poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Podszepty serca i głosy rozsądku!

Rozsądek nakazuje mi by pokazać trochę Polski, która latem zachwyca urlopowiczów.
Serce woła, by znów zamieścić fotografie łąk tonących w ziołach, ściernisk, łanów zbóż przeplatanych polami kukurydzy.
Dziś posłucham rozumu, ale niebawem pozwolę zadziałać sercu...
Pozostałości dawnych budowli, zamków, bastionów, dworów, zawsze budzą moje zainteresowanie.
W takich miejscach przenoszę się w odległe wieki i układam bardziej lub mniej prawdopodobne historie.
A miejscem wyjątkowym do takich rozmyślań jest zamek Krzyżtopór w Ujeździe.
Obserwując z bliska malowniczą ruinę zamku Krzyżtopór w Ujeździe aż trudno uwierzyć, że obiekt ten, przed powstaniem Wersalu był największym tego typu w Europie. Zamek Krzyżtopór wzniesiony został w typie palazzo in fortezza, czyli rezydencji łączącej wygodę mieszkańców z funkcją obronną. W pełni swojej świetności funkcjonował zaledwie jedenaście lat! Stanowił on dzieło życia starosty stopnickiego, podkomorzego sandomierskiego, później wojewody i posła na sejm Krzysztofa Ossolińskiego.


Zamek wybudowano w pierwszej połowie XVII w.

Właściciel nie zdołał zakończyć wszelkich, prowadzonych z wielkim rozmachem, prac.
Ossoliński zmarł bowiem w  1645 schwytany nagłym atakiem febry. Wcześniej jednak przekazał Krzyżtopór jedynemu synowi Krzysztofowi Baldwinowi jako prezent z okazji ślubu, na którym gościł między innymi sam król Władysław IV. Krzysztof Baldwin nie cieszył się zbyt długo nowym nabytkiem, ponieważ już w 1648 roku wyruszył z zastępem 100 husarzy na wyprawę wojenną przeciwko Tatarom, gdzie w roku następnym zginął w bitwie pod Zborowem.
Zamek przeszedł w ręce krewnych. 
Wymiary zamkowego założenia to 120 na 95 metrów.

Nazwa zamku pochodzi od herbu, w którym widniał krzyż i topór.










Turnieje i pokazy rycerskie w tych malowniczych ruinach, przyciągają obserwatorów z całego świata.



Najbardziej zainteresowani wynikiem walki byli najmłodsi...



















A oto finał:-)
Będąc w tej okolicy nie sposób nie odwiedzić pałacu w Kurozwękach, gdzie na turystów, również tych najmłodszych, czeka wiele wspaniałych atrakcji.



Po tej podróży historycznej powstał kolejny anioł na stuletniej desce, tym razem inspirowany kwitnącymi już rudbekiami, wszak one też muszą mieć swoją historię...





















A może kolejni właściciele zamku obdarowywali nimi swe białogłowy?

Serdecznie pozdrawiam dumając nad kolejną historią...

32 komentarze:

  1. Lubięrudbekie :).
    Zawsze szkoda mi tego co w ruinie. To musiał być przepiękny zamek...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach cudne ruiny, szkoda, że dopuszczono, aby ten zamek zniszczał. Piękny kolejny anioł.

    OdpowiedzUsuń
  3. anioł śliczny, pozdrawiam cieplutko:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest tyle pięknych miejsc, które kryją wiele tajemnic, a przez to mają swoją magię. Przyciągają. Ale jest tyle miejsc, do których nie docieramy, bo po prostu nie wiemy gdzie i czego szukać. Takie informacje, jakie Ty Basiu chcesz zamieścić na swoich stronach bloga mogą przyciągnąć tych, którzy szukają właśnie ciekawych nieznanych przez nich miejsc.
    Lubię takie wycieczki wirtualne, bo zapisuję sobie gdzie mogę coś ciekawego na własne oczy zobaczyć.
    Basiu to dobry pomysł, żeby pokazać trochę Polski.
    Piękny zamek. Nie wiedziałam o jego istnieniu. Warty zwiedzenia. Taka ciekawa historia...
    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też korzystam w tym względzie z zaprzyjaźnionych blogów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja lubie ruiny i fortece , także dziękuje ci za ten post , za zwycięstwo rozumu :):)
    A teraz poproszę o post z podszeptów serca

