niedziela, 14 września 2014

Historie zwyczajnym życiem pisane.


Od wielu lat Adam prowadził sklep z antykami. Znał moje upodobania do starych przedmiotów i wiedział, że chciałam kupić stary krzyż na ścianę. Pewnego dnia, podczas naszej wizyty w sklepie, Adam przyniósł z zaplecza prosty w formie krzyż. Jak nas poinformował, znalazł go na śmietnisku któregoś z miast zachodniej Europy, bo tam bywał na licznych licytacjach zabytkowych wnętrz.
Przypomniał sobie wówczas  mnie, zabrał krzyż i wręczając mi go powiedział, że pomyślał iż u mnie ten krzyż znajdzie właściwe miejsce. Wzruszyłam się i ucieszyłam, zabrałam krzyż i w trójkę wsiedliśmy do samochodu, by wrócić do domu. W drodze powrotnej z miasta, pomykaliśmy w kolumnie samochodów jadących z prędkością właściwą dla terenu niezabudowanego. Ja siedziałam na tylnym siedzeniu, a obok mnie leżał krzyż. W pewnym momencie ze szpaleru aut jadących z naprzeciwka wyskoczył z ogromną prędkością czerwony samochód wprost na nas, na czołówkę. Kierowca, szaleniec, widząc grozę sytuacji, spalił gumy i zdążył dosłownie na moment zmieścić się pomiędzy autami, ale prędkość mimo hamowania wyrzuciła go znów na lewy pas, na szczęście tuż za nami i na szczęście, że za nami nikt już nie jechał. W chwili naszego hamowania, krzyż spadł z impetem pod przednie siedzenie, a cała nasza trójka zamilkła na czas jazdy.
Pomyśleliśmy to samo...
Krzyż zawisł natychmiast w takim miejscu mojego domu, że możemy na niego spoglądać wielokrotnie każdego dnia.
Wierzę, że uratował nam życie, a dzisiejsze Święto Podwyższenia Krzyża skłoniło mnie do tej refleksji...

sobota, 13 września 2014

Nici babiego lata, a może marzeń...

Babie lato
tęsknotami oplotło moje marzenia
nicią pajęczą osaczyło serce
odnalazło mnie 
w tej chwili mojego istnienia
o mglistym poranku
potrząsa moimi myślami
prowadzi w ciszę
żebym mogła zajrzeć w serce
zapomnieć każe o prawach fizyki
żeby nieważne stało się ważne
a ważne znów było nieważne...
dotykam ledwie widocznych nici
kolejnego babiego lata
które razem ze mną 
rozmawia o porannych kroplach rosy
zabłąkanych w sercu...
...dawno temu...bardzo dawno...

środa, 10 września 2014

Kolejny raz oczarowały moje serce, oślepiły pięknem i ciągle budzą tęsknotę.

Nie potrafię odpowiedzieć kiedy zrodziła się ta miłość do starych cerkiewek. Zdaje się, że trwa od zawsze i nie pozwala ominąć żadnej, która znajdzie się na szlaku mojego wędrowania.
Tak też było podczas wspomnianego wcześniej wyjazdu do Krynicy.
 Oto POLANY i BEREST.
Cerkwie, dobrze zachowane, pełnią dziś funkcję kościołów o obrządku rzymsko-katolickim.
 Oczarowana pięknem tych niezwykłych miejsc modlitwy, otoczonych wiekowymi drzewami, nie mogłam się nacieszyć ich widokiem, ciszą panującą wokół i tym niepowtarzalnym klimatem, który nakazuje mi szukać dalej i powracać do tych, niegdyś odnalezionych.
 Kilka fotograficznych ujęć cerkwi w Polanach.
 Najwidoczniej odbył się tu ślub, o czym świadczy jeszcze ozdoba wokół drzwi...musiało być urokliwie...
Niedaleko, kompleks cerkiewny w Bereście w cieniu kilkusetletniego dęba.
Miła Pani pełniąca rolę przewodnika i opiekuna świątyni przekazała nam mnóstwo ważnych informacji.
 Głównym elementem wyposażenia każdej cerkwi jest ikonostas, czyli drewniana, ozdobna konstrukcja z wmontowanymi w nią ikonami. Oddziela prezbiterium od nawy. W dolnym rzędzie znajdują się ikony namiestne przedstawiające patrona świątyni oraz Chrystusa Nauczającego i Matki Boskiej z Dzieciątkiem.
Następny rząd tworzą prazdniki- 12 ikon przedstawiających święta kościelne, pośrodku których umieszczona jest Ostatnia Wieczerza.
Powyżej znajduje się rząd Deesis czyli modlitwy wstawienniczej i tam umieszcza się ikonę Chrystusa Pantokratora oraz apostołów. Górny rząd wypełniają patriarchowie i prorocy starotestamentowi. Całość wieńczy krzyż.
Ikonostas z Berestu zawiera ikony nawet z XVII w. i zachował się przepięknie mimo upływu czasu.
W środku dolnego rzędu znajdują się kunsztownie zdobione carskie wrota, a po bokach- diakońskie wrota.
Ikony namiestne przedstawiają świętych patronów cerkwi, Kosmę i Damiana.
 Ważne miejsce w ikonostasie zajmuje Matka Boża z Dzieciątkiem.
 A że dzień naszych odwiedzin tych cerkwi przypadł w święto Matki Bożej Zielnej, mogliśmy podziwiać przygotowany przez miejscowe kobiety bukiet kwiatów, zbóż i ziół w formie monstrancji.
Przyznacie mi rację, że kto raz uległ czarowi drewnianych cerkwi, musi tam nieustannie powracać.
Bardzo chciałabym zdobyć opracowanie dotyczące wszystkich zachowanych cerkwi na terenie Polski. Może ktoś z czytających jest w stanie podsunąć mi taki tytuł.
A teraz chwila na podziękowania. Najpierw dla Agni z bloga  http://kubek-agnicy.blogspot.com/ za przepiękny dzwoneczek z Grecji, komboloi ( to popularna zabawka mężczyzn w Grecji) oraz zakładkę z wyhaftowanym oryginalnym napisem, na którego tłumaczenie oczekuję.
Do Agni poleciały nasionka kwiatów z mojego ogrodu- oby tylko pięknie wyrosły w następnym roku i cieszyły oczy i serce Właścicielki.
I dla Zdzisi z Tęczowego Straganu, która przy każdym zakupie dorzuca mi prezencik, a wszelkie zakupy u niej są " z najwyższej półki". Tym razem jest to śliczna serweta z haftem, bo Zdzisia wie, co ja lubię. Bardzo dziękuję Agni i Zdzisi za nadesłane upominki. Każda taka przesyłka daje wiele radości...
Bardzo dziękuję wszystkim piszącym ciepłe słowa w komentarzach o raz wszystkim, którzy chcą bywać na moim blogu, Wasze odwiedziny motywują mnie do pisania, dzielenia się pięknem, a niebawem... NIESPODZIANKA:-)

niedziela, 7 września 2014

Pani Siewna wśród pól dobroć zasiewa.

Jutro dzień poświęcony Matce Bożej Siewnej. W tym dniu poświęca się ziarno pod zasiewy by zapewnić urodzaj, w konsekwencji czego, by nikomu nie zabrakło chleba.
Nie mam w swych zbiorach obrazu przedstawiającego Siewną Panią- może kiedyś namaluję...
Dziś przedstawiam obraz, który podarowałam w prezencie ślubnym Paulince i Łukaszowi pragnąc, aby Matka Dobroci ( tak Ją nazwałam) wspierała ich wszelkim dobrem na wspólnej drodze życia.
A że weselisko było wspaniałe, a stoły uginały się pod ciężarem jadła wszelakiego, dziś wybrałam się na spacer, aby choć maleńką część zdobytych wczoraj kalorii, zostawić dziś w polach. Napawając się pięknem wczesnej polskiej jesieni pamiętałam o tych, co chętnie oglądają moje fotografie, aby im coś przynieść z tego spaceru.
Niech więc ten krótki fotoreportaż będzie nagrodą dla tych co często mojego bloga odwiedzają...
 I jeszcze trochę słońca razem z rzepikiem zaczerpnąć należy...
 O czym wiedzą również dalie odwracając główki ku słońcu:-)
Dużo słonecznych promyków na nadchodzący tydzień Wam życzę:-)

czwartek, 4 września 2014

Słoneczne promienie nadchodzącej jesieni...

Słoneczny promyk jesiennego dnia
odbija swoją radość w starych murach
biegnie po skałach
zamienia biel w złoto
a błękit przygina ku ziemi
tak samo błyszczą oczy
odbijające spojrzenie innych oczu
cicho i jasno
tylko puls przyspieszony 
mówi o istnieniu serca
zakochanego w urodzie świata
liście trzymają się mocno
poddane pieszczotom jesieni
karmią się dojrzałą porą
tak jak dojrzałe serca 
karmią się tęsknotą
jesień maluje obrazy
kroczy dostojnie po zroszonych trawach
kolejna jesień z koszem
wypełnionym darami życia.
Jaskółki, którym Mąż stworzył nieprawdopodobnie dobre warunki bytowania i które latem wyglądały tak...http://5porroku.blogspot.com/2014/07/taka-zwyczajna-sobota-jednak.html ...śmieszne żółtodzioby:-)
pomieszkały, wydoroślały, nauczyły się życia pod czujnym okiem swoich rodziców, dały nam wiele radości i... opuściły nasze domostwo! Przez wiele nocy wracały na nocleg, aż pewnego dnia postanowiły urządzić się po swojemu. A jeśli już odleciały do dalekich krajów, to może być to znak wczesnej zimy...
To bardzo mądre i troskliwe ptaki, nic dziwnego, że tak cieszyły nasze serca!
Poniżej- rodzic poucza swoją "piątkę:-)
Wczesnojesienne poranki z rosą w słońcu i misternie tkanymi pajęczynami są ulotnymi chwilami piękna.
 Jakże ich nie zatrzymać w kadrze, jakże nie wyjść na łąkę i jak nie iść boso po rosie...
 Kwiaty wyczuwają nieuchronny czas popadania w bezruch i zadumę!
 Jeszcze trzeba wykorzystać ten dzień, tę chwilę, bo przecież nic nie będzie kiedyś takie samo...
I słońcem trzeba się nacieszyć!
I błękitem nieba- też...
A ja zamykam wszystkie pory w obrazach olejnych.
Pięknych dni letnio- jesiennych Wam życzę:-)