Małgosia jako pierwsza pojawiła się z życzeniami. Nie sama, lecz w towarzystwie Anioła...
Anioł jest niezwykły. Kto zna Małgosię i jej bloga https://sutaszgochy-artsmak.blogspot.com/
ten wie, że Gosia czyni tylko rzeczy piękne i to w różnych technikach i w ogromnych ilościach.
Aniołów w moim domu jest całe mnóstwo, ale gdy zobaczyłam turkusowego anioła u Gosi,
zapragnęłam go mieć wbrew rozsądkowi ( brak wolnych miejsc na wszystkich półkach:-)
Poprosiłam Gosię wiedziona głosem serca, a Gosia natychmiast zgodziła się na wymiankę:
Anioł za Anioła.
Dar Małgosi jest już u mnie, Anioł przybył w towarzystwie pięknej karteczki i zakładki ( Gosia zna moje konwaliowe zachwyty), przywiózł coś na słodko i cały zapas różanych tealightów na wymianę w miejsce tego sztucznego światła, które jest bezpieczne wówczas, gdy babcia jest pochłonięta Wnukiem.
Spędziłam w towarzystwie mojego Anioła wiele czasu i nadal podziwiam wszystkie detale wykonane z niezwykłą starannością, estetyką, dobrym smakiem i mistrzostwem rzeczy.
Sami zobaczcie, jak jest piękny, nastrojowy i nade wszystko wykonany i ofiarowany przez Osobę o anielskim sercu.
Bardzo Ci dziękuję Gosiu za ten dar i wszystkie poprzednie, których mam wiele, i za piękne życzenia, tak wymowne, że pozwoliłam sobie na umieszczenie cytatu w tytule posta.
" Żyj najpiękniej jak umiesz- po swojemu..."
Każdy z nas ma inne życie, inny własny świat i ważne by w tym zadanym nam miejscu, żyć jak najpiękniej.
Bo to życie jest nasze i powinniśmy je w pełni wykorzystać, nie tak jak koleżanka, nie tak jak siostra, nie tak jak celebrytka, ale tak jak każda z nas potrafi najpiękniej...
Mój Anioł dla Gosi jest już namalowany. Niestety, farby olejne schną bardzo długo, zwłaszcza zimą.
Nie mogę go dziś pokazać, bo pierwszą osobą, która go zobaczy ma być Gosia...
Gosię poprosiłam o cierpliwość, a dla niej i dla Was wszystkich wysyłam kilka zimowych krajobrazów pachnących dziś przedwiośniem ( nie zapominajcie, że jesteście w pięciu porach roku, więc czekamy na przedwiośnie:-)
Serdecznie pozdrawiam ze słonecznej Małopolski.
niedziela, 12 lutego 2017
czwartek, 9 lutego 2017
Marzę o górach, spacerując po równinach.
Kocham górskie wędrówki.
Zważywszy na to, że mieszkam w Małopolsce, można powiedzieć, że mam je pod ręką:-)
A jednak liczne obowiązki nie zawsze pozwalają wyskoczyć w góry kiedy się zamarzy.
Na prośbę młodziutkiej miłośniczki gór, namalowałam ten olejny obraz- ciekawe, czy spełni jej oczekiwania...
Tymczasem na spacer po naszych równinach mogę sobie pozwolić zawsze.
Tym razem podziwialiśmy krajobraz z Konradkiem, więc babcia była zaabsorbowana bezpieczeństwem wnuka, a zdjęcia były naprawdę " w locie".
Czytelnikom bloga dedykuję mój zimowy wiersz.
Kiedy spaceruję i mijam " Józków sad", czekam z utęsknieniem na białe kwiaty dzikich śliw, które zaczarują niebawem sad.
A teraz ZAGADKA dla uważnych Czytelników bloga : kim był ów Józek, że o nim w dwóch postach wspominałam?
Nagroda dla Autora najprawdziwszej odpowiedzi czeka.
Zważywszy na to, że mieszkam w Małopolsce, można powiedzieć, że mam je pod ręką:-)
A jednak liczne obowiązki nie zawsze pozwalają wyskoczyć w góry kiedy się zamarzy.
Na prośbę młodziutkiej miłośniczki gór, namalowałam ten olejny obraz- ciekawe, czy spełni jej oczekiwania...
Tymczasem na spacer po naszych równinach mogę sobie pozwolić zawsze.
Tym razem podziwialiśmy krajobraz z Konradkiem, więc babcia była zaabsorbowana bezpieczeństwem wnuka, a zdjęcia były naprawdę " w locie".
