Przed laty, w mojej wiosce i okolicznych miejscowościach, nikt nawet sobie nie potrafił wyobrazić, by na Zielone Świątki nie powędrować do Odporyszowa.
Każdy z pielgrzymów chciał powierzyć Matce o łagodnym Obliczu swoje troski i sprawy.
Cześć oddawana Matce Bożej Zwycięskiej była wyjątkowa i przekazywana z pokolenia na pokolenie ( i tak jest do dziś).
Ciągnęły zatem rzesze pielgrzymów na furmankach lub pieszo, z rzadka ktoś pomykał rowerem.
Zaopatrzeni w prowiant bo droga była daleka, a czas odpustowych uroczystości długi, szli pokłonić się Zwycięskiej Matce, która niegdyś uratowała okolicę przed szwedzkim najeźdźcą.
W pobliskiej Morzychnie podczas oblężenia, Szwedzi, wg przekazu, pomarli z pragnienia, a miejscowa ludność ocalała, gdyż korzystała z wody wypływającej z cudownego źródełka, gdzie dziś można również zaczerpnąć wodę z tzw. Studzienki.
Poza pięknym, zabytkowym kościołem, gdzie znajduje się łaskami słynący obraz Matki Odporyszowskiej, a za nim resztki dębu, na którym objawił się Matka Boża, poza Studzienką, poza muzeum rzeźb genialnego rzeźbiarza- samouka, pioniera szybownictwa- Jana Wnęka, można udać się do Lasku Siedmiu Boleści.
Wykonanie krzyża przypisuje się również Wnękowi.
Tam w miejscu dawnego cmentarza cholerycznego stanął krzyż i siedem kaplic, w których umieszczono płaskorzeźby wspomnianego Jana Wnęka- Ikara znad Dunajca, który dokonywał swoich lotów z wieży kościoła w Odporyszowie. Pierwszego lotu dokonał w 1866 roku, właśnie w święto Zesłania Ducha Świętego. Trzy lata później, zginął podczas nieudanego lotu.
Wieść gminna niosła, że jego " przyjaciel" z zazdrości ponacinał rzemyki mocujące konstrukcję, co sprawiło, że Jan runął z wysoka.
Dlatego też nazwany jest Ikarem znad Dunajca, który swoje loty wykonywał jeszcze przed Lilienthalem.
Dziś zaprezentuję Wam dwa wiersze promujące to miejsce i postać Wnęka.
Z Odporyszowa-
ku niebu
Podobny ptakom
szybującym wysoko w podniebne loty
sięgający myślą
serc napełnionych marzeniami
goniący wzrokiem
dmuchawce unoszone wiatrem
śmiałek szalony
co aniołom ptasie skrzydła dodawał
z duszą artysty na różańcowych dróżkach
z lipowym drzewem w ręku
jak Wit Stwosz
przed Maryją na kolanach
zaklęty w świętych rzeźbach
więc Odporyszowska Zwycięska
zaniosła jego duszę do raju
zanim powiew wiatru zmieszanego z zawiścią
strącił Ikara w cierniste głogi.
Scena odnalezienia nauczającego Jezusa w świątyni przez zatroskanych Rodziców.
Ucieczka przed Herodem do Egiptu.
Ofiarowanie P. Jezusa, przepowiednia Symeona " a Twoją duszę miecz przeniknie"
Matka Boża opłakująca Syna po zdjęciu z Krzyża.
Rzeźby umieszczone w leśnych kaplicach przedstawiają Boleści Matki Boskiej, są wykonane w drewnie lipowym i świadczą o ogromnym talencie wiejskiego chłopa, który dokonywał lotów na ok. 3000 metrów dzięki skrzydłom samodzielnie przez niego wykonanym.
W kaplicy wspominającej Boleść Maryi przy zdjęciu Jezusa z krzyża umieszczona jest przepiękna Pieta.

Rzeźby przetrwały półtora wieku, a umieszczone w kapliczkach stały się obiektem lokalnego kultu i licznych pielgrzymek.
Kapliczki
różańcowe
Jak drzewo wyrosłe
z tej ziemi
rodzącej akacje i nieśmiertelnych ludzi
nad głową
W szumie skrzydeł
zimowego ptactwa
duch Wnęka
szybującego wciąż w przestworzach
a w śniegu zatopione kapliczki
odmawiają różaniec
razem z gałęziami rosochatych wierzb
kojących smutek Bolesnej Matki
której łzę w
lipowym drewnie
mistrz utrwalił na wieki
jak dobrze patrzyć
w słońce i wierzyć ludziom
gdy wokół niezmącona cisza
i biel jaśniejsza od spojrzenia dziecka.
O lasku nie wszyscy wiedzą, bowiem jest on na uboczu, ale blisko Sanktuarium.
Śpiew ptaków, naturalna roślinność i brak wyraźnej ingerencji człowieka sprawiają, że miejsce to ma wyjątkowy klimat, choć żal, że czas wyciska na nim niekorzystne zmiany.
Po tej prezentacji czas na podziękowania Drogiej Kasi z bloga
https://melia1821.blogspot.com/
Kto tam jeszcze nie zaglądał, tego zachęcam. Ten blog kwitnie, owocuje, uczy, zachwyca...
Kasia obdarowała mnie najprawdziwszymi herbatami z Tajwanu. Mam tez od niej naczyńka do parzenia i picia tego boskiego napoju. Coś wspaniałego, dziś częstuję moje koleżanki herbatą zieloną, po zaparzeniu, nawet kilkakrotnym, duże, rozwinięte liście, nadal wydają niepowtarzalny aromat.

Dziękuję Ci Kasiu za ten prezent, który sobie cenię, ponieważ uwielbiam dobrą herbatę, a taką niełatwo kupić w małych miejscowościach.
Poniżej pocztówka z niezwykłą roślinnością Tajwanu.
Na koniec niespodzianka.
Kiedy liczba odwiedzin na moim blogu przekroczy 35000, a będzie to niebawem, dokonam losowania niespodzianki, wszak bez Was blog byłby mało pożyteczny.
Chętni do zdobycia nagrody niech piszą w komentarzu, że chcą przyjąć na tę okoliczność coś...ode mnie. Miłego odpoczynku życzę.