sobota, 14 marca 2015

Pewnie nie wszyscy wiedzą, że...

...niegdyś wielkopostną ciszę i powagę przerywały zapomniane dziś, obchody półpościa.
W dniu, w którym przypadała połowa Wielkiego Postu, po ulicach wsi i miast biegali chłopcy hałasujący drewnianymi kołatkami. Łomotali w drzwi domów zamieszkiwanych przez panny " na wydaniu", tłukąc w nie drewnianymi młotami, co nazywano wybijaniem półpościa. Pośród głośnych okrzyków: półpoście, półpoście, rozbijali gliniane garnki wypełnione popiołem. Nawet pobożne osoby tolerowały te psoty, bowiem oznaczały one, że zbliża się wesoły czas świąteczny i pora rozpoczynać generalne porządki i inne przygotowania do świąt Wielkiej Nocy.
A ponieważ zwyczaj ten odszedł w niepamięć, to ja już wiem, dlaczego nie robię jeszcze kartek świątecznych:-))))))
W czwartą niedzielę Wielkiego Postu, w niektórych rejonach Polski topiono kobiecą kukłę- Marzannę, zwaną Śmiercichą i będącą symbolem zimy, śmierci, chorób i wszelkiego zła.
Odświętnie ubraną kukłę, umocowaną na kiju, dziewczęta obnosiły od domu do domu,
aby zabrała z nich nagromadzone zło i nieszczęścia. Gdy obeszły wszystkie domy, poza wsią, rozrywały ją na części, paliły, a resztki wrzucały do rzeki. Następnie biegły do domów, nie oglądając się za siebie.
Następnego dnia wprowadzały do wsi Gaik Zielony czyli dużą gałąź przybraną wstążkami, wydmuszkami i innymi ozdobami, by przywołać wiosnę.
Dziś topienie Marzanny urządza się w pierwszym dniu wiosny, ale o gaiku zapomniano zupełnie!
Wielkopostną ciszę przerwał na moment nasz koncert poezji płynącej " z zakamarków".
Tym razem gościła nas wspaniała Książnica w Radłowie, a jej Dyrektor i Pracownicy, jak zresztą zawsze, stworzyli niesamowity klimat dla naszych wierszy i piosenek.
We wcześniejszym poście pisałam już o naszym poetyckim projekcie, więc nie będę się powtarzać, ale znów zaprezentuję dwa wiersze, tym razem będzie to: Tajemnica ( Ani i Barbary).
Dziękuję Zespołowi Gimnazjum za fantastyczną pracę, a Organizatorom i Słuchaczom  za przemiłą atmosferę,
zaś za zdjęcia, P. Dyrektorowi, gdyż dzięki jego uprzejmości zaczerpnęłam je z:https://www.facebook.com/pages/Biblioteka-Rad%C5%82%C3%B3w/825304520837765
Oto nasz zespół- miłośników poezji recytowanej i śpiewanej: P. Jarek, Ola, Kinga,Oliwia, ja, Patrycja, Ania i P. Ula.
Słuchamy pięknych piosenek...
...w interpretacji naszych uzdolnionych wokalnie Dziewcząt.
Czas na wiersze, a więc wspomniana Tajemnica:
 Ania:

Oczy człowieka wydają się kośćcem 
tajemnicy
szkieletem historii nieodgadnionej
a jednak widzisz zmarszczkę
i szramę na dłoni
mimowolnie zamieniasz się w terrorystę
a potem odchodzisz.



 Barbara:

Chowam ją 
przed całym światem
ukrywam
przed słońcem i deszczem
zakopuję na dnie serca
nawet głos skowronka 
jej nie dosięgnie
a ona
wrasta we mnie
oplata moje istnienie
gąszczem nieprzebranym
i nie ma mnie
i nie ma jej
jesteśmy obie. 

Serdecznie pozdrawiam
w czas półpościa:-) i zapraszam niebawem.

41 komentarzy:

  1. O tym zwyczaju nigdy nie słyszałam! A poezję śpiewaną uwielbiam! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko pozazdroscic takiego milego wieczoru, uwielbiam poezje spiewana, zycze milego weekendu , pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że i ja nie słyszałam o tym zwyczaju. Cudownie Basiu, że wyszukujesz i przywołujesz te wszystkie "zapomniane" obyczaje i zwyczaje ... lubię wracać do wspomnień ...
    Troszkę zazdroszczę Ci tak cudnego wieczoru i talentu.
    Cieplutko pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że wciąż znajduję Miłośników poezji...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakże wspaniale, że przypominasz i informujesz o takich zwyczajach. Dziękuję, bo i ja nie słyszałam o wielu.
    Znaleźć się w takim towarzystwie uwielbiających poezję to wielkie szczęście. Może kiedyś los pozwoli na spotkanie . Pozdrawiam serdecznie i miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto powtarzać i pielęgnować polskie tradycje, jestem jak najabardziej za! :)
    Ps. Puść kiedyś jakiś filmik z zespołu :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakuje mi czasu...aktualnie mam pod opieką dwie chore osoby!!!!

