środa, 15 października 2014

To nie jest zauroczenie- to prawdziwa miłość...

Ta cisza wpada do komnat serca zakochanego w bieszczadzkich trawach, szeptem odpowiada wiatrom szybującym nad Połoninami, wplata się w szelest skrzydeł bieszczadzkich aniołów...i trwa niezmiennie...
Z racji nauczycielskiego święta, wyruszyliśmy grupą liczącą 25 osób w Bieszczady, a byli tam tacy, co już dawno zakochali się w Bieszczadach i tacy, co zakochać się dopiero mieli...                                             
Wędrówka wiodła z Wołosatego na Tarnicę, przez Szeroki Wierch, do Ustrzyk Górnych. Pięć godzin wśród cudów natury ubranych w jesienne szaty!                                                                                
Mimo zmęczenia, nie można było sobie wyobrazić wspanialszego odpoczynku i wyciszenia.                     
Każdy, kto dotarł pod krzyż na Tarnicy, był szczęśliwy, patrząc na te wyjątkowe góry rozpościerające zewsząd swe piękno. I następni wędrowcy zakochali się w Bieszczadach- przyznali się do tego...
     Bieszczady pozostały w sercach, nauczyciele wrócili do szkoły, nadszedł czas na rozlosowanie nagród:
W kubeczku " jej" było 12 chętnych na nagrodę nr 2 lub którąkolwiek, w " jego" kubeczku 17 chętnych na róże:-)
Wyłowiona łyżeczką Posiadaczka nagrody nr 1 i Zdobywca nagrody nr 2, proszeni są o nadesłanie adresów na mojego maila i o przyjęcie serdecznych gratulacji od pozostającej w bieszczadzkich zauroczeniach, Autorki, która równocześnie dziękuje wszystkim biorącym udział w candy i zaprasza na kolejną zabawę w lutym. A oto dokument fotograficzny:
                                                                                                        



                                                                                          





niedziela, 12 października 2014

Zabawa świąteczna z Artimeno!

Zabawa świąteczna z Artimeno http://artimeno.blogspot.com/2014/10/zabawa-wymiankowa-kartki-swiateczne.html?showComment=1413117661107#c657491858786792606 zapowiada się interesująco.
Chętnie wezmę w niej udział i innych zapraszam:-)
Czas przystąpić do wykonania świątecznej kartki, a tu jesień tak kusi:-)
sami zobaczcie...

środa, 8 października 2014

Autoportret z motylem w tle i słowo o pracoholiźmie...na 250. post.

250 dość długich postów w ciągu 20 miesięcy ( średnio 12, 5 posta na miesiąc) zakrawa na pracoholizm. Myślę, że mam to w genach, bez przerwy muszę coś robić, nigdy nie siedzę bezczynnie, ciągle się spieszę i ciągle mam tysiące rzeczy do zrobienia!!!! A może to ADHD- niezdiagnozowane:-)))))))
Dobrze, że wokół sztalug nie da się biegać...
W szóstej dekadzie mojego życia, nadszedł czas na autoportret. Nie maluję portretów, to precyzyjne zajęcie, a ja wolę obrazy " z rozmachem". Ale się zmobilizowałam i powstał- z motylem w tle, bo kocham motyle.

I wiersz też powstał kiedyś- trochę refleksyjny...
         Moja prośba

         Maluję słowem i pędzlem jak to w życiu bywa

         skarby tam ukryte gdzie wędruje moje serce

         drogi i bezdroża codzienności

         piękne w swej prostocie najzwyczajniejsze zagajniki

         zakamarki mojej duszy i zakamarki świata

         w którym przydzielono mi miejsce na stałe

         a przecież tylko na chwilę

         gdy opuszczę to miejsce z biletem na wieczność

         niech moje słowa zaszumią w brzozowych ostępach

         a promienie słońca niech skopiują

         mój najlepszy obraz.

i odbicie w jednej z szyb Krakowa................................. i cień na trawie mojej wioski...

                                                                          
Dość refleksji, bo czas na zapowiedzianą niespodziankę, czyli candy bez warunków,
jedynie proszę o pozostawienie komentarza z wolą przygarnięcia i wskazania na jedną z nagród.
Losowanie 15 października, bo od 15-tki startowałam:-) A oto nagrody:
nr1(olej na tekturze, za szybą, oprawiony) ( 33cm na 37 cm)
 nr2 ( w starym stylu- mieszanina technik własnych:-) 21cm na 35 cm
Życzę miłej zabawy i dziękuję za Wasze 75 tysięcy obecności, które tak motywowały mnie do systematycznej pracy!

wtorek, 7 października 2014

Z piękniejszej strony świata.

Kiedy jesień " zapala" buczyny na Pogórzu Ciężkowickim, grupa poetów pasjonatów z różnych stron świata pod wodzą Kawalera Orderu Uśmiechu, Andrzeja Grabowskiego rusza na spotkanie z miłośnikami poezji w ramach Międzynarodowej Jesieni Literackiej.
Od wielu lat nasza gmina, dzięki otwartości na kulturę, Wójta i szefowej biblioteki publicznej p. Małgosi, podejmuje poetów, którzy chcą nam pokazać " piękniejszą stronę świata".
Różnorodne w stylu i tematyce wiersze, świetnie współbrzmią z piosenkami lirycznego zespołu towarzyszącego, czyli Ostatniej Wieczerzy w Karczmie Przeznaczonej do Rozbiórki.
W tym roku jesienny wieczór poezji i mnóstwo niezwykłych przeżyć już za nami, a ja przytoczę jedną strofę autorstwa wspomnianego miłośnika poetyckich spotkań, A. Grabowskiego: 
(...)
Wczoraj tu było lato dookoła
świeżo odkryte i co rusz od nowa...
Dziś jakby wrzesień, a może październik
wychodzi z zaułka i chce dzień przekonać...
A więc przybył już październik, a wraz z nim przyfrunął do mnie niecodziennej urody komplet biżuterii, którą specjalnie dla mnie wykonała uzdolniona Dori z bloga  http://czarymarydori.blogspot.com
Bardzo się cieszę z tej wymianki naszych prac oraz całej korespondencji wymiankowej, dzięki której mogłyśmy się z Dori lepiej poznać.
A oto przedmiot moich zachwytów i wdzięczności!
 Piękny, wytworny, funkcjonalny, niepowtarzalny, perfekcyjnie wykonany naszyjnik w komplecie z kolczykami. Wierzcie mi na słowo, że na modelu wygląda nadzwyczaj okazale!
Dori stara się bardzo, by trafić w gust zamawiającego, wszystko jest dopracowane i wykonane w bardzo dobrym smaku!
Prezent sprawił mi wiele radości, będzie ze mną na wielu uroczystościach, więc jeszcze raz dziękuję Ci, Dori.
 Kto chce mieć więcej informacji, musi zaglądnąć do Dori, bo na jej blogu jest mnóstwo ciekawych prac, a ona sama potrafi fachowo powiedzieć, co, z czego i po co:-))))))
Dori zapragnęła, abym namalowała dla niej abstrakcję w stylu tej poprzedniej ( i stąd moja wielka radość, że ta uzdolniona Dziewczyna zechciała mieć w swoim super urządzonym domku drugi mój obraz).
A oto i on: w całości,czyli: " Blisko, na wyciągnięcie serca".
 i we fragmencie.
Do kolorystyki owej wymianki pasują fotografie z mojego ogrodu w październikowej tonacji.

Pastelowo- fioletowe marzycielki, dalie, jedne z najdłużej i najobficiej kwitnących jesienią kwiatów.











Astry, jak z fartucha matki, a może ogródka babci...




 Hibiskus, ostatni z rodziny hibiskusów, otworzył swoje kwiaty...

 I Marcinki dla jednych, Michałki dla drugich, a tak naprawdę, aster jesienny bylinowy:-)














A ostatnim zdjęciem przekonuję, że matematyka ma wiele wspólnego z poezją:-)

niedziela, 5 października 2014

Czy cuda zdarzają się na co dzień?

To nic, że nie widziałaś wszystkich cudów świata
i czasami pragniesz stanąć na szczycie góry marzeń
jakież małe są cuda świata
wobec cudu każdego dnia
w którym ranek wita cię
dotykiem budzącego się słońca
i promykiem nadziei w zaspanych oczach
gdy wiatr jesienny przynosi echo ciepłych słów
a w powietrzu krążą zamiary
unoszone głosem południowego dzwonu
oznajmiane śmiechem dziecka
i wieczornym szeptem wiernego serca
uświęcone maleńkimi czynnościami
ofiarowanymi bliskim i najbliższym
w zamian
za radość dawania siebie w drobiazgach
*******************************
nie byłoby cudów świata
gdyby nie było cudu twojego dnia.
Dzisiejsze fotograficzne ujęcia cudów każdego dnia niech przyniosą odpowiedź na pytanie postawione w tytule posta...
 Wśród tych niezwykłości- zwyczajny poranek z pajdą drożdżowego ciasta z serem i kruszonką, ze szklanką mleka, jak za dawnych lat, jawi się jako kolejny cud okraszony barwami jutrzenki...



czwartek, 2 października 2014

Zdarzyło się naprawdę...

Anioły są wśród nas- te niebiańskie i te ziemskie.Czujemy ich obecność, tęsknimy za nimi.
Lubimy się otaczać ich wizerunkami. Od najmłodszych lat znamy na pamięć modlitwę do Anioła Stróża. Kiedyś nauczyła jej nas mama lub babcia. Dziś przypada święto Aniołów Stróżów. Kilka dni temu czciliśmy świętych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała.




Dzisiejszy post
pokaże kilka moich prac- obrazów, jest ich znacznie więcej.
Wiersze anielskie publikowałam w wielu moich postach.
Nie ukrywam swojej wiary w anielską pomoc.
Jeśli chcecie- posłuchajcie.




Zdarzyło się to naprawdę, 10 lat temu, w niedzielne popołudnie. Moi bliscy pojechali do pobliskiego hospicjum, gdzie w ostatnim, bardzo ciężkim stadium choroby nowotworowej przebywał mój tata.Te dni były bardzo trudne, wzięłam do ręki jakieś czasopismo katolickie, w którym zamieszczono obszerny artykuł o cudownych zdarzeniach za wstawiennictwem aniołów, a poniżej Litanię do Świętych Aniołów. Byłam sama, więc odmówiłam ową litanię, tak " na wszelki wypadek".
Wypadek zdarzył się za trzy godziny. Jechaliśmy z mężem samochodem, drogą, którą pokonujemy codziennie kilkakrotnie. Było piękne, słoneczne, wrześniowe popołudnie. Wtem z naprzeciwka wyskoczyły z ogromną prędkością dwa ścigające się samochody, jeden nas wyminął, drugi, omijając stojących na poboczu ludzi, wykonał tak niebezpieczny manewr, że uderzył w przydrożne olszyny, a te tak " wysprężynowały" golfa, że przeleciał w powietrzu dokładnie nad naszym samochodem i spadł kilka metrów za nami. Na nasz samochód spadły kamienie, błoto, a my zamarliśmy ze strachu.  
                                                                    







 Sytuacja wręcz niewiarygodna.                  
Sprawca wyszedł ze swojego samochodu bez najmniejszego szwanku. Nim przyjechała policja, wszystko zostało uprzątnięte, a jak twierdzili świadkowie zdarzenia, ścigający się kierowcy raczyli się przed zdarzeniem alkoholem, wszak dzień był upalny.
Zdarzenie odbyło się dokładnie w miejscu, w którym 43 lata wcześniej pijany motocyklista potrącił moją ciężarną mamę noszącą pod sercem siedmiomiesięczną już Basię. Dokładnie przed figurką Matki Bożej.
Minęło 10 lat, znam człowieka, który wówczas kierował golfem.
Do tej pory nie odważył się powiedzieć nawet słowa: przepraszam, a może myśli, że nie wiem kim jest, a ja wiem...










Od tamtej pory, tekst Litanii do Świętych Aniołów jest mi znany prawie na pamięć.





Zawsze wierzyłam w opiekę Aniołów...
Moje obrazy z anielskimi postaciami zawieszone w różnych domach, różnych osób, niech przyniosą ich właścicielom szczęście...Wszak, mogę dziękować za ocalone życie, nie tylko swoje...