wtorek, 10 grudnia 2013

Szczęście ukrywa się w drobiazgach dnia codziennego...

Przypomina mi się wiersz A. Asnyka o ptaszku co to " ludziom się dziwuje, że najmędrszy z nich nie wie, gdzie się szczęście znajduje". Lubię wiersze Asnyka i cenię mądrość ludzi, którzy szczęście i radość potrafią dostrzec w drobiazgach codzienności. Już dawno się tego nauczyłam i dlatego mogę mówić, że należę do ludzi szczęśliwych...

Dzisiejszy dzień stał się okazją do małych i dużych radości, bowiem kolejny raz gościliśmy w naszej szkole przemiłych Uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej z Dąbrowy Tarnowskiej wraz ich wspaniałymi Opiekunami i Kierownikiem.
Spotkanie odbyło się z okazji Św. Mikołaja, a wspólna zabawa przebiegała w stylu country.
Wśród tańców i występów widać było roześmiane buzie Gości i Gospodarzy. Uczniowie Gimnazjum po raz kolejny stanęli na wysokości zadania i zadbali, aby nasi Goście poczuli się szczęśliwi i radośni.
Jak zawsze byłam wzruszona tą niesamowitą atmosferą, tym, że jedni są potrzebni drugim i każdy ma swoją misję do spełnienia...
Od naszych Drogich Gości otrzymałam piękne prace, wspólnie przez nich podczas warsztatów wykonane. A że znają moją słabość do aniołów, więc otrzymałam te piękne wytwory pracy.
Anioła na szkle malowanego i anioła w drewnie wykonanego.


A oto fotograficzny skrót wspólnych, radosnych chwil:





 Pani Małgosia wymyśliła westernowski scenariusz zabawy!

Przyjaznej atmosferze zabawy towarzyszyły występy artystyczne wykonane przez uczniów naszego gimnazjum.

W świątecznym nastroju pozostaję dzięki hojności Urszuli z bloga http://przyjemnezpozytecznym.blogspot.com/, która w wyniku wygranego przeze mnie candy, obdarowała mnie sześcioma nadzwyczajnymi szydełkowymi bombkami.Prace Uli są nadzwyczajne, ciągle i niezmiennie podziwiam jej zdolności. Dziękuję Ci Urszulko za tę radość, będziesz teraz z nami przez całe święta...



I następna radość w postaci wesołego aniołka przybyła do mnie od Anetki z bloga http://aneaart.blogspot.com/  Aniołek zdobi już witrynę okienną w mojej kuchni, bo tam najczęściej przebywam:-)

A z krakowskiego kiermaszu świątecznego, który ma niepowtarzalny urok ( muszę tam jechać), Syn przywiózł piernikowego aniołka:-)
Jak widać- szczęście naprawdę ukrywa się w drobiazgach...
I takiego codziennego odnajdywania go, Wam życzę:-)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Słów parę o Aniołach pędzących do pracy...

Widziałam dziś Anioła
jak pędził o poranku
z kanapką w ręku
dla swego podopiecznego
przebiegł przez kładkę
zostawiając kilka 
anielskich piórek na krzaku głogu
pędził zdyszany i bosy
bo pierwszy dzwonek
rozrzucał gromadę maluchów
po szkolnych korytarzach
by w porę pochwycić
swoją miłość
nim zdąży rozbić kolano
*****************
zebrałam złote piórka
i wetknęłam w kajecik wierszy
z nadzieją
że Anioł musi
po nie wrócić. 


Tego Anioła otrzymałam kiedyś od uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej. Jutro będziemy mieć wspólną Mikołajkową imprezę, będziemy się cieszyć, że możemy razem tworzyć tak miłe akcenty.

Czas na kwiaty w świątecznej odsłonie...







Pozdrawiam serdecznie i przedświątecznie...witając równocześnie nowych Obserwatorów:-)


piątek, 6 grudnia 2013

Mikołajowe radości:-)

 Wstałam bardzo wcześnie, żeby zobaczyć co też Mikołaj podrzucił do mojego domu.
Od mojego Mikołaja wyłonionego drogą losowania przez organizatorkę wspaniałej zabawy, Osobę o ogromnie wrażliwym sercu Edytkę z bloga http://strzepki-okruchy.blogspot.com/ otrzymałam Mikołajowy prezent. Moim osobistym Mikołajem była Ania z bloga  http://dokaem.blogspot.com/  i od tejże Ani otrzymałam mnóstwo pięknych świątecznych upominków, którymi teraz się cieszę i prezentuję na blogu.



