wtorek, 6 stycznia 2015

Legenda mówi, że czwarty Mędrzec całe życie szukał Dzieciątka.

Według legendy, wraz z Trzema Mędrcami ze Wschodu, na poszukiwanie nowo narodzonego Dzieciątka, wybrał się mag Artaban.  Zabrał ze sobą drogocenne dary, cudnej urody perłę, rubin i szafir.








I gdy Trzej Królowie wędrowali niestrudzenie, on " tracił " czas pomagając ludziom. A to choremu na febrę człowiekowi, a to matce drżącej o życie synka, któremu zagrażali żołnierze Heroda, a to młodej dziewczynie sprzedanej w niewolę na pohańbienie...
I w ten sposób " pozbył się" drogocennych darów, perły, rubinu i szafiru, które niósł Jezusowi w darze.








Odnalazł Jezusa dopiero na Golgocie, kiedy zmęczony, po latach, z pustymi rękoma, dotarł do celu.
I wówczas usłyszał niezwykłe słowa, że w każdym człowieku, któremu udzielał pomocy był Ten, Którego całe życie poszukiwał.
Legenda...a niesie ze sobą tyle piękna...
Wszak dobro, którym się dzielimy z innymi to najdrogocenniejsze klejnoty, których, " ani ogień, ani woda, ani złodziej... nie zabierze.
Święto Objawienia Boga, Trzech Króli, obchodzone jest na pamiątkę hołdu, jaki Mędrcy Wschodu, oddali nowo narodzonemu Jezusowi zanosząc mu złoto, kadzidło i mirrę, a więc nasze dobra, modlitwę i cierpienie.
Dzień ten, 6 stycznia zmykał w dawnej Polsce cykl dwunastu dni szczodrych
( od 26 grudnia) i był dniem odwiedzin i poczęstunków. Do domów przychodzili kolędnicy, wśród nich obowiązkowo Trzej Królowie, by złożyć gospodarzom życzenia odwzajemniane szczodrymi datkami.






  Na dworach obdarowywano w tym dniu służbę, a dzieci, zarówno w miastach, jak i na wsi otrzymywały czerwone jabłka i orzechy, aby miały zdrowe rumieńce i mocne zęby.
















 Do dziś, poświęconą w tym dniu kredą, pisze się nad drzwiami domostw pierwsze imiona Mędrców poprzedzielane krzyżykami K+M+B , co w innej interpretacji oznacza prośbę:
Christus mansionem benedicat- Niech Chrystus błogosławi ten dom.
A ja życzę każdemu takiej Gwiazdy, która go przez życie poprowadzi najpiękniej...

piątek, 2 stycznia 2015

Wierzę, że dobra Pańskie będę oglądał w ziemi żyjących...


Zawsze pisała "o...", o różnych sprawach, zwyczajnych, codziennych. Z Jej postów wyłaniała się mądrość, dobro, piękno i wiara. Głosiła Dobrą Nowinę w blogowym świecie. Swoje słowa wiązała przepięknie z fotografiami niezwykłej urody http://lavieestbelleijatez.blogspot.com/. Mądra, młoda, potrzebna...realizująca swoje powołanie w sposób łączący ludzi, bo wiem, że jej bloga czytali nie tylko wierzący. Przez ponad rok czasu wędrowałam systematycznie po Jej blogowych śladach, czerpiąc siłę i radość życia. Najpiękniejszy egzamin zdała w trakcie choroby- nie narzekała, nie wątpiła, nie pytała- dlaczego?








Niedawno otrzymałam od Judytki książkę, trzymam ją w rękach niczym ogromny skarb. Jej słowa, myśli przelane na papier dla nas, ciągle poszukujących i zmagających się z trudami życia...
Moja pamiątka- podpisana Jej ręką...



Już nam jest Jej brak, ale przecież wypełniła wolę Ojca
i teraz będzie z Góry podczytywać blogi naszych serc, te ukryte, osobiste...
 Pan Ludwik też chorował...jego nieodłączną towarzyszką życia ( jak sam mawiał) była wódeczka.
Kulturalny emeryt, niegdyś wybitny fachowiec sztuki spawalniczej, wiódł samotne życie. Był dobrym człowiekiem, nigdy nikomu nie wyrządził krzywdy, nie uchybił nawet słowem. Bardzo dużo czytał, systematycznie odwiedzał bibliotekę, z której wychodził zawsze ze sporą ilością wartościowych książek.
Wczoraj strażacy ochotnicy znaleźli zamarznięte ciało p. Ludwika w polach. Być może poszedł dokarmiać bobry, bo tak często robił. Po nim też pozostało puste miejsce w naszym społeczeństwie...
 Dwie śmierci u progu rozpoczynającego się roku skłaniają do refleksji...
życie człowieka jak trawa na wietrze...

czwartek, 1 stycznia 2015

Dar macierzyństwa w najpiękniejszej odsłonie na początek roku kalendarzowego w dniu Świętej Bożej Rodzicielki.

