sobota, 25 lipca 2020

Wybrałam kolor małych dziewczynek:-)

Niedawno, dziesiąte urodziny bloga oraz osobiste urodziny, świętowała Osoba, którą podziwiam od dawna. Nie znam drugiej takiej Osoby, która miałaby w swoim dorobku tak ogromną liczbę przepięknych prac, a jedna piękniejsza od drugiej. Jestem wielbicielką Jej talentu, a dodatkowo, podziwiam Jej niezwykłą pracowitość i różnorodność artystyczną. Kulinaria i kwiaty również nie mają przed Nią tajemnic. Domyślacie się zapewne o kim mówię- to Janeczka, właścicielka bloga  https://janeczkowo.blogspot.com/
Dzięki Jej hojności otrzymałam już wiele prezentów, każdy sobie cenię i każdy raduje moje serce.
W komentarzu pod postem ogłaszającym zabawę u Janeczki, napisałam:
"Gdyby się los do mnie uśmiechnął, to wielką radość sprawiłaby mi chusta ( bo sama nic nie wydziergam)w kolorach radosnych: fuksja, ładny, mocny róż, może być z dodatkiem bladego różu, coś w różanych klimatach:-)"
I los się uśmiechnął, a Janeczka wydziergała tę prześliczną chustę.
Zapytacie: dlaczego róż? Pewnie sama Mistrzyni dawno nie dziergała nic różowego dla niemłodej już dziewczyny:-)
Więc wyjaśniam:
-w różowym kolorze jest mi twarzowo ( pewne typy urody stawiają pewne wyzwania właścicielce tejże:-)
-za różowym kolorem przepadają małe dziewczynki, a ja nie zostałam obdarowana przez los ani siostrą, ani córką, dopiero cztery lata temu w moim życiu pojawiła się jedyna wnuczka- Natalia, która jest odpowiedzią na moje tęsknoty,
- lato też okrywa się we wszelkiego rodzaju odcienie różu, a natura wie, co dobre i piękne,
-różowy- różany kolor jest dla mnie uosobieniem dobra, ciepła, radości, a przecież lubimy się otaczać tymi wartościami,
- do dziś pamiętam moją różową sukienkę z tak modnej wówczas krempliny, za którą Mama wydała sporo pieniędzy by zrealizować moje marzenia (kremplina zakupiona w peweksie miała delikatny kolor i subtelnie wytłaczane wzory kwiatowe,
- złoty pierścionek, który dostałam w prezencie od moich Rodziców ma różowe oczko ( moja Mama też bardzo lubiła ten kolor).

Tak więc Janeczko, Twoja chusta ma dla mnie wiele wymiarów, również emocjonalnych.
Stokrotnie Ci za nią dziękuję i za słodki upominek w pięknym opakowaniu oraz za wszystkie prezenty, którymi mnie wielokrotnie obdarowałaś.
Żeby pokazać piękno pracy Janeczki, zdecydowałam się na małą sesję, a dopełnieniem mojej radości i wdzięczności wobec Janeczki niech będą kwiaty- a jakże- różowe.
Chusta jest śliczna, przechodzi z jasnych tonacji w ciemniejsze i jest ozdobiona małymi perełkami, mięciuteńka, miła w dotyku- marzenie lata.
Na koniec posta, zamieszczam najserdeczniejsze pozdrowienia dla Gości tego bloga i mój obraz sprzed lat, inspirowany starymi różami w owalu, widzianymi w jednym z krakowskich sklepów z antykami.
Do następnego napisania...


niedziela, 19 lipca 2020

Kolorowy zawrót głowy.