Aniu, bardzo Ci dziękuję, każda rzecz wykonana przez Ciebie jest bardzo wartościowa, bo w nią włożyłaś swoje umiejętności, pomysł i serce. Wszystko to, co otrzymałam, będzie mi towarzyszyć przez świąteczny okres, a wieszaczek przez cały rok. Na podobraziach oczywiście niebawem coś namaluję. Jeszcze raz dziękuję Ci bardzo!
I Tobie Edytko, za wieczne pomysły i niezwykłą aktywność w tym naszym świecie.
Wszystkim obdarowanym życzę, aby umieli się cieszyć nawet z najmniejszego drobiazgu... bo tak odnajduje się szczęście w drobiazgach dnia codziennego!

A Św. Mikołaj pogroził dziś aurą o poranku:



czwartek, 5 grudnia 2013

Podziękowanie jest darem serca.

Zatem dziękuję Wszystkim, którzy przez ostatnie dni zasypywali mnie nieskończoną ilością życzeń, tu na blogu i we wszystkich innych formach. Kolejny raz imię Barbara przyniosło mi wiele radości...

 Te kwiaty to Cosmos ( nasz popularny onętek pierzasty) z Daken, kwitnący teraz...

A ten Phalaenopsis prezentuje się pięknie w Taipei, dziękuję Kasiu za kwiaty, którymi mnie obdarzyłaś z dalekiego świata i za słowa, które do nich dołączyłaś...

A Basi z bloga http://basiapawlak.blogspot.com/ dziękuję za upominek sercem wykonany. Wszystko, co otrzymałam od Ciebie Basiu znalazło już u mnie godne miejsce i cieszy mnie i moich Gości...

Basi z bloga http://szeptyserca.blogspot.com/ dziękuję, że zechciała obdarować mnie swoją piękną poezją i karteczką, w której zawarła szczere życzenia...

I Jadzi z bloga http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/  za kolejną karteczkę i jej wielkie serce...


I jeszcze jednej Basi z bloga http://barbarahaft.blogspot.com/, która do zamówionych przeze mnie kartek, (a robi je z niezwykłą starannością i poczuciem piękna), dołączyła prezent dla mnie z możliwością ofiarowania go komuś. Więc wysłałam tę piękną kartkę mojej Drogiej Przyjaciółce Alusi, z którą kiedyś razem studiowałyśmy geodezję, a dziś wymieniamy " malarskie uwagi", bowiem Alicja przepięknie maluje...http://alicjasmoczynska.pl

I wszystkim innym, których tu nie wymieniam, a którzy dobrze mi życzą dziękuję...


wtorek, 3 grudnia 2013

Cudzoziemka od trudnych zawodów...

Moja Patronka, Św. Barbara w tradycji chrześcijańskiej opiekuje się trudnymi zawodami, tymi, które są niebezpieczne, a szczególnie znana jest jako opiekunka górników. Jest też patronką dobrej śmierci. Jej pomocy w litanii wzywali Powstańcy Warszawscy. W ikonografii przedstawiana jest z gałązką palmy i mieczem- atrybutami męczeństwa, ponieważ poniosła śmierć za wiarę z ręki ojca poganina, 4 grudnia 305 r, z Kielichem i Hostią w dłoni- symbolami eucharystycznymi, z wieżą w tle, w której była więziona z rozkazu ojca.

 Jej wizerunek malowało wielu artystów malarzy.

 Oto jeden z bardziej słynnych- rysunek Jana van Eycka.

Kiedy kończyłam geodezję na krakowskiej AGH nikt nie przewidywał, że figura Świętej, dłuta artysty rzeźbiarza Stefana Zbigniewicza  ( zamordowanego w Auschwitz), umieszczona na dachu uczelni na tydzień przed wybuchem II wojny światowej, a usunięta na długie lata przez hitlerowców i komunistów, powróci na swoje dawne miejsce.Po odzyskaniu wolności replika posągu, poświęcona w 1999 r. przez Jana Pawła II powróciła na dach budynku A-0, jako symbol nauki i opieki św. Barbary nad studiującymi kierunki techniczne.
Imię Barbara pochodzi z jęz.gr.( barbaros oznaczało kogoś, kto nie mówi po grecku), potem słowo to przejęli Rzymianie i stało się określeniem  cudzoziemca. W polskim kalendarzu imion pojawiło się w połowie XIV w, zaś od początku XVI w. zaczęto używać formy Basia.
Mój brat, który wybrał to imię dla mnie, ponad pól wieku temu, nie potrafi uzasadnić dlaczego!
A ja jestem niesamowicie dumna z tego imienia, bardzo mi się podoba i nie wyobrażam sobie, bym mogła nosić inne:-)
 W tradycji, w święto św. Barbary wkłada się ziarnka zboża i gałązki czereśni lub wiśni do wody, które mają zakwitnąć na Boże Narodzenie.  Są to gałązki św. Barbary.