Ile tajemnic skrywają niemi świadkowie ludzkich losów?
Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi to najstarsze święto Maryjne, które w szczególny sposób podkreśla aspekt macierzyństwa Maryi i związane jest z jednym z najstarszych dogmatów Kościoła. Dogmat o Bożym Macierzyństwie Maryi został oficjalnie włączony do kanonu Kościelnego na soborze w Efezie w 431 roku.



Królowa niebieskich sfer
z księżycem pod świętymi Stopami
depcze moje złości każdego dnia
a ja dorzucam nowych
Królowa błękitów
z gwiazdami nad świętą Głową
zapala światełko nad mrokami duszy
a ja zapadam w smutek
Królowa moich myśli 
wyciąga święte Dłonie
a ja nie mam czasu
by dotknąć cudu... 



Obyśmy umieli dostrzegać piękno każdego dnia rozpoczynającego się dziś roku...
...i to piękno nieśli innym wespół ze zwyczajną dobrocią...

środa, 31 grudnia 2014

"Co szare- zmienia się w odświętne, tajemnicze/ Daj nam więcej dni takich, spragnionych miłości...'

Te dwa wersy w tytule, autorstwa o. F. Czarnowskiego, zaczerpnęłam z życzeń nadesłanych przez Janeczkę.
Tyle w nich prośby o wszelkie dobro, więc pasują do atmosfery dnia dzisiejszego...
                                                                                      

CZAS

Liczę uderzenia zegara
brodząc w przestrzeni czasu
słucham kurantów pożegnalnych
bo przecież
żadna godzina nie wraca
mam tyle spraw do załatwienia
czas nie czeka
ciągle się lękam
że nie zdążę
czas zaczeka...







Kolejne piękne życzenia zawitały pod mój dach.
Tym razem od:
http://aggajas.blogspot.com/
http://yolanda-art.blogspot.com/
http://janeczkowo.blogspot.com/
http://teczowystragan.blogspot.com/zdzisia10
Bardzo dziękuję za świąteczną pamięć:-)



Lubię twórczość w różnych wymiarach, również kulinarne spekulacje. I w ten sposób powstało ciasto... nazwijmy je: smakołyk Basi:-)
Trzy kruche blaty ( dwa jasne, a jeden z dodatkiem kakao, przełożone raz gotowanym serem wyłożonym na powidła śliwkowe, a drugie przełożenie to smażone jabłka, na gorąco wymieszane z nutellą i galaretką.
Wierzch polany czekoladą, a zwieńczeniem jest posypka z tartych migdałów. A jak on- ten niby mazurek- szybko znika...
Po bezkresach pól snują się marzenia...Każdy ma inne, wiele z nich jest wspólnych dla nas wszystkich...
Niech więc wszystkie dni nadchodzącego roku przyniosą to, co dla nas najlepsze...a szczęścia warto poszukać w zakamarkach codzienności...I zbierać je przez 365 dni, by na koniec roku zbudować gmach zwyczajnych radości...

niedziela, 28 grudnia 2014

" ...Kraje dzieciństwa, gdzie człowiek po świecie, biegł jak po łące..."

W niedzielę Świętej Rodziny, sięgam pamięcią w lata dzieciństwa za sprawą tego oto obrazu.
Kiedyś pisałam o historiach związanych z owymi oleodrukami, których całe rzędy zapełniały w każdym domu, ściany.
Taki duży obraz Świętej Rodziny wisiał nad łóżkami, starymi, drewnianymi, w których rolę materaca, spełniały sienniki wypchane słomą. Zaraz po wymianie takiej słomy na nową, sienniki były wysokie i stanowiły świetny teren do zabaw i fikołków:-) W wiejskich izbach, zazwyczaj łączono po dwa łóżka. Zanim zasnęłam, jako mała dziewczynka, przyglądałam się Świętej Rodzinie z tego obrazu, snując analogie do rodziców Jezusa i moich, a nawet ośmielałam się porównywać siebie do Dzieciątka. Byłam szczęśliwa, tak samo jak mały Jezusek z obrazu...



