Z każdym rokiem mojego życia bardziej rozumiem istotę świąt Wielkiej Nocy.
Czekam na ten ostatni czas, który je poprzedza, na Wielki Tydzień.
Malując powyższą akwarelkę taki pomysł mi przyszedł do głowy, że powinno się notować coś ważnego z każdych świąt, tych zimowych i tych wiosennych.
Każde przecież są inne...
Z opowieści mojej Mamy wiem, że dzieci wracające ze święconką z kościoła w czasie okupacji przez całą drogę walczyły z pokusą by nie zjeść nawet jednego z kilku jajek z koszyka.
Wszechobecna straszna bieda czyniła gotowane jajko obiektem pożądania dzieci.
Dziś ludzie kupują w wielkim nadmiarze i wyrzucają żywność na śmietnik, smutne i przerażające...
Pamiętam, gdy byłam w wieku mojej Wnuczki, miałam 10 lat i szłam ze święconym w zimną Wielką Sobotę 1971 roku do domu sołtysa, do którego przyjeżdżał ksiądz by poświęcić pokarmy.
Właśnie skończyłam ciąg chorób, odrę, zapalenie oskrzeli i ospę. Od tej pory, do końca szkoły podstawowej i przez czas licealny nie chorowałam.
W Wielką Niedzielę 1984 roku świętowaliśmy rodzinnie chrzest św. starszego syna.
Wielkanoc wypadła 22 kwietnia i było wręcz upalnie.
A my wszyscy radośni i szczęśliwi, bo oto pojawiło się nowe Dziecko Boże w naszej rodzinie. Na zdjęciu stoję młoda, uśmiechnięta w sukience uszytej przez znajomą krawcową z tureckiego aksamitu, który otrzymałam w prezencie od Mamy.
W Wielką Niedzielę 2015 roku odeszła do wieczności po długiej i ciężkiej chorobie moja Mama.
I tak jak w tym roku wypada, wtedy również był to 5 kwietnia.
W Wielką Niedzielę 2020 roku z powodu restrykcji było nas 5 osób na mszy świętej ( taki obowiązywał nakaz i proboszcz musiał go respektować), więc do świątyni wchodzili tylko ci, którzy mieli na ten dzień zamówioną wcześniej intencję mszy św.
A ponieważ była to intencja w 5. rocznicę śmierci Mamy, weszliśmy z mężem, synowie i mój brat. To był bardzo smutny, przerażający czas, gdy święcone dla jego pobłogosławienia ustawiałam przed ekranem komputera...
Niech zatem ten święty czas zagości w naszych sercach wypełnionych pokojem,
niech pozwoli zapomnieć o walkach i podziałach,
niech pomoże zrozumieć, co w życiu jest najważniejsze,
niech osłabi wszechobecną zazdrość i zawiść,
niech każdemu przyniesie wewnętrzną radość,
niech pomnoży dobroć i życzliwość,
niech będzie czasem poznania, zrozumienia i przyjęcia...
Tymczasem, to w pokoju...
to będzie niebawem w kuchni...zgodnie z trwającą u mnie od wielu lat tradycją...
a to już jest w ogrodzie...
a to w sąsiedniej wiosce...powróciły, remontują domek i dają mnóstwo radości przejeżdżającym obok ich domostwa...
Niech wiosenna radość dodaje sił...




















