A może
Zobacz
znów pada śnieg
może
białymi płatkami zasłoni
każdą
szarość świata
może
przytuli i ogarnie
skołatane
myśli niespokojne
a może
ukołysze serce zbyt zatroskane
a może
to nie śniegu nam potrzeba
tylko
ciszy zatopionej w błękicie
która
na palcach dyskretnie
wsunie
się w zakamarki duszy
by
ciepłą falą dobroci
osuszyć
łzy niepokorne
nie
rezygnuj
szepcze
wiatr w nagich konarach drzew
z wiarą
że za moment zakwitną młode pąki
przecież
jest gdzieś słońce
igrające
z jutrzenką poranka
i jest
gdzieś okruch wolnego serca
utkanego
z nieśmiertelnej miłości .
Czytelnikom bloga dedykuję mój zimowy wiersz.
Kiedy spaceruję i mijam " Józków sad", czekam z utęsknieniem na białe kwiaty dzikich śliw, które zaczarują niebawem sad.
A teraz ZAGADKA dla uważnych Czytelników bloga : kim był ów Józek, że o nim w dwóch postach wspominałam?
Nagroda dla Autora najprawdziwszej odpowiedzi czeka.
czwartek, 2 lutego 2017
W blasku świecy odbija się wiele spraw...
Na dzień 2 lutego przypada Święto Matki Bożej Gromnicznej- Ofiarowania Pańskiego oraz Światowy Dzień Życia Konsekrowanego.
Siostry i bracia zakonni, podobnie jak Jezus w świątyni Jerozolimskiej, ofiarowują swoje życie na wyłączną służbę Bogu.
W historii naszego narodu było wiele takich osób, które poświęcając życie na służbę Bogu wpisały się heroizmem, ciężką pracą i patriotyzmem w utrzymanie polskości, wolności Ojczyzny, rozwój nauki, kultury, pomoc ubogim i potrzebującym.
Kobiety z mojej rodziny od zawsze święciły gromnice. Robiła to moja Babcia, moja Mama dopóki mogła się poruszać nie wyobrażała sobie nieobecności w kościele w tym dniu z Gromnicą.
Od wielu, wielu lat i ja tak czynię.
W tym roku zabrałam ze sobą starą Gromnicę, nie wiem ile ma lat, znaczna jej część jest wypalona, nie pamiętam czy to ona towarzyszyła przy śmierci mojej Babci, ale na pewno przed dwoma laty towarzyszyła mojej umierającej Mamie.
Wiem natomiast, że obecność jej światła połączonego z modlitwą przynosi umierającym spokój i wyciszenie...
Od dłuższego czasu zamierzałam poświęcić swojego posta jednej z wyjątkowych blogerek- Jadzi
http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/
Dzięki niej mogłam zrealizować wiele marzeń, ale do rzeczy:
Jadzia wielokrotnie obdarzała mnie swoimi wspaniałymi pracami, albumami, notesami, art-journalami.
Czas, by pokazać w jaki sposób zagospodarowałam te niezwykłe dary.
Dwa albumy zapełniły się pamiątkami, ważnymi cytatami, zdjęciami bliskich miejsc i pięknymi kartkami, jakie każdego roku otrzymuję od przemiłych Blogerek- Czytelniczek " Pięciu pór roku".
Album " Ludzie listy piszą", pełen różnych skarbów gromadzi listy babci do Wnuczki i wiersze pisane dla Natuni.
Kiedyś po latach będzie pamiątką dzisiejszych uczuć i pragnień...
Kolejny album " Wakacje 2016" jest zbiorem fotografii, pamiątek ze wspólnych wakacji, które babcia ofiarowała Konradusiowi.
Są tam też wiersze jemu dedykowane.
Kolejny album zapełniły tzw. święte obrazki" czyli pamiątki kolędowe, prymicyjne, pamiątki z lat szkoły podstawowej i z czasu studiów, obrazki z modlitewnika Babci i Mamy.
Nie będą się poniewierać po szufladach.
Inny album to zdjęcia obrazujące najszczęśliwsze chwile, dzień ślubu Justyny i Kamila, pierwsze miesiące życia ich córeczki Natalii oraz dzień ślubu Angeliny i Konrada i zdjęcia ich synka- też Konrada.
Kolejne notesy wypełniłam swoimi przemyśleniami i ofiarowałam moim Przyjaciółkom w prezentach urodzinowych na wieczną rzeczy pamiątkę.
Droga Jadziu, tak oto wypełniłam Twoją pracę rąk i serca, czyli stałyśmy się wspólniczkami czegoś, co mam nadzieję,przetrwa, pozostanie i kiedyś wzbudzi w innych ludziach ciepłe odruchy serca...
