sobota, 15 sierpnia 2015

" W sierpniu każdy kwiat woła, zanieś mnie do kościoła".

To staropolskie powiedzenie ma ścisły związek z dzisiejszym świętem.
Święto Wniebowzięcia, zwane Świętem Matki Bożej Zielnej jest czasem poświęcania bukietów z kwiatów, ziół i owoców, zwanych ograbkami, równiakami lub kępkami. Takie bukiety przechowywało się dawniej przez cały rok, a w przypadku choroby zwierząt domowych sporządzano z nich wywar i podawano do picia zwierzętom ( wszak zawierają one wiele gatunków ziół leczniczych).
 W naszej parafii kultywowany jest zwyczaj wykonywania wieńców żniwnych przez kolejne wioski. W tym roku przypadło na naszą wieś, więc nazbierałam wszelkich ziół, by wspólnie z mieszkańcami naszej wioski przygotować dar ziół, zbóż i kwiatów. Odstąpiliśmy od tradycyjnej formy wieńca na rzecz nowej formy bukietowej.


 Taki pomysł mi przyszedł do głowy i tak wygląda nasz wieniec, a raczej bukiet ( zdjęcia robione komórką i nocą, więc nie wszystko dobrze widać), który zawiera ( jak każe tradycja) zioła, zboża i kwiaty.

Kapliczki Matki Bożej są wpisane w pejzaż wsi małopolskiej.
 W święto Matki Bożej Zielnej dobrze wpisuje się kolejny anioł, tym razem- anioł miłości...

Przez pola łąki i zboża
idzie Pani Zielna, Matka Boża.
Pochyla się tkliwie nad ziołami,
słucha świerszczy, rozmawia z ptakami.
Sierpniowemu słońcu błogosławi
na żniwiarzy spogląda łaskawie.
Dobrą ręką dotknie wieniec dożynkowy
na Jej święto upleciony, gotowy.
Wczesnym rankiem rosę w lasach rozsiewa,
potem spieszy kędy owoc dojrzewa.
A za wszystko Synowi dziękuje
z wiernym ludem Jej serce się raduje.
Z pielgrzymami na szlaku wędrownym
słucha próśb i westchnień rozmodlonych.
I ukradkiem łzę z twarzy ociera
gdy się człowiek przed Bogiem otwiera.
Pierwsza idzie na Jasną Górę
by pielgrzymów witać najczulej.
Spoglądając z troską matczyną,
czuwa ciągle nad ludzką rodziną.
Matko z twarzą pociętą przez wroga,
ciągle zbliżaj nas wszystkich do Boga.
Bądź nam tarczą niezłomną i siłą,
uczyń Polskę, Bogu wierną i miłą.

 Dzień 15 sierpnia, po kilkudziesięcioletniej przerwie, stał się ponownie  oficjalnym świętem narodowym wojska polskiego na pamiątkę zwycięstwa Polaków w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku, nazwanej także " cudem nad Wisłą".
Dzięki wielu bohaterom polskim, możemy się dziś cieszyć wolną Polską, właśnie taką...
 Pięknego sierpnia Wam życzę!

środa, 12 sierpnia 2015

Myślę, że naturalny kolor lata to...

...żółty- jak słońce, jak słoneczniki, jak nawłoć, jak dziurawiec, po prostu jak radość!
 Lato
Zapachniało skoszoną trawą
ptaki tulą pisklęta
pod skrzydłami miłości
lato rozlewa się do butelek
pęcznieją spiżarnie
dzieci syte słońcem i owocami
proszą o wakacyjną miłość
niestrudzone słońce
pieści piasek i wodę
złoci kłosy pachnące chlebem
tak blisko stąd do nieba
najbardziej lubię słuchać
łąkowej orkiestry
kiedy zmierzch otula
moje tęsknoty i oczekiwania
myślę, że latem
człowiek musi stać się lepszym
przecież słońce
podgrzewa również zmęczone serca
chodź ze mną na ścierniska
może zranione stopy
pozwolą zapomnieć o głębokich ranach
znów pragnę ciszy
czy to jest
moja tęsknota za wiecznością?





W tę scenerię wpisuję kolejnego mojego anioła na desce - ze słonecznikami








 I jeszcze kilka kwiatów, które żyją w symbiozie ze słońcem...
 Nawet koper i sałatka " załapują" się do tego grona!
Wakacyjny czas sprzyja podróżom, więc Ewa z bloga http://hubka38.blogspot.com/w ramach karteczkowej wymianki rzuciła wybrane przez zwycięzcę poprzedniej edycji, hasło podróży.
Oto co przygotowała dla mnie Crea Diva http://creadivvva.blogspot.com


Krysi serdecznie dziękuję za ten letni i podróżniczy zestaw, który mnie ucieszył i zachwycił.













A ode mnie do Krysi powędrowały te oto drobiazgi:
 

Lato w pełni i choć tak kolorowo, to muszę ze smutkiem stwierdzić, że ogromna susza zniszczyła pola i ogrody. Na wsi widać to najbardziej, zżółkły liście, wyschła trawa, kukurydza zwija liście.
Przyroda cierpi, a rolnicy martwią się o zbiory...













Serdecznie pozdrawiam z upalnej wioski...

 

niedziela, 9 sierpnia 2015

Przenieśmy się na chwilę w czasie...i przestrzeni.

Historia zamku Bolków sięga XIII w. I jak wskazuje nazwa, istotnie do jego powstania i rozkwitu przyczynili się dwaj Bolkowie, I i II. Całej historii przytaczać nie będę, ale powiem, że jest co zobaczyć i turystów udających się w Karkonosze namawiam
do "popasu" w Bolkowie:-)
Wieża dziobowa- jedyna w Polsce taka budowla ma dziś 25 metrów wysokości, a widok z niej jest wspaniały! W dolnej części wieży znajduje się dawny loch głodowy!!! Wieża miała pełnić funkcję obronną, a jej ostrze było skierowane w stronę najmniej zabezpieczoną przed wrogiem, po to by pociski ześlizgiwały się po murze!
 Warto się tam wdrapać:-)!
Z wie­ży widać Wzgó­rza Strze­gom­skie od pół­no­cy, Gó­ry Wał­brzy­skie od po­łu­dnia, a od za­cho­du -Gó­ry Ka­czaw­skie. 
 Piękne miejsce...
Spacer wśród fragmentów tak szacownej budowli skłania do zadumy...
Zanim się wybierzecie do Bolkowa, przedstawiam Wam kolejnego anioła- z malwą, nim przekwitną malwy- one też mają wiekową tradycję w przydomowych ogródkach!
Pozdrawiam z wszelkimi kolorami lata:-)

środa, 5 sierpnia 2015

Skarby sierpniowych dni na wyciągnięcie ręki.

Wczoraj Ania ( wierna Czytelniczka mojego bloga) poprosiła o post " z podszeptów serca".
Dla Ani...i wszystkich, którym nie znudziło dotąd " moje wiejskie zakochanie" jest moje wieczorne pisanie:-)
Bo jeśli ma być z serca, to jakże inaczej niż łąki i pola, skoro każdego dnia zachwycam się nimi niezmiennie, jakbym je widziała pierwszy raz. To trochę tak jak z pierwszą miłością, którą się idealizuje.
Ja też idealizuję strony, w których mieszkam, ale dzięki tej miłości jestem szczęśliwa.
W przeciwnym razie musiałabym narzekać, że nuda, że wszędzie daleko, że gorąco, że równiny, że te same od lat zboża, ci sami ludzie...
A tymczasem piękno tkwi w tej prostocie, którą się karmię ponad pół wieku- każdego dnia.
W tych polach, ścierniskach, łąkach porośniętych ziołami jest jakaś przedziwna moc, jakiś czar, którego nie da się pojąć, jeśli nie pochyli się nad ziemią, nie wyciągnie ręki, nie pogładzi traw o świcie, nie spojrzy w tarczę zachodzącego słońca...
 Czar wspomnień mojego dzieciństwa, dzieciństwa moich Synów trwa. Wierzę, że tę miłość uda się zaszczepić również Wnukom.
Tylko żal, że tylu Bliskich już nie ma, a wraz z nimi odeszły "dziesiątki" stawiane ze snopów ręcznie wiązanych i stukot wędrujących od wsi do wsi młocarni i wspólne zbierania ziemniaków kończące się ich pieczeniem na polu.
I tyle innych zdarzeń, których już nigdy nie będzie i o których chcę opowiadać młodym, póki pamiętam...
Z myślą o tych, co kochają bezkresy wiejskich zagonów powstał mój kolejny anioł na starej desce- anioł z motylami.
Anioł spaceruje wśród floksów i rozumie moją mowę, wszak był tu od zawsze...
Odmierzam mój czas
maleńkimi skarbami kolejnych dni
wyrzeźbionych spojrzeniem szeptem i milczeniem
zaglądam w serce kwiatom o świcie
bo one najlepiej znają piękno porannej rosy
odnajduję każdy promyk
który delikatnym drżeniem
przybiegł stamtąd gdzie
zostawiam w depozycie moją radość
odsyłam go z powrotem spokojna
że mowę słońca i wiatru
znają tylko nieliczni
dla których wiem znaczy więcej
od niezwykłych mądrości tego świata
by w słowie spojrzeniu i uścisku rąk
odnaleźć cud każdego dnia.