sobota, 15 lutego 2014

Świętujemy, albo raczej dziękujemy za dar życia...i wyniki candy!

Niedawno publikowałam na moim blogu wiersz o radości. Dziś radości ciąg dalszy, a więc: bardzo dziękuję za wszystkie życzenia, które pojawiły się od Was w komentarzach, za te ostatnie, ale również za wszystkie, którymi mnie obdarowaliście przez ostatnich 5 pór roku:-)
Dziękuję za kartki, upominki i inne przejawy sympatii. Staram się na bieżąco prezentować na blogu wszystko to, co tak bardzo cenię, a co zostało mi ofiarowane bezinteresownie.
A sama, w sercu swoim dziękuję za dar mojego dość długiego już życia i za wszystkie te sprawy, które przyszło mi przeżywać!
Żeby ten post nie musiał być bardzo długi, dziś tylko zdjęcia ostatnich radości, którymi się jeszcze z Wami nie dzieliłam.

Od Kasi z Tajwanu- najprawdziwsza wiosna- dziękuję Kasiu, wiem, że taką wiosnę nosisz również w sercu...


Od Janeczki z Janeczkowa, http://janeczkowo.blogspot.com/ w ramach wymianki nadeszły dwa komplety cudów najprawdziwszych, prosiłam o jeden- makowy, ale nie ukrywam, że długo walczyłam w sercu, bo frywolitki szalenie mi się podobają. A Janeczka chyba odczytała moje myśli i przysłała dwa...
Sami zobaczcie co ta Janeczka" wyrabia"... i to ekspresowo!
A ja maluję obraz dla niej, oj będzie musiała cierpliwie poczekać, bo olejne farby schną w zimie powoli, a ja już chciałabym Janeczce sprawić choć po części taką radość, jaką ona obdarzyła mnie:-)



I jeszcze piękna karteczka z życzeniami! Wszystkimi, a szczególnie z " myślami  w marzeniach zaklętymi".

 Bardzo się cieszę Janeczko i stokrotnie dziękuję i zapewniam, że biżuteria będzie często noszona... bo lubię:-)
   A teraz oczekiwane przez wszystkich, wyniki losowania trzeciego mojego candy. Tym razem losowania dokonała Justynka- żona Kamila, moja córka od półtora roku, wspierająca mnie w wielu"kobiecych przedsięwzięciach", czytająca mojego bloga. A przy tym obalamy wspólnie z Justynką mit o wyładowaniach między synowymi a teściowymi:-)))) U nas pogoda nieprzerwanie piękna!
A oto post walentynkowe losowanie- czterokrotne:
Za maszynę losującą posłużył wygrany przeze mnie kiedyś woreczek w candy u http://nitkiariadny.blogspot.com/ 


Losowanie odbyło się w czterech etapach,( różne osoby tworzyły różne kombinacje wyboru, więc musiałam to uwzględnić), a więc:
 pierwszy dotyczył albumu z fotografiami kolorowego Zalipia wykonanymi do publikacji przez Konrada http://www.konradwojcik.pl/blog/
Chętnych do posiadania "malowanej wsi" było:42 a zwycięzcą została...Agnieszka
drugie losowanie ( chętnych 18) wyłoniło posiadaczkę zielonych korali, a została nią...Maria Wicher
trzecie(16) sprawiło, że fioletowe korale polecą do...Anity M
czwarte-( 33 chętnych) to niespodzianka, którą stały się zakochane anioły, z miłością na zawsze, bo utrwaloną farbami olejnymi, anioły prezentują się tu http://5porroku.blogspot.com/2014/02/rozne-barwy-miosci.html i od dziś będą strzegły....Ani Qulinarnej


Bardzo dziękuję wszystkim za zabawę, a tych, którzy nie mieli dziś szczęścia, pocieszam, że następne zabawy będą w przyszłości...
A to jeszcze bonusik... matematyczny! Autor pierwszego posta z poprawną odpowiedzią na tę oto zagadkę otrzyma niespodziankę:
Gdyby w liczbie moich lat życia zamienić cyfry jedności i dziesiątek i tak otrzymane liczby od siebie odjąć, to mam dziś "18" tkę:-)))))) A naprawdę mam...
Zatem startujemy! 