      Usuń
  7. Wspaniale Basiu, że przypomniałaś nam tradycje. Ja sama pamiętam jeszcze ze szkoły podstawowej jak całą klasą chodziliśmy nad rzekę i topiliśmy Marzannę. Basiu, gratuluję również kolejnego udanego spotkania z poezją.
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam na Rocznicowe Candy !

    OdpowiedzUsuń
  8. wieczoru można tylko pozazdrościć, fajnie że coś się dzieje

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele można się dowiedzieć czytając takie posty. Niby wie się dużo na takie tematy a jednak tylko odrobinę. Dziękuję Basiu, że tak ciekawie to opisujesz. A jeśli chodzi o wieczór poezji śpiewanej to miło, że potraficie stworzyć taką wspaniałą atmosferę, że tyle osób chętnie uczestniczy w takich spotkaniach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy o tym zwyczaju nie słyszałam!
    - Kochana proszę prześlij mi Twój adres na @ mam go ale przy tym naszym remoncie nie mam pojecia nawet gdzie zacząć szukanie ...

    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  11. ja pamiętam opowieści o tym kołatkowaniu.... teraz to już tylko w Wielkim Tygodniu w kościele....
    pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ piękny miałyście koncert....tak mi brakuje takich chwil.Niestety nie pamietam kiedy byłam na takim koncercie.....człowiek bardzo szybko zapomina co muw duszy gra....

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam poezję śpiewaną, wspaniała inicjatywa. Marzannę w szkolnych czasach obowiązkowo zawsze topiliśmy, ale o gaiku nie słyszałam Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam o półpoście ale kiedyś tam w młodości :( szkoda ze wszystkie nasze tradycje zanikają:(
    a poezje śpiewaną uwielbiam właśnie robię zaproszenia a na CD śpiewa Marcin Styczeń w samochodzie mi ciągle gra Marek Grechuta, Ewa Demarczyk, Edyta Geppert...
    UWIELBIAM:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak dobrze, że jesteś Basiu i nieustannie ocalasz od zapomnienia to, co czasem nam się zaciera:)
    Taki wieczór poezji to prawdziwa uczta!

    OdpowiedzUsuń
  16. Przesyłam pozdrowienia weekendowe. Z ogromna przyjemnością poczytałam, powdychałam tego wyjątkowego klimatu :))))

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki za przybliżenie nam pięknych tradycyjnych zwyczajów. Szkoda, że wszystko idzie w zapomnienie. Marzannę topiłam dawno temu, ale o półpościu nie słyszałam. Bardzo lubię poezję śpiewaną. Uczta dla uszu.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Basiu jesteś skarbnicą wiedzy wszelakiej , o wielu tradycjach jakoby polskich od ciebie sie dowiaduje , po raz pierwszy :):)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy w młodości mieszkałam na wsi, na wschodzie Polski, panował taki okropny zwyczaj, że na pół postu chłopcy malowali farbą okna w domu dziewczyn, które były "fajne". Bywało, że farbą olejną. To było dziwne doświadczenie - cieszyłam się swoim rozumkiem, że jestem fajna, a jednocześnie tak bardzo nie chciało się potem tych okien myć i już nie było tak przyjemnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie uczesniczyłam w topieniu Marzanny, ale zawsze na wieśc o tym obyczaju smutno mi sie robiło. Żal mi było Marzanny....Ja wiem, że to symbol - stare musi odejsc, by przyszło nowe. Chłód musi zrobic miejsce dla ciepła. Ale Marzanna, ta niechciana panna płacze, bo kończy się jej czas, a myslała że zawsze będzie królowała.
    O gaiku zielonym słyszałam. Jest chyba nawet jakaś ludowa piosenka o obnoszeniu gaika.To pogodny, kolorowy obyczaj.Coś jak fajerwerki na powitanie nowego roku. I wszyscy sie cieszą i głosno spiewają idąc przed siebie. Wciąz przed siebie... A gdzieś tam na brzegu rzeki lezy niepotrzebna juz nikomu, mokra i upaprana szlamem Marzanna...

