wtorek, 15 sierpnia 2017

" W sierpniu każdy kwiat woła: zabierz mnie do kościoła".

Pisałam już w swoich postach o święcie Matki Bożej Zielnej i o dożynkach, i o wojskowych paradach w rocznicę " cudu nad Wisłą",     i o zwyczajach święcenia ziół i wieńców na dziękczynienie za szczęśliwe zbiory z pól.
Dziś w święto Wniebowzięcia Matki Najświętszej chcę się z Wami podzielić obrazami z polskich łąk i pól oraz obrazem, który namalowałam na prezent ślubny dla Moniki.
Panna Młoda wstępuje w związek małżeński w najbliższą sobotę i poprosiła mnie o wizerunek Maryi otoczonej polnymi kwiatami.
U nas jest taki zwyczaj, że małe dzieci z rodziny państwa młodych zanoszą obraz na uroczystość ślubną do kościoła.
Poświęcony podczas mszy św. wędruje z nowożeńcami do ich domu by im towarzyszyć na nowej drodze życia.
Sierpień to czas pielgrzymek, żniw, kwitnienia ziół, więc pomysł Moniki świetnie współgra z otaczającą nas rzeczywistością.
Zbieram zioła i kwiaty na łąkach
brodzę o świcie razem z bocianami
pośród nawłoci odbierających barwy
promieniom ogromnego słońca
dotykam pełni lata
zaczarowanej w mocy ziół 
nie umiem zaśpiewać Godzinek
więc Święta Panienka zstępuje z nieba
by mnie wyręczyć
a może tęskni do ziół i pól
i razem z nami zrywa bukiety
skoro Zielną lud ją przyzywa...
Dziękuję za liczne odwiedziny na moim blogu.
Raduje mnie każdy komentarz i każdy jest dla mnie ważny, również wtedy gdy czas nie pozwala wyczerpująco na niego odpowiedzieć.
Serdecznie Was pozdrawiam i życzę piękna na każdy dzień odchodzącego w dal, lata...
v

sobota, 12 sierpnia 2017

Prezent od Jadzi na koralową rocznicę.

Jadzia z bloga http://jadwiga-sercemtworzone.blogspot.com/ choć nie wiedziała o naszym koralowym jubileuszu to wiedziona nie pierwszy raz dobrocią postanowiła podzielić się swoimi pięknymi albumami, które gromadzą w sobie moje przeróżne skarby.
Jadzi i wszystkim moim blogowym Gościom posyłam zerwany dziś bukiet z naszej georginiowej  uprawy.
Ale wracam do otrzymanego prezentu, za który Drogiej Jadzi serdecznie dziękuję, bo znalazły się tam dwa wspaniałe albumy- w jednym umieszczę fotografie swoich obrazów, które są aktualnie w różnych zakątkach świata, a mnie pozostanie pamiątka w postaci zdjęć.
W drugim Jadzia zamieściła piękne opowiadanie o przyjaźni, która wydała niesamowite owoce, a tym samym Autorka sprowokowała mnie do pisania opowiadań, choć w pierwszym odruchu chciałam umieścić tam wiersze pisane dla moich Wnucząt.
Jednak pierwszy rozdział zobowiązuje...
W paczuszce znalazła się też wspaniała książka z myślami " do przemyślenia", elegancka zakładka, piękna karteczka, która mi się w ostatnich dniach bardzo przydała i pyszna czekolada z kawą, a konkretnie zmielonymi ziarenkami kawy ( w sam raz dla smakosza kawy).
 A skoro w tytule przyznałam się do koralowej rocznicy, to pozwolę sobie na chwilę wspomnień, wszak 35 lat razem to spory kawał czasu.




Jest za co dziękować...
napisałam nawet " Litanię podziękowań" i okazała się bardzo długa.
Pośród tej listy nasi Synowie Konrad i Kamil, ich Żony i ich Dzieci, a nasze Wnuki: Konradek i Natalia.
35 lat radości, smutków, jak to w życiu bywa- najważniejsze, że dzieliliśmy je razem...
Dzień ślubu przypadł na św. Maksymiliana- 14 sierpnia, było upalnie, pięknie i radośnie, szkoda, że tak wielu ówczesnych Gości nie ma już pośród nas...
We wspomnieniach pozostało wiejskie wesele z klimatem PRL-owskiego braku wszystkiego   ( nie brakowało tylko octu i marmolady).
A jednak Mama zgromadziła wszystko, co było potrzebne do wystawnego podjęcia Weselników, a p. Irenka- kucharka przygotowała wyśmienite potrawy i ciasta.


A korale, które doczekały koralowej rocznicy dostałam zaraz po weselu od ś.p. Teściowej, a należały do Jej Mamy i Jej Teściowej- taka rodzinna pamiątka, którą darzę wielkim sentymentem.




I takie kwiaty wówczas kwitły...
Wszystkiego najlepszego życzę wszystkim, którzy w sierpniu będą świętować własne rocznice ślubu i serdecznie pozdrawiam Gości.

sobota, 5 sierpnia 2017

Otuliło nas lato...

Otula nas lato sierpniowym upałem
i zioła rozrzuca po polach i drogach
wędruje z ptakami po błękitnych szlakach
na ścierniskach zostawia ślady stóp swoich
brzęczy owadami w korowodach sierpnia
i pisze listy z dalekich wakacji
.................................................
nasze lato kolejne- moje i twoje
ubarwione kwiatami i zapachem łąki
zamknięte w miłości silniejszej
nad promienie złocistego słońca...
Cieszę się bocianami, które tak chętnie odwiedzają pobliską działkę.
Myślę, że już sejmikują, przecież św. Bartłomieja niebawem, więc czas myśleć o dalekiej podróży.
Gdy w sierpniu odlatują bociany, zabierają ze sobą część radości, ale zostawiają nadzieję, że zima minie i one znów zawitają na polskich łąkach.
Koncertują też wilgi, one jako ptaki ciepłolubne pewnie wyprzedzą bociany w pożegnaniu Polski.
Szkoda, że jeżyny nie wytrzymały najpierw mrozów, potem suszy- już drugi rok panuje wielki nieurodzaj na te wspaniałe owoce.
Biorą się do życia nasze georginie i zaczynają koncert barw...

Usłyszycie o nich jeszcze wiele razy, bo to prawdziwe piękności, a zarazem bardzo wymagające...więc cieszmy nimi oczy proporcjonalnie do wkładu pracy:-)
Osobom, które kochają czytać w sierpniowe wieczory, polecam dwa obszerne tomy książki Bogny Ziembickiej " Różany".
To powieść, która przyciąga czytelnika interesującą, wielowątkową akcją, a przy tym jest skarbnicą wiedzy wszelakiej.
I zawiera fantastyczne przepisy na dawne, zdrowe potrawy- sami zobaczcie.




I tym kulinarnym akcentem żegnam się z Wami do następnego posta życząc wielu wspaniałych letnich chwil...