Lato zawsze kusi kolorami, nie martwi się tym, co martwi nas, ze stoickim spokojem " robi swoje".
Od kilu tygodni urządza sobie w moim przydomowym ogródku malarską pracownię i eksperymentuje. A ja pozwalam, bo mój ogródek od lat nasadzam w stylu tzw. żywiołowym. Głównym programem tego stylu jest nieustanne kwitnienie.
Wiadomo, że każda roślinka " ma swój czas", potem się wycofuje i rzecz w tym by inne natychmiast ją zastąpiły.
Dziś zaprezentuję tzw. kolorowy zawrót głowy czyli lato w barwnej odsłonie.
Ale to za chwilę, bo ogród musi ustąpić Aniołom.
Kolejne dwa, malowane akrylami, zasiliły licytacje na rzecz Szymona oraz Grzegorza.
Nabyła je p. Ania, wspierając potrzebujących, którzy walczą z chorobą.
Oto Anioł Życzliwości.
A to Anioł Rozpraszający Mroki.
Teraz czas na letnie kadry...będą hortensje, słoneczniczki, firletki, pysznogłówki, dzwoneczki, ostróżki, rudbekie, floksy i inne...
Zapach floksów jest niepowtarzalny. W mojej miejscowości zwane są one " chmurkami", mam do nich szczególny sentyment.
A poletko " giergonowe" od dwóch lat, od czasu zalania powodziowego, które zatopiło ok 60 dalii, zajmuje przymiotno, fascynujące w swej urodzie i zapachu.
Wśród licznych obowiązków, znajduję też czas na zachwyt urokami lata.
Serdecznie pozdrawiam Czytelników.

środa, 15 lipca 2020

Irysy dawno przekwitły, ale trwają nadal.

O moich przygodach z irysami pisałam kiedyś na swoim blogu.
Dziś wspomnę, że zamówiłam nowe kolory i odmiany, ale one chyba w tym roku nie zakwitną, cieszę się, że rosną.
Obraz malowany moją irysową fascynacją, przeznaczyłam na licytację na rzecz mojego byłego ucznia, ojca trójki dzieci, którego podstępny krwiak kręgosłupa, w jednej chwili pozbawił władzy w rękach i nogach. Wytrwała rehabilitacja przynosi efekty ( Grzegorz porusza już rękoma) ale jest kosztowna. Niestety, chorych i potrzebujących przybywa, a zbiórki bywają tylko kroplą w morzu potrzeb. W tym przypadku znalazła się szlachetna osoba, nasza dawna koleżanka, Henia, która zaoferowała kwotę czterokrotnie wyższą niż cena wywoławcza.
Jesteśmy wdzięczni naszej Koleżance, że zechciała wspomóc Grzegorza, każdy taki gest podnosi na duchu walczącego z chorobą.
Skoro irysy przeszły w stan spoczynku, poszukajmy innych piękności. Latem jest ich tyle, że nie nadążam z prezentacją.
Zakwitła część lilii, inne czekają na czas kwitnienia, a ja dziś zaprezentuję liliowce.
Wcale nie mają łatwo na moim piasku, ale wspólnie walczymy z przeciwnościami losu i efekty już są.
Liliowce zaskakują kształtem i barwą, szkoda tylko, że żywotność kwiatów jest bardzo krótka.
Napatrzywszy się irysowej urodzie można zasiąść do letniej lektury, a taką upatruję w powieściach D. Gąsiorowskiej, o których już kilka razy pisałam. Dziś proponuję trzy kolejne opowieści o miłości, przyjaźni, życzliwości, o zwyczajnym życiu, które pełne jest zarówno smutków, jak i radości.
Ciekawa fabuła, świetne portrety psychologiczne, piękny język literacki, sprawiają, że tak chętnie poszukuję kolejnych tytułów tej Autorki.
Przy tej lekturze wybornie smakuje sernik cappuccino, szybki i prosty w przygotowaniu, bez pieczenia, w sam raz na lipcowe popołudnia z kawą http://www.kulinarnefantazjemarioli.pl/2019/09/sernik-cappuccin-w-15-minut-filmik.html.
Tym słodkim akcentem żegnam się z Wami do następnego napisania.