    Pieknie, że uczestniczysz Basiu w tak przyjaznych, poetyckich imrezach i nadal wspieracie sie wzajemnie ciepłym, wierszowanym słowem z Anią!:-))*

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudownie Basiu, Jak Cie widze otoczoną młodzieżą, taką szczęsliwą, to serce mi się raduje... Własciwa osoba na właściwym miejscu, to powołanie masz na twarzy wypisane! A o tradycji półpośca nie słyszalam, troche mi sie złowrogo kojarzy z... półpaścem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Super, że lubicie czytać o naszych prastarych zwyczajach. Gaja mnie zaskoczyła tym malowaniem, żeby to chociaż zwykłym wapnem bielili, ale olejną! zgroza! za to wspomnienia pozostały:-) Ola ma rację, zal Marzanny, przecież zima też jest piękna. A zwyczaje warto pielęgnować. Serdecznie pozdrawiam:-) Miłego dnia na półpościu życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście olejna to był tylko sporadyczny wybryk śmiałków, znacznie częściej używano kolorowej emulsyjnej (jak do ścian) ;-)

      Usuń
  23. Że też moje dziecięcia nie miały szczęścia chodzić do takiego gimnazjum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest fajnie:-) Cieplutko pozdrawiam!

      Usuń
  24. Miło poczytać o dawnych zwyczajach, szkoda że powoli zanikają !!
    Uwielbiam poezję śpiewaną ale na nie mam możliwości słuchania !!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Prastare zwyczaje należy pielęgnować. Marzannę topiłam jeszcze niedawno, ale o półpościu nie słyszałam:)
    Wspaniałe są Wasze spotkania poetyckie.Mają dzieci szczęście, że jesteś z nimi.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jestem tradycjonalistką. Bardzo cieszy mnie, że są takie OSOBY jak TY, które o tradycjach pamiętają i nam je przybliżają. Och rozmarzyłam się. Być na takim koncercie i posłuchać pięknej poezji śpiewanej.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Przypadł mi ten wiersz do gustu :),pozdrawiam.

    ''Chowam ją
    przed całym światem
    ukrywam
    przed słońcem i deszczem
    zakopuję na dnie serca
    nawet głos skowronka
    jej nie dosięgnie
    a ona
    wrasta we mnie
    oplata moje istnienie
    gąszczem nieprzebranym
    i nie ma mnie
    i nie ma jej
    jesteśmy obie. ''

    OdpowiedzUsuń
  28. Znam tę tradycję, kiedyś o niej czytałam. Poezję śpiewaną bardzo, ale to bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  29. z tym zwyczajem spotkałam się u mojej ciotki na wsi mazowieckiej:)tam psotnicy chłopu wystawili na dach wóz drewniany:)))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wozy na dach wędrowały w Wigilię:-)

      Usuń
  30. U nas wozy na dach i zdejmowane furtki, ale na Andrzeja; tyle obyczajów odchodzi w niepamięć, a tak łatwo przeszczepiamy na nasz grunt obce, szkoda; poezja śpiewana moja ulubiona; pozdrawiam.
    Marzannę będziemy topić w sobotę, z zaprzyjaźnionymi turystami.

    OdpowiedzUsuń
  31. Niektóre polskie tradycje odchodzą w niebyt, nad czym ubolewam. Cieszę się, że je wskrzeszasz słowem i posyłasz w świat:) Sama zawsze chętnie czytam Twoje opowieści:) Wspaniała młodzież!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  32. Taki wieczór poetycki to wspaniałe chwile:)))
    Dziękuję Basiu pięknie przypominasz zwyczaje, o których niestety zaczynamy zapominać:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  33. Tyle piękna w polskiej tradycji, że warto pielęgnować!

    OdpowiedzUsuń
  34. Niech polskie tradycje nie zginą! Basiu, jesteś nieprawdopodobną kobietą

    OdpowiedzUsuń
  35. Kilka dni temu opowiadałam mojej nauczycielce Norweżce o zwyczaju topienia marzanny, była mocno zaskoczona tym zwyczajem a tu się okazuje że są zwyczaje nasze o których nie miałam pojęcia. Też jestem zaskoczona ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. jak pieknie wykorzystujesz, choć to nie najwałściwsze słowo. sój zawód..pieknie
    Pozdrawiam Basiu

    OdpowiedzUsuń
  37. szkoda że jesteś tak daleko Basiu, z wielką chęcią gościłabym na takich wydarzeniach...

    OdpowiedzUsuń