Święto Trzech Króli kojarzy mi się z takimi widokami.
Kiedy byłam dzieckiem, moja dziecięca wyobraźnia podsuwała mi różne obrazy.
Malowałam je w mojej głowie wyobrażając sobie biblijne sceny. Dziecko buduje swoją wyobraźnię w oparciu o rzeczywistość, w której żyje, a moja była związana z krajobrazem mojej wioski, w której na święto Trzech Króli ziemia pokryta była zawsze grubą warstwą białego puchu i spała zmrożona srogimi mrozami.
W to święto szliśmy do naszego kościoła 5 kilometrów w jedną stronę, w ślad za Trzema Mędrcami niosąc Jezusowi swoje zmęczenie i zziębnięcie.
Zresztą całe moje dzieciństwo znaczone było takimi wędrówkami, bo do szkoły szłam przez zaśnieżone pola ponad 2,5 km i tyleż samo z powrotem.
Do tego należy doliczyć jeszcze popołudniową wyprawę na różnorodne kółka zainteresowań, które w naszej szkole odbywały się każdego dnia.
Gdy temperatura spadała poniżej dwudziestu stopni mrozu, Pan Czesiu, ojciec czwórki dzieci z naszej wioski, zaprzęgał konia i dużymi saniami odwoził nas do szkoły.
Jakaż to była frajda, gdy podjeżdżaliśmy pośród melodii dzwoneczków i parskania wysłużonej, poczciwej Baśki, przed szkołę,
a P. Czesiu wysupływał całą czeredę spod koców chroniących nas przed trzaskającym mrozem.
Jakże zatem mogłam sobie wyobrażać wędrówkę Trzech Króli- oczywiście koniecznie wśród pól, zasp ze zgrabiałymi dłońmi,
w których ściskali drogocenne dary.
Minęło kilkanaście lat i ja znów, zaraz po ukończeniu studiów wróciłam na wieś i jako nauczycielka tej samej szkoły prowadziłam polnymi ścieżkami gromadę moich uczniów, a mróz sklejał nam rzęsy i pozwalał przechodzić górą zaśnieżonych i zamarzniętych rowów. Moi Uczniowie toczyli ze mną wartkie rozmowy, a od wielu lat uczę ich dzieci w Gimnazjum. I one nie mogą wprost uwierzyć, że w tych czasach nie było szkolnych autobusów, a śnieg wsypywał się nawet do najwyższych butów.
Dziś już nie ma takich srogich zim i życie wygląda inaczej, ale ja snuję wspomnienia wędrując po tych samych polach przybranych po latach w zupełnie inną szatę.
W dzień Objawienia Pańskiego, poświęconą kredą na drzwiach należny napisać K+M+B (inicjały trzech Mędrców) i
aktualny rok.
Po łacinie skrót odczytywany jest, jako błogosławieństwo –Christus Mansionem Benedicat, czyli Chryste błogosław temu domowi.
Taki jest zwyczaj uczczenia tego Święta w Polsce.
Kredę święcę również z innego powodu, od lat jest to jedno z podstawowych narzędzi mojej pracy.
W wielu miastach odbędą się dziś wspaniałe pochody Trzech Króli, czekam na takie relacje na " miejskich" blogach.
Dziś o spacery dopominają się również moje pieski, które uwielbiają zimowe wędrówki.
Kończąc te zimowo- świąteczne rozważania, pragnę Was zachęcić, byście powędrowali z Trzema Królami na bloga Karolinki
http://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/, od niej otrzymałam tę wzruszającą kartkę z wymownymi życzeniami.
Karolinka jest Niezwykłą Osobą, emanuje radością życia, mimo trudności, które musi i chce codziennie pokonywać.
A jej blog to wspaniały podręcznik życia, z którego można korzystać za darmo.
Dziękuję Ci Karolinko za Twoje " bycie " z nami.
A my w dzisiejszy dzień zastanówmy się co jest naszym atutem?
Z jakimi darami wyruszamy każdego ranka na codzienną wędrówkę?
piątek, 6 stycznia 2017
niedziela, 1 stycznia 2017
Nowy Rok rozpoczyna się pod znakiem Bożej Rodzicielki.

W oktawę Bożego Narodzenia, w pierwszy dzień rozpoczynającego się roku, dziękując Bogu za przyjście na świat Chrystusa, Kościół obchodzi uroczystość Maryi jako Matki Bożej, przez którą spełniły się obietnice dane całej ludzkości, związane z tajemnicą Odkupienia.
Tego dnia z wszystkich przymiotów Maryi czcimy szczególnie Jej macierzyństwo.
Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi to najstarsze maryjne święto.
Do liturgii Kościoła wprowadził je dość późno papież Pius XI w roku 1931 na pamiątkę 1500. rocznicy soboru w Efezie (431).
Pius XI wyznaczył na coroczną pamiątkę tego święta dzień 11 października.
Reforma liturgiczna w roku 1969 nie zniosła tego święta, ale podniosła je do rangi uroczystości nakazanych i przeniosła na 1 stycznia.
Skoro dziś wspomnienie Bożej Rodzicielki, to warto kolejny raz podziękować za dar macierzyństwa.
CUD MACIERZYŃSTWA
Jestem matką
od lat
moje serce wystukuje rytm miłości
niezmordowane w miłowaniu
niewyczerpane w ofierze
spala się każdego dnia
by płonąć na nowo
dotykam od lat tego cudu
wobec którego bledną
wszystkie gwiazdy świata.
niezmordowane w miłowaniu
niewyczerpane w ofierze
spala się każdego dnia
by płonąć na nowo
dotykam od lat tego cudu
wobec którego bledną
wszystkie gwiazdy świata.
Kolejne życzenia świąteczne i noworoczne nadchodzą, niektóre po dwóch tygodniach od daty wysłania na terenie Polski,
nasza poczta jest błyskawiczna!!!
Bardzo dziękuję Alusi, Ewuni, Ewie i Joli
nasza poczta jest błyskawiczna!!!
Bardzo dziękuję Alusi, Ewuni, Ewie i Joli
alicjasmoczynska.pl
http://artesania-rekodzielo.blogspot.com/
http://evebellart.blogspot.com/
https://yolanda-art.blogspot.com/
Rok 2017 budzi moją wioskę...a przecież tak niedawno świętowaliśmy rok 2000!!!
W naszej rodzinie tradycje artystyczne ujawniają się w każdym pokoleniu, skoro post zaczyna się obrazem babci, to czas na dzieło wnuka:-) Oto pierwszy obraz Konradusia namalowany w osiemnastym miesiącu życia. Będziemy malować nadal:-)
Na zakończenie jeszcze jeden zwyczajny widok widziany sercem.
Niech każdy następny dzień niesie ze sobą piękno widziane sercem...
http://artesania-rekodzielo.blogspot.com/
http://evebellart.blogspot.com/
https://yolanda-art.blogspot.com/
Rok 2017 budzi moją wioskę...a przecież tak niedawno świętowaliśmy rok 2000!!!
W naszej rodzinie tradycje artystyczne ujawniają się w każdym pokoleniu, skoro post zaczyna się obrazem babci, to czas na dzieło wnuka:-) Oto pierwszy obraz Konradusia namalowany w osiemnastym miesiącu życia. Będziemy malować nadal:-)
Na zakończenie jeszcze jeden zwyczajny widok widziany sercem.
Niech każdy następny dzień niesie ze sobą piękno widziane sercem...
środa, 28 grudnia 2016
W oczekiwaniu na Nowy Rok...
Ziemia odpoczywa...
A większość ludzi wróciła już do pracy. Jak to zwykle bywa, święta szybko minęły.
Bardzo dziękuję za wszystkie nadesłane mi życzenia, czas na kolejną prezentację pięknych karteczek, które nadeszły od:
Danusi https://babusiowerobtki.blogspot.com/
Mariolki http://mysianorka1.blogspot.com/
Agatki https://aggajas.blogspot.com/
Ewuni http://ogrod-cardmaking-pasje.blogspot.com/
Klaudii http://domprzywiosennej5.blogspot.com/
(szkoda, że karteczka uległa zniszczeniu podczas pocztowych perypetii)
Tereni http://szarasowa.blogspot.com/
Wszystkie karteczki są eksponowane przez cały okres świąteczny w oknie mojej pracowni.
Jeśli mowa o minionych świętach to trzeba się przyznać do " słodkiego obżarstwa", którego dokonałam szczególnie za sprawą nowego ciasta, które nazwałam " makową krewną pani Walewskiej".
Na kruche( bardzo) ciasto ( z dodatkiem odrobiny mąki ziemniaczanej) wykładam powidła własnej roboty,
następnie masę makową ( gotową z dużej puszki, wzbogaconą masłem utartym z odrobiną cukru pudru, żółtkami i pianą z białek)
i takie ciasto piekę. Oddzielnie piekę kruchą deskę ( wiem już, że powinna być ciemna, więc należy dodać kakao).
Po upieczeniu i naponczowaniu sklejam z ciastem makowym przy wykorzystaniu masy( wyśmienitej) zaczerpniętej od Eli https://dietamojapasja.blogspot.com/search/label/ciasto
Na wierzch polewa i płatki migdałów. Jak dla mnie- cudo, które sprawiło, że moje sukienki nagle zmalały!!!
Na zimowe wieczory polecam doskonałą lekturę- Mirosławy Karety: BEZIMIENNI, czyli drugą część sagi rodu Petrycych, można czytać ją samodzielnie, choć warto przeczytać pierwszą: POKOCHAŁAM WROGA.
Wartka akcja obejmująca okres współczesności oraz wojny w okupowanym Krakowie, sprawia, że czyta się je z zapartym tchem.
Odliczając ostatnie dni Starego Dobrego 2016 Roku, życzę Wam wiele szczęścia na wszystkie dni nadchodzącego 2017 roku. Niech się spełnią Wasze najskrytsze pragnienia, a każdy dzień będzie okazją do uczynienia choćby maleńkiego dobra...
A większość ludzi wróciła już do pracy. Jak to zwykle bywa, święta szybko minęły.
Bardzo dziękuję za wszystkie nadesłane mi życzenia, czas na kolejną prezentację pięknych karteczek, które nadeszły od:
Danusi https://babusiowerobtki.blogspot.com/
Agatki https://aggajas.blogspot.com/
Ewuni http://ogrod-cardmaking-pasje.blogspot.com/
Klaudii http://domprzywiosennej5.blogspot.com/
(szkoda, że karteczka uległa zniszczeniu podczas pocztowych perypetii)
Tereni http://szarasowa.blogspot.com/
Wszystkie karteczki są eksponowane przez cały okres świąteczny w oknie mojej pracowni.
Jeśli mowa o minionych świętach to trzeba się przyznać do " słodkiego obżarstwa", którego dokonałam szczególnie za sprawą nowego ciasta, które nazwałam " makową krewną pani Walewskiej".
Na kruche( bardzo) ciasto ( z dodatkiem odrobiny mąki ziemniaczanej) wykładam powidła własnej roboty,
następnie masę makową ( gotową z dużej puszki, wzbogaconą masłem utartym z odrobiną cukru pudru, żółtkami i pianą z białek)
i takie ciasto piekę. Oddzielnie piekę kruchą deskę ( wiem już, że powinna być ciemna, więc należy dodać kakao).
Po upieczeniu i naponczowaniu sklejam z ciastem makowym przy wykorzystaniu masy( wyśmienitej) zaczerpniętej od Eli https://dietamojapasja.blogspot.com/search/label/ciasto
Na wierzch polewa i płatki migdałów. Jak dla mnie- cudo, które sprawiło, że moje sukienki nagle zmalały!!!
Na zimowe wieczory polecam doskonałą lekturę- Mirosławy Karety: BEZIMIENNI, czyli drugą część sagi rodu Petrycych, można czytać ją samodzielnie, choć warto przeczytać pierwszą: POKOCHAŁAM WROGA.
Wartka akcja obejmująca okres współczesności oraz wojny w okupowanym Krakowie, sprawia, że czyta się je z zapartym tchem.
Odliczając ostatnie dni Starego Dobrego 2016 Roku, życzę Wam wiele szczęścia na wszystkie dni nadchodzącego 2017 roku. Niech się spełnią Wasze najskrytsze pragnienia, a każdy dzień będzie okazją do uczynienia choćby maleńkiego dobra...
sobota, 24 grudnia 2016
Każde życie jest cudem, a miłość ten cud opromienia.
Betlejemska Noc narodzin Najpiękniejszej Miłości, Boga zrodzonego w Człowieku niech opromienia Wasze serca, umacnia nadzieję i rozświetla wszystkie mroki życia.
Jak wigilijny zwyczaj każe, trzymając w ręku biały opłatek, przybywam do Was z życzeniami, niech się spełni to, co głęboko ukryte w sercu...Z najszczerszym przesłaniem dedykuję moim Drogim Czytelnikom te oto poetyckie strofy...
Rozbłysły wszystkie gwiazdy
by pokazać człowiekowi piękno niebios
zamigotała nadzieja
że człowiek zobaczy człowieka
Bóg zstąpił na ziemię pukając do ludzkich serc
człowiek długo nie otwierał drzwi
mimo że gwiazdy świeciły coraz jaśniej
Bóg czeka aż pozwolisz Mu opowiedzieć
o codziennej najpiękniejszej miłości
wyszeptanej najprostszymi słowami
kiedy zmierzch ustępuje porankowi
a poranek pochyla się pod ciężarem dnia
otwórz drzwi swojego domu
nawet jeśli nic nie zapowiada cudu
może
uśmiech na drugiej twarzy
może
dłoń podana szczerze
może
przepraszam jak bezkresne przestworza
a może
kocham cię za to że jesteś
może
coś o czym wiesz ty i Bóg
który zapalił wszystkie gwiazdy
byś odnalazł drogę do drugiego człowieka
Jak wigilijny zwyczaj każe, trzymając w ręku biały opłatek, przybywam do Was z życzeniami, niech się spełni to, co głęboko ukryte w sercu...Z najszczerszym przesłaniem dedykuję moim Drogim Czytelnikom te oto poetyckie strofy...
Rozbłysły wszystkie gwiazdy
by pokazać człowiekowi piękno niebios
zamigotała nadzieja
że człowiek zobaczy człowieka
Bóg zstąpił na ziemię pukając do ludzkich serc
człowiek długo nie otwierał drzwi
mimo że gwiazdy świeciły coraz jaśniej
Bóg czeka aż pozwolisz Mu opowiedzieć
o codziennej najpiękniejszej miłości
wyszeptanej najprostszymi słowami
kiedy zmierzch ustępuje porankowi
a poranek pochyla się pod ciężarem dnia
otwórz drzwi swojego domu
nawet jeśli nic nie zapowiada cudu
może
uśmiech na drugiej twarzy
może
dłoń podana szczerze
może
przepraszam jak bezkresne przestworza
a może
kocham cię za to że jesteś
może
coś o czym wiesz ty i Bóg
który zapalił wszystkie gwiazdy
byś odnalazł drogę do drugiego człowieka
czwartek, 22 grudnia 2016
Kolorowy post przedświąteczny.
" Jeśli pokora jest królową serca, nawet w stajence może być jak w niebie.
Pasterze odeszli...
Przeciskając spojrzenie przez szczeliny dachu, pytałeś siebie: skąd tu tyle nieba?"
Takimi słowy nasi Uczniowie, w ten wieczór- aktorzy, budzili serca widzów do świątecznej radości.

"Betlejem polskie"zostało przeniesione do współczesnej rodziny, w której tylko babcia broni tradycji.
Nasi młodzi Aktorzy podjęli próbę przekonania " zbyt nowoczesnych", że w polskich zwyczajach tkwi piękno i siła.
Sala gimnastyczna- widowiskowa w ten wieczór była wypełniona wszelkimi stanami:-)
Osiemnasty raz zgromadziliśmy liczną społeczność lokalną i Gości, by wspólnie przeżywać oczekiwanie na cud Betlejemskiej Nocy.
Każdego roku, nasza młodzież w piękny sposób wprowadza nas w klimat Bożego Narodzenia.
Wykorzystałam zdjęcia p. Henryka, który od lat dokumentuje nasze działania i udostępnia je na szkolnej stronie internetowej, by choć w maleńkim stopniu podzielić się z Wami moją gimnazjalną radością.
Pierniczki w małej już ilości:-) oczekują na święta.
Moje Kochane Wnuki: Konradek i Natunia otrzymały pamiątkowe, imienne bombki z roku 2016, zamówione przez babcię u Edytki, której arcydzieła można oglądać na blogu http://edytamasasolna.blogspot.com/
Ja natomiast dziękuję za pamięć i życzenia oraz niezwykłej urody karteczki, które nadeszły od:
Uli http://kulskowo.blogspot.com/ i Małgosi http://papierowy-jarmark.blogspot.com/
Bożenki http://bozenaskowo.blogspot.com/ Magduśki https://nitkiariadny.blogspot.com/
Eli http://elizaart-handmade.blogspot.com/
Małgosi https://sutaszgochy-artsmak.blogspot.com/
która dołączyła do życzeń oryginalną i piękną bransoletkę.
Basi http://szeptyserca.blogspot.com/ i Janeczki http://janeczkowo.blogspot.com/
Bardzo dziękuję za wszystkie gesty życzliwości, a na posta życzeniowego zapraszam, jak moja własna tradycja każe, w Wigilię.
Pasterze odeszli...
Przeciskając spojrzenie przez szczeliny dachu, pytałeś siebie: skąd tu tyle nieba?"
Takimi słowy nasi Uczniowie, w ten wieczór- aktorzy, budzili serca widzów do świątecznej radości.

"Betlejem polskie"zostało przeniesione do współczesnej rodziny, w której tylko babcia broni tradycji.
Nasi młodzi Aktorzy podjęli próbę przekonania " zbyt nowoczesnych", że w polskich zwyczajach tkwi piękno i siła.
Sala gimnastyczna- widowiskowa w ten wieczór była wypełniona wszelkimi stanami:-)
Osiemnasty raz zgromadziliśmy liczną społeczność lokalną i Gości, by wspólnie przeżywać oczekiwanie na cud Betlejemskiej Nocy.
Każdego roku, nasza młodzież w piękny sposób wprowadza nas w klimat Bożego Narodzenia.
Wykorzystałam zdjęcia p. Henryka, który od lat dokumentuje nasze działania i udostępnia je na szkolnej stronie internetowej, by choć w maleńkim stopniu podzielić się z Wami moją gimnazjalną radością.
Pierniczki w małej już ilości:-) oczekują na święta.
Moje Kochane Wnuki: Konradek i Natunia otrzymały pamiątkowe, imienne bombki z roku 2016, zamówione przez babcię u Edytki, której arcydzieła można oglądać na blogu http://edytamasasolna.blogspot.com/
Ja natomiast dziękuję za pamięć i życzenia oraz niezwykłej urody karteczki, które nadeszły od:
Uli http://kulskowo.blogspot.com/ i Małgosi http://papierowy-jarmark.blogspot.com/
Bożenki http://bozenaskowo.blogspot.com/ Magduśki https://nitkiariadny.blogspot.com/
Eli http://elizaart-handmade.blogspot.com/
która dołączyła do życzeń oryginalną i piękną bransoletkę.
Basi http://szeptyserca.blogspot.com/ i Janeczki http://janeczkowo.blogspot.com/
Bardzo dziękuję za wszystkie gesty życzliwości, a na posta życzeniowego zapraszam, jak moja własna tradycja każe, w Wigilię.
piątek, 16 grudnia 2016
Krakowskie i nie tylko, okruchy przedświąteczne.
Można sprawdzić na moim blogu, że tradycyjnie każdego roku w okresie Świąt Bożego Narodzenia bywam w Krakowie.
Wiadomo też, że tradycję zachowuję, więc...
Dla Was zdjęcia ze świątecznego Krakowa, mimo, że w tym dniu słoneczko nie zaświeciło i ich jakość jest słabsza, ale przecież chodzi nam o klimat.
Mój wzrok zatrzymywał się na kolejnych cudeńkach. W tym miejscu należy wspomnieć, że choinka przywędrowała do Polski przez Niemcy, z Alzacji, w czasach zaborów.
Miał to być symbol rajskiego drzewa życia, dlatego wnoszono ją do domu właśnie w dzień imienin Adama i Ewy. Zawieszano na niej jabłka jako rajski symbol dobra i zła oraz łańcuchy jako przypomnienie węża kusiciela oraz jako symbol nieskończoności czyli wieczności.
Na szczycie drzewka królowała gwiazda na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej wskazującej drogę do Dzieciątka ( w czasach PRL-u próbowano ten symbol zastąpić tzw. " czubkiem" symbolizującym budynki tego okresu np. Pałac Kultury).
Liczba osób przy wieczerzy wigilijnej musiała być parzysta. Wieść głosi, że pani Kossakowa ( żona Wojciecha) pewnego roku postanowiła z tego powodu wieczerzać w kuchni. Na szczęście okazało się, że jedna z kuzynek spodziewa się dzieciątka i już liczba uczestników stała się parzysta, więc pani Kossakowa wróciła do stołu:-)
Napatrzywszy się piernikom krakowskim upiekłam własne, ale chyba nie zdążę ich udekorować z wiadomej przyczyny:-)
l
Na stole szlacheckim pojawiało się dwanaście potraw na wzór dwunastu apostołów, a u prostego ludu- siedem, jako siedem dni tygodnia żeby w żadnym dniu nie zabrakło pożywienia.
U mnie będzie siedem bo ja pochodzę z prostego ludu.
W moim domu nie może zabraknąć kapusty z grochem, ziemniaków z duszonymi grzybkami, smażonego karpia, pierogów ze słodkiej kapusty ( w żadnym wypadku nie z kiszonej), kaszy z suszonymi śliwkami, barszczu z uszkami, kompotu z suszek.
Zanim zasiądziemy do spożywania tych smacznych potraw, przeczytamy Ewangelię o Narodzeniu Chrystusa, wspólnie się pomodlimy, a potem przełamiemy opłatkiem. Tradycja dzielenia się opłatkiem pochodzi od wczesnochrześcijańskiego zwyczaju eulogium czyli łamania się chlebem niekonsekrowanym, lecz pobłogosławionym. Dobrze, że dziś post w tym dniu jest zwyczajowy bo kiedyś wolno było spożyć w tym dniu tylko jeden posiłek oprócz kolacji wigilijnej.Wieczerzę spożywano dawniej w milczeniu, by w następnym roku nie było kłótni w domu, ani żadnej "pustej gadaniny"
Nasze tradycje są chyba najpiękniejsze na świecie. A przedświąteczny czas przygotowań jest wyjątkowy.
Świąteczna tradycja zachęca do obdarowywania się wzajemnie drobiazgami, które mogą nam sprawić radość.
Do mnie nadeszła piękna przesyłka od Ani http://deccoria.pl/profil,anna12126.html
która zawsze o mnie pamięta i obdarza mnie wspaniałymi pracami- dziękuję Aniu bardzo serdecznie.
Karteczkami od Was, które ciągle nadchodzą będę się chwalić w kolejnym poście, a tymczasem uciekam do świątecznych przygotowań, domowych i szkolnych, wszak szkolna Wieczerza Wigilijna już w najbliższą środę.
Życzę udanych przygotowań i wielu przedświątecznych radości.
Wiadomo też, że tradycję zachowuję, więc...
Mój wzrok zatrzymywał się na kolejnych cudeńkach. W tym miejscu należy wspomnieć, że choinka przywędrowała do Polski przez Niemcy, z Alzacji, w czasach zaborów.
Miał to być symbol rajskiego drzewa życia, dlatego wnoszono ją do domu właśnie w dzień imienin Adama i Ewy. Zawieszano na niej jabłka jako rajski symbol dobra i zła oraz łańcuchy jako przypomnienie węża kusiciela oraz jako symbol nieskończoności czyli wieczności.
Na szczycie drzewka królowała gwiazda na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej wskazującej drogę do Dzieciątka ( w czasach PRL-u próbowano ten symbol zastąpić tzw. " czubkiem" symbolizującym budynki tego okresu np. Pałac Kultury).
Liczba osób przy wieczerzy wigilijnej musiała być parzysta. Wieść głosi, że pani Kossakowa ( żona Wojciecha) pewnego roku postanowiła z tego powodu wieczerzać w kuchni. Na szczęście okazało się, że jedna z kuzynek spodziewa się dzieciątka i już liczba uczestników stała się parzysta, więc pani Kossakowa wróciła do stołu:-)
Napatrzywszy się piernikom krakowskim upiekłam własne, ale chyba nie zdążę ich udekorować z wiadomej przyczyny:-)
l
Na stole szlacheckim pojawiało się dwanaście potraw na wzór dwunastu apostołów, a u prostego ludu- siedem, jako siedem dni tygodnia żeby w żadnym dniu nie zabrakło pożywienia.
U mnie będzie siedem bo ja pochodzę z prostego ludu.
W moim domu nie może zabraknąć kapusty z grochem, ziemniaków z duszonymi grzybkami, smażonego karpia, pierogów ze słodkiej kapusty ( w żadnym wypadku nie z kiszonej), kaszy z suszonymi śliwkami, barszczu z uszkami, kompotu z suszek.
Zanim zasiądziemy do spożywania tych smacznych potraw, przeczytamy Ewangelię o Narodzeniu Chrystusa, wspólnie się pomodlimy, a potem przełamiemy opłatkiem. Tradycja dzielenia się opłatkiem pochodzi od wczesnochrześcijańskiego zwyczaju eulogium czyli łamania się chlebem niekonsekrowanym, lecz pobłogosławionym. Dobrze, że dziś post w tym dniu jest zwyczajowy bo kiedyś wolno było spożyć w tym dniu tylko jeden posiłek oprócz kolacji wigilijnej.Wieczerzę spożywano dawniej w milczeniu, by w następnym roku nie było kłótni w domu, ani żadnej "pustej gadaniny"
Nasze tradycje są chyba najpiękniejsze na świecie. A przedświąteczny czas przygotowań jest wyjątkowy.
Do mnie nadeszła piękna przesyłka od Ani http://deccoria.pl/profil,anna12126.html
która zawsze o mnie pamięta i obdarza mnie wspaniałymi pracami- dziękuję Aniu bardzo serdecznie.
Karteczkami od Was, które ciągle nadchodzą będę się chwalić w kolejnym poście, a tymczasem uciekam do świątecznych przygotowań, domowych i szkolnych, wszak szkolna Wieczerza Wigilijna już w najbliższą środę.
Życzę udanych przygotowań i wielu przedświątecznych radości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































