Urokliwe chatki zamykają w sobie całe tomy opowieści, szereg wydarzeń, ludzkie radości i dramaty, a więc każda taka chatka ma "duszę". O każdej porze roku przemawia innym językiem...
W takiej chatce zazwyczaj od wschodu była kuchnia, małe pomieszczenie z piecem chlebowym, w którym paliło się gałązkami, potem wymiatało popiół i do nagrzanego pieca " na łopacie" wkładało się duże bochny wiejskiego chleba zarobionego na kwaśnym drożdżowym " zaczynie". Chleb był potężny, długo zachowywał świeżość, a gorącego smarowało się wodą w celu uzyskania pięknej skórki, do której bardzo przydawały się zdrowe zęby! Niestety, rzadko kto ma już taki piec i wszelkie kombinacje wypieku chleba nie sięgną tego ideału! Kuchnia była wyposażona w piec, który posiadał blachę i na tej nagrzanej blasze gotowano potrawy.
Babcia piekła na niej " blaszoki" zwane w innych rejonach" sodziokami". Pyszne placki zarobione z ...
i tu przepis: pół kilograma mąki, 2 pełnych łyżeczek sody oczyszczonej, dużej szczypty soli i maślanki ( ile przyjmie) lub kwaśnego mleka. Rozwałkowane, owalne lub okrągłe placki, na grubość 1,5 cm pieczone były wprost na blasze, pod którą buzował ogień- oczywiście na bazie drewna zebranego w "obejściu", bo żadna gałązeczka się nie marnowała.Wierna tradycji, piekę owe placki na blachach żeliwnych kładzionych na palnikach gazowych ( i tu już niestety- krok od tradycji), ale radzę sobie w ten sposób, by choć w części zachować smak dzieciństwa. Placek często przewracam, aby się ładnie upiekł i nie przypalił. Mam 4 blachy, więc działam na 4 palnikach. Blachy są okrągłe, ciężkie, dostępne w sklepach.
Taki placek smaruje się masłem i do tego pije zwykłą zbożową kawę zabielaną mlekiem. Wspaniałe śniadanie.
Uczta dla podniebień karmionych nowoczesnością i pośpiechem. Moja babcia wykorzystywała część takich placków, przelewając je na durszlaku, pokrojone uprzednio w grube paski, gorącą wodą. Potem posypywała cukrem i częstowała wnuki takimi " słodyczami".
Ja proponuję wersję tradycyjną z masełkiem, jeszcze ciepłe- najlepsze!
A teraz jeszcze dwa z sentymentalnych zdjęć...chatek zakorzenionych w sercu...
Pozdrawiam:-)