    OdpowiedzUsuń
  7. Piekny zamek a anioł jeszcze piekniejszy:)lubie rudbekie-i coś w nich jest że przyciągają niesamowicie wzrok!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję, Basiu, za kolejną pasjonującą wyprawę! Zamki mogłabym zwiedzać codziennie:)
    Anioł niezmiennie cudny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak mi sie skojarzyło 9a propos tego obecnego upału), ze w zamkach chłodno zawsze i przyjemnie a na łące wprawdzie pieknie, ale zero cienia! No i bąków, much i os zatrzęsienie.Lepiej wiec słuchac głosu rozsądku - przynajmniej do ustapienia upałów!:-)
    Pozdrawiam serdecznie, Basiu!:-)***

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię rudbekie. I aż miło popatrzeć jak zainspirowały Cię do stworzenia kolejnego obrazu :-) pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam do Ciebie zaglądać- świetny finał walki! :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie również zawsze pociągały ruiny, zamki i stare budowle. Mają przecudny klimat...Ściskam Cię mocniutko Basiu

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam zamki, w mojej okolicy możemy podziwiać średniowieczne zamki krzyżackie: Malbork, Gniew, Bytów, Kwidzyn. Było ich jeszcze więcej, ale dziś to tylko ruiny.
    Przepiękne te rudbekie, też w tym roku sobie posiałam i kwitną, na opakowaniu nasion napisano - mieszanka kolorów, ale wszystkie okazały się właśnie takie jak na Twoim zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam zwiedzać Polskę! Ciekawie pokazałaś kawałek naszej Ojczyzny:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne miejsca Basiu i dzięki,że nas oprowadziłaś i ciekawie opowiedziałaś ich historię. Ja również lubię takie miejsca na chwilkę można przenieść się w inna epokę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Niebawem zaproszę Was na relację z Bolkowa!
    A moje rudbekie sieją się same!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniała budowla. Historia zamkowych murów zawsze jest dla mnie fascynująca. Lubię odwiedzać takie miejsca. Anioł cudowny:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę Basiu że zainspirowalam Ciebie, ja też w tym roku byłam w tych miejscach, a dodatkowo odwiedziłam Szydłów, Chęciny, Sandomierz i Świety Krzyż.
    Piękna jest nasza ojczyzna
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne podszepty serca nawet nie wiemy jakie cudowne miejsca mamy w Polsce serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Basiu w Krzysztoporze byłam trzy razy i znów bym tam pojechała, to miejsce jest wyjątkowe, turnieje rycerskie dodają zamkowi uroku, a jak jest cudnie wieczorem, gdy odpowiednie oświetlenia stwarzają wzruszający klimat....oj miałabys co malować:))

    OdpowiedzUsuń
  23. Byłam, widziałam i też nie mogłam wyjść z zachwytu nad urodą i rozmiarem budowli. Na turniej nie miałam szczęścia trafić ale opowiadanie przewodnika o wspaniałościach z tamtego okresu pozostawia niezapomniane wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Tyle pięknych miejsc w zasięgu marzeń...

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne są rudbekie i lubię jak zakwitają w moim ogrodzie.Anioł w otoczeniu kwiatów rudbekii przepiękny patrzę i patrzę....
    Malownicze ruiny zamku w Krzysztoporze ... i na pewno chłodno było w tym zamku :)))
    Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Rudbekie to jedne z najpiękniejszych kwiatów. To małe słoneczka.
    Zamek Krzyżtopór cały czas jest w moich planach. Uwielbiam podróże po naszym kraju.
    Mamy tak wiele malowniczych miejsc do których nie zdążę dotrzeć.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo lubię pałacyki, zamki, zameczki tyle ich w naszym kraju. Niestety niewiele z nich widziałam, a obraz jak zwykle piękny. Rudbekie lubią chyba wszyscy. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  28. Tam jeszcze nie dotarłam... Uwielbiam takie miejsca. :) Wspaniała relacja,.
    Moc pozdrowień.

    OdpowiedzUsuń
  29. Świętokrzyskie strony, więc dla Polski południowej wycieczka jednodniowa.

    OdpowiedzUsuń
  30. kolejne wyjątkowe miejsca, nam pokazujesz...

    OdpowiedzUsuń