niedziela, 21 grudnia 2014

Tak już mam od lat...

Kiedy wokół mnie ludzie biegają w przedświątecznej gorączce, ja na jeden dzień wyjeżdżam do Krakowa.
Od kilku lat bywam w świątecznym, cudownym Krakowie, spaceruję, podziwiam, wdycham jego atmosferę i jestem szczęśliwa, że znów dane mi było tam pojechać. A ciasta, porządki...zaczekają, i tak zdążę:-)
Dla Was wszystkich, tych, co już są na finiszu prac i tych, co na starcie, zamieszczam fotorelację z grodu Kraka...Niech Was urzeka swoistym pięknem...






Dwie nierównej wysokości wieże Kościoła Mariackiego spoglądają na turystów. Ich " nierówność", jak głosi podanie, jest wynikiem zawiści jednego z majstrów, który w trakcie budowy strącił z rusztowania lepszego od siebie budowniczego.
I dziś się niewiele zmieniło, bo współcześni też miewają wśród siebie różnych " zawistników"!


Głos hejnału
przecina białe obłoki
jak pieśń tęsknoty
serca opuszczające Kraków
miasto marzeń
gdzie gołąb, anioł i Barbakan
jednakowo rozpalają
niegasnący płomień
stare mury
przesiąkłe westchnieniami 
ludzkiej duszy
i deszczu gwiazd
ukrywają tajemnicę serc zakochanych w Krakowie
miasto wspomnień
gdzie gołębie wzlatują
razem z ludzkimi myślami
błądzącymi w cieniu Sukiennic
w poszukiwaniu utraconych chwil...





Witrażowe anioły, ogromna choinka dokładają kolejne okruchy piękna do świątecznych radości.










Jemioła opanowała świąteczny Rynek, wszak pod jemiołą całować się należy w święta.
















Kraków słynie z gołębi, ale inne ptaki też się pojawiają:-)






A wieczorem Kraków migotał w mydlanych bańkach...Udało mi się kilka z nich uchwycić na tle cudownej atmosfery Krakowskiego Rynku!






Rynek błyszczał tysiącem kolorów, radością turystów i licznymi pracami wystawianymi przez rękodzielników.




Bańki, jak nasze marzenia, ulatywały do nieba, część z nich ginęła nisko, część szybowała wysoko, jak to w życiu bywa...









Zaczarowane dorożki mistrza Ildefonsa czekają na turystów w świetle tysięcy światełek zewsząd rozświetlających wszelkie mroki...











Panowie mogą wybierać narzędzia do swoich warsztatów, młotki, łańcuchy rowerowe, obcęgi, śruby, koła zębate, piły, szpachelki, a wszystko z czekolady:-)))))
Jako, że w Krakowie spędziłam dzień cały, zgłodniawszy nieco, zgodnie z przysłowiem " Polak- Węgier, dwa bratanki..." zakosztowałam polskich pierogów z kaszą gryczaną i mięsem oraz węgierskiego kołacza na gorąco zwanego kurtoszem.
                                                                                               




A, że ów smakołyk pochłaniałam pierwszy raz w życiu, postawiłam na smak czekoladowy, choć kusił mnie cynamonowy i waniliowy. Kołacz jest pieczony na miejscu, na wałku, uprzednio owiniętym spiralnie specjalnym ciastem. Taka atrakcja, zresztą jedna z wielu.




Żal opuszczać Kraków, ale zabrałam dla WAS pozdrowienia, które w niniejszym poście WAM przekazuję...

49 komentarzy:

  1. Ciekawy pomysł na oderwanie się od tej przedświątecznej bieganiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to już tradycja, nigdy potem, nie jest tak samo!

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba Twoja tradycja :) Z jednym ciastem mniej czy jedną nieposprzątaną szafą da się świętować, a takie wspomnienia pozostają w nas na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moj mąż też chciał mnie zabrać do Krakowa i tez ma jeden dzień, ale niestety wypiłam Mu to z głowy. Szkoda bo i tak będę robić wszystko na ostatnią chwilę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kraków jest mi bliski od dziecka, częste wyjazdy, potem studia, wreszcie przyjeżdżanie do tamtejszych pełnych skarbów bibliotek i archiwów i tak to trwa do dziś. Bywam często i podzielam zamiłowanie do królewskiego miasta. Prawdopodobnie będę w pierwszy dzień Świąt.
    Pozdrawiam )

    OdpowiedzUsuń
  5. To naprawde aktualne zdjecia ??!?!
    Kraków to prawie moje miasto rodzinne , po tylu przeprowadzkach to właśnie z nim sie identyfikuje najbardziej , w nim spedzalam najdłuższy okres w życiu , urodziłam dzieci .... Choć nie się ;);)
    Poruszyłaś Czułą strunę w moim sercu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zrobione wczoraj, a na dodatek komórką;-)
      Też tam rodziłam Starszego :-) Pozdrawiam po krakowsku:-)

      Usuń
    2. Basiu a tak na marginesie wiesz, że na Grodzkiej znajduje sie sklep z Aniołami ?!

      Usuń
  6. Dobrze tak się zrelaksować i odciąć od codzienności. Wspaniale to sobie wymyśliłaś.
    Kraków pięknieje. A teraz w okresie przedświątecznym szczególnie. Z przyjemnością obejrzałam Twoja relację z tego dnia (relaksu). Miło mi było :) Pozdrawiam Cię Basiu serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia, a i tego smakołyka chętnie bym skosztowała. A czekoladowe śruby ... całkiem ciekawe ...
    Cieplutko pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak ja dawno nie byłam w Krakowie, zazdroszczę:))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Basieńko dla mnie Kraków szczególnie bliski , prawie że czuję tę atmosferę Pozdrawiam Świątecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Kraków jest wyjątkowy o każdej porze roku!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna tradycja!
    Chyba się rozminęłyśmy;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zdjęcia :) Ja co prawda w Krakowie byłam tylko raz, ale urzekł mnie do tego stopnia, że mam zamiar jeszcze niejeden raz się w nim pojawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kraków to moje ukochane miasto. Często tam wracam. Może zdążę jeszcze w tym roku?
    Ostatnio byłam na Konkursie Szopek.
    Twoje zdjęcia są cudowne aż trudno uwierzyć, że robiłaś je komórką.

    Basiu Tobie i Twoim Bliskim życzę Świąt zdrowych, radosnych, pełnych miłości i rozśpiewanych kolędami.
    Pozdrawiam świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze mam aparat przy sobie, więc sobie muszę radzić " komórką", a w pogoni za bańkami to było dość trudne:-))))

      Usuń
  14. Świetna sprawa Basiu. Może ja jakąś taką tradycję sobie zafunduje. Kraków bardzo by mi odpowiadał.
    Fotorelacja pełna uroku, szczególnie te "bańkowe" zdjęcia. Ale nie tylko.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób tak, my w ubiegłym roku pojechaliśmy na Pasterkę do Kościoła Mariackiego. Było pięknie, potem przejazd samochodem po mostach wiślanych, pięknie ozdobionych światłami!

      Usuń
  15. zazdroszczę nas powaliło choróbsko... i Kraków chyba musimy sobie darować ... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowia Wam życzę, wiem, że Emilka jest delikatna, ale ja w dzieciństwie bardzo chorowałam, a potem z tego wyrosłam!

      Usuń
  16. Kraków to piękne miasto. Fajnie, że znalazłaś czas by jeszcze raz go odwiedzić. Mogę pozazdrościć.
    Basiu, Wesołych Świąt Tobie i Twoim najbliższym życzę. Całuski i popzdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba raz w życiu tylko byłam w Krakowie,
    ciekawe czy będzie okazja po raz drugi :-)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny ten Kraków! I te bańki!
    Bardzo piękną masz tradycję. Szkoda, że mnie od Krakowa dzieli tyle kilometrów ale może znajdę sobie inny?
    Gdzieś bliżej? Bardzo dobry pomysł! Popieram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdź coś klimatycznego bliżej siebie, nie wiem gdzie mieszkasz, ale Polska jest taka piękna!

      Usuń
  19. Piekna fotorelacja Basienko...zafascynowały mnie ...nie zaskoczyły narzedzia z ...cvzekolady,jeszcze czegos takiego nie widziałam...pozdrowienia !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre były wielce " skomplikowane"...

      Usuń
  20. Basiu piękne masz przyzwyczajenie i masz rację nie tylko należy przed świętami gorączkowo sprzątać i zakupy robić. Na wszystko przyjdzie czas i z wszystkim się zdąży. Pięknie i magicznie jest w Krakowie. Pozdrawiam i zdrowych ,spokojnych i magicznych świąt życzę Tobie i Twojej rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ach, jakże chciałabym być teraz w Krakowie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawa tradycja te wyjazdy do Krakowa, a miasto wygląda pięknie)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziś zakasałam rękawy, a wspomnienia dodają sił:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja tez kocham Kraków-dziekuje Basiu za przecudnego anioła i życzenia

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam również ogromną ochotę jechać do Krakowa,ale się nie udało:))może po świętach:)))bardzo lubię Kraków,lubię spacerować po jego bocznych uliczkach,lubię wstąpić na rynku do sklepu z używanymi serwetami:))wiedziałaś ,że jest tam coś takiego?zawsze przywożę sobie ręcznie robioną serwetę :)))lubię czuć zapach starych kamienic:)))kiedyś częściej bywaliśmy w Krakowie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie jest ten sklep Bożenko? nie wiedziałam o nim!

      Usuń
  26. O ile zjeździlam znaczną część Polski, to Krakowa jeszcze nigdy nie zwiedzalam. Wstyd, bo zdarzalo mi się tam nocować, ale co poradzę - wszystko przede mną :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Właściwie to, jakby dobrze policzyć, to wycieczka do Krakowa na Święta byłaby tańsza i mniej męcząca niż przygotowywanie wszystkiego w domu, ale jak rodzina duża, to się nie da wszystkich zabrać. Wesołych Świąt Basiu!

    OdpowiedzUsuń
  28. Och Basiu! Dziękuję za tę piękną relacje i cudne wiersze. Jak ja chciałabym być tam z Tobą i wdychać ten Kraków!
    Cudownych Swiąt Basiu, dla Ciebie i całej Twojej Rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wszystkiego najlepszego w Świąteczny czas oraz szampańskiej zabawy w Sylwestra życzy Ataner.

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudownie wygląda Kraków w świątecznych szatach...
    Pozdrawiam Cię serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  31. Witaj Basieńko kochana. Kraków jest w istocie przepięknym miastem. Jestem wielką szczęściarą,, że właśnie tam mogłam się urodzić. Pozdrawiam Cie cieplutko i dziekuję za to, jaka jesteś:*

    OdpowiedzUsuń
  32. I ja dziękuję wespół z Krakowem!

    OdpowiedzUsuń
  33. mam ogromny sentyment do Krakowa, mogłabym tam jeździć w każdej wolnej chwili...
    przepiękny witraż...

    OdpowiedzUsuń