środa, 12 lutego 2014

Egzotyczne piękno w zasięgu ręki...

Oczywiście, dzięki Kasi, od której, jak już wiecie, otrzymałam wspaniały prezent- mnóstwo przepięknych zdjęć z tych miejsc, które dla nas w realu są niedostępne.
Cieszę się tymi fotografiami, bo kocham piękno, a na dodatek tym pięknem dzieli się ze mną moja była Uczennica, więc radość " starej" nauczycielki jest ogromna:-)
Kasia dodała nazwy w oryginale, więc dla miłośników roślin to dodatkowa niespodzianka.
Dziś "posmakujemy" owoce, zapraszam na ucztę...
Podobała się Wam prezentowana niedawno Adansonia, więc dziś ta piękność w innych odsłonach:-)

Adansonia digitata- baobab afrykański





 I jeszcze coś...chlebowce( gatunek drzew z rodziny morwowatych)
Artrocarpus rigidus

i Astrocarpus integer

a to już Artabotrus hexapetalus czyli krzew manoranjini
I to koniec dzisiejszej wędrówki po Tajwanie, bo czas na pokazanie polskich prezentów od Drogich blogowych Koleżanek:
od Ani http://sielskidomiogrod.blogspot.com/2014/01/serduszka.html?showComment=1391460461106#c6575871843401368938   nadeszło to piękne serduszko walentynkowo- urodzinowe:-)
a od Magdy http://nitkiariadny.blogspot.com/  wymarzona karteczka urodzinowa z haftem ukochanych przeze mnie i mojego małżonka Królowych kwiatów!
 Sami zobaczcie jaki to piękny haft!!!
 Kasiu, Aniu, Magdo, bardzo Wam dziękuję- sprawiłyście mi mnóstwo radości.
Witam serdecznie nowych Obserwatorów, a " długowiecznym" dziękuję za komentarze:-) Miłego dnia i tych następnych:-)



poniedziałek, 10 lutego 2014

Krakowskie gołębie i ciocia" do wszystkiego".

O takich ludziach zwykło się mawiać, że są " do tańca i do różańca".
I taka była moja ciocia, którą wiele lat temu moi rodzice poprosili by została matką chrzestną małej Basi.
Ponieważ ciocia miała na imię Kazimiera, a chrzest odbył się 5 marca, więc ciocia" przemyciła" w kościelne księgi to imię jako drugie dla mnie:-) ( w urzędzie zapisano jedno).
Moja matka chrzestna była niezwykłą kobietą, a że mieszkała w Krakowie, więc zamieściłam w tym poście jeden z ostatnich moich obrazów- krakowskie gołębie...

Ciocia przybywała często z miasta do wsi i zawsze była uśmiechnięta:-) Kochała taniec, towarzystwo, świat, Boga i człowieka...Piszę o niej w czasie przeszłym, bo niestety nie ma jej na tym świecie. Po nieudanej operacji  kręgosłupa, przykuta do łóżka walczyła przez 4 lata z nadzieją na wstanie i w miarę normalne życie. Podczas kolejnej rehabilitacji, nieoczekiwanie dla wszystkich zmarła w szpitalu.
Przywołuję ją we wdzięcznej pamięci zamieszczając jej ślubne zdjęcia.
Taka mocna, ufna, uśmiechnięta, pełna wiary okazała się być nawet w chorobie, która przykuła ją do łóżka.
Ciocia Kazia przebywa już w lepszym świecie i tam na pewno rozwesela innych...
A mnie, jej mąż, a mój wujek podarował niezwykłą pamiątkę- biżuterię cioci, którą jako młoda dziewczyna u niej podziwiałam, zwłaszcza ten pierścionek ( a były to czasy, kiedy srebrna biżuteria nie była w zasięgu możliwości wiejskiego dziewczątka).
Ogromnie się cieszę z tej pamiątki, bo jestem sentymentalna.
Ciocia lubiła podróżować, na Tajwanie nigdy nie była, ale niech popatrzy przez niebieskie okienko na kilka pięknych cudów przyrody utrwalonych obiektywem przez bliską mojemu sercu uczennicę, Kasię z Taipei.
Poniżej:
Adansonia digitata
  Allamanda cathartic
 Alpinia zerumbet
  Alpinia zerumbet
 Amaryllis
Dziękuję Kasiu za te piękne fotografie, za to, że się podzieliłaś pięknem z nami wszystkimi:-)

