czwartek, 20 czerwca 2019

Pan Jezus ze starego domu.

Nad dwoma drewnianymi łóżkami wymoszczonymi siennikami ze słomą, w wiejskich chatach, na pomalowanych wapnem,  zbudowanych z drewnianych bali, ścianach, wisiały dwa obrazy:
Serca Jezusowego i Serca Maryi.
Tak też było w naszym domu pobudowanym ręką dziadka Józefa, który pomarł dziewięć lat przed moimi narodzinami ( w naszych stronach używano zwrotów: pobudował, pomarł, zamiennie ze zwrotami: zbudował, zmarł...)
Te dwa obrazy, duże oleodruki za szkłem, oprawione w drewnianą ramę wisiały nad naszymi łóżkami od zawsze.
Mała Basia chłonęła z wielkim zainteresowaniem każdy ich szczegół, ale jej wzrok przykuwała szczególnie ręka P. Jezusa uniesiona w geście błogosławieństwa, który Basia odbierała jako napomnienie by zawsze być grzeczną. Może dlatego, iż myślałam, że P. Jezus mi grozi, byłam taka grzeczna. Rodzice twierdzili, że idąc w pole położone blisko domu nie obawiali się o mnie, nie musieli zabezpieczać lekarstw, zapałek itp. ponieważ wiedziałam, czego ruszyć mi nie wolno.
Nic dziwnego, że P. Jezus mi błogosławił, a ja myślałam, że grozi mi tak " na zapas".
Do dziś zachował się fragment starego domu, a na jego ścianie nadal wiszą dwa zniszczone upływem czasu oleodruki.
Basia też nie jest tą Basią, bo czas i życie odcisnęło swe piętno- jak to w życiu bywa.
Bardzo, bardzo dojrzała Basia postanowiła, że w czerwcu- miesiącu poświęconym Jezusowemu Sercu namaluje obraz, który tak mocno zakorzenił się w sercu Basi.
Oto i efekt moich sentymentalnych podróży w czasie.
Gdy obraz Jezusa został ukończony, postanowiłam, że namaluję też obraz Serca Maryi, ale to w przyszłości, a teraz w dzień Bożego Ciała moje myśli kieruję do Jezusa z mojej wioski, który na rozstaju dróg błogosławi naszym dniom.
Przydrożna kapliczka

Z przydrożnej kapliczki
Chrystus spoglądał łaskawie
i dłonią swą błogosławił
wychodzących w pole
pośród róż i jaśminów
zamyślony czekał
gdy będą wracać
utrudzeni pracą na roli
a gdy wracali o zachodzie słońca
znów im błogosławił
za to że ziemię ukochali
i że przed Nim czapki zdejmują
i że dzieci do Niego prowadzą małe
wieczorem ptaszęta przygarniał
co się o nic nie troszczą,
tylko Jemu hołd wyśpiewują.
rankiem znów będzie czekał na ciebie
jeśli tylko zechcesz Go zauważyć.

Zachodzę do Niego często. Mówię Mu o wszystkim, nie wstydzę się i nic nie ukrywam, bo to mój najwierniejszy Przyjaciel...
A na Boże Ciało przygotowałam dla mojej Wnusi płatki róż...
Kiedyś mała Basia też sypała kwiatki...

41 komentarzy:

  1. Na mnie też robią duże wrażenie stare obrazy, mając coś w sobie. Piękny obraz ja jak zawsze jestem urzeczona twoją poezją, która tak mocno do mnie przemawia a tematyka zawsze jest w danej chwili na czasie... to naprawdę niesamowite :)
    Wszystkiego dobrego życzę Tobie i całej twojej rodzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U moich dziadków, po kądzieli, też stały dwa drewniane łóżka z siennikami i te dwa obrazy. Zresztą w moim rodzinnym domu też były takie łóżka i o ile spanie w nich u dziadków wspominam z przyjemnością i rozrzewnieniem, to w domu niekoniecznie, musiałam spać na łączeniu:(. Pamiętam ten zapach świeżego siana czy słomy, to trzeszczenie przy przewracaniu się z boku na bok i to poranne pianie kogutów... ech, niestety to się nie wróci.
    Nawiasem mówiąc mój dziadek też miał na imię Józef;)
    Piękny obraz i wspaniały wiersz!
    Moje dzieci już za duże do sypania, wnuczki jeszcze nie mam, ale co roku zbieram kwiaty dla siostry katechetki.
    Miłego, świątecznego dnia Basiu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. W domu mojej ciotki również wiszą takie wizerunki Maryi i Jezusa. Były to obowiązkowe obrazy ślubne w naszej wiosce, które święcił ksiądz w dniu ślubu. Bardzo podoba mi się Twój portret Serca Pana Jezusa.

