W moim ogródku chwasty rosną rzeczywiście jak w gaju, ale jest tak mokro, że niewiele można temu zaradzić.
Przydomowy lasek wygląda zielono i żółto, ale o tym w następnym poście.
Staram się pisać posta na św. Stanisława, bo mój Tato w tym dniu obchodził swoje święto.
Kochał bzy i tulipany. Jego bez już rozkwitł.
W tamtych czasach, Mama sadziła te popularne- czerwone i cieszyła się, gdy na Stanisława zakwitała cała grządka, później zdobyła żółte.
Kiedy zakwitają bzy i tulipany, moje myśli wędrują ku Rodzicom i wspominam dobry czas szczęśliwego dzieciństwa.
Sadzę więc do gruntu nowe cebulki ( w doniczkach), mimo, że walka z nornicami nie jest łatwa.
W tym roku zakwitły wszystkie na św. Stanisława.
I radują oczy bogactwem barw i kształtów.
W takim dniu przychodzą refleksje...
Dziś uświadomiłam sobie, że nie mam prawie wcale wspólnych zdjęć z Rodzicami, jedynie te nieliczne z dnia I Komunii Świętej.
To były inne czasy, nawet na uroczystościach weselnych nie było fotografów. A szkoda.
Jedno z nielicznych zdjęć, bardzo słabej jakości, wszak w 1982 roku nic nie można było kupić, poza octem i marmoladą, jest pamiątką życzeń składanych sercem...
Jak widać, warto gromadzić fotografie, bo kiedyś będą one pamiątką ważnych chwil...zwłaszcza wtedy, gdy w naszym gronie zabraknie Bliskich.

























































