niedziela, 22 sierpnia 2021

Jaka może być miara miłości?

 Stefania Łącka mawiała, że" miarą miłości jest dawanie swojego czasu drugiemu człowiekowi".

 

 

Kim była ta Dziewczyna, że poświęciłam Jej wiele swojego czasu, by ocalić od zapomnienia pamiątki, pamięć, kult?
" Starzy" bywalcy mojego bloga pamiętają, że pisałam o Niej kilkakrotnie.
Po 28 latach mojego i wielu innych osób, oczekiwania na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, spełniły się nasze marzenia.
Stefania nosi tytuł Służebnicy Bożej i oficjalnie można się modlić za Jej wstawiennictwem o potrzebne łaski. Choć ja to już dawno czyniłam i mam osobiste przekonanie, że takiej pomocy doznałam, dziś mogę o tym pisać publicznie.





Moja fascynacja postacią Stefanii Łąckiej zaczęła się 30 lat temu, kiedy podczas jednego z kazań wygłoszonych przez ówczesnego proboszcza parafii Gręboszów, śp. ks. W. Golca, usłyszałam kilka zdań o bohaterskiej Dziewczynie pochodzącej z pobliskiej Woli Żelichowskiej. Te kilka zdań wystarczyło by rozpocząć  długi i dokładny proces poszukiwania osób, które znały Stefanię. Bowiem wówczas, powzięłam myśl, że właśnie Ona, nauczycielka z wykształcenia, redaktorka dodatku dla dzieci w diecezjalnym  czasopiśmie „ Nasza Sprawa”, wierna córka polskiego ludu, więźniarka obozu w Oświęcimiu- Brzezince, nazywana przez jej współczesnych,  Ziemskim Aniołem Dobroci, będzie najwłaściwszą Patronką dla dzieci ze Szkoły Podstawowej w Gorzycach. Dzięki wspaniałej książce ks. Jana Marszałka, więźnia obozu w Dachau,  pt. „ Bogu, Ojczyźnie, Człowiekowi”, docierałam powoli do żyjących wówczas jeszcze koleżanek z Seminarium Nauczycielskiego Bł. Kingi w Tarnowie, do współwięźniarek obozu w Oświęcimiu, do krewnych Stefanii. Zebrałam ogromną ilość pamiątek, zdjęć, listów pisanych przez Stefanię po wojnie do koleżanek, do rodzin więźniarek ( Stefania znała doskonale j. niemiecki, więc pełniła funkcję tzw. szrajberki, co pozwoliło jej czasami skreślić parę słów do rodzin koleżanek ( oczywiście w j. niemieckim, bo takie karty podlegały cenzurze ), oryginalnych zdjęć, a przede wszystkim własnoręcznie przez współwięźniarki spisanych wspomnień i zeznań świadczących o heroizmie Łąckiej. Nawiązałam osobisty kontakt i odwiedziłam więźniarki: Zofię Okońską z Zakopanego, Eleonorę Wójtowicz z Dąbrowy Tarnowskiej i Helenę Panek Z Warszawy, za którą stojąc przed groźbą dziesiątkowania, Stefcia ofiarowała się oddać życie. Na szczęście po dwóch dobach karnego apelu, nie doszło do egzekucji i zarówno Stefanii jak i Helenie dane było przeżyć obozowe piekło. Te Kobiety spisały w swych listach i zeznaniach fakty, które świadczą, że wiara, poświęcenie, umiłowanie polskości nie utraciły nic ze swego blasku nawet w czasach największego upodlenia człowieka w nieludzkich warunkach obozowych. Życie Stefanii w obozie to ciągłe ratowanie drugiego człowieka, jego godności, nawet po śmierci, ciągłe podtrzymywanie na duchu, czuwanie przy umierających, organizowanie uroczystości religijnych i państwowych w całkowitej konspiracji. To nieustanne narażanie swojego życia, gdy będąc blokową pisarką, w nocy, podmieniała kartoteki chorych na tyfus przeznaczonych do zagazowania na kartoteki już zmarłych wcześniej kobiet. W ten sposób ocaliła mnóstwo ludzkich istnień. Chrzciła noworodki nim zbrodnicza ręka obozowej kapo w bestialski sposób zabijała niemowlęta. O jej dobrych uczynkach, żarliwej modlitwie, o jej skromności i odwadze, można pisać całe tomy. Nic dziwnego, że przedstawiając postać Stefanii mieszkańcom Gorzyc, zachwyciłam ich tą wielką Polką, która swoje ziemskie życie zakończyła w rok po wojnie, będąc studentką wymarzonej polonistyki na UJ w Krakowie. Efekty rocznego torturowania w tarnowskim więzieniu po aresztowaniu redakcji „ Naszej Sprawy”, trzyletnie przeżycia strasznej obozowej codzienności, odbiły się tragicznie na zdrowiu Stefanii. Ciężko chorej, leżącej w krakowskim szpitalu, znajomi  wystarali się o zastrzyki dające nadzieję na wyzdrowienie. Kiedy dowiedziała się, że to jedyne lekarstwo ktoś ukradł, odpowiedziała z uśmiechem, że widocznie temu komuś były bardziej potrzebne niż jej. Taka była Stefania i od dnia nadania Szkole w Gorzycach Jej imienia, modliłam się o Jej beatyfikację, modliłam się przez Jej wstawiennictwo o wiele spraw i wierzę, że mi pomagała.
28 lat temu, miałam tyle lat, co Stefcia w dniu odejścia do domu Ojca. Ks. Jan Marszałek przed śmiercią napisał do mnie list bym kontynuowała Jego starania o wyniesienie Stefci na ołtarze. Skrzętnie przechowywałam wszystkie dokumenty by we właściwym czasie przekazać je władzom kościelnym. Jestem szczęśliwa, że proces beatyfikacyjny ruszył, chciałabym dożyć tej chwili, gdy Stefcia zostanie oficjalnie ogłoszona Błogosławioną, a ja od 30 lat wierzę, że oręduje za nami w Niebie. Do posta dołączam zdjęcia z tej pięknej uroczystości, która odbyła się 16 maja 1993 roku, a w organizację której włączyła się cała wspaniała społeczność Gorzyc, za co jestem Im bardzo wdzięczna.

