Gdy więc zostałam poproszona o namalowanie obrazu Stworzenie Świata, wg Williama Blake- angielskiego romantyka, podjęłam wyzwanie natychmiast.
Poniżej oryginał:
Obraz powstał w 1824 r, jest akwarelą i przedstawia Boga- Stwórcę w chwili stwarzania świata. Kula, w której umieszczona jest centralna Postać przyjmuje kształt litery omega (Ω) – oznaczającej koniec.
Stwórca pochyla się nad ciemnością, dzierżąc w ręce potężny złoty cyrkiel, który przybiera kształt litery alfa (α) – oznaczającej początek. Postać ta, o ciele młodego mężczyzny i twarzy starca emanuje energią, która rozświetla obszar ciemnej części płótna przedstawiającej pustkę i chaos, panujące przed stworzeniem świata. Rozwiane, śnieżnobiałe włosy i zamyślona twarz, pozwalają twierdzić, iż Bóg jest całkowicie pochłonięty tworzeniem naszego świata. Obraz pełen jest kontrastów. Jaskrawa czerwień, rażąca żółć współgra z głęboką czernią.
Autor przekazał nam w swoim wyjątkowym obrazie jasny przekaz, który przypomina nam, iż Bóg jest stwórcą i właścicielem wszystkiego – od najmniejszej rośliny po człowieka.
Tak więc namalowałam swoją wersję, nieco zmodyfikowaną o moje widzenie, w oparciu o dzieło angielskiego poety i malarza okresu romantyzmu.
Z tym, że mój obraz jest olejny, a więc zupełnie inna technika.
Obraz znalazł się już u właściciela, więc mogę go dziś zaprezentować.
Do tego obrazu wyjątkowo pasują mi wczorajsze kwiaty i wiersz, który kiedyś komuś napisałam...
Gdybyś musiał przemierzać pustynię samotności
nie będziesz sam
i jeśli wiatr chciałby zabrać nadzieję wszystkich dni
nie da rady
i gdyby noc nie chciała się rozpłynąć w jasności poranka
pomogę ją przepędzić
i gdyby ktoś próbował ci wmówić, że miłość jest bezradna
nie wierz mu.
Jestem w zasięgu twego serca
i pokonam
pustynię i wiatr, i noc, i niewiarę
byś mógł mnie znów witać uśmiechem...











