Wczoraj otrzymałam piękny prezent, w sam raz na imieniny od naszej wspaniałej Bożenki z bloga" Tu mieszka miłość". Zupełnie bezinteresowny i dlatego tak bardzo mnie ucieszył. Bożenka wie, że podobają mi się jej podusie, wie, że lubię aniołki, więc przysłała mi te śliczności.
Bardzo Ci Bożenko dziękuję. Ozdobiły one już wczoraj mój pokój, jesteś wspaniałą koleżanką!

A wszystkim Barbarom i Basiom, Barbarelkom i Baśkom, Basiulkom i Barbarkom życzę wiecznej radości i szczęścia, bo Baśki mają pogodę ducha wpisaną w osobowość!

czwartek, 28 listopada 2013

Razem mamy 214 lat:-)

Razem 214 lat, czyli ja i moje ulubione baśnie.
Książki były od zawsze obecne w moim życiu...
Spędziłam z nimi swoje dzieciństwo, jako że najbliższe przedszkole było odległe o 3 km od miejsca mojego zamieszkania, a w owych czasach jedynym dostępnym środkiem lokomocji był rower, ( nie wspomnę o polnej, wyboistej drodze, srodze zawianej zimą śniegiem i tonącej w błocie przez znaczną część roku).
Najstarsza z prezentowanych książek wydana była w 1965r. Królewna Czarodziejka ukrywała się długo przed królewiczem, by sprawdzić stałość jego miłości. Ale zakochany młodzieniec potrafił wszędzie odszukać swoją wybrankę, bo jej oczy "zdradzały" miłość...
Tyle lat minęło od chwili kiedy rozczulałam się losem zakochanych książąt, a nadal dokładnie pamiętam tyle szczegółów...
A potem były inne książki, aż do Konika Garbuska zakupionego dla Konrada ( bo synom podsuwałam książki od najwcześniejszych lat- choć oni chętniej rysowali  w nich urządzenia techniczne i audiowizualne:-))))
Moja  miłość do książek jest niezmienna i nie wyobrażam sobie życia bez nich.

Mam nadzieję, że następne pokolenia zadbają o te bezcenne eksponaty!
A teraz czas na pochwałę kwiatów, które wytrwały do 27 listopada, przyciągając oczy swym nieustannym pięknem odpornym nawet na chłody.


Tak to bławatek ( chyba jest zmiennocieplny:-)

A w taki oto sposób róże pienne, którymi tak chętnie chwaliłam się w letnich postach, przygotowują się do zimy. Przygięte do poziomu kwitnących szalenie stokrotek czekają na ostateczną pierzynkę!

Oto nadszedł czas na radości:
Od mojej przemiłej, zaprzyjaźnionej Marii z bloga  otrzymałam wymarzone miętowe serducho, cudowne, własnoręcznie przez Marysię wykonane. A zaczęło się od szpili przyjaźni i wierzę, że przyjaźń blogowa przetrwa każdy wicher ( żartuję sobie, bo Marysia jest Wicher!).
Oprócz serducha i szpili, Marysia obdarowała mnie świąteczną bombką i piękną zakładką do książki oraz pojemnikiem na pędzle. Ta przesyłka sprawiła mi wiele radości. Wszystkie ofiarowane mi rzeczy znalazły u mnie eksponowane miejsca, bo są one dla mnie bardzo ważne.
Bardzo, bardzo Ci Marysiu dziękuję!!!!

Zobaczcie jaki piękny haft, różyczki są prześliczne...

I nareszcie pędzle w estetycznym pojemniku:-)

A szpila przyjaźni zawisła na firanie w moim pokoju, tak bym mogła patrzeć na nią bez końca...
Przyjaźń- ile w tym słowie codziennego piękna...Życzę Wam napotkania najprawdziwszej przyjaźni...

niedziela, 24 listopada 2013

Dla Katarzyn, uczonych, żeglarzy, nauczycieli, modystek... i nie tylko...