Uroczystość na placu przed szkołą zgromadziła mnóstwo Gości, Absolwentów, byłych Nauczycieli, Rodzinę Stefanii, władze oświatowe i samorządowe oraz Mieszkańców okolicznych wiosek.
Ogromnie ucieszyła nas obecność współwięźniarki, p. Heleny Panek, za którą chciała oddać życie Stefania. Cudem, obie ocalały z Auschwitz. P. Helena podczas uroczystości złożyła świadectwo tej dobrowolnej ofiary.
A potem Stefania żyła wśród nas i taką książkę "Żyje wśród nas", będącą zbiorem wierszy i artykułów społeczności szkolnej w Gorzycach, wydaliśmy.
A to jeden z moich wierszy na tamten czas...
Kształt serca
Był ktoś
kto zamienił drżenie rąk
na gesty wdzięczności,
ktoś, kto
kochał prawdziwie i za nic.
Był ktoś, kto
wyszeptał cichą modlitwę życia
gdy mrok zasłonił słońce,
gdy obozowe druty kaleczyły duszę,
a człowiek zapomniał o miłości.
Był ktoś
kto w ciemnościach odnalazł drogę
by obozowy numer 6886
ułożyć na kształt serca.
Będąc w Gręboszowie, woj. małopolskie, warto zobaczyć tablicę pamiątkową w miejscowym kościele i odwiedzić grób Stefanii na miejscowym cmentarzu.
Grób Tej, która czasu, ofiary i miłości nie szczędziła drugiemu człowiekowi...
I warto się czasami zapatrzeć w niebo...
I pomyśleć, czy nie skąpimy swojego czasu drugiemu człowiekowi?