Dziękuję Ci Jadziu za wszystkie gesty Twojej dobroci...
niedziela, 29 stycznia 2017
Zimą wieś wcale nie śpi:-)
Pierwszy miesiąc nowego roku dobiega końca...
"To świt, to zmrok,
To świt, to zmrok.
Płyną szybko dnie..."
fragment z musicalu " Skrzypek na dachu" zaprezentowali soliści, którzy wraz z orkiestrą dętą z Dobrynina przedstawili licznie zebranej publiczności Koncert Noworoczny, na który składały się kolędy, arie operetkowe, fragmenty musicali i muzyki filmowej.
Byliśmy pod ogromnym wrażeniem świetnie dopracowanego repertuaru. Ta amatorska orkiestra mogłaby wystąpić w najlepszych salach koncertowych.
Rzeczywiście, czas pędzi z nadmierną prędkością, dlatego warto cieszyć się każdą chwilą, bo każda następna będzie inna...
Fotografuję te same miejsca o różnych porach roku i na każdym zdjęciu odkrywam coś nowego.
Nawet nasza rzeczka tylko udaje, że śpi:-)
I krzaki tarniny czekają na moment gdy wybuchną białym kwieciem wprawiając w zachwyt tych, którzy umieją patrzeć...
Nasze Gimnazjum od wielu lat gości na wspólnej zabawie integracyjnej Uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej z Dąbrowy Tarnowskiej. Te spotkania są zawsze bardzo miłe, wszyscy świetnie się bawimy.
Tak było i w tym roku. Jestem dumna, że kilku naszych Absolwentów mających niezawinione problemy edukacyjne odnalazło swoje muzyczne pasje i robią to doskonale.
Wszak KAŻDE DZIECKO jest utalentowane, trzeba tylko umieć doszukać się tych zdolności w całym bogactwie natury.
Jak widać, Basia też nie przysypia tylko kręci się wśród prac domowych:-)
Póki jeszcze wieczory długie, warto sięgać po książki. Tym razem proponuję historię dwóch kobiet, które wchodziły w małżeńskie życie w jakże odmiennych od współczesnych, okolicznościach.
Hiacynty zwiastują już wiosnę...dobrych dni Wam życzę.
A ja udaję się na wernisaż malarsko- rzeźbiarski kolejnego Amatora- pasjonata.
Mam zinterpretować w recytacji wiersze Syna owego Pana, a naszego Absolwenta.
I to jest piękne, że zwyczajni ludzie chcą się dzielić efektami własnych pasji.
A moja wieś zaczęła już kolejny dzień roku:-)
Na koniec dnia zdjęcie z koncertu zespołu " Bratowie" z Piwnicznej na wspomnianym wcześniej wernisażu, który zgromadził całe rzesze ludzi...
"To świt, to zmrok,
To świt, to zmrok.
Płyną szybko dnie..."
fragment z musicalu " Skrzypek na dachu" zaprezentowali soliści, którzy wraz z orkiestrą dętą z Dobrynina przedstawili licznie zebranej publiczności Koncert Noworoczny, na który składały się kolędy, arie operetkowe, fragmenty musicali i muzyki filmowej.
Byliśmy pod ogromnym wrażeniem świetnie dopracowanego repertuaru. Ta amatorska orkiestra mogłaby wystąpić w najlepszych salach koncertowych.
Rzeczywiście, czas pędzi z nadmierną prędkością, dlatego warto cieszyć się każdą chwilą, bo każda następna będzie inna...
Fotografuję te same miejsca o różnych porach roku i na każdym zdjęciu odkrywam coś nowego.
Nawet nasza rzeczka tylko udaje, że śpi:-)
I krzaki tarniny czekają na moment gdy wybuchną białym kwieciem wprawiając w zachwyt tych, którzy umieją patrzeć...
Nasze Gimnazjum od wielu lat gości na wspólnej zabawie integracyjnej Uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej z Dąbrowy Tarnowskiej. Te spotkania są zawsze bardzo miłe, wszyscy świetnie się bawimy.
Tak było i w tym roku. Jestem dumna, że kilku naszych Absolwentów mających niezawinione problemy edukacyjne odnalazło swoje muzyczne pasje i robią to doskonale.
Wszak KAŻDE DZIECKO jest utalentowane, trzeba tylko umieć doszukać się tych zdolności w całym bogactwie natury.
Jak widać, Basia też nie przysypia tylko kręci się wśród prac domowych:-)
Póki jeszcze wieczory długie, warto sięgać po książki. Tym razem proponuję historię dwóch kobiet, które wchodziły w małżeńskie życie w jakże odmiennych od współczesnych, okolicznościach.
Hiacynty zwiastują już wiosnę...dobrych dni Wam życzę.
A ja udaję się na wernisaż malarsko- rzeźbiarski kolejnego Amatora- pasjonata.
