Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warto zobaczyć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warto zobaczyć. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2026

Jest podobnie, ale z każdym rokiem rzewniej...

Kocham każdy miesiąc roku, bo każdy jest nam po coś zadany.
Gdy kończy się dany miesiąc, odczuwam pewien smutek, że jakiś etap, choćby krótki, mija bezpowrotnie razem ze swoją wyjątkowością. 
W przypadku maja ta rzewliwość jest szczególnie uzasadniona. I nikogo nie trzeba przekonywać do tego majowego przywiązania.

Maj znów odchodzi zbyt szybko
a jeszcze nie wybrzmiały wszystkie pieśni
w majowe wieczory śpiewane Najświętszej Panience
ptaki chcą nas jeszcze budzić wczesnym świtem
i soczysta zieleń nie chce wydorośleć
niebawem przybędzie lato na zwyczajnych zasadach
zostawiając wspomnienia po kolejnej wiośnie naszego życia

Staram się celebrować dary maja, ale jak to zwykle bywa, nadmiar obowiązków podkrada czas.
I choć natarczywe przymrozki zniszczyły wiele roślin, a najbardziej ucierpiały u nas róże i bzy, to jednak te roślinki, które zdołały się oprzeć mrozom, teraz niosą ze sobą wiele radości.

Codziennie zaglądam i wypatruję kolejnych przejawów piękna.
Ale to nie ogrodowi poświęciłam najwięcej uwagi. Postanowiłam bowiem wykorzystać czas majowych tradycji śpiewania pieśni Maryjnych przed naszą wiejską kapliczką, która w tym roku osiągnęła wiek 70 lat. Cieszy fakt, że na te spotkania przychodzą również dzieci i osoby młode, mimo, że nasza wioska jest bardzo mała.
W pobliskim sanktuarium w Odporyszowie odbywały się we wszystkie dni robocze, późnym wieczorem, w kompletnej ciszy przerywanej śpiewem ptaków i ludzi, Apele Jasnogórskie, których klimat jest wyjątkowy i pozwala słyszeć nawet własne myśli.
Tylko pół godziny i tak wiele...
I jeszcze jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi w porze kwitnienia akacji czyli Lasek Siedmiu Boleści NMP z sześcioma kapliczkami i siódmym krzyżem, w których widnieją rzeźby i płaskorzeźby genialnego rzeźbiarza i lotnika, dziewiętnastowiecznego samouka
z Odporyszowa, Jana Wnęka.
W mojej wiosce akacje przemarzły, tam ocalały wszystkie. Górują nad dolinką zasypując kwieciem ścieżki i wiekowe kapliczki. Absolutna cisza przerywana jedynie trelami kosów i innych ptasich śpiewaków oraz brzęczeniem milionów owadów, daje niesamowitą atmosferę spowitą słodkim zapachem akacjowych kiści.
Każdego roku kieruję tam swoje kroki i za każdym razem jestem niezmiennie zauroczona.
A w kolejnej dolince przepływają wspomnienia mojego dzieciństwa gdy z Mamą i sąsiadkami udawałyśmy się ówczesnymi środkami transportu do tzw. Studzienki, gdzie według przekazów trzykrotnie objawiała się Matka Boża dając źródełko oblężonym przez Szwedów mieszkańcom wioski. 
Dziś wielu turystów korzysta z tej krystalicznej wody, która ma wspaniały smak zwłaszcza podczas upałów.
Tam też królują ptaki, akacje i naturalna cisza.
Doceniam piękno w " zasięgu ręki", a wszystkich, którzy będą podróżować po Małopolsce, zachęcam, by " skosztowali" naturalnych darów.
Takie to oto moje małe, majowe szczęścia, którymi się z Wami dzielę serdecznie dziękując za Waszą obecność i pozostawione tu słowa. 
Dziś prezent dla Was w postaci moich konwalii...
...i przemiłych bocianów...

piątek, 8 września 2023

Niecodzienny "pogrzeb" w pobliskim Sanktuarium.

