez, u mnie też cudnie kwitnie na osiedlu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Basiu cudownie że pielęgnujesz wspomnienia. Ja też staram się pamiętać i tradycję kultywować tą moich babć ale też tworzyć swoją z nadzieją że moje dzieci i wnuki będą kontynuowały. Basiu piękne bzy. Pozdrawiam Zosia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bzy najpiękniej pachną po deszczu :) majowe powietrze jak najpiękniejsze perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jest wielka!kogoś mi przypomina.....

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj pomaturalnymi kasztanami Basiu
    Tak, pamięć o takich osobach należy pielęgnować i przekazywać dalej.
    Stare bzy są najwytrwalsze. Mój już dawno się chwiał, korę ma popękaną, ale trwa już tyle lat
    Pozdrawiam zapachem mojego wytrwałego bzu

    OdpowiedzUsuń
  16. Piekny, wzruszajacy fragment "Syzyfowych prac". Tez mnie interesuja opisy przyrody w literaturze. A na zdjeciu bzu ponizej niego, znalazlam kwiatka z piecioma platkami...

    OdpowiedzUsuń