Kończąc wspomnienie o bohaterskiej Polce, nazywanej Ziemskim Aniołem Dobroci, prezentuję Anioła Lata, który znalazł się u Ismeny jako nagroda za prawidłową lokalizację obrazu Jana Styki z poprzedniego posta.
Serdecznie pozdrawiam i niezmiennie zapraszam.

45 komentarzy:

  1. Piękna historia. Godna jest Twoja postawa, masz w sobie wiele dobrej energii. Myślę, że doczekasz się tego wielkiego dnia gdy nastąpi beatyfikacja tej dzielnej kobiety Stefani Łąckiej. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z całego serca życzę Ci spełnienia Twoich marzeń o beatyfikacji tej pięknej postaci. Całym swoim życiem dała świadectwo niezwykłego umiłowania ludzkiego zycia. Zasługujesz na wiele słów uznania za swoją postawę dokumentalistki, kolejny raz bardzo mi zaimponowałaś.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieknie napisalas o postaci Stafanii Lackiej, nie slyszlam o niej wczesniej i dziekuje za napisanie o niej i jej postepowaniu, o jej wielkim sercu.Dziekuje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi na tym zależy, by Stefcia była znana również e innych zakątkach naszego kraju.

      Usuń
  4. Mocno zaangażowałaś się w sprawę udokumentowania życia i świętości Stefanii Łąckiej. Poświeciłaś jej dużo uczuć, czasu i starania. To niezwykłe i piękne postępowanie, Basiu! Zawsze mocno przejmują mnie losy kobiet, które przeżyły Oświęcim, które nawet tam potrafiły okazać hart ducha i serce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka postawa dowodzi, że są na świecie ludzie, których nic nie złamie.

      Usuń
  5. Takie osoby są jak kwiaty na pustyni - pozwalają niezmiennie wierzyć w silę człowieczeństwa niezależnie od całego zła na świecie.
    Uściski, Basieńko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefania utwierdza nas, że warto żyć dla innych.

      Usuń
  6. Piękna historia o pięknej kobiecie, wzruszyłam się czytając - dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz Basiu podziwiam że potrafisz tak pięknie pisać i że tak pięknie zgłębiłaś historię Stefanii. Fajnie też ogląda się Takie stare zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare zdjęcia przenoszą nas w tamte ważne chwile.

      Usuń
  8. Pamiętam ostatni post poświęcony Stefanii Łąckiej, już wtedy jej historia zrobiła na mnie wrażenie. Piękna postać w szalenie trudnych czasach. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko skrótowy rys, o Stefanii można pisać dużo więcej.

      Usuń
  9. Czytałam o niej książkę "Położna z Auschwitz". Bardzo ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka traktuje o S. Leszczyńskiej, kolejnej bohaterskiej Polce.

      Usuń
  10. Warto ocalać od zapomnienia takie osoby jak Stefania Łącka. Wzór, którego tak w dzisiejszych czasach nam brakuje, razem z Tobą będę oczekiwać dnia jej beatyfikacji.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 8 września wezmę udział w pierwszej sesji poświęconej procesowi.

      Usuń
  11. Zastanawiam się czy w obecnych czasach jesteśmy w stanie oddać życie za drugiego człowieka. Stefania Łącka to niezwykła, bohaterska postać w tamtych strasznych nazistowskich czasach.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takie pełne heroizmu Osoby, znajdą się w każdych czasach, ale tylko nieliczni posiadają te cechy.

      Usuń
  12. Dzięki Tobie Basiu i ja poznałam tę wspaniała osobę. Stefania Łącka - człowiek i świadectwo człowieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Postać piękna i wciąż za mało znana. Wykonałaś Basiu ogrom pracy, wielki szacunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej można się dowiedzieć z książki ks. Jana Marszałka" Bogu, Ojczyźnie, Człowiekowi".