 Zdarzyło się ponad pół wieku temu...
W mojej pamięci pozostało jedynie kilka obrazów, słoneczny dzień, tłumy ludzi, Basia kurczowo trzymająca swoją Mamę za rękę by się nie zgubić i Ona, Piękna Pani, śpiąca i niesiona przez ludzi do kaplicy. Wiedziałam, że to Matka Boża, bo Mama objaśniła mi, że oto właśnie jesteśmy na pogrzebie Matki Bożej. Niezbyt rozumiałam, jako kilkulatka, jak to się stało, że MB zmarła, ale radowałam oczy tym barwnym pochodem. Tyle zostało w pamięci...
W tym roku postanowiłam wrócić w to miejsce, które kiedyś pokazała mi Mama, prosta, wiejska kobieta, z wiarą przerastająca wiarę wielu teologów.
W Odporyszowskim Sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej, tygodniowe uroczystości odpustowe zaczynają się na Matkę Bożą Siewną
( uroczystość Narodzenia NMP- 8.09.), a kończą w dniu Matki Bożej Bolesnej ( 15.09).
W przeddzień odpustu, 7 września odbywa się symboliczny pogrzeb. W procesji różańcowej niesiona jest z kościoła, na cmentarz, figura Matki Bożej Zaśniętej. Tam zostaje złożona w kaplicy zaśnięcia by przypominać ludziom, że jest to moment narodzin Maryi dla Nieba, a już w dniu następnym Kościół świętuje ziemskie narodziny Maryi. I właśnie 8 września zawsze wędrujemy w pieszej pielgrzymce do Odporyszowa, dokąd przybywają też inne pielgrzymki z różnych parafii naszej okolicy. 

Wczorajszy, wrześniowy dzień był ciepły i słoneczny, więc wspólnie z Mężem mogliśmy uczestniczyć w tym radosnym pogrzebie.
Ludzi było zapewne znacznie mniej niż ok. 55 lat temu, nie było furmanek konnych, wiadomo, że przez ten czas świat się bardzo zmienił, ale dla mnie był to kolejny powrót do korzeni, do tych wartości, które oboje z Mężem zabraliśmy z naszych, rodzinnych domów. Mądrość naszych Rodziców była wielka...

Z takimi odpustami wiążą się tez inne wspomnienia, o których dawno, dawno temu pisałam na swoim blogu, a które ożyły po śmierci mojego Brata. 
Jako dwunastoletni chłopiec o " pewnym oku", podczas  takiego odpustu zestrzelił losy, pod którymi kryły się dwie gipsowe figurki, Maryi i Jezusa.
Mieszkały one w naszym starym domu, a potem odnalazł je w stosie " rzeczy niepotrzebnych" i przygarnął do naszego domu mój Mąż, za co jestem mu wdzięczna, bo są one łącznikiem z dawnymi czasami, gdy wszystko było znacznie prostsze, a ludzie nie mieszali pojęć w sprawach ważnych...
Oto one, jedne z najcenniejszych pamiątek.
Mają stałe miejsce w naszym domu, a ostatnio znalazły też miejsce na moim obrazie.
Wędrując do Pani Odporyszowskiej, mijamy błonia, na których od zawsze rosną wrzosy i jest to ich jedyne siedlisko w okolicy.
W dzisiejszy klimat dobrze wpisuje się książka, której Autorką jest Natalia, sami zobaczcie jej twórczość http://wnaszejbajce.blogspot.com/2023/08/zal-za-wakacjami-i-intensywna-koncowka.html
Oto książka, którą dostałam w prezencie ( z dedykacją) wspaniale wpisująca się w końcówkę wakacji i początek roku szkolnego.
A przy tym pogodna, ukazująca ludzi, którzy chcą czynić i czynią dobro, mimo trudności, które przecież jak wszyscy, napotykają na swojej drodze.
Autorka w dyskretny sposób pokazuje jak wychwytywać chwile szczęścia, jak odnajdywać siebie w różnych okolicznościach i jak zawsze, pokazuje piękno kolejnego " kawałka" Polski.
Świetna lektura dla całej rodziny. Dziękuję Natalii za dobre chwile, które spędziłam z jej książką w ręku, a Wam polecam tę młodą Autorkę, która zasługuje na stałe grono czytelników.
Kończymy posta, bo dzisiejszy dzień znów będzie mocno wypełniony...
Serdecznie pozdrawiam i pamiętam o Was w moich wędrówkach...

