Rzucają w twarz bezbronnym ściany deszczu, szarpią bez litości i nawet dla najpiękniejszych kwiatów nie mają względów.
Żywioły natury...Sobotnia burza- kwietniowa zaskoczyła mnie tak samo bardzo jak ludzie, którym ufałam przez kilkanaście lat.
A tymczasem okazali się jak ta burza- okrutni, bezwzględni, gotowi niszczyć to, co dobre. Cóż, życie... i choć znamy te mądrości, każde podłe zachowanie rani nas tak samo bardzo.
Płacze moje serce
po trzykroć zranione
szlochem bezszelestnym przeszywa powietrze
oddech coraz płytszy przygniata ciało
pewnie mrok zapada
czarny ptak znów usiadł na moim ramieniu.
Kwietniowa burza rozpętała na koniec spektakl barw na niebie- jakby chciała rzucić coś na pocieszenie. Zielone trawy zdawały się płonąć czerwienią. Niebo świeciło ostrym pomarańczem na zachodzie i fioletami na wschodzie. Tęcza ogromna zawładnęła nieboskłonem.po trzykroć zranione
szlochem bezszelestnym przeszywa powietrze
oddech coraz płytszy przygniata ciało
pewnie mrok zapada
czarny ptak znów usiadł na moim ramieniu.
Zmokłam, przemoczyłam nogi, ale ten spektakl natury wart był poświęceń.
Czy ludzie zawładnięci zazdrością i zawiścią będą umieć znów rozbłysnąć dobrem?
Nie można nikogo przekreślać...
Niech więc kwiaty i trawy, i drzewa przesłonią smutki i rozczarowania.
A skoro krople deszczu mogą wyschnąć to łzy pewnie też...
Dobrego tygodnia Wam życzę- bez rozczarowań.
























































