niedziela, 17 kwietnia 2016

A po burzy zawsze świeci słońce...

Przychodzą zazwyczaj nagle, niespodziewanie. Swoją siłą i niszczycielską mocą budzą przerażenie.
Rzucają w twarz bezbronnym ściany deszczu, szarpią bez litości i nawet dla najpiękniejszych kwiatów nie mają względów.
Żywioły natury...Sobotnia burza- kwietniowa zaskoczyła mnie tak samo bardzo jak ludzie, którym ufałam przez kilkanaście lat.
A tymczasem okazali się jak ta burza- okrutni, bezwzględni, gotowi niszczyć to, co dobre. Cóż, życie... i choć znamy te mądrości, każde podłe zachowanie rani nas tak samo bardzo.
 Płacze moje serce
po trzykroć zranione
szlochem bezszelestnym przeszywa powietrze
oddech coraz płytszy przygniata ciało
pewnie mrok zapada
czarny ptak znów usiadł na moim ramieniu.
Kwietniowa burza rozpętała na koniec spektakl barw na niebie- jakby chciała rzucić coś na pocieszenie. Zielone trawy zdawały się płonąć czerwienią. Niebo świeciło ostrym pomarańczem na zachodzie i fioletami na wschodzie. Tęcza ogromna zawładnęła nieboskłonem.
Zmokłam, przemoczyłam nogi, ale ten spektakl natury wart był poświęceń.
 Czy ludzie zawładnięci zazdrością i zawiścią będą umieć znów rozbłysnąć dobrem?
 Nie można nikogo przekreślać...
 Niech więc kwiaty i trawy, i drzewa przesłonią smutki i rozczarowania.
 A skoro krople deszczu mogą wyschnąć to łzy pewnie też...
Dobrego tygodnia Wam życzę- bez rozczarowań.

niedziela, 10 kwietnia 2016

A Pan Kos jest zawsze elegancko ubrany:-)

Przychodzi do mojego ogródka gdy walczę z chwastami, on wydziobuje smakołyki.
Podejrzewam, że zanosi je swojej żonie. Jest zawsze elegancki, cały w czerni, jedynie żółty dziobek współgra z wiosną.
Gdy przychodzi do mojej stołówki, staję w bezruchu, czekam, aż sobie podje i obserwuję jego zwyczaje. Z pełnym żołądkiem wyskakuje na kolejne korony sędziwego świerka( sadziliśmy go, gdy nasz starszy syn zaczynał chodzić:-) by w końcu dotrzeć na szczyt i rozpocząć najcudowniejszy koncert. Czy znacie melodię kosów. Wokalnie te ptaki  są genialne! Śpiewają wczesnym rankiem i wieczorem z najwyższych punktów- zazwyczaj są nimi wierzchołki wysokich drzew. Gdybym mogła, ufundowałabym im stypendium. Nie zrobiłam zdjęć eleganckiemu Panu Kosowi, bo nie miałam pod ręką aparatu, ale w całym tym zamieszaniu, to nie on, ale jego śpiew jest godzien podziwu. Pan Kos często podziwia naszą magnolię.
Ileż to razy wydałam na nią wyrok!
Ale miała zawsze obrońcę w osobie mojego Męża i w tym roku odwdzięczyła mu się za obronę.
Urzeka delikatnością kwiatów, ich wielkością, mnogością i pastelową barwą.
Taka wiosenna królewna zapatrzona w błękit nieba. Króluje zazwyczaj kilkanaście dni, a potem odchodzi jak niedościgłe marzenia, pozostając do jesieni w szacie twardych, zielonych liści, podobna realnej, przyziemnej codzienności.
 Ale teraz ma swoje " pięć minut", które przypominają, że istnieje świat marzeń i zaczarowany ogród.
Patrzę na nią z podziwem każdego dnia, za kilka dni pokaże się w pełni, a potem zacznie ścielić magnoliowy dywan.
Wiosna przybiera przeróżne oblicza, zaskakuje każdego dnia i budzi radość nawet w najsmutniejszych sercach.
 Nawet ubiegłorocznym pamiątkom pozwala na trwanie w tej przedziwnej, naturalnej symbiozie...
 Z największą radością przyglądam się kolejnym jej odsłonom.
 I wciąż zachwycam się bratkami, które od lat otaczają moje zwyczajne życie.
 Niby niepozorne, a ileż w nich radości.
 I stary już migdałek, który pamięta niejedną wiosnę i niejedno wzruszenie przypomina o ludziach, których już nie ma między nami.
Wiosenne radości zostały ubogacone przez Natalię z http://koralikowamania.blogspot.com
Twórczyni tego przepięknego, okazałego naszyjnika wykonała go specjalnie dla mnie, bowiem wygrałam candy u Natalii.
Śmiało mogę powiedzieć, że Natalia jest koralikową Mistrzynią.
Naszyjnik jest piękny, przywędrował do mnie w eleganckim złotym pudełeczku i już miał swoją " premierę".
Dziękuję Ci Natalio za wspaniały upominek,który na pewno nie będzie leżał w szufladzie:-)
Miłego tygodnia Wam życzę i wiosny- najpiękniejszej- w sercu...

środa, 6 kwietnia 2016

Białe panny młode obejmują z czułością starców kłaniających się trawom...


Pisałam już, że kocham stare sady. Mają w sobie coś, co nakazuje mi wchodzić w ich tajemnicę...
Rozmawiamy tym samym językiem. W starych sadach mieszka cisza. Ukrywa się pośród wysokich traw i kołysze białe płatki dzikiego kwiecia. Zniewala upojnym zapachem, brzęczeniem pszczół i promieniami słońca przedzierającego się przez gęstwinę. Wyzwala tęsknotę za światem, który odchodzi bezpowrotnie, światem, w którym było miejsce i czas na słuchanie głosów przyrody.
O Józkowym sadzie pisałam dawno temu. Nie pamiętacie? To przypomnę. Józek zasadził sad, mnóstwo pięknych jabłoni.
Był kolegą mojego Taty, prawie rówieśnikiem i kawalerem, więc całkiem poważnie, w umyśle czterolatki rozważałam jego kandydaturę na męża:-) Józek był bardzo sympatyczny, wesoły, miał " Warszawę"- jedyną w okolicy, nic więc dziwnego, że podbił serce małej Basi.
Po latach ożenił się z inną Basią, w odpowiednim dla siebie wieku.
Zmarł wiele lat temu pozostawiając sad, las i stary dom, i wspomnienia.
W dobrych wspomnieniach ludzie pozostają na długo. Sad, niegdyś pełen dorodnych jabłoni, zarósł dzikimi śliwami. Otaczają one stare, zniszczone czasem, jabłonie. Myślę, że ten sad ma około 60 lat. Pozostawiony naturze, kwitnie każdego roku tak mocno, jakby chciał wykorzystać swoje " pięć minut". I to są te dni, kiedy moje kroki kieruję w jego białe czeluści kolejny raz zachwycając się pięknem dzikiej przyrody i z sympatią wspominając Józka- przyjaciela mojego Taty.
Stary sad kąpie się w słońcu
wygrzewa wiekowe konary kłaniające się trawom
obsypane bielą i świeżością  śliwy- panny młode
otulają połamane jabłonie pieszczotą wiosennego popołudnia
ciszę doskonałą mąci muzyka owadów łapczywie pijących nektar życia
          wchodzę w sam środek tajemnicy
          stąpam cichutko i ostrożnie by nie zbudzić drzew staruszków
          śpiących w miłosnych objęciach przedwiośnia
          wdycham upojny zapach kwiecia
          by się nim napełnić jak szczęściem
          które bawi się ze mną w chowanego
          więc go odnajduję za kolejnym splątanym dziką różą konarem
czmycha młoda sarenka
która nie chce uwierzyć w moje przyjazne zamiary
i wybiera gęstwinę białego kobierca
          stary las odurza mnie swoim pięknem
          rozmawiam z nim i z ciszą
         moim sercem rozkochanym w urodzie starych drzew.
                                                                                             
Jak dobrze móc znów pójść do sadu, który kwitnie po to, by cieszyć czyjeś serce...

niedziela, 3 kwietnia 2016

Uczył nas dobroci i miłości przykładem własnego życia...

W niedzielę Bożego Miłosierdzia, tuż po jedenastej rocznicy śmierci Jana Pawła II możemy dziękować za całe bogactwo i świętość naszego Wielkiego Rodaka.
On nas uczył konsekwentnie kochać Ojczyznę, Boga i szanować każdego człowieka.
Swoim życiem każdego dnia dawał świadectwo...
Warto przypomnieć Jego słowa:

"Ojczyzna - kiedy myślę - wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym, aby wszystko ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas: z niej się wyłaniam... gdy myślę Ojczyzna - by zamknąć ją w sobie jak skarb. Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia". 
Kim bylibyśmy bez Niego?
Jak dobrze, że oręduje za nami w niebie...
Dziękuję Ci Św. Janie Pawle...



środa, 30 marca 2016

To własnie jest przedwiośnie. Moja piąta pora roku...

Przedwiośnie, nieśmiałe, delikatne, próbujące stopniowo zakrywać szarości i smutek.
Moje przedwiośnie pełne wspomnień związanych z moją wioską i z moim kochanym Ojcem, który był najbliższym towarzyszem wszystkich dni mojego wczesnego dzieciństwa.
Przedwiośnie zasypane tymi samymi, co niegdyś, fiołkami i pierwszymi listkami smukłych brzóz za domem...





Wstaje dzień
rodzi się nadzieja
i pierwszy promyk ciepła
pękły pąki
zawstydzone dojrzałością krokusów
stokrotka rozrzuca dywan
u moich stóp
tyle ciepłej bieli na polach
zatrzymanej w płatkach kwitnienia
skowronek pod niebem
nawołuje do pracy
wieś zbudzona do życia
bierze w dłonie grudkę ziemi
przedwiośnie
rozkwita w moim sercu
fiołkami i wspomnieniami
jest świt i jest noc
jest życie.



Z tych " przedwiośnianych" wspomnień wchodzę radosnym krokiem w podziękowania, których przez świąteczny okres wiele się nazbierało.
Niech więc wędrują one do Joli z http://yolanda-art.blogspot.com/ u której dane mi było wygrać candy. Liczyłam na piękny świecznik przez uzdolnioną Jolę wykonany, a otrzymałam jeszcze dodatkowo bardzo zdrowe:-) kosmetyki i równie zdrowe:-) specyfiki dla zdecydowanych kobiet:-)
Dziękuję Ci Jolu za wszystkie dobrodziejstwa, tudzież za karteczkowe życzenia i pisankę.
Świecznik jest wyjątkowy...
Dzięki odwiedzinom zaprzyjaźnionych blogów poznałam Alicję, autorkę wielu wspaniałych książek przeznaczonych dla odbiorców w różnym wieku. Dzięki Alicji będę mogła ubogacać poetycką sferę mojego życia, a niebawem rozwijać wrażliwość mojego Wnuka Konradka, bowiem Alicja pisze fascynujące wiersze i opowiadania dla dzieci. Dziękujemy Ci Alicjo oboje z Konradkiem.
Alicja zajmuje się zawodowo literaturą i jestem pewna, że gdy założy bloga, znajdzie mnóstwo czytelników.
Szczere życzenia na pięknych karteczkach umieszczone nadeszły do mnie od Agatki http://aggajas.blogspot.com/
oraz Jadzi http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/
i od Basi http://szeptyserca.blogspot.com/ oraz Ewuni http://ogrod-cardmaking-pasje.blogspot.com/
Raz w roku, na Wielkanoc piekę grzybki:-)
A to części składowe. A jeśli ktoś zechce je zrobić, podam przepis. Ale ostrzegam, są nieprawdopodobnie pyszne!!!
A teraz kilka kadrów wraz z życzeniami piękna i dobroci wokół.
A brzozy szumią piosenki przedwiośnia...

piątek, 25 marca 2016

Życzenia wiary, nadziei i miłości...





Do Ukrzyżowanego

Patrzę na krzyż
każdego dnia
mój wzrok kolejny raz
zatrzymuje się na Tobie
tyle razy
byłeś tylko Ty
nikt więcej
pamiętam
wszystkie spotkania
zwłaszcza te
kiedy nasze serca
płakały tak samo
tyle razy
wyciągałeś rękę
by bez słów
powiedzieć
jak bardzo mnie kochasz
tyle razy
odchodziłam z niewiarą
jak długo
musisz jeszcze czekać
nim nauczę się miłości .











Drogim Czytelnikom mojego bloga na te piękne Święta Zmartwychwstania Pańskiego życzę:

WIARY, która nie szuka dociekliwie dowodów,

NADZIEI, która przetrwa nawet najtrudniejsze chwile,

MIŁOŚCI, która jest mocniejsza niż śmierć. 

Na powyższym zdjęciu fragment Grobu Pańskiego w naszym kościele parafialnym,
nawiązującego do 1050 rocznicy chrztu Polski.