piątek, 10 czerwca 2022

"Czyż święci są po to, ażeby zawstydzać? Tak. Mogą być i po to."

10 czerwca, 35 lat temu, w Tarnowie, nasz Wielki Papież, Jan Paweł II ogłosił błogosławioną- Karolinę Kózkównę, która w 1914 roku zginęła z rąk rosyjskiego żołnierza broniąc godności 16 letniej, polskiej dziewczyny. Uroczystość, mimo, że był to rok 1987, zgromadziła niezmierne rzesze pielgrzymów, którzy w deszczu i błocie oczekiwali na Ojca Świętego na tarnowskich polach.
Miałam to szczęście ( z synem pod sercem) uczestniczyć w tej wielkiej uroczystości.
Ojciec Święty mówił wówczas:
– Ta młodziutka córka Kościoła tarnowskiego, swoim życiem i śmiercią mówi przede wszystkim do młodych. Do chłopców i dziewcząt. Do mężczyzn i kobiet. Mówi o wielkiej godności kobiety, o godności ludzkiej osoby. Tak więc święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka.
Od tamtej chwili kult Błogosławionej jest ogromny.
Od dwudziestu lat, w Wał Rudzie, każdego 18 dnia miesiąca, bez względu na pogodę, szlakiem męczeństwa Bł. Karoliny wyrusza ogromna rzesza pielgrzymów, której zawsze przewodniczy szerzący z wielkim oddaniem kult Błogosławionej,  Kustosz Sanktuarium w Zabawie, ks. Zbigniew Szostak.
Podczas Drogi Krzyżowej, której towarzyszą rozważania, autentyczne świadectwa cudów i łask, pielgrzymi zanoszą na modlitewny szlak swoje własne sprawy, by je omodlić.

Przybywają osoby z różnych stron Polski, czasami " ze świata".
Jest wielu młodych, dla których Karolina jest wzorem i oparciem w dzisiejszym poplątanym świecie.
W tym miejscu po dwóch tygodniach poszukiwań ( zginęła 18 listopada) odnaleziono Ciało Karoliny ze śladami licznych ran, które poniosła w czasie dramatycznej ucieczki zakończonej śmiercią.

 

Kolejne wędrowanie- Karolinie
Spakowałam ciężkie serce
zabrawszy całą litanię próśb
wyruszyłam w las szumiący nadzieją
przenikliwy wiatr
przeszywał moje myśli
wpadał w ich zakamarki
by odczytać sens każdego pragnienia
miłość jest uparta
nie lęka się zimna ani bólu
przygląda się nieśmiałym zawilcom
i konarom starych drzew.

Błogosławiona Karolina spoczywa pod ołtarzem głównym kościoła parafialnego w Zabawie, to jedyne takie miejsce na świecie gdzie parafianka pozostała pod ołtarzem własnego kościoła.