Jutro dzień św. Katarzyny Aleksandryjskiej, imieniny wielu dziewcząt i kobiet. Zatem wszystkim znanym i nieznanym Katarzynom       ( również Drogiej Kasi-  mojej wiernej Czytelniczce z Tajwanu, a że jest naukowcem- to z tej racji życzenia podwójne, a że moją byłą uczennicą- to potrójne!) składam najpiękniejsze życzenia szczęścia, które tak naprawdę nosimy w sobie...
Dlaczego ten post?
Bo już od dawna nosiłam się z zamiarem umieszczenia na swoim blogu zdjęć naszego przepięknego kościoła parafialnego, któremu patronuje św. Katarzyna. Zdjęcia zdobyłam od syna konradwojcik.pl, ale niebawem sama zmierzę się z tym tematem.
Kościół jest barokowy i neobarokowy z 1765 r. Przeorientowany i rozbudowany w 1909 r.trójnawowy, bazylikowy.

 Posiada 15- głosowe organy firmy " Rieger" z końca XIX w. rozbudowane w ostatnich latach.

 W głównym ołtarzu, rokokowym z drugiej połowy XVIII w. znajduje się XIX- wieczny obraz przedstawiający 18- letnią Katarzynę, która w uczonej dyspucie pokonała 50 mędrców pogańskich, broniąc wiary w jedynego Boga. Przedstawiana w ikonografii z kołem ( któremu miała być poddana w torturach, a które w cudowny sposób się rozpadło) i z mieczem ( którym została ścięta). Nie znamy autora tego obrazu, ale malowali ją : Correggio, Tintoretto, Rafael, Caravaggio i wielu innych znanych artystów.
Poniosła śmierć męczeńską 25 listopada 311 r. i jest patronką dziewcząt, żon, modystek,krawcowych, nauczycieli, literatów, bibliotekarzy, naukowców, fryzjerów, adwokatów, notariuszy, żeglarzy, filozofów, studentów, przewoźników....
Do XIX w. obchodzono w Polsce "katarzynki", w tym dniu młodzieńcy wróżyli sobie w sprawach ożenku i przyszłych żon...( andrzejki przetrwały, katarzynki nie- dziewczęta okazały się wytrwalsze).

 Cudowna gra światła...

 A na tęczy święci adorują krzyż...

 Świątynia tonie w pastelowych barwach stwarzając modlitewną atmosferę.

Polichromia ornamentalna i figuralna została wykonana przez znanych artystów Stanisława Westwalewicza i Jakuba Beresia w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia ( kilka lat temu odnowiona).

 W kopule XVII- wiecznej kaplicy p.w. Trójcy św. namalowano osiem tarcz herbowych z XVIII w.

I to wszystko znajduje się w wiejskim kościele, pięknym, zadbanym, odwiedzanym przez wiernych i turystów. Zainteresowanych odsyłam do http://www.olesno.diecezja.tarnow.pl/

A jeśli Was jeszcze nie zanudziłam to garść poezji o kościele, z którym jestem od dzieciństwa związana.

W wiejskim kościele

Głos dzwonów zawołał z oddali
już czas na poranne pacierze
i nutą godzinek Maryję lud chwali
co wytrwał przez wieki w praojców wierze.

A wiejska świątynia drzwi swoje otwiera,
twarz w rosie obmywa Katarzyna święta
i promień od Boga przed ołtarz dociera,
by cicho przed Panem w modlitwie klękać.

Świątynia w Oleśnie wita wchodzącego
historią i złota barwą pociemniałą,
tam Trójca Święta przygarnia każdego, 
kto serca odrobinę chce zostawić małą

w tym wiejskim kościele najpiękniejszym w świecie,
gdzie święci z witraży ludziom pomagają
i gdzie anioła uśmiech widzieć chcecie
tam wszyscy wierni z pokorą klękają.

Tam nigdy nie będziesz smutny, opuszczony
bo Chrystus w blasku lampki świętej czeka
by cię przygarnąć gdyś słaby, wzgardzony
żeby ratować każdego człowieka.

Kocham ten kościół miłością z dzieciństwa,
której mnie matka nauczyła szczerze,
by pośród wichrów dorosłego życia,
móc jasno mówić, że kocham bo wierzę.