    OdpowiedzUsuń
  4. W moim rodzinnym domu też były takie obrazy. Wisiały na ścianie w starym, drewnianym domu. Gdy rodzice pobudowali nowy dom, na ścianach pojawiły się inne obrazy a te dwa opakowane, przeleżały sobie na strychu 30 lat. Podczas generalnego remontu domu 3 lata temu, moja siostrzenica "odkryła" obrazy. Postanowiłyśmy z siostrą, że znowu wrócą na ściany naszych domów. Ja mam obraz Serce Maryi. Świadomość, że dziadkowie również wzdychali do Jej serca jest nieoceniona.
    Wiersz przejmujący, szczególnie dwa ostatnie wersy. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moi teściowie mają te dwa pierwsze obrazy 😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podobają mi się takie stare obrazy, ten Twój Basiu też robi niesamowite wrażenie. Niech dobry Jezus błogosławi Tobie i Twoim bliskim. Przesyłam moc serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętamy,że takie obrazy nad łóżkiem widziałam w skansenie w Sanoku. Piękny obraz Basiu namalowalas. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już nie ma takich pięknych obrazów jak kiedyś, nie mają tego czegoś.

    OdpowiedzUsuń
  9. U moich Dziadków też wisiały takie obrazy nad łóżkiem. Pamiętam jak lubiłam kłaść się na tym łóżku, na sienniku pod puchową pierzyną.
    Wiersz poruszył moje serce.
    Tulę, Basieńko.

    OdpowiedzUsuń
  10. I ja znam te obrazy:)
    Ten, Twój Basiu piękny... obraz i wiersz.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Wam za tę podróż w czasie...w tak pięknym dniu, jak dziś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały post przypadający na Boże Ciało. Wszyscy zawsze myślami wracamy do korzeni . Pozdrawiam Basiu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam wiele zdjęć z pięknych procesji na fb.

      Usuń
  13. Piękne obrazy i cudowny wiersz !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamiętam podobne obrazy u mojej Babci i rodziny na wsi rzeszowskiej. Piękny wiersz.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycje są mocną stroną Polski południowej.

      Usuń
  15. Basiu, piękny wiersz i obraz. Te obrazy w pewnym okresie były bardzo popularne.
    U moich Dziadków były dwa piękne oleodruki : Madonna z zieloną poduszką - Andrea Solari oraz Jezus Ukrzyżowany Bartomelo Murillo. Oba oleodruki w świetnym stanie są u mojego Brata. Dopiero jak zabrakło Dziadków zaczęłam zastanawiać się dlaczego wybrali takie nietypowe obrazy do swojej sypialni.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Murillo znam, ale Madonnę z zieloną poduszką muszę odszukać...Twoi Dziadkowie byli ludźmi wysokiej klasy.

      Usuń
  16. Wspaniały post Basiu... Też mam taki oleodruk w domu, jeden się zachował, z Sercem Jezusowym, a na tylnej stronie wpisani wszyscy mieszkańcy domu na stan 1977 rok - kiedy byłem mały, widziałem te podpisy i zauważyłem, że... mnie tam nie było! Prosiłem mamę, by mnie tam wpisała, i tak do dziś sobie wisi ten piękny obraz teraz w świeżo wymalowanym pokoju i błogosławi mi choćby teraz, kiedy czytam Twój piękny post. Obraz jest przepiękny, wzbudza mnóstwo emocji i zachęca do podróży do lat dziecinnych razem z Tobą... Kapliczka też pięknie komponuje się na tle sielankowych krajobrazów, dobrze, że masz w niej, a konkretniej w Jezusie, przyjaciela, to daje nam siłę. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę Maks, że reprezentujesz pokolenie młodych, wartościowych ludzi, którzy nie zapominają o korzeniach. Jestem dumna, że Cię poznałam w blogowym świecie.

      Usuń
  17. Moja mama też od swojej dostała w posagu dwa takie obrazki. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Takie, a właściwie podobne obrazy wisiały w domu moich dziadków, do których jeździłam w wakacje. Niestety tamten dom to już tylko wspomnienie, ponieważ w jego miejscu stoi inny, nowy.
    Ale tym wspaniałym postem przywróciłaś moje wspomnienia z tamtych czasów.
    Basiu, piękny obraz namalowałaś. Jesteś uzdolniona i poetycko i malarsko, a ja się cieszę, że mam taką koleżankę, do której mogę zawsze tutaj zajrzeć i cieszyć oczy tymi wspaniałymi postami pełnymi poezji, malarstwa i wspomnień.
    Serdecznie Cię Basieńko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W moim rodzinnym domu tam gdzie się wychowałam też są takie obrazy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. u mojej babci były prawie identyczne,pozdrawiam cie Basiu

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeniosłaś mnie Basiu do domu moich dziadków... pod taki obrazem zasypiałam wieczorami.Piękny post:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Basiu, przepiękny obraz namalowałaś! U moich Dziadków ze strony Mamy wisiały takie same obrazy, pamiętam je z dzieciństwa. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jąk to musi być pięknie i wzruszająco iść z wnuczką sypiącą kwiatki :). Lubię wspominać procesje z moimi dziewczynkami.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja również kiedyś myślałam, że Jezus grozi mi palcem, a Bóg jest od tego, żeby mnie karać za grzechy. Na szczęście wiele lat, doświadczeń i przemyśleń potem zaczęłam odkrywać, jak wielka jest miłość Taty i jak wielka ochrona, którą mnie otacza i każdego z nas. I zło zamienia w dobro. Piękny obraz namalowałaś Basiu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzieci miewają różne wyobrażenia i nie zawsze do tego się przyznają.

    OdpowiedzUsuń
  26. Przepiękny wzruszający wpis. Pamiętam u mojej Babci obraz Jezusa na łodzi błogosławiącego dzieci, rzeczywiście takich obrazów się nie zapomina. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Powiało Basiu przeszłością i obudziło wspomnienia. Pamiętam siebie sypiącą kwiatki, mam kilka zdjęć z tamtych czasów. Wnusi jeszcze nie mam, ale może kiedyś będę mogła tę piękną tradycję przekazać dalej.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie mam z tamtych czasów żadnego zdjęcia, dlatego Wnukom robię fotki przy każdej okazji.

      Usuń
  28. W każdym wiejskim domu były takie obrazy na ścianach, z nostalgią wspominam te czasy, stary dom zbudowany z modrzewia przez dziadka; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne są takie stare obrazy. U moich rodziców jest piękny, duży obraz ze Świętą Rodziną, który ma prawie 40 lat.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Basiu, czytając post wyobraziłam sobie, jak idziesz w procesji i sypiesz kwiatki .:)
    Przepiękny wzruszający post.
    Też lubiłam sypać kwiatki i Ania także.

    OdpowiedzUsuń
  31. Witaj letnim porankiem
    Twoje wpisy zawsze przywiewają wspomnienia. Domu moich Dziadków już nie ma. Jednak cały czas jest w moim sercu. Często jednak do niego tęsknię zwłaszcza latem . Przecież właśnie tam spędzałam każde wakacje.
    Ale wówczas lato było inne. Teraz za oknem z nieba leje się albo żar, albo gwałtowny strumień wody. Czy tak powinno wyglądać panowanie królewny Lato, do którego tęskniliśmy na początku roku?
    W takie dni najchętniej schowałabym się w chłodnym, zacienionym miejscu z książką w ręce i salaterką truskawek.
    Dlatego w takie dni również Tobie takich chwil życzę i pozdrawiam jak zawsze trochę spóźniona ciszą poranka
    Siądź z książką na fontanny krawędzi kamiennej,
    W której ogród odbija się i błękit czysty,
    Połóż przy sobie uschły kwiat, pożółkłe listy,
    Wstążkę i mandolinę, instrument piosenny.
    I kiedy słońce kończyć będzie bieg swój dzienny,
    Najsłodszy ranek szczęścia przypomnij świetlisty
    I wieczór najsmutniejszych łez, gdy ametysty
    Niebios zlewały na cię zmierzch bólem brzemienny.
    I gdy dwie łzy upadną na kwiat, listy, wstążkę,
    Oparłszy skroń na dłoni, otwórz cicho książkę,
    A zrozumiesz, co znaczą słowa: zmierzch, żal, smutki.
    I gdy podniesiesz czoło po zadumie długiej,
    Zaznacz tę stronę modrym kwiatem niezabudki
    I nigdy już nie czytaj jej w życiu raz drugi.
    Leopold Staff

    OdpowiedzUsuń
  32. Jaka piękna podróż do przeszłości!

    OdpowiedzUsuń