Minęło wiele lat od czasów mojego dzieciństwa...  usilnie starałam się z mężem stworzyć moim Dzieciom szczęśliwy dom.
Z tego, co mówią jako dorośli już ludzie, udało nam się to.
Jeśli tego posta czytają młodzi rodzice, to powiadam im z całą pewnością, że warto poświęcić siebie, by dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo... bowiem do szczęśliwego domu, wraca się nawet wtedy, gdy go już nie ma...


Rodzina

Niepokoje, smutki, radości,
radości, smutki, niepokoje,
smutki, radości, niepokoje
czasami na wspak
inaczej niż myślałam
odwrotnie i nie tak
po to
by moje serce
mogło być 
niezmiernym oceanem.








W ciszy grudniowego dnia
dziękuję za moją Rodzinę
Dar Niezwykły...

piątek, 26 grudnia 2014

" Otoczysz ramieniem utkanym z błękitu...?"

Lubię fotografować niebo. Jest w tym coś niezwykłego...
Przed wigilijną kolacją niebo w mojej wiosce wyglądało tak właśnie, jak na pierwszej fotografii...
Kolejne fotografie są zbiorem mojego " łapania" widoków niezwykłych o różnych porach dnia. Nawet jak nie mam aparatu, zatrzymuję samochód, bo telefon zawsze mam przy sobie- ot takie moje dziwactwo...



Uśmiechniesz się do mnie
gdy będę smutna
przyjdziesz
gdy będę cię potrzebować
usiądziesz chmurką 
na moim ramieniu 
powiesz mi, że mnie kochasz
otoczysz ramieniem
utkanym z błękitu?

odpowiedz moje niebo
czekam każdego dnia.


Wybaczcie, jeśli któraś z fotografii kiedyś się powtórzy...
Tyle ich jest w moich zbiorach...









Ks. Eugeniusz był moim pierwszym katechetą. Niezwykle skromny, życzliwy i na wskroś dobry, wprowadzał nas w świat prawd religijnych przez " baśniowe" opowieści.
Gwiazdy- mawiał Ksiądz - to takie otwory w niebie, które   P. Bóg powycinał, by ludzie zobaczyli jak tam jest pięknie...
Grudniowe niebo przygarnęło sędziwego, schorowanego
Kapłana kilka dni temu. Na moim biurku w pracy pozostała niewysłana kartka świąteczna. Chciałam napisać długi list, by opowiedzieć po latach Dobremu Katechecie, jak układa się moje życie... Nie zdążyłam, więc piszę posta o niebie, do nieba, wspominając Człowieka, który całe swoje życie poświęcił innym, a Jego dobroć była przeogromna.
Tak sobie myślę, że w niebie będzie miał tron, jaki przygotowywał dla nas siedmiolatków w starym dworku, w którym odbywały się lekcje religii, pilnując skrupulatnie by w kolejnym dniu inne dziecko zasiadało na owym " tronie" udając króla lub królową...Tylko czy zechce na nim usiąść, wszak był taki skromny...
Od tamtej pory minęło kilkadziesiąt lat, a dobroć, którą nas otoczył, wówczas małe dzieci, z biednych wiejskich rodzin, pozostaje w sercu mimo upływu lat...I wiem, że ci, których wychowywał i uczył, myślą podobnie...
Niech te fotografie i kilka słów płynących z serca będą wyrazem wdzięczności dla Ks. Eugeniusza i Wszystkich, którzy kiedyś dobrocią wpisali się w moje serce...

środa, 24 grudnia 2014

Zanim zaświeci pierwsza gwiazdka...

To muszę posta opublikować, wszak co robisz w Wigilię, będziesz cały ro robić...
Narcyz moim ogródku zdążył zakwitnąć:-)
A niebo bawi się kolorami...




























Kasza na śliwkach- to magiczne danie wigilijne z mojej wioski bulgocze w garnku...














 Pierogi z kapustą- postne oczywiście oczekują na zrumienioną cebulkę....


A te z suszonymi śliwkami dopiero się kleją...










I w ten czas zapracowany do drzwi puka listonosz i przynosi piękne życzenia od:
http://nitkiariadny.blogspot.com/
http://bozenaskowo.blogspot.com/
http://rekodzieloeluni.blogspot.com/
http://basiapawlak.blogspot.com/
http://jadzidka.blogspot.com/
oraz od:
http://barbarahaft.blogspot.com/
http://artzakatekmarii.blogspot.com/
http://anstahe.blogspot.com/
 Bardzo dziękuję za pamięć, dobre słowa i serce w karteczkach zamknięte.