      Usuń
  14. Bardzo piękny Anioł Lata. <3 Jestem też zachwycona wierszem i samą kobietą, przepraszam...KOBIETĄ. Piękny człowiek, cudowna dusza, rzeczywiście, choćby Anioł na ziemi. Pomodliłam się do Niej i mam nadzieję już o tym nie zapominać. Nie chcę skąpić czasu drugiemu człowiekowi, postaram się z całego serca! Wspaniały post droga Basiu. Ileż Ty dobra uczyniłaś, dzięki Tobie dużo więcej osób może poznać tę cudowną kobietę, ale chcę zaznaczyć Basiu, że  i Ty jesteś cudowna. Moim zdaniem tez jesteś Aniołem tu na ziemi, choćbyś chciała mi zaprzeczyć, to i tak nie zmienię swojego zdania!!! hehe Oj Basiu, ależ Ty mnie sobą cieszysz, dziękuję, że mogłam się pomodlić do Stefanii, że mogłam popatrzeć w jej oczy i znów się czegoś ważnego o życiu nauczyć. Kiedyś Ci pisałam, że bardzo dużo mnie nauczyłaś i nadal uczysz. Dzięki Tobie jestem lepszym człowiekiem!!!!! Przytulam najmocniej i nic, co tu napisałam, nie jest przesadą, to same szczere emocje. <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agusiu, mam świadomość własnych braków i wad, choć bardzo bym chciała być taką, jak piszesz. Ale to mnie cieszy, że korzystasz z mojego bloga, z mojej pracy, że stąd czerpiesz dla siebie, bo wówczas moje pisanie ma sens. A Stefcia wiele może. Skoro na ziemi tak pomagała innym, to teraz czyni to jeszcze w większym wymiarze- szczerze w to wierzę.

      Usuń
  15. Basiu, to, co czynisz dla tej świętej osoby , to nie powinność z Twojej strony, ale miłość do człowieka godnego, aby jego zasługi były upowszechnione i brane za wzór. Tak bardzo teraz wypieramy ze swojej świadomości wszelkie autorytety, aby zagłuszyć własne sumienie.
    Jesteś tak prawdziwa w tym co mówisz, piszesz, bo za tym idzie czyn.
    Życzę Ci, Basiu wytrwałości na Twojej drodze, którą sobie obrałaś. Wiedz, że jesteś pięknym przykładem dla wielu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej przykład wspaniałego ofiarowania siebie każdego dnia, porywa nas, zwyczajnych, prostych ludzi. Rzeczywiście, wierzę w to, co piszę, to kawał mojego życia.

      Usuń
  16. Piękna postać, słyszałam o niej w tym roku podczas homilii na wyjeździe i jakoś tak stała mi się bliższa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że w innych regionach zaczyna się o Niej mówić.

      Usuń
  17. Bardzo dziękuję za wspaniały upominek - ten tomik poezji będzie umilał mi jesienne i zimowe wieczory:)
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
  18. Święci sa wśród nas :) a niebo jest blisko ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj jeszcze przedurlopowo Basiu
    Jeszcze raz dziękuję za Anioła Lata. Moje domowe aniołki ucieszyły się z nowego towarzysza, który teraz pilnuje drzwi wejściowych do mieszkania.
    A o Stefanii Łąckiej już u Ciebie czytałam. Jestem zatem już "starą" bywalczynią
    Pozdrawiam powoli kończącym się dniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, gdy ktoś pamięta moje dawne wpisy.

      Usuń
  20. Basiu, dziękuję za mnóstwo ciekawej wiedzy.
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziekuje Kochana za odwiedziny mego bloga, pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
  22. Niesamowicie poruszający post Basiu, aż trudno komentować, bo żadne słowa nie oddadzą hołdu tej wspaniałej kobiecie. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń