wtorek, 15 kwietnia 2014

Wiosenne wyznania czyli kolejne strofy pogodnej poezji...

Wygląda na to, że wszyscy lubimy kąpiele słoneczne- azalie też:-)
Z pomocą stokrotek " własnego chowu" wykonałam dla pewnej miłej Osoby wiosenną ozdobę, która już pofrunęła w świat i mam nadzieję, że przypadnie do gustu:-)
 I ja się cieszę, bo wygrałam candy u Eluni http://rekodzieloeluni.blogspot.com/
Otrzymałam całą moc pięknych, świątecznych elementów, w tym moje ulubione frywolitki, które przywodzą mi na myśl ubiegłe wieki, ziemiańskie dworki i damy w pięknych sukniach frywolitkujące z powodu nadmiaru czasu i dobrych manier. Elunia na pewno nie ma zbyt wiele czasu, ale maniery ma nienaganne, bo wszystko czym mnie obdarowała znacznie wykroczyło poza ramy zwyczajnej zabawy. Dziękuję Eluniu, nie tylko za frywolitki. Z frywolitkowych motyli stworzę coś ozdobnego dla siebie i wówczas Wam pokażę:-)
A to właśnie świąteczne ozdoby w moim ulubionym kolorze!
Niedawno odkryłam blog, który zachwycił mnie niezmiernie http://elizaart-handmade.blogspot.com/
Jego Twórczyni wykonuje takie cudeńka, że oczu nie można oderwać. Zachodziłam tam wiele razy, ale kiedy Elżbieta pokazała bratki, zebrałam się na odwagę i poprosiłam o nie- czyż nie zachwycają?


Ela zaskoczyła mnie swoją serdecznością i hojnością, do bratków dołączyła wielkanocnego, wesołego zajączka oraz przepiękną karteczkę " na wszystkie okazje" i równie piękną zakładkę.
 Dziękuję Eli bardzo gorąco i już się zastanawiam, czym mogę ucieszyć prawdziwą Mistrzynię!
 Są też już pierwsze świąteczne życzenia od Basi ze świata według Basi, od Janeczki z Janeczkowa i od Edyty z Kubkiem Kawy. Dziękuję Wam dziewczęta za pamięć. Dla Was wszystkich, co sprawiacie mi radość ten oto wiersz, który niech wprowadza w Wasze domy radość:-)
Nowa radość przenika serce
świeżym zapachem liści
i leśnym echem ptaków
jesteś
wtopiony w poranną rosę
mojej radości
rozkwitającej pod dotykiem warg
spoglądasz śmiało
rozkładając wiosenną szczerość
na białych płatkach jabłoni
bo tylko taka szczerość 
nie zmienia jasnych barw
czekasz
na kolejny kwiat ofiarowany światu
w radości tak jasnej jak kępy stokrotek
zatrzymanych w kadrze
kwietniowego światła.

sobota, 12 kwietnia 2014

Wiosna niesie z sobą tyle radości:-)

Radość, czy potrafisz ją odnaleźć wokół, zawsze, bez wysiłku?
Oto kilka przykładów " na radość":-))))

Jedno, a może jednak dwa spojrzenia na most pamiętający czasy mojego dzieciństwa- teraz w otoczeniu tarniny, kwitnącej upojnie i przynoszącej zawsze zimne dni...
Kałuże mijane podczas powrotu z pracy, po dniu ciężkim w różne wydarzenia- odbijają niebo, wszak wystarczy popatrzeć...
P. Pedagog z mojej szkoły, kochająca uczniów i kwiaty, z radością przyjmująca kolejne urodzinowe życzenia...
Migdałek, który zakwita niezmiennie mimo sędziwego wieku...
Kamil kochający motorowe wypady...
Magnolia zapatrzona w Figurkę strzegącą domostwa...
Sonia, która cieszy się, że odnalazła u nas ciepły dom...
I rzeka, która spokojnie o tej porze odbija kwitnące zarośla...
Jest taka radość...

piątek, 11 kwietnia 2014

" Podzielili między siebie szaty, a o suknię los rzucili..."

W krajobraz naszej szkoły, od 15 lat wpisane są uroczystości organizowane na kilka dni przed Wielkanocą.
Przygotowujemy więc spektakl wielkopostny, który odbywa się w dniu poprzedzającym Drogę Krzyżową odprawianą na ulicach Olesna. W tym roku, jedna z polonistek napisała scenariusz przedstawienia wg " Szaty" Douglasa, druga stworzyła wspaniałą scenografię, inni pomogli i powstało widowisko, którego nie powstydziłby się profesjonalny teatr! Naprawdę nic nie przesadziłam. Przejmującą opowieść o nawróceniu człowieka, który znalazł się w centrum wydarzeń Wielkiego Tygodnia, zagrali wspólnie uczniowie, nauczyciele, absolwenci i dorośli, związani z naszą szkołą, mieszkańcy gminy.

W oczekiwaniu...
Dekoracja- olbrzymia, oddawała klimat tamtych czasów. Jej twórczyni, p. Agatka wspaniale maluje i jest niezwykle pracowita.
Sala wypełniona była po brzegi. Dwukrotnie w ciągu roku gramy takie spektakle z rozmachem ( Wielki Post i Boże Narodzenie), ale wczoraj nasze oczekiwania przeszły najśmielsze marzenia.
Aktorzy zachwycili grą, spektakl był długi, ale niezwykle przejmujący, refleksyjny, jak najlepsze rekolekcje...
Oto scena rozterek Piłata, który" nie znalazł winy", a jednak...
Niewiasty czuły, że skazano Niewinnego...
Mężczyźni rozprawiali o wyjątkowych wydarzeniach z niegasnącym zainteresowaniem...
Dramat przeżywał Marcellus, dla którego SZATA stała się kolejno powodem zdobyczy, później obłędu, wielkich wyrzutów sumienia, by na koniec doprowadzić do nawrócenia...
Kolejny raz cieszyłam się, że udało mi się przez 15 lat pracy w Oleśnie, zbudować wspólnotę ludzi rozumiejących wiele i angażujących się w wartościowe działania. Więc im za to serdecznie dziękowałam strofami poezji...
A w życiu, jak to w życiu... rzucamy losy nie wiedząc co przyniesie wygrana...
Refleksji i zadumy wszystkim życzę...
A więcej zdjęć p. Henryk zamieści na stronie internetowej gimnazjum, któremu za przesłanie fotografii dziękuję.

środa, 9 kwietnia 2014

Wiosenne wędrówki... w nawale zajęć innych...

Nie tylko jesień wydobywa piękno zatrzymane w przeszłości.
Wiosna czyni to równie dobrze.Więc dziś kolejne zdjęcia z moich podróży po okolicy:-)
Od Eli z bloga http://elizaart-handmade.blogspot.com/ otrzymałam wyróżnienie. Miło mi, bo Ela tworzy przepiękne kartki i z wielką radością odwiedzam jej bloga. Podziwiam niezmiennie jej talent, precyzję, wyczucie smaku i niezwykłą pracowitość.
Odpowiadam na pytania Eli, które zamieściła w zestawie " wyróżnieniowym"

1.ulubiona pora roku- złota, polska jesień
2.morze czy góry- góry, a najlepiej Bieszczady
3.samochód czy rower- samochód, ale rower towarzyszył mi całe dzieciństwo i młodość z konieczności, dziś charakter mojej pracy wymusza samochód:-)
4.denerwują Cię pytania- wścibskie, dotyczące spraw osobistych
5. rodzina to...moje największe szczęście, obiekt mojej miłości i troski









Z wiosennej wędrówki przybył z Krakowa wraz z moimi domowymi dziećmi kolejny anioł z Krakowa ( siedzący, pewnie się zmęczył w przedświątecznym zabieganiu, ale róży z rąk nie wypuszcza).
A z przesyłką pocztową przyfrunęła piękna broszka od Ewuni z bloga http://artesania-rekodzielo.blogspot.com/
Mam w swoich zbiorach prace ręką Ewuni uczynione i cieszą one moje i nie tylko moje oczy...
Dziękuję Ci Ewuniu za ten kwiat w pięknych, ciepłych kolorach:-)
Pozdrawiam wszystkich wiosennie i proszę o wyrozumiałość, że nie zawsze odpisuję w porę, nie zawsze komentuję w porę, ale mam ostatnio wybitny nawał wszelkich obowiązków. Witam nowych obserwatorów i życzę niegasnącego zainteresowania. Oby tylko wiosna zbyt szybko nie odeszła...

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Refleksje nad przyzwyczajeniem...

PRZYZWYCZAJENIE

Po raz kolejny 
bierze krzyż na swoje ramiona
przyzwyczailiśmy się,
że po trzykroć upadnie
i nie obchodzi nas,
że można przez moment
stać się Szymonem
i chusta Weroniki nie jest nam droga,
śmieszą nas płaczące niewiasty
i scenę ukrzyżowania umiemy na pamięć

przyzwyczailiśmy się
do Jego Drogi Krzyżowej
i mijamy ją obojętnie
dopóki nie stanie się naszą

wtedy dopiero
można się nią zachwycić
i zrozumieć Miłość...
Dziś namalowałam Chrystusa...

i zrobiłam zdjęcie wiekowemu kasztanowi, który budzi się do życia w cieniu naszego kościoła.
Wszak niebawem Zmartwychwstanie...
A u nas w Gimnazjum trwają przygotowania do 15. jubileuszowego już spektaklu wielkopostnego, w tym roku nawiązującego do " Szaty"- Douglasa. W czwartek na deskach naszej sceny wystąpią uczniowie, absolwenci i dorośli związani w różny sposób z naszą szkołą.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Czy ktoś zna " cyganki"?

W oczekiwaniu na znawców tematu, którzy odpowiedzą na moje pytanie, jak fachowo nazywają się " cyganki"- niepozorne roślinki mojego dzieciństwa, które skrapiałam swoimi łzami podczas czytania " Króla Jęczmionka", przedstawiam piękny wymiankowy prezent od uzdolnionej Basi z bloga odkrywamnanowo.blogspot.com  Basia wykonała dla mnie śliczną torebkę w wybranych przeze mnie kolorach i z własnej woli dodała portfelik- sakiewkę, która posłuży mi w wielu sytuacjach dla zabrania rzeczy niezbędnych. Jak wiadomo, kobiety w torebkach noszą tylko rzeczy niezbędne, czego mężczyźni nie są w stanie pojąć:-)))))))
Powyższe zdjęcie odpowiada naturalnej kolorystyce, a poniższe jest wiosenną aranżacją. Basiu bardzo Ci dziękuję za ten zestaw, którym sprawiłaś mi wielką radość i spełniłaś moje marzenie o " dzierganej" torebce w odcieniach fioletów...
Ja namalowałam olejami na płótnie dla Basi jej ulubione frezje, oczywiście też nawiązałam do fioletów:-)
A to wczorajszy bukiecik, zabierany specjalnie dla mnie:-) i rogaliki z wody upieczone specjalnie:-) przeze mnie:-)
Amarylka w kolejnej odsłonie elegancji...
...i wiosenne drobiazgi...
i na koniec, rzeczone " cyganki"- wspomnienie dzieciństwa, przedwiośnia, mojego nieżyjącego Taty, który zabierał mnie na spacery i wszystkiego tego, co może przetrwać w sercu...
A więc, co to za roślinki, takie małe, niepozorne, a jednak mające swoje miejsce w moich sentymentalnych powrotach?


piątek, 4 kwietnia 2014

Zaczarowany sad Józka.


Józek był kolegą mojego taty. Był w wieku, który "upoważniał" mieszkańców naszej wioski do nazwania go "starym kawalerem". Bardzo go lubiłam, bo był pogodny i obiecywał mi ( gdy miałam 5 lat), że się ze mną ożeni:-)))))))
Obietnicy nie dotrzymał i zanim dorosłam, ożenił się z inną Basią i opuścił naszą wioskę.
Ale zanim to nastąpiło, posadził sad...
Dziś nie ma Józka wśród żywych, nie ma też Warszawy, którą podwoził chore dzieci do lekarza, pozostał tylko zaczarowany sad, do którego teraz czasami zachodzę snując wspomnienia z kraju lat dziecinnych, kiedy to miejscowi chłopcy wspinali się na starą czereśnię, by zakosztować pierwszych letnich witamin...
Spacerując wśród traw, krzaków i zarośli, myślę sobie:
I jak tu przejść obojętnie wobec drzew zaczarowanych pięknem najprostszym?
Jak nie dostrzec połamanych drzew, co kryją w konarach wspomnienia upływających lat?
Jak pominąć znajome widoki zakorzenione dawnymi obrazami w sercu?
Jak się nie zasłuchać w muzykę pszczół, owadów i wiatru?
Jak nie podnieść głowy ku niebu, mimo, że zmęczona codziennymi frasunkami?
Jak nie przysiąść na chwilę na zmurszałych konarach drzew?
Jak się nie zatrzymać przy owej sławnej czereśni o żółto- różowych owocach...
I jak ominąć chatkę, która kiedyś była domem Józka, a dziś rozmawia z akacjami i czasami... ze mną, bo ja kocham wspomnienia...