piątek, 7 lutego 2014

W sercu radość, słońce za oknem, a w wyobraźni zakwitły bratki...

Kolejny, piękny zimowy dzień za nami.
Dla mnie kolejny ważny tydzień, bo w tym tygodniu mogłam się cieszyć radością kolejnych urodzin moich synów Konrada i Kamila...
Macierzyństwo jest najpiękniejszym darem losu...
Dlatego właśnie w sercu radość...
Dlatego wspomnienia...
Dlatego życzenia...
Szczęście...

Powstały więc bratki,( nieduży olejny obraz) one są zawsze w symbiozie ze słońcem i z radością. Lubię, kiedy zakwitają w skrzynce pod oknem starego domu, w którym szczęśliwie upłynęło moje dzieciństwo!

Radością zakwitły już hiacynty:
O radości kiedyś napisałam:

Widziałam radość w twoich oczach
dwie błyszczące iskierki
w których odbija się płomień świecy
tak cieszą się ludzie
dla których wiatr to szum za oknem
a płatki śniegu to baśniowe dary
oczekiwanie- spełnienie
i znów oczekiwanie
jak muśnięcie- dotyk czyjegoś serca
o barwie świeżego śniegu
radość jak ptak
przycupnęła na świerku
zapalonymi lampionami dobrych myśli
potem usiadła na ramieniu
by pozostać w domu
w którym będzie jej ciepło
bo radość często puka
w otwarte drzwi
w których odbija się zawsze błękitne niebo.

Takiej pięknej radości na nadchodzące dni Wam życzę- szczęśliwa, blogująca matka:-)


środa, 5 lutego 2014

Różne barwy miłości..

Gosia mnie zmobilizowała!
I powstały ZAKOCHANE ANIOŁY!
Obraz zgłosiłam na wyzwanie u Gosi
Ten " walentynkowy miesiąc" ma dla mnie szczególny wymiar ze względu na wielość urodzin bliskich mi osób.
A że miłość trzeba pielęgnować jak najpiękniejszy kwiat, więc do obrazu dołączam dziś ten wiersz:

Przytulam się do najpiękniejszej miłości
cichutko klękam u jej stóp
i nic nie mówię
choć chciałabym tak wiele powiedzieć
ale cisza zbyt święta
nie potrzebuje hałasu
wdycham tę miłość najprawdziwszą
która nie chce ode mnie niczego
wystarczy jej że jestem
jakby samo bycie było pierwszym z cudów
nawet łzy płynące ukradkiem
osuszam płatkami szczęścia
które pozostawiłam
by trwały wiecznie
bo święta miłość też musi być wieczna.


A teraz kilka zdjęć z niewiarygodnie pięknego lutowego dnia:-)

 Soniaczek wspaniale się " zamaskował"...przed obiektywem.

Ruduś i Browarek korzystają z kąpieli słonecznej.

A drzewa w pobliżu mojego domu śpiewają strofy zachwytu nad pięknem świata.
Ja zaś dziękuję wszystkim, którzy licznie podczytują mojego bloga i tym, którzy swoje refleksje pozostawiają w postaci komentarzy.
Miłego dnia...radosnego!

wtorek, 4 lutego 2014

Galeria lutowych niespodzianek:-)

Wodniki w większości- w moim domu:-)
Charakterystyki ludzi spod tego znaku są bardzo przyjazne, więc się cieszę, że Wodnikiem jestem:-))))))
I tym optymistycznym akcentem wprowadzam Was w galerię upominków, które wczoraj do mnie przybyły drogą pocztową na okoliczność zbliżających się, bardzo już szacownych:-))))) urodzin:-)
.

 Sprawdziły się więc słowa Bożenki, że ten rok będzie prezentowy, bo Janeczka ma dobrą rękę, a ona właśnie rozpoczęła ten temat:-)))))
A więc:
Nadszedł wymarzony i oczekiwany anioł od Joli . Systematycznie oglądam prace Joli na jej blogu http://art-yolanda.blogspot.com/ i zachwycam się nimi, ale po rozpakowaniu paczki, anioł rzeczywisty, stojący  na moim stole " udowodnił", że Jola jest niezwykłą artystką. Widzę, oczyma wyobraźni, taką galerię, a przynajmniej wystawę prac, gdzie goście mogliby zobaczyć tak niesamowite" rzeźby", lekkie, gustowne, romantyczne, o doskonałych proporcjach... Może zdołam namówić Twórczynię do pokazania światu tych dzieł...Warto, naprawdę warto Jolu, bo są niezwykle oryginalne i tylko Twoje!
.
Anioł przywędrował z czerwonym serduszkiem u stóp, co dodatkowo podkreśla wymowę prezentu...

A kolejne piękne anioły, tym razem w wersji haftu przyfrunęły od Basi http://barbarahaft.blogspot.com/
Aniołki są słodkie i będą mieć za zadanie przynosić mi dobry sen...Kto zna Basię, wie, że piękne i różnorodne rzeczy tworzy, a wszystko z niezwykłą starannością, dbałością o szczegóły, nic dziwnego, że tak bardzo się cieszę kolejnym już prezentem od utalentowanej Basi.

A ponieważ bardzo lubię swoje imię, to od kolejnej imienniczki Basi- kolejny śliczny prezent.
Basia, subtelna i utalentowana poetka  z bloga http://szeptyserca.blogspot.com/  i jednocześnie dekorator z bloga http://moejdecuart.blogspot.com/  wie, że moimi ulubionymi kwiatami są konwalie, a o mojej aniołkowej pasji wiedzą już wszyscy. Więc Basia połączyła te dwie sympatie w jedną urokliwą deseczkę, która znalazła eksponowane miejsce w mojej kuchni.


Bardzo Wam dziękuję: Jolu, Basiu, druga Basiu za radość odnajdywaną w codzienności, za gest, dar serca, za szczere życzenia, za Waszą miłą obecność w moim życiu...



niedziela, 2 lutego 2014

Gdy na Gromnicę z dachu ciecze, zima jeszcze się odwlecze...

Tak mówi przysłowie, obserwujmy więc dzisiejszą pogodę, w dniu zwanym dniem Matki Bożej Gromnicznej.



Gromniczna

Śnieg padał dużymi płatkami
zamieć wdzierała się przez otwarte wrota
wicher wył wilczym głosem
podchodziła nienawiść
pod wiejskie zagrody
opakowana w nowoczesność
i w białych rękawiczkach
tylko ślepia złowrogie
przypominały o wilkach

a Gromniczna z gromnicą
bezradna i bosa
rozrzucała diamentowe łzy
kolejny raz wezwana na ratunek
niepewna czy światło gromnicy
odpędzi wilki
które noszą ludzkie imiona.

Piotr Stachiewicz- Matka Boża Gromniczna- odpędzająca wilki światłem gromnicy.

W tradycji chrześcijańskiej, zapalona gromnica towarzyszyła osobie umierającej w przejściu na drugą stronę życia.Wychowałam się na wsi, a wieś zawsze kultywowała zwyczaje polskie, więc znam ich wiele.Światło gromnicy poświęconej w dniu Ofiarowania Pańskiego, czyli 2 lutego, chroniło domostwa przed piorunami w czasie ogromnych wyładowań atmosferycznych. Przeżyłam w swoim życiu kilka tak strasznych burz, podczas których zapalałam gromnicę z wiarą w jej moc! Nigdy się nie zawiodłam...

Każdego roku poświęcam przemiennie świece od chrztu Konrada i Kamila, bo Matka Boska Gromniczna nigdy nie zawodzi...

Hiacyntowy zapach przywodzi na myśl przedwiośnie, a kolejne przysłowie mówi, że:

Gdy na Gromniczną mróz, chowaj chłopie sanie, szykuj wóz:-)

sobota, 1 lutego 2014

Dobre serca nie znają rachunków...

 Dobre serca

Dobre serca
mieszkają w zeszytach
zapisanych dziecięcą ręką
i za grubym szkłem okularów
czytających klasówki

mieszkają też w kuchennej szafie
pomiędzy lśniącymi szklankami
i w zakamarkach fartucha mamy

czasami zamieszkują
na szpitalnej pościeli
wygładzonej łzą staruszki

w kościele mieszkają
za starym obrazem
z którego kurz ociera
niewidzialna ręka.

Dobre serca
budują codziennie drabinę do nieba
nie licz szczebli
dobre serca
nie znają rachunków.

 Te słowa z mojego wiersza zamieścili kiedyś, przed laty, moi uczniowie na tablicy, przed lekcją matematyki licząc na ulgę...
Przypomniały mi się one dziś w związku z treścią posta, takiego "bardzo od serca".
Albowiem czas na prezentację Aniołka Życzliwości, a ta przecież płynie z serca.
Aniołek jest trwały, bo namalowany olejnymi farbami, oprawiony w drewnianą ramkę ( więc życzliwość z niego nie umknie) i czeka na nabywcę!
W czasach mojego dzieciństwa najpiękniejsze serca bywały na odpustowych kramach! Kolorowe, nęcące napisami i obietnicami, działały mocno na dziecięcą wyobraźnię!
Wspomnienia wracają często, dlatego poprosiłam Bożenkę z bloga http://bozenaskowo.blogspot.com/ o wykonanie serca w ramach naszej wymianki, albowiem Bożenka zapragnęła mieć album z kwiatami Zalipia, więc go ma...

Bożenka chyba wyczuła, że oprócz aniołków, dzwoneczków, serduszka są kolejnym, miłym elementem sentymentalnego wystroju wnętrz mojego domu. Miejsca już coraz mniej, ale Kamil powiada, że nasz dom ma duszę...I to stwierdzenie bardzo mnie cieszy!

Tak więc Bożenka obdarowała mnie tymi dwoma prześlicznymi sercami, które pięknie eksponują się w oknie i dołożyła komplet sześciu szydełkowych, bielutkich serwetek- podkładek, tak wytwornych, że pasują do ślicznego szkła lub delikatnej porcelany. A całość, wraz z życzeniami zapakowała do zdobnego, romantycznego pudełeczka...
Bardzo Ci dziękuję Bożenko, bo Twoje podarunki są w takim stylu, jaki najbardziej lubię:-)

Gdyby nie fakt, że mieszkam " za siedmioma górami i siedmioma lasami" to chwaliłabym się dziś aniołem od Joli
 http://art-yolanda.blogspot.com/ a tymczasem muszę zaczekać do poniedziałku, anioł śpi już na poczcie, a oczekiwanie też ma swój urok:-)

Już czas( choć żal) pożegnać świąteczne dekoracje!