Mam zinterpretować w recytacji wiersze Syna owego Pana, a naszego Absolwenta.
I to jest piękne, że zwyczajni ludzie chcą się dzielić efektami własnych pasji.
A moja wieś zaczęła już kolejny dzień roku:-)
Na koniec dnia zdjęcie z koncertu zespołu " Bratowie" z Piwnicznej na wspomnianym wcześniej wernisażu, który zgromadził całe rzesze ludzi...
wtorek, 24 stycznia 2017
A może by tak na Grodzką???
A może?
Grodzka to trakt obowiązkowy w czasie każdej mojej podróży do Krakowa.
To jedna z najstarszych ulic Krakowa. Kiedyś była fragmentem szlaku handlowego wiodącego z południa na północ. Stanowi część Drogi Królewskiej, którą przejeżdżali królowie polscy udający się na Wawel. Jej nazwa występuje już w dokumentach miejskich z drugiej połowy XIII w.
Na tej ulicy mieści się pewna restauracja, w której podają cudowne pierogi chinkali, a jeśli jeszcze jest możliwość zdobycia stolika na podeście, tuż przy oknie, z widokiem na "przepływające" dorożki, to radość nie ma granic:-)
Ostatni tydzień pierwszego szkolnego półrocza nie daje możliwości wyskoczenia na Grodzką, pozostają więc zdjęcia i...
No właśnie...
Zarywając kilka nocy, przeczytałam trzy części sagi Lucyny Olejniczak: " Kobiety z ulicy Grodzkiej".
Skomplikowane losy Hanki, Wiktorii i Matyldy trzymały w napięciu i spowodowały, że oczekuję na część czwartą, która ma być historią Weroniki.
Szczerze polecam, sama wyłuskałam tę trzytomową powieść na jednym z blogów, niestety nie pamiętam, na którym.
Skoro mowa o Weronice, to takie imię nosi pewna ośmioletnia Dama- wielka wielbicielka zwierząt, w szczególności koni, więc dla niej powstał ten olejny obraz, jako dodatek do jej bogatej kolekcji koni, które są zadbane, nazwane i poznane.
Tym sposobem w poście pokazały się moje pasje: malarstwo i książki, więc by nie obrazić ducha poezji, dedykuję Czytelnikom choć kilka wersów...
i wyhodowane na oknie pomarańczki.
Grodzka to trakt obowiązkowy w czasie każdej mojej podróży do Krakowa.
To jedna z najstarszych ulic Krakowa. Kiedyś była fragmentem szlaku handlowego wiodącego z południa na północ. Stanowi część Drogi Królewskiej, którą przejeżdżali królowie polscy udający się na Wawel. Jej nazwa występuje już w dokumentach miejskich z drugiej połowy XIII w.
Na tej ulicy mieści się pewna restauracja, w której podają cudowne pierogi chinkali, a jeśli jeszcze jest możliwość zdobycia stolika na podeście, tuż przy oknie, z widokiem na "przepływające" dorożki, to radość nie ma granic:-)
Ostatni tydzień pierwszego szkolnego półrocza nie daje możliwości wyskoczenia na Grodzką, pozostają więc zdjęcia i...
No właśnie...
Zarywając kilka nocy, przeczytałam trzy części sagi Lucyny Olejniczak: " Kobiety z ulicy Grodzkiej".
Skomplikowane losy Hanki, Wiktorii i Matyldy trzymały w napięciu i spowodowały, że oczekuję na część czwartą, która ma być historią Weroniki.
Szczerze polecam, sama wyłuskałam tę trzytomową powieść na jednym z blogów, niestety nie pamiętam, na którym.
Skoro mowa o Weronice, to takie imię nosi pewna ośmioletnia Dama- wielka wielbicielka zwierząt, w szczególności koni, więc dla niej powstał ten olejny obraz, jako dodatek do jej bogatej kolekcji koni, które są zadbane, nazwane i poznane.
Tym sposobem w poście pokazały się moje pasje: malarstwo i książki, więc by nie obrazić ducha poezji, dedykuję Czytelnikom choć kilka wersów...
POSZUKIWANIA
Jestem drobinką
maleńkim
pyłkiem w oceanie Twej miłości
szukam
Cię każdego dnia wśród gwiazd
przemierzam
galaktyki moich pragnień
układam
misterne plany
próbuję
zastawić sieci na spokój i dobroć
a
kiedy spadają z głuchym trzaskiem na ziemię
znów
spoglądam na niebo
rozpalone
Twoja miłością.
i wyhodowane na oknie pomarańczki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