Na terenie przykościelnym, znajdują się stacje Drogi Krzyżowej, jedna z nich upamiętnia scenę ze skraju lasu, gdzie zastraszony ojciec, Jan Kózka zawraca do domu pozostawiając Córkę samą z żołnierzem ( rzekomo życzył sobie wskazania drogi, choć można się było domyślać jego zamysłu).
Ojciec przeżywał tę chwilę do końca swojego życia, nie mogąc sobie darować wyboru.
Kościół w Zabawie ma wiele cennych pamiątek związanych z życiem Błogosławionej.
Jest tu też Pomnik Przejścia poświęcony ofiarom wypadków i przemocy, tu przybywają rodzice, którzy nie mogą się pogodzić ze śmiercią utraconego dziecka...
Ale powróćmy do Wał- Rudy.
Brama, przez którą zawsze przechodzi pielgrzymka rozpoczyna modlitewny szlak.
W tle krzyża- drugiej stacji ( na każdej widnieje fragment Psalmu 16 śpiewanego podczas beatyfikacji) rośnie grusza licząca sobie ok 200 lat, pod nią mała Karolinka uczyła katechizmu wiejskie dzieci opiekując się nimi, gdy ich rodzice wyruszali do prac polowych.
W każdej Drodze Krzyżowej uczestniczy obraz Błogosławionej i Jej relikwie.
Będąc w tym miejscu warto zwiedzić dom Błogosławionej z kaplicą i izbą mieszkalną, w której zgromadzono pamiątki.
Jest też Wioska Galicyjska, taka ruchoma szopka, pięknie obrazująca czasy początku XX wieku.
A przy Sanktuarium w Zabawie jest wspaniałe miejsce edukacyjne: rzeźbione przez miejscowego twórcę ptaki, połączone z odgłosami ich śpiewu i opisem gatunku po wybraniu konkretnego ptaka, wprowadzają w atmosferę radłowskiej ziemi.
To tylko niektóre z wartościowych miejsc czekających na pielgrzymów.
Od 19 lat dyrektorka szkoły w Woli Radłowskiej, p. Jadwiga Bieś, organizuje ogólnopolski konkurs " Błogosławiona Karolino, świeć nam przykładem, w którym licznie uczestniczą osoby z całej Polski, z wszystkich kategorii wiekowych, począwszy od przedszkolaków.
W tym roku namalowałam obraz do słów psalmu: Ty ścieżkę życia mi ukażesz.
Bo każdy z nas sam wybiera własną ścieżkę...
A to przykład prawdziwej modlitwy sprzed 35 lat. Siostra Błogosławionej podczas mszy świętej beatyfikacyjnej.
Pozostawiam Was w świecie refleksji i zadumy...

czwartek, 28 października 2021

Zanim jesień poskłada sztalugi...

Jesień, ta nasza, złota, to dojrzała artystka, kolorystka, estetka, poetka. Przepadam za jej wytworami, których ma niezliczone warianty i którymi obdarza nas według własnych upodobań.
W tym roku jest wyjątkowo łaskawa dla nas. Zapełnia moje nośniki pamięci takimi obrazami, że przy niej wstyd mi sięgać po moją malarską paletę. Ale kiedy jesień już  zgarnie palety i sztalugi, schowa na długie miesiące, ja zacznę działać.
Tymczasem oferuję Wam garść poezji w słowie i fotografii.

A teraz wiersz dedykowany moim wiernym Czytelnikom.
Czas jesieni
Chcę cię obdarować pięknem
zasypać złotymi liśćmi
zatrzymać czas
mimo że słońce w pośpiechu
maluje obraz na nieboskłonie
zatrzymuję się oczarowana
chłonę jesienne barwy
zapisuję dla innych
na czas niepogody i słoty
zgarniam obłoki
zanurzam się we wschody i zachody
niepoprawna marzycielka
ciągle dziecko
ze wspomnieniami w kieszeniach życia
daję ci jesienne liście za darmo
wiem że je przygarniesz
bo
jesteś pięknem
piękniejszym
niż jesienne zachody słońca.
Kończy się październik, a róże...zobaczcie...
W taką złotą, piękną jesień udało mi się spotkać prawdziwie Marzenkę, która nie prowadzi bloga, ale czyta mojego, a jej bogaty świat przeżyć wewnętrznych jest wart pochylenia się przed nim...
Spotkanie, spontaniczne i przemiłe, odbyło się w Sandomierzu, którego jesienny czar jest również wyjątkowy...
A jeśli znajdzie się ktoś, kto po przeczytaniu tego posta nie kocha jesieni, to mam na niego straszaka:-)
Do napisania...