sobota, 1 lutego 2020

Może nie wszystkie przysłowia się spełniają :-)

Luty przywitał nas ciepło i słonecznie.
A Gromniczna powinna być mroźna i śnieżna bo: "Jak słońce jasno świeci na Gromnice, to przyjdą wielkie mrozy i śnieżyce".
Na pocieszenie dorzucę inne przysłowie: "Maria pogodna, będzie jesień dorodna".
Które się sprawdzi? czas pokaże.
Święto Matki Bożej Gromnicznej jest mi bardzo bliskie z racji tradycji i głębokiego szacunku dla świecy poświęconej w Dniu Oczyszczenia Najświętszej Marii Panny- obecnie Ofiarowania Pańskiego.
I kojarzy mi się z moją Babcią i innymi babciami z sąsiedztwa, które mimo podeszłego wieku, szły w tym dniu gromadnie do kościoła, bo nie wyobrażano sobie, by ktoś, kto jest " na chodzie", w tym dniu nie poświęcił gromnicy. Babciom nie straszne były mroźne poranki, szły zakutane w grube, kraciaste chusty, a każda z nich w ręku dzierżyła pięknie przyzdobioną gromnicę, znak żywej wiary w opiekę Matki Bożej. O tym święcie pisałam wielokrotnie na swoim blogu i tak jak kobiety z mojej wioski każdego roku poświęcam gromnicę, ale zamiast mrozów trzaskających jest łagodne ciepło, a iść nie trzeba pieszo bo każdy dysponuje samochodem. Pozostały jednak te same setki płomyków palących się na przystrojonych gromnicach i świadomość, że zima przekroczyła połowę.
Pamiętając o blogowym cyklu pamiątkowym, postanowiłam zamieścić zdjęcia starych medalików, które w różnorodny sposób trafiły do naszego domu i są łącznikiem z bardziej lub mniej odległymi czasami kiedy to medalik zakupiony na odpuście, bądź podczas pielgrzymki do pobliskiego sanktuarium, był często jedyną ozdobą wiejskiej kobiety.
Funkcja ozdoby nie była najważniejsza ( choć kobiety zawsze chciały mieć na szyi coś ładnego), bowiem poświęcony medalik, zawieszony na łańcuszku był oznaką wiary, której nikt nie manifestował, ale też nikt się nie wstydził. Nosiło się go więc często " na wierzch" czyli wykładając go na noszoną odzież.
Niektóre z zachowanych medalików należały do nieżyjących już kobiet z mojej rodziny, a ten najbardziej zniszczony, wykopał mój mąż podczas uprawy georginiowego pola. Zapewne, któraś z niewiast zgubiła go podczas pielenia, a przysypany ziemią, został odnaleziony dopiero po wielu latach. Nigdy się nie dowiem, do kogo należał...
Medaliki były wykonane z tanich materiałów. Wiejskie kobiety nie stać było na srebro, a o złocie nie było mowy, wszak mieszkały w takich chatkach.
Zainteresowanych tematyką starych medalików i historii z nimi związanych odsyłam do wspaniałego bloga prowadzonego przez Szarą Sowę http://wkregusakrum.blogspot.com/
W tych chatkach wychowywało się kilka pokoleń, a zadaniem babci było codzienne, poranne śpiewanie Godzinek ku czci Maryi. Babcie śpiewały " zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę Świętą, zacznijcie opowiadać cześć jej niepojętą" podczas porannej krzątaniny, zapalania w piecu, przygotowywania skromnego śniadania, zanim inni zdążyli przetrzeć oczy.
Nic dziwnego, że tę piękną, śpiewaną modlitwę, choć bardzo długą, wszyscy znali na pamięć.
Ze wspomnień o zimowej bieli w dawnych czasach powstał kolejny obraz z serii zalipiańskich chatek.
A ja żegnam się z Wami ciepłym zachodem słońca dziękując za kolejny darowany mi dzień ...

59 komentarzy:

  1. Pięknie to napisałaś. U nas dziś było ciepło 9,5 stopnia, acz mokro. To nie wiem jak z tymi przysłowiami. Fakt, że pogoda bardzo nietypowa. Ale co kilkadziesiąt lat, taki rok się trafia, wbrew wszelkim teoriom. ;)Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mrozów to się raczej już nie spodziewam, wiec chyba to przysłowie się nie sprawdzi, chociaż ze śniegu bym się jeszcze ucieszyła :). Piękna kolekcja medalików. Faktycznie kiedyś każdy miał przynajmniej jeden. Teraz nawet u bardzo wierzących rzadko widać. Prześliczny obraz. Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wśród moich znajomych, również młodych, widzę na szyi medaliki nawet często.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto wspominać przysłowia i kultywować tradycje, ale wiadomo nie od dziś, że nie zawsze się one sprawdzają. Albo tak jak w powiedzeniu - Na dwoje babka wróżyła, będzie deszcz, albo słońce 😊
    Pięknie napisałaś i śliczny obraz wymalowałaś!
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  5. Świece stawiano podczas burzy w oknie by uchronić dom . Zimy już chyba nie będzie znam przysłowie "przyszedł luty podkuj buty" bo w lutym bywały ślizgawice . Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam i tym w ubiegłych latach, więc nie chciałam się powtarzać.

      Usuń
  6. Z dzisiejszą aurą to przysłowia się już nie spełniają. Raczej mało prawdopodobne, że będą mrozy i śnieg tej zimy, chociaż mogą być w marcu.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny post! Ludzie żyjący w takich chatach na pewno byli szczęśliwsi niż w obecnych willach.
    Pozdrawiam Basiu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ogromną słabość do starych domów... ach... serce mi się kraje jak tak się starzeją... Coraz częściej mówię do męża, że dawniej było lepiej... to życie rodzinne było lepiej poukładane i zaplanowane niż obecnie. Czym jestem starsza tym wyrażniej to widzę. Piękny obraz... przepraszam, że tak skaczę i piszę chaotycznie ale ja zawsze mam wiele przemyśleń po przeczytaniu twojego posta.
    Serdeczności ślę dla Ciebie i całej rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych tematach masz rację. Dziś ludzie nie mają dla siebie czasu !

      Usuń
  9. Przysłowia dotyczące zimy w tym roku mają się kiepsko jak i sama zima. Pewnie pojawi się na Wielkanoc. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam przysłowia, wiele z nich się sprawdza, ale przy obecnym tempie zmieniającego się klimatu, niektóre niestety wypadną z obiegu :/
    Kocham stare domy, mają w sobie duszę i historię ludzi, którzy w nich żyli. Strasznie mi smutno, że wiele z nich niszczeje. W tej chwili właśnie rozbierana jest wielka, drewniana stodoła, obok mnie, która ma dobrze ponad 100 lat. To jedyna stodoła, która uchowała się przez te wszystkie lata, teraz i ona zniknie :(
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Urocze chatki, wzruszajace wspomnienia z przeslosci i historie o medalikach. Zdjecie traw na tle zimowego nieba jest nadzwyczaj piekne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne pamiątki Basiu.:) U mnie w parafii przed pierwszą mszą są śpiewane godzinki. W domu też czasem je podśpiewuję. Lubię czytać o dawnych czasach i podobają mi się wiejskie chaty, które pokazujesz. Pozdrawiam serdecznie Basieńko.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też przed pierwszą mszą św ale ja chodzę na następną czyli na 9

      Usuń
  13. Basiu, cudowna chateńka! Piękne są te Twoje obrazy, zazdroszczę talentu. Mnie ostatnio nachodzą refleksje, że człowiek powinien być wdzięczny za każdy dzień i cieszyc się z tego co ma.

    OdpowiedzUsuń
  14. Poranne godzinki- pamiętam jak Mam śpiewała......piękne wspomnienia pozostają pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny, sielski klimat w tych starych fotografiach. Niestety najczęściej te chatki, które pamiętają często nasze własne historie, pozostały tylko na fotografiach, aż żal... Nie wszyscy uwieczniali na fotografiach czy obrazach, a pamięć nasza zawodna. Ja też nie mam fotek domu babci, niestety...
    A jeśli chodzi o pogodę, no cóż... dziś u nas leje.... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotografuję wszystkie stare chatki, które spotykam na swojej drodze.

      Usuń
  16. U mnie też ciepło, Basieńko. Świat oszalał, pogoda oszalała i już nawet te stare przysłowia się nie sprawdzają.
    Godzinki mam nagrane i zawsze jadąc do pracy słucham i śpiewam.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzień dobry. Zapraszam do obserwowania mojego bloga https://pracowniasielskachata.blogspot.com/. Dorota

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam Godzinki na pamięć, nawet nie wiem gdzie i kiedy się ich nauczyłam. Ale śpiewać niestety nie ma gdzie i z kim, a samej jakoś tak nieswojo... Mam tylko trzy medaliki, z czego na co dzień noszę tylko szkaplerz karmelitański, a dwa pozostałe to od święta. A co do znajdowania medalików, to kiedyś brat mamy będąc na zgliszczach ich rodzinnego domu znalazł nie tylko maleńki święty medalik, ale i fragment różańca. Aż się potem dziwili, że takie rzeczy przetrwały pożar.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz Karolinko genialną pamięć. Zauważyłam to.

      Usuń
  19. Słońce wyszło u nas dzisiaj tylko na chwilkę. Wybrałam się wtedy na cmentarz na grób mojej ukochanej cioci Marysi, która w tym dniu obchodziła imieniny. Pogoda tak błyskawicznie się zmieniła,że wróciłam przemoczona do suchej nitki. Śnieżyce mogą nam się w lutym i marcu zdarzyć, ale mrozy to już chyba nie. Klimat nam się zmienił, kto wymyśli nowe przysłowia? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie pomyśleć o nowych przysłowiach pasujących do naszej rzeczywistości:) Ciekawe co też luty nam przyniesie?
    Uściski Basiu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny post Basiu . Po gromnicznej to zaczynam z utęsknieniem wypatrywać wiosny . Pozdrawiam cieplutko 💖💖💖💖💖💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękny zwyczaj, ale przede wszystkim niezachwiana wiara w opiekę Bożej Matki. Szkoda, że noszenie medalików pomału odchodzi do lamusa. Piękne, jak zwykle, wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasy się zmieniają a ludzie odrzucają to co piękne zachwycając się brzydotą .

      Usuń
  23. mam nadzieję że pierwsze przysłowie sie nie spełni,medlaik zawsze noszę przy sobie

    OdpowiedzUsuń
  24. Jest u nas w lesie kapliczka Matki Boskiej z wilkami, co jest również związane z świętem Gromnicznej; wg legendy Matka Boża uratowała wilcze szczenię przed złymi ludźmi, stąd wiara, że chroni wilki przed ludźmi, i odwrotnie, ludzi przed wilkami, a gromnica je odstrasza.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Godzinki od rana śpiewała moja prababcia. Nie znałam jej, ale tata opowiadał. Piękny to zwyczaj. Czasami warto przemycić kolejnym pokoleniom tradycję mówienia "idź z Bogiem", albo właśnie śpiewania rano (Kiedy ranne wstają) i wieczorem tradycyjne pieśni.

    OdpowiedzUsuń
  26. Świece, które były święcone na Gromniczną przykładano do gardła, kiedy bolało. Na mnie to co prawda nie działało, podobnie jak nie sprawdzały się pogodowe przysłowia...
    Świat idzie, a właściwie biegnie do przodu, pogoda też zmienia się w zastraszającym tempie.
    Pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świece na bolące gardło poświęca się w dniu św. Błażeja czyli 3 lutego, natomiast gromnica towarzyszy umierającym oraz ochrania przed burzami

      Usuń
  27. O pamiętam i ja to święto Matki Bożej Gromnicznej i też chodziłam z babcią świecić gromnice. To było takie uroczyste święto, taki patos, taka moc. Coś pięknego :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Stare medaliki wywarły na mnie niemałe wrażenie i mimo, że nie są one ze złota i srebra, to ich prawdziwa moc drzemie w tym, że były tak cenne dla tych osób, które je nosiły. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj
    Dzisiejszy wiatr przywiał mnie do Ciebie. I dobrze. Bo ja w tym roku nie poświęciłam na moich stronach czasu mojemu ulubionemu świętu. Na WP pisałam o nim wielokrotnie. Może w przyszłym roku znowu coś napiszę.
    Mam nadzieję, że nie dajesz się zdmuchnąć wiatrowi? U Ciebie też przecież mocno wieje.
    Pozdrawiam jego szumem za oknem

    OdpowiedzUsuń
  30. Długo mnie nie było. Dopadła mnie znowu deprecha. Już i tak jest ogromny sukces, że po dwóch tygodniach usiadłam do komputera. Gdy zobaczyłam Twoje medalik od razu pobiegłam do moich. Mam ich dosyć dużo. Kilka z nich jest po mojej Mamci i Babci. Ja i mój Braciszek nie rozstajemy się z medalikami. One zawsze zapowiadają nam chorobę. Medalik i łańcuszek robi się czarny.
    Basiu, pozostawiam moc serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń