Ta cisza wpada do komnat serca zakochanego w bieszczadzkich trawach, szeptem odpowiada wiatrom szybującym nad Połoninami, wplata się w szelest skrzydeł bieszczadzkich aniołów...i trwa niezmiennie...
Z racji nauczycielskiego święta, wyruszyliśmy grupą liczącą 25 osób w Bieszczady, a byli tam tacy, co już dawno zakochali się w Bieszczadach i tacy, co zakochać się dopiero mieli...
Wędrówka wiodła z Wołosatego na Tarnicę, przez Szeroki Wierch, do Ustrzyk Górnych. Pięć godzin wśród cudów natury ubranych w jesienne szaty!
Mimo zmęczenia, nie można było sobie wyobrazić wspanialszego odpoczynku i wyciszenia.
Każdy, kto dotarł pod krzyż na Tarnicy, był szczęśliwy, patrząc na te wyjątkowe góry rozpościerające zewsząd swe piękno. I następni wędrowcy zakochali się w Bieszczadach- przyznali się do tego...
Bieszczady pozostały w sercach, nauczyciele wrócili do szkoły, nadszedł czas na rozlosowanie nagród:
W kubeczku " jej" było 12 chętnych na nagrodę nr 2 lub którąkolwiek, w " jego" kubeczku 17 chętnych na róże:-)
Wyłowiona łyżeczką Posiadaczka nagrody nr 1 i Zdobywca nagrody nr 2, proszeni są o nadesłanie adresów na mojego maila i o przyjęcie serdecznych gratulacji od pozostającej w bieszczadzkich zauroczeniach, Autorki, która równocześnie dziękuje wszystkim biorącym udział w candy i zaprasza na kolejną zabawę w lutym. A oto dokument